Private Dowding

NDE Skala Greysona: 2
#12006

Opis doświadczenia

Osobista historia żołnierza poległego w bitwie, z notatkami Wellesleya Tudor Pole’a, autora „The Silent Road”
Wydanie szóste poprawione, Neville Spearman (wydawca), Copyright Wellesley Tudor Pole 1966, Pierwsze wydanie sierpień 1917 – Drugie wydanie wrzesień 1917 – Trzecie wydanie listopad 1917 – Czwarte wydanie październik 1918 – Piąte wydanie styczeń 1943 – Szóste wydanie 1966, Druk w Wielkiej Brytanii: Clarke, Doble and Brendon, Ltd., Cattedown, Plymouth

PRZEDMOWA DO SZÓSTEGO WYDANIA
Od pierwszego ukazania się tej książki, prawie pół wieku temu, opublikowano wiele bezcennych zapisów, które rzekomo opisują warunki, w jakie wkraczamy, gdy nadchodzi czas opuszczenia tej planety. W pewnym stopniu „Szeregowy Dowding” okazał się pionierem w tej dziedzinie. Ta książka stała się „dziełem epoki” i tak należy ją czytać, chociaż moim zdaniem Przesłanie, które zawiera, nigdy nie było cenniejsze niż jest teraz. Tak jak nasze doświadczenia na ziemi są całkowicie indywidualne i osobiste dla każdego z nas, tak samo wydają się być doświadczenia, które napotykamy, przechodząc do innego świata. Pomimo tego faktu, dla mnie jest zarówno niezwykłe, jak i znaczące, że większość współczesnych pism na ten ważny temat w dużej mierze potwierdza wzajemnie swoje relacje o warunkach panujących na „Pograniczu”.
Jeśli chodzi o szczegóły, należy pamiętać, że żadne dwie osoby przeżywające to samo wydarzenie, nawet tu na ziemi, nie są w stanie opisać go lub zapamiętać w ten sam sposób. Jest więc naturalne, że różnice w percepcji i spojrzeniu na świat zabarwiają różne relacje o tym, co dzieje się z nami po „śmierci”.
Ta książka zawiera wiele bardzo optymistycznych przepowiedni dotyczących przyszłego dobrobytu rasy ludzkiej. Konieczne jest tu słowo ostrzeżenia. Dla tych, którzy żyją poza granicami czasu i przestrzeni, możliwe jest, że tysiąc lat ludzkiego „czasu” może wydawać się zajmować okres jednego „Dnia”. Nie mam wątpliwości, że proroctwa podane przez „Posłańca” w części III tej książki są przeznaczone do spełnienia na długo zanim nasza planeta przestanie funkcjonować jako żywa jednostka. Z pewnością misją człowieka jest uczynić wszystko, co w jego mocy, aby przybliżyć „Złoty Wiek”, o którym mówi „Posłaniec”, bardziej, niż wydaje się to wiarygodnie możliwe dla naszego ograniczonego wzroku. Powinniśmy dążyć z całych sił do tego celu, nawet jeśli ten cel może wydawać się odległy i prawie poza zasięgiem naszej obecnej wiary i zrozumienia. Możemy czerpać zarówno odwagę, jak i pocieszenie z faktu, że nowy duchowy Impuls daje o sobie znać w naszym gronie i że dla naszego Stwórcy, działającego przez ludzkie serca i umysły, wszystko jest nie tylko możliwe, ale z pewnością zostanie harmonijnie wypełnione w odpowiednim czasie, zarówno w czasie, jak i w Wieczności. W.T.P.

WSTĘP
W poniedziałek, 12 marca 1917 roku, spacerowałem brzegiem morza, gdy poczułem czyjąś obecność. Rozejrzałem się – nikogo nie było w zasięgu wzroku. Przez cały ten dzień czułem, jakby ktoś mnie śledził, próbując dotrzeć do moich myśli. Nagle powiedziałem do siebie: „To żołnierz. Został zabity w bitwie i chce się porozumieć.”
Tego wieczoru przypadkiem odwiedziłem panią, która posiada pewien stopień jasnowidzenia. Zapomniałem o żołnierzu, dopóki nie opisała mężczyzny w khaki, siedzącego na krześle obok mnie. Wpatrywał się we mnie intensywnie. Powiedziała, że jest dojrzały, ma małe wąsy i wydaje się nieco smutny. Najwyraźniej niezbyt inteligentna postać, ale uczciwa. Wróciłem do domu i usiadłem przy biurku. Natychmiast mój pióro się poruszyło. Czy ja nim poruszyłem? Tak, w mimowolny sposób. Myśli nie były moje, język był nieco niezwykły. Pomysły były przekazywane głównie w krótkich, prostych frazach. Naprawdę wydawało się, że jakaś inteligencja poza mną mówi przez mój umysł i moje pióro.
Niektóre z pomysłów nie są zgodne z moimi z góry przyjętymi wyobrażeniami.
Wiadomości, które otrzymałem w ten sposób od „Thomasa Dowdinga”, samotnika, nauczyciela, żołnierza, są zapisane dokładnie tak, jak do mnie dotarły.

DZICZ
Jedna wielka prawda stała się moim stałym towarzyszem. Podsumowuję to tak: „Opróżnij siebie, jeśli chcesz być napełniony...”
– Szeregowy Dowding
12 marca 1917, godz. 21:00
Jestem wdzięczny za tę okazję. Możesz nie zdawać sobie sprawy, jak bardzo niektórzy z nas pragną rozmawiać z tymi, których zostawiliśmy. Nie jest łatwo przekazywać wiadomości z pewnością. Tak często gubią się w transporcie lub są błędnie interpretowane. Czasami wyobraźnia odbiorcy tka dziwną tkaninę wokół myśli, które staramy się przekazać, a wtedy idee, które chcemy przekazać, są albo tracone, albo zniekształcone.
Byłem nauczycielem w małym miasteczku na wschodnim wybrzeżu przed wojną. Byłem sierotą, nieco samotnikiem. I powoli zawierałem przyjaźnie. Moje imię nie ma znaczenia; najwyraźniej imiona tutaj nie są potrzebne. Zostałem żołnierzem jesienią 1915 roku i zostawiłem za sobą moje ciasne wiejskie życie. Te szczegóły są jednak naprawdę bez znaczenia. Mogą służyć jako tło dla tego, co mam do powiedzenia. Zaciągnąłem się jako szeregowiec i umarłem jako szeregowiec. Moja służba żołnierska trwała tylko dziewięć miesięcy, z których osiem spędziłem na szkoleniu w Northumberland. Wyruszyłem z moim batalionem do Francji w lipcu 1916 roku i prawie od razu weszliśmy do okopów. Zostałem zabity odłamkiem pocisku pewnego wieczoru w sierpniu i wierzę, że moje ciało zostało pochowane następnego dnia. Jak widzisz, śpieszę się z tymi nieistotnymi wydarzeniami, kiedyś dla mnie ważnymi, ale teraz bez prawdziwego znaczenia. Jak przeceniamy wagę ziemskich wydarzeń. Człowiek zdaje sobie z tego sprawę dopiero po uwolnieniu się od ziemskich więzów. Cóż, moje ciało szybko stało się mięsem armatnim i niewielu było tych, którzy by mnie opłakiwali. Nie było mi dane odegrać nic więcej niż nieznaczącą rolę w tej światowej tragedii, która wciąż się rozwija.
Wciąż jestem sobą, osobą bez znaczenia, ale czuję, że chciałbym powiedzieć kilka rzeczy, zanim pójdę dalej. Bałem się śmierci, ale to było naturalne. Byłem nieśmiały, bałem się nawet życia i jego pułapek. Więc bałem się, że zostanę zabity i byłem pewien, że będzie to oznaczać zagładę. Wciąż jest wielu, którzy w to wierzą. To dlatego, że zagłada nie przyszła na mnie, chcę do was mówić. Czy mogę opisać moje doświadczenia? Być może okażą się przydatne dla niektórych. Jakże konieczne jest, aby niektórzy z nas przemówili zza granicy! Bariery muszą być przełamane. To jeden ze sposobów, aby to zrobić. Słuchajcie więc, co mam do powiedzenia:
Śmierć fizyczna jest niczym. Naprawdę nie ma powodu do strachu. Kilku moich kumpli opłakiwało mnie. Kiedy „odszedłem na Zachód”, myśleli, że już nie żyję. Oto co się stało. Mam doskonale jasną pamięć całego incydentu. Czekałem na rogu trawersu, aby objąć wartę. Był ładny wieczór. Nie miałem żadnego szczególnego przeczucia niebezpieczeństwa, aż do usłyszenia świstu pocisku. Potem nastąpiła eksplozja, gdzieś za mną. Kucnąłem mimowolnie, ale było za późno. Coś uderzyło mocno, mocno, mocno w moją szyję. Czy kiedykolwiek stracę pamięć o tej twardości? To jedyny nieprzyjemny incydent, jaki pamiętam. Upadłem, a gdy to zrobiłem, bez przechodzenia przez wyraźny okres nieświadomości, znalazłem się poza sobą! Widzisz, opowiadam moją historię prosto; łatwiej będzie ci ją zrozumieć. Dowiesz się, jak małym incydentem jest to umieranie.
Pomyśl o tym! Przez chwilę byłem żywy, w ziemskim sensie, patrząc przez parapet okopu, niespłoszony, normalny. Pięć sekund później stałem poza swoim ciałem, pomagając dwóm moim kumplom nieść moje ciało w dół labiryntu okopów w kierunku punktu opatrunkowego. Myśleli, że jestem nieprzytomny, ale żywy. Nie wiedziałem, czy wyskoczyłem ze swojego ciała z powodu szoku pociskowego, tymczasowo czy na zawsze. Widzisz, jaką małą rzeczą jest śmierć, nawet gwałtowna śmierć na wojnie! Wydawało mi się, że jestem we śnie. Śniło mi się, że ktoś lub coś mnie powaliło. Teraz śniło mi się, że jestem poza swoim ciałem. Wkrótce się obudzę i znajdę się w trawersie, czekając na objęcie warty… To wszystko wydarzyło się tak prosto. Śmierć była dla mnie prostym doświadczeniem – żadnego horroru, żadnego długotrwałego cierpienia, żadnego konfliktu. Przytrafia się wielu w ten sam sposób. Moi kumple nie muszą bać się śmierci. Niewielu z nich się boi; niemniej jednak istnieje ukryta obawa przed możliwą zagładą. Bałem się tego; wielu żołnierzy się boi, ale rzadko mają czas, aby myśleć o takich rzeczach. Tak jak w moim przypadku, tysiące żołnierzy przechodzi na drugą stronę, nie zdając sobie z tego sprawy. Jeśli jest szok, nie jest to szok fizycznej śmierci. Szok przychodzi później, gdy pojawia się zrozumienie: „Gdzie jest moje ciało? Na pewno nie umarłem!” W moim przypadku w tamtym czasie wiedziałem tylko tyle, ile już opowiedziałem. Kiedy odkryłem, że moi dwaj kumple mogą nieść moje ciało bez mojej pomocy, zostałem z tyłu. Po prostu podążałem w dziwnie pokorny sposób. Pokorny? Tak, ponieważ wydawałem się taki bezużyteczny. Spotkaliśmy noszowych. Moje ciało zostało podniesione na nosze. Zastanawiałem się, kiedy znowu do niego wrócę. Widzisz, byłem tak mało „martwy”, że wyobrażałem sobie, że wciąż żyję fizycznie. Pomyśl o tym przez chwilę, zanim pójdziemy dalej. Zostałem uderzony odłamkiem pocisku. Nie było bólu. Życie zostało wybite z mojego ciała; powtarzam, nie było bólu. Potem odkryłem, że całe ja – to znaczy wszystko, co myśli, widzi, czuje i wie – wciąż żyje i jest świadome! Zacząłem nowy rozdział życia. Powiem ci, jak się czułem. To było tak, jakbym biegł ciężko, aż gorący i zdyszany, zrzuciłem płaszcz. Płaszcz był moim ciałem, a gdybym go nie zrzucił, udusiłbym się. Nie potrafię opisać tego doświadczenia w lepszy sposób; nie ma nic więcej do opisania.
Moje ciało trafiło do pierwszego punktu opatrunkowego, a po badaniu zostało zabrane do kostnicy. Zostałem w pobliżu przez całą tę noc, obserwując, ale bez myśli. To było tak, jakby moje istnienie, odczuwanie i myślenie zostały „zawieszone” przez jakąś Siłę poza mną. To uczucie ogarniało mnie stopniowo, w miarę jak noc postępowała. Wciąż spodziewałem się obudzić w swoim ciele – to znaczy, o ile czegokolwiek się spodziewałem. Potem straciłem przytomność i spałem głęboko.
Żaden szczegół nie umknął mi, jak się wydaje. Kiedy się obudziłem, moje ciało zniknęło! Jakże szukałem i szukałem! Zaczęło do mnie docierać, że stało się coś dziwnego, chociaż wciąż czułem, że jestem we śnie i wkrótce się obudzę. Moje ciało zostało pochowane lub spalone, nigdy się nie dowiedziałem, które. Wkrótce przestałem go szukać. Wtedy nadszedł szok! Przyszedł nagle, bez ostrzeżenia. Zostałem zabity przez niemiecki pocisk! Byłem martwy! Już nie żyłem. Zostałem zabity, zabity, zabity! Dziwne, że nie poczułem szoku, gdy zostałem po raz pierwszy wyrzucony z mojego ciała. Teraz nadszedł szok i był bardzo realny. Próbowałem myśleć wstecz, ale moja pamięć była odrętwiała. (Wróciła później.)
Jak to jest być „martwym”? Nie można tego wyjaśnić, bo w tym nic nie ma! Po prostu czułem się wolny i lekki. Moje istnienie wydawało się rozszerzyć. To tylko słowa. Mogę ci powiedzieć tylko tyle: że śmierć nie jest niczym niestosownym ani szokującym. Tak proste jest doświadczenie „przechodzenia dalej”, że wymyka się opisowi. Inni mogą mieć inne doświadczenia do opisania, bardziej złożonej natury. Nie wiem…
Kiedy żyłem w fizycznym ciele, nigdy wiele o tym nie myślałem. Moje zdrowie było niezłe. Wiedziałem bardzo mało o fizjologii. Teraz, gdy żyję w innych warunkach, pozostaję nieciekawy tego, przez co się wyrażam. Mam na myśli to, że wciąż jestem najwyraźniej w jakimś ciele, ale „ja” mogę ci powiedzieć o nim bardzo niewiele. Nie interesuje mnie to. Jest wygodne, nie boli ani nie męczy, wydaje się podobne w budowie do mojego starego ciała. Jest subtelna różnica, ale nie mogę próbować analizy.
Pozwól, że opowiem moje pierwsze doświadczenie, po tym jak nieco otrząsnąłem się z szoku uświadomienia sobie, że jestem „martwy”. Byłem na polu bitwy, a raczej nad nim. Wydawało się, że unoszę się we mgle, która tłumiła dźwięki i rozmazywała widzenie. Przez tę mgłę powoli przebijał się niewyraźny obraz i bardzo ciche dźwięki. To było jak patrzenie przez odwrotną stronę teleskopu. Wszystko było odległe, maleńkie, mgliste, nierzeczywiste. Działa były wystrzeliwane. To wszystko mogło być miliony mil stąd. Detonacja ledwo do mnie docierała; byłem świadomy wybuchających pocisków, nie widząc ich właściwie. Ziemia wydawała się bardzo pusta. Nie było widać żadnych żołnierzy. To było jak patrzenie z góry na chmury, ale to też nie oddaje tego dokładnie. Kiedy eksplodował pocisk, który zabierał życie, wtedy sensacja tego docierała do mnie znacznie bliżej. Hałas i tumult przekraczały granicę wraz z życiem zabitych. Dziwny sposób ujęcia tego. Przez cały ten czas byłem bardzo samotny. Nie byłem świadomy nikogo w pobliżu. Nie byłem ani w świecie materii, ani nie mogłem być pewien, że jestem w jakimkolwiek miejscu! Po prostu świadomy swojego własnego istnienia w stanie snu. Myślę, że zasnąłem po raz drugi i przez długi czas pozostawałem nieprzytomny i w stanie bez snów.
Wreszcie się obudziłem. Wtedy przyszło do mnie nowe uczucie. To było tak, jakbym stał na szczycie, wszystko to, co we mnie istotne. Reszta się cofała, cofała. Wszystko, co dotyczyło cielesnego życia, zdawało się odpadać w dół w przepastną otchłań. Nie było uczucia niepowetowanej straty. Moje istnienie wydawało się jednocześnie maleńkie i ekspansywne. Wszystko, co nie było naprawdę mną, ześlizgnęło się i odeszło. Poczucie samotności pogłębiło się.
Nie jest mi łatwo wyrazić siebie. Jeśli pomysły nie są jasne, to nie twoja wina. Zapisujesz dokładnie to, co na ciebie wywieram. Skąd to wiem? Nie widzę twojego pióra, ale widzę moje idee, gdy są chwytane i wirowane w formę w twoim umyśle. Przez „formę” mam na myśli być może słowa. Inni mogą nie odczuwać tej samotności. Nie mogę powiedzieć, czy moje doświadczenia są powszechne dla wielu w podobnej sytuacji. Kiedy po raz pierwszy „obudziłem się” za drugim razem, czułem się skrępowany. To mija i ogarnia mnie poczucie prawdziwej wolności. Ciężar spadł ze mnie. Myślę, że moje nowe zdolności są teraz w stanie gotowości. Mogę rozumować, myśleć, czuć i poruszać się. … Jestem po prostu sobą, żywy, w regionie, gdzie jedzenie i picie wydają się niepotrzebne. Poza tym „życie” jest dziwnie podobne do życia na ziemi. „Kontynuacja”, ale z większą swobodą. Nie mam już nic więcej do powiedzenia. Czy pozwolisz mi wrócić innym razem i ponownie użyć twojego umysłu? Będę bardzo wdzięczny.
13 marca 1917, godz. 20:00
Jesteś dla mnie dobry. Pożyczasz mi moc, której już nie posiadam – moc przekazywania informacji moim ludzkim współbraciom na ziemi. Mogę swobodnie używać twojego umysłu, ponieważ widzę, że celowo spętałeś swoją wyobraźnię, i dlatego mogę wywierać na ciebie wrażenie swobodnie i wyraźnie. Z tego możesz zauważyć, że jestem trochę dalej na mojej nowej drodze. Otrzymałem pomoc. Otrząsnąłem się także z „szoku”, nie z mojego przejścia, ale z mojego rozpoznania go. To nie jest subtelność, to po prostu to, co mam na myśli. Nie jestem już sam – spotkałem mojego drogiego brata. Przyszedł tu trzy lata temu i zszedł, aby mnie powitać. Więź między nami jest silna. William nie mógł się do mnie zbliżyć przez długi czas, jak mówi. Atmosfera była zbyt gęsta. Miał nadzieję dotrzeć do mnie na czas, aby odwrócić „szok”, o którym wspomniałem, ale okazało się to niemożliwe.
Pracuje wśród nowo przybyłych i ma duże doświadczenie.
Większość z tego, co następuje, przyszła do mnie od niego; uczyniłem to swoim własnym i dlatego mogę to przekazać dalej. Widzisz, wciąż posiada mnie pragnienie, aby moje doświadczenie, moja przygoda, były pomocne dla innych, którzy jeszcze tu nie przybyli.
Wydaje się, że w tym regionie istnieją Sale Odpoczynku, specjalnie przygotowane dla nowo przybyłych pielgrzymów. Będę używać twojego języka. Możemy tylko w przybliżeniu przekazywać nasze doświadczenia. Opisanie tutaj warunków SŁOWAMI jest całkowicie niemożliwe. Proszę, pamiętaj o tym. Mój brat pomógł mi wejść do jednej z tych Sal Odpoczynku. Zamieszanie natychmiast opadło ze mnie. Nigdy nie zapomnę mojego szczęścia. Siedziałem we wnęce wspaniałej, sklepionej sali. Plusk fontanny dotarł do mojego zmęczonego jestestwa i ukoił mnie. Fontanna „grała” muzykę, kolor, harmonię, błogość. Wszystkie dysonanse zniknęły i byłem w spokoju. Mój brat siedział obok mnie. Nie mógł zostać długo, ale obiecał wrócić. Chciałem natychmiast cię znaleźć, aby powiedzieć, że znalazłem spokój, ale dopiero teraz mogłem to zrobić. Na ziemi badanie formacji krystalicznych było moim wielkim hobby. Ku mojej ogromnej radości odkryłem, że ta wspaniała sala została zbudowana zgodnie z prawem formacji krystalicznych. Spędziłem godziny na badaniu jej różnych części. Spędzę tam godziny, dni i tygodnie. Mogę kontynuować moje studia i dokonywać niekończących się odkryć. Co za szczęście! Kiedy odzyskam stan równowagi, mój brat mówi, że mogę mu pomóc w jego pracy na zewnątrz. Nie spieszy mi się do tego. Najwyraźniej nic nie wiesz o kryształach. Nie mogę wywrzeć na twoim umyśle wrażenia cudów tego miejsca. Jaka szkoda! To miejsce jest tak różne od jakiegokolwiek ziemskiego budynku, że obawiam się, iż próba opisu jest bezużyteczna. I tak ludzie powiedzą, że fantazjuję. Albo powiedzą, że ty, mój wierny skrybo, pozwoliłeś swojej wyobraźni ponieść się. Proszę, pozwól mi wrócić później. Wciąż mam wiele do powiedzenia.
14 marca 1917, godz. 17:00
Zaczynam spotykać ludzi i wymieniać poglądy. Dziwne, że jedyną osobą, na którą natknąłem się przez długi czas, był mój brat. Mówi mi, że nigdy nie byłem naprawdę sam. Mgła wokół mnie, odcinająca mnie od innych, pochodziła ode mnie samego, jak mówi. Ten fakt raczej mnie upokarza. Przypuszczam, że moja samotność życia i charakteru, którą miałem na ziemi, podążyła za mną tutaj. Zawsze żyłem w książkach, one były moim prawdziwym światem. I nawet wtedy moja lektura była bardziej techniczna niż ogólna.
Zaczynam teraz widzieć, że mój typ umysłu znalazłby się w izolacji, a raczej emanowałby izolację, gdy został uwolniony od ziemskich ograniczeń. Pozostanę blisko ziemskich warunków, dopóki nie nauczę się lekcji, których wcześniej odmawiałem.
Niebezpiecznie jest żyć do siebie i dla siebie. Powiedz to moim współbraciom z naciskiem. Życie samotnika jest niemądre, z wyjątkiem bardzo nielicznych, którzy mają szczególną pracę wymagającą całkowitej ciszy i izolacji. Nie byłem jednym z nich. Nie pamiętam, abym zrobił coś naprawdę wartościowego. Nigdy nie patrzyłem poza siebie. Moja szkoła? Cóż, nauczanie mnie nudziło. Robiłem to po prostu, aby zarobić na chleb i ser. Ludzie powiedzą, że byłem wyjątkowy, zrzędliwy, samolubny stary kawaler. Samolubny tak, ale niestety! Daleki od bycia wyjątkowym. Miałem trzydzieści siedem lat, kiedy przyszedłem tutaj – to znaczy moje ciało. Teraz czuję się tak ignorantem i pokornym, że nie czuję, abym w ogóle zaczął mieć wiek.
Muszę się nad tym zastanowić. Żyj szeroko. Nie izoluj się. Wymieniaj myśli i usługi. Nie czytaj za dużo. To był mój błąd. Książki przemawiały do mnie bardziej niż życie czy ludzie. Teraz cierpię za swoje błędy. Przekazując te szczegóły mojego życia, pomagam się uwolnić. Cóż za dobra rzecz, że wojna wyciągnęła mnie do życia! W tych dziewięciu miesiącach dowiedziałem się więcej o naturze ludzkiej, niż uważałem za możliwe. Teraz uczę się o moim biednym, skostniałym starym ja. To błogosławieństwo, że tu przyszedłem. … Ziemskie więzy zacisną swój uchwyt, a ty nie będziesz w stanie odpowiedzieć. … Każdy z nas tworzy własne czyśćcowe warunki. Gdybym mógł przeżyć swój czas od nowa, jakże inaczej żyłbym swoim życiem! Nie byłem jednym z tych, którzy żyli tylko po to, aby zaspokoić ambicję. Pieniądze były drugorzędną kwestią. Tak, zbłądziłem na drugą skrajność, bo ani nie żyłem wystarczająco wśród swoich bliźnich, ani nie interesowałem się wystarczająco ich sprawami. Cóż, stworzyłem swój własny czyściec. Muszę go jakoś przeżyć. Dobranoc. Wrócę.
14 marca 1917, godz. 20:00
Chcę ci powiedzieć, co robiłem. Po powrocie do mojej wnęki w Sali Odpoczynku zastałem tam kogoś innego. Powiedział mi, że jest posłańcem z innej sfery, wyższej. Z pewnością mądrość świeciła z jego oczu. Myślę, że właśnie przyszedł na chwilę ciszy. Zrobiłem ruch, jakbym odchodził, ale przywołał mnie z powrotem. „Mówisz do ziemi. Nie spiesz się z opisywaniem swojego nowego życia i otoczenia. Posłuchaj mojej rady: trochę najpierw pożyj.” Myślę, że zobaczył zdziwienie na mojej twarzy. „Czy wiesz – kontynuował – że większość tego, co przekazałeś swojemu przyjacielowi po drugiej stronie linii, jest całkiem złudna?” „Co masz na myśli?” – zawołałem. „Stopniowo sam się przekonasz. Zapamiętaj, co właśnie powiedziałem.” Ta rozmowa zaniepokoiła mnie. Próbuję wyrzucić to z umysłu, ale utkwiło mi. Sprawia, że czuję się jeszcze mniejszy. Czy naprawdę jestem głupcem, który pędzi tam, gdzie anioły boją się stąpać? W końcu, co wiem o moim obecnym życiu? Nie opanowałem naturalnych praw tego miejsca. Nawet siebie samego nie opanowałem. … Najwyraźniej jestem w stanie świadomości niewiele oddalonym od ziemskiej egzystencji. Podróżuję w kierunku szerszego, prawdziwszego życia, ale jeszcze tam nie dotarłem. Nie mam prawa mówić z jakimkolwiek autorytetem o moich doświadczeniach tutaj. Wstydzę się, że cię niepokoiłem. Jedna myśl mnie pociesza. Jeśli to naprawdę jest stan złudzenia lub złudnych idei, w którym się znajduję – cóż, inni też muszą przez to przechodzić. Być może idee, które próbowałem wyrazić, pomogą niektórym z tych, którzy jeszcze tu nie są. W każdym razie moje życie wydaje się równie realne, jak na ziemi, nawet bardziej realne. Jest coś, co żyje i porusza się we mnie, co nie jest złudzeniem. To coś przebije się pewnego dnia w światło. Mogę tylko próbować dalej. Tymczasem może lepiej, abym już do ciebie nie przychodził. Pozwól, że podziękuję ci za cierpliwość. Pomogłeś mi przez trudne czyśćcowe godziny. Mogę wrócić. Nie wiem. Tymczasem dobranoc.
PRZEBIUDZENIE
Jeśli chcesz mieszkać w pokoju, naucz się głęboko kochać. – Szeregowy Dowding.
16 marca 1917, godz. 17:00
Będziesz zaskoczony. Nie spodziewałem się, że znowu do ciebie przemówię. Opowiem, jak do tego doszło. Spotkałem ponownie „Posłańca”. Wydawało mi się, że mnie szukał. Chciał wiedzieć, jak sobie radzę. Powiedziałem mu, że zerwałem komunikację z moim ziemskim przyjacielem, za jego radą. Powiedział, że rozmawiał z moim bratem i poznał moją historię. Mój brat powiedział mu, jak wielką pociechę czerpię z rozmowy z tobą. Powiedział wtedy, że być może mówił nieco pochopnie, bez pełnej znajomości faktów. Nie sądził, że stanie się wielka szkoda, jeśli utrzymam kanał otwarty nieco dłużej. Podkreślił mi wagę przypomnienia ci, że warunki, które mnie teraz otaczają, są nietrwałe i w tym sensie nierzeczywiste. Z jego punktu widzenia wartość takich wiadomości zależała od położenia nacisku na ten fakt. Świat duchowy jest wszędzie. Życie ducha jest wieczne, doskonałe, najwyższe. My, ludzie, chowamy się przed światłem. Grzebiemy wśród złudzeń stworzonych przez nasze myśli. Otaczamy się błędnymi przekonaniami. Odmawiamy wzniesienia się do Sfery Chrystusa. Sfera Chrystusa jest wszędzie, a jednak, przez jakiś dziwny paradoks, potrafiliśmy ją zasłonić przed wzrokiem. Wszystkie te myśli były dla mnie nowe. Zaczynam rozumieć, co to znaczy. Gdybym tego nie robił, nie mógłbym przekazać tych idei dalej. Mówisz, że te myśli są ci całkiem znajome. Jestem tym zaskoczony. W jakim małym świecie żyłem!
Ten Posłaniec najwyraźniej pochodził ze Sfery Chrystusa. Religia nigdy wiele dla mnie nie znaczyła. Teraz To będzie prawdziwym eliksirem nowej ery i będzie w zasięgu całej ludzkości. Duch Chrystusowy zamieszka wśród ludzi, niosąc uzdrowienie na swych skrzydłach.
W.T.P. Dlaczego mi to mówisz?
Posłaniec. Oczy muszą być otwarte, uszy muszą być nastawione na przesłanie nadchodzącego dnia. Wiedza o radości i pokoju, które leżą przed nami, pomoże ci przejść przez te dni ciężkiej udręki. Poprzez konsekrowany akt wiary wnieś zrozumienie i całość do swojego życia i życia tych, którzy cię otaczają.
W.T.P. Czy bariery między tym światem a następnym zostaną przełamane?
Posłaniec. Zasłony już się przerzedzają. W miarę jak rasa odradza się od wewnątrz, wszelka potrzeba barier zniknie, a śmierć straci swoje straszliwe żądło.
Przebicie zasłon musi nastąpić poprzez duchowe i naturalne procesy umysłu i serca, a nie przez stosowanie magii, rytuału lub transu.
W.T.P. Czy nowa religia stanie się konieczna? Posłaniec. Duch na nowo oświeci wszystkie wiary religijne. Nowa religia będzie religią służby, wspólnoty i jedności.
W.T.P. A Egipt?
Posłaniec. Wielki kraj faraonów ma jeszcze rolę do odegrania w ewolucji rasy, ale może nie poprzez wpływy brytyjskie. Trwają ogromne przygotowania do oświeconego postępu całego świata muzułmańskiego.
W.T.P. Jak długo to potrwa?
Posłaniec. Nie jestem istotą bardzo wysoką; i nie są mi objawione szczegóły wszystkich tych cudownych wydarzeń. O ile wolno mi widzieć, pokój zostanie przywrócony w 1919 roku. Chociaż rzeczywiste walki mogą zakończyć się w 1918 roku, minie wiele lat, zanim równowaga i pokój staną się rzeczywistym i trwałym stanem.
W.T.P. Kim jesteś?
Posłaniec. Jestem jednym z tych, którym nakazano kierować nowe oświecenie na ścieżki prowadzące w dół do serc i umysłów ludzi. Pozdrawiam i chronię pewne dusze, wybrane do szczególnej pracy, gdy docierają na ten brzeg.
W.T.P. Czy Thomas Dowding był jednym z nich?
Posłaniec. Spotkaliśmy się przez to, co nazwałbyś 'przypadkiem'. Czyni szybkie postępy, a jego siła służenia bliźnim będzie wielka. Często to najbardziej nieoczekiwani ludzie są wybierani do ważnej pracy.
W.T.P. A Daleki Wschód?
Posłaniec. Wielki przywódca powstanie w nadchodzącym czasie i odwróci wiele niebezpieczeństw. Ten jest długo oczekiwany i przyniesie postęp moralny i społeczny w Chinach i gdzie indziej. Płomienie widoczne teraz między Orientu a północną półkulą Nowego Świata zostaną przemienione, oczyszczone i zaprzęgnięte do dobrych celów.
W.T.P. Ameryka?
Posłaniec. Jej godzina udręki jest bliska. Wspaniałe przeznaczenie ukaże się na horyzoncie. Dopóki bogactwo materialne pozostanie bożyszczem, dopóty światło będzie powstrzymywane. Musicie spodziewać się rewolucji szczególnego rodzaju w niedalekiej przyszłości. - W.T.P. Czy możemy wrócić do Niemiec?
Posłaniec. Świat już słabo dostrzega prawdopodobny bieg wydarzeń w tym kraju. Niemcy jako imperium przestają istnieć, ale jako federacja niezależnych państw ich przyszłość i ostateczne dobro są zapewnione. Dni są wciąż mroczne, ale pamiętaj o tym: im większa ciemność nocy, tym wspanialszy świt.
W.T.P. A jak wszystkie te cuda mają zostać dokonane? Czy mamy oczekiwać proroków i nauczycieli pośród nas?
Posłaniec. Wielkie lampy zabłysną na Wschodzie i Zachodzie. Okres objawień jest nad wami. Światło jest dla całej rasy, ale jednostki muszą je odbijać w sobie, aby stało się łatwo dostępne dla wszystkich.
Powstańcie i głoście świt Nowego Dnia! Wszyscy możecie stać się prorokami i jasnowidzami w tym nowym rozporządzeniu. 'Lud, który chodził w ciemności, ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami ziemi cienia śmierci światło zabłysło.'
Fizyczne narodziny i śmierć nie są wieczne. Generacja i rozpad, jakie znacie, zostaną przekształcone, przemienione. Kryje się w tym tajemnica, która nie może być jeszcze odsłonięta. Droga do jej odsłonięcia jest ścieżką nieskazitelnej czystości.
W.T.P. Czy twoje słowa zostaną zrozumiane lub uwierzone?
Posłaniec. Cuda, które wkrótce zostaną objawione, są takie, że wizja ludzi stanie się niezaćmiona, a promienie słońca przenikną umysły i serca mężczyzn i kobiet. Wtedy wiara stanie się zrozumieniem.
W.T.P. A co z problemami społecznymi i niesprawiedliwościami, ubóstwem i ignorancją, pożądaniem i chciwością? Czy to wszystko może zostać przemienione?
Posłaniec. Synu mój, miej wiarę. Uświadom sobie, że miłość Boga jest naprawdę wszechmocna. Złoty Wiek nie nadejdzie w mgnieniu oka, jak myślą niektórzy. Prawo ewolucji musi być respektowane i nie może być jeszcze uchylone.
Skrajności bogactwa i ubóstwa znikną. Tak, tak jest. Sama wojna stała się 'niebiańskim instrumentem', jak już ci powiedziano. Rządy staną się prostsze, mniej nieporęczne, lokalne, wypełnione ideałami sprawiedliwości i braterstwa.
Jedność Ludzkości, podkreślona przez wielkiego proroka, który objawił się w ubiegłym stuleciu, zostanie uznana, a w wyniku tego ogromne reformy, społeczne i etyczne, zostaną stopniowo wprowadzone na całym świecie.
W.T.P. A co z jedzeniem?
Posłaniec. Grubiaństwo zniknie. Rasa nauczy się żyć prościej, na błogosławionych owocach, ziołach i zbożach. Jeśli rasa nie nauczy się tej ważnej lekcji, okaże się, że ziemia nie jest w stanie wyżywić zamieszkującej ją obecnie populacji. Przejadanie się i nadmierne pobłażanie pragnieniom zmysłów muszą ustać. Inspiracja duchowości w życiu usunie dominację grubszych apetytów. Daj przykład! Prowadź dobrą walkę! Zwiększ swoją wiarę. Dla obdarzonego przez Boga człowieka wszystko jest możliwe.
W.T.P. Twoje wypowiedzi są tak utopijne, że obawiam się, iż nie będzie można uzyskać dla nich uczciwego wysłuchania.
Posłaniec. Porównaj 1817 z 1917. Porównaj 1900 z 2000 rokiem n.e. To drugie porównanie jest możliwe tylko poprzez ćwiczenie wiary i wizji. Wiele z tego, co przewidziałem, stanie się widoczne przed rokiem 2000 n.e. Synu mój, udzielam ci mojego błogosławieństwa i życzę ci Bożej prędkości.
Uwaga - Zapisałem te bardzo utopijne sentymenty i proroctwa dokładnie tak, jak płynęły spod mojego pióra; ale chociaż jestem optymistą, trudno mi uwierzyć, że rasa zbliża się do realizacji wszystkich swoich ideałów.
Proroctwa są interesujące pomimo swojej niejasności i skrajnego optymizmu. Bezużyteczne jest robić coś więcej niż przedstawić te proroctwa moim czytelnikom i pozwolić czasowi położyć na nich pieczęć prawdy lub fałszu. Z pewnością żyjemy w dziwnych czasach, kiedy wszystko jest możliwe, kiedy nawet najdziksze sny spełniają się na naszych oczach.
W. T. P.
Bournemouth, 20 marca 1917
SZEREGOWY DOWDING POWRACA
…. Opowiem ci, czego nauczyliśmy się w sali instruktażu; jak byliśmy przygotowani do 'Czynnej Służby' na 'polach bitew' między światami… Nauczyciel 'mówił' do nas poprzez znaki i symbole, za pomocą obrazów i promieni barwnych, oraz przez coś, co wydawało się eterycznymi fotografiami na ekranie. Nasze szkolenie było podzielone na trzy części. Trwało długo i jeszcze się nie skończyło, chociaż niektórzy z nas już podjęli swoją pracę.
Na pierwszych lekcjach uczono nas, jak dyscyplinować własne emocje i pragnienia. To jest bardzo trudne. Żaden pracownik nie może wrócić we mgły do służby, dopóki emocje nie zostaną zdyscyplinowane. Instruowano nas o relacji między umysłem a wolą. Powiedziano nam, jak opróżnić siebie, aż Umysł i Wola Boga będą mogły odbijać się przez nas bez myśli o sobie.
To było dla mnie bardzo trudne. Nadal jest. Och, mój przyjacielu. Mam wiele do nauczenia się – od naszego ostatniego spotkania zaszedłem tak niewiele dalej! Cieszę się, że mogę znowu do ciebie mówić. Nie przejmuj się, jeśli ludzie mówią ci, że 'Szeregowy Dowding' nie istnieje poza twoją wyobraźnią. To nie ma znaczenia. Przesłanie ma znaczenie, choć jest fragmentaryczne. Przekaż je i resztę zostaw… Nauczyciel pokazał nam swój własny umysł. Był wypolerowany jak kryształ i odbijał wiele czystych promieni światła ze sfery niebiańskiej. Pokazał nam, jak opróżnić nasze umysły z bezużytecznych myśli, marnych ideałów i próżnych obrazów. Pokazał nam na ekranie umysł człowieka wciąż żyjącego w cielesnej zasłonie. (Ekran to złe słowo: była to owalna kryształowa kula, w której widzieliśmy ruchy łańcuchów myśli w umyśle.)
Człowiek ten reprezentował typ. Był odnoszącym sukcesy kupcem pełnym pragnienia zarobienia większej ilości pieniędzy, ambitnym, bez myśli o otaczających go duchowych, szerszych światach. Jego umysł obracał się dla nas do studiowania. …
23 maja 1919, 11:00
O drugiej i trzeciej części naszego szkolenia chciałbym porozmawiać z tobą o innych sprawach. O tobie: przeszedłeś przez wojnę nie bez szwanku, ale bezpiecznie. Jak wspaniale byłeś chroniony. Kiedyś spodziewałem się ciebie tutaj, ale to był błąd. Wtedy poprosiłem, aby pozwolono mi znowu z tobą rozmawiać. A więc wojna się skończyła! Czy naprawdę się skończyła? Tutaj wygląda to tak, jakby walka wciąż trwała: może nie na zewnętrznych polach bitew, ale w sercach i umysłach ludzi. Ta walka będzie trwać długo. To, co pochłania moje myśli, to wspaniały rozwój zainteresowania tym, co nazywacie niewidzialnym, który obecnie ma miejsce w anglojęzycznych krajach na Ziemi. Mamy nadzieję przebić zasłony, przełamać bezużyteczne bariery, ale ta praca wymaga starannego przygotowania. Opowiem o tym więcej. Zbalansowane umysły są tak niezbędne. Jak rzadko spotykane! Ale kimże jestem, by mówić? Wiem tak mało i wciąż jestem dzieckiem! Wielu ostrzeżeń udzielono nam co do metod naszej pracy. Część z tych ostrzeżeń przekażę tobie. Rozgłoś je, aby dobra praca nie została opóźniona. Ostrzeżenia te mogą być wypowiedziane przeze mnie przez ciebie, ale pochodzą od mojego Nauczyciela i Posłańca.
Posłaniec stał się moim przewodnikiem, czyż nie jestem szczęśliwy? Przychodzi do mnie w chwilach, gdy odpoczywam.
Moje życie jest teraz podzielone na trzy części: jedną spędzam w sali instruktażu, drugą w krainie mgieł, pomagając rozproszyć zamęt i tumult, a trzecią w ogrodach odpoczynku, gdzie mam mały domek i własny ogród. Budujemy tu swoje otoczenie dzięki twórczej sile własnych myśli. Ty robisz to samo, choć nie jest to dla ciebie tak oczywiste. Powtarzam: budujesz swoje otoczenie, nawet w tym nieprzejrzystym i ograniczonym świecie zewnętrznym, poprzez własne myślenie. Dokąd prowadzą twoje łańcuchy myśli? Czy są to łańcuchy, które cię przykuwają, czy nici światła, które prowadzą cię w górę? Wciąż znajduję się uwikłany we własne łańcuchy – efekt następczy mojego bezużytecznego życia na ziemi. Weź ostrzeżenie z mojego doświadczenia. Kiedy przyjdę ponownie, opowiem ci więcej o Szkole.
23 maja 1919, 21:00
Nie przedstawię ci relacji z instruktażu udzielonego nam przez naszego Nauczyciela. Nie pamiętam tego wszystkiego. Część myśli pozostawionych w moim umyśle w wyniku czasu spędzonego w sali instruktażu zostawi swój ślad na tobie, a przez ciebie na innych, którzy mogą przeczytać to, co zapiszesz. Wiele lekcji o bezinteresowności, samokontroli, relacji między rozumem a intuicją, między intelektem a emocją, to lekcje, których powinniśmy byli nauczyć się jeszcze na ziemi. Mówiłem ci wcześniej o najwyższym znaczeniu opróżnienia siebie z własnego 'ja', aby odzwierciedlić Boski Umysł – i ta lekcja była przez Nauczyciela wbijana nam do głowy jako mająca ogromne znaczenie. Tylko ci z nas, którzy osiągnęli pewną miarę zrozumienia, mogli opuścić salę instruktażu i spędzić czas jako nowicjusze wśród pracowników w sferze pośredniej. Nauczyciel często towarzyszył nam w tych okazjach. Pokazał, jak chronić się przed burzliwymi, zmysłowymi i lękliwymi myślami, które strzelały wśród mgieł jak szkarłatne strzały. Dopóki nie mogliśmy się chronić przed takimi atakami, nie byliśmy w stanie chronić innych.
Ciemność spowodowana strachem, nienawiścią i pożądaniem formuje się w gryzące gazy (muszę użyć twoich terminów), tak że często prawie traciliśmy przytomność. Trudno jest chronić się przed tymi gęstymi warunkami wibracyjnymi, przeniesionymi do krainy mgieł przez ludzkie dusze w udręce. Cierpienia, których doświadcza tak wielu, wynikają z ignorancji, ze strachu przed przejściem z jednego świata do następnego, a także z tego, co nazywam bezdusznością. Ten ostatni stan jest tylko pozorny i nie trwa wiecznie. Jest widoczny u tych, którzy prowadzili całkowicie samolubne lub złe życie na waszej ziemi. Nie chcę rozwodzić się nad takimi stanami. Są one spotykane tutaj przez czyśćcowe próby, które stopniowo oczyszczają i ostatecznie uwalniają dusze w udręce. Czyściec, w przeciwieństwie do Piekła, jest stanem, który należy przyjąć, odważnie stawić mu czoła i przeżyć. Zaczynam wznosić się ponad własny czyściec; w przeciwnym razie nie mógłbym być prawdziwie użyteczny dla innych.
Druga część naszego szkolenia była prowadzona we mgłach, które wiszą nad wielką Rzeką oddzielającą wasz świat od naszego. Każda dusza musi przejść przez te mgły, opuszczając swoją fizyczną formę po raz ostatni. Trzy razy uległem wpływowi tej ciemnej sfery; moje światło zostało spowite, a mój umysł zaćmiony. Za każdym razem dwóch moich współpracowników niosło mnie do sali uzdrawiania, gdzie powoli odzyskiwałem przytomność i mogłem wrócić do własnego domu. Gdybym był bezinteresowany, złe warunki nie mogłyby mnie pokonać. Musimy się szkolić, aby lękliwe i zmysłowe myśli nie znajdowały odpowiedzi w naszych umysłach i upadały unicestwione przez własną wrodzoną martwotę. Pamiętaj, że wszystkie złe myśli i formy nie mają własnego życia. Znikają, gdy tylko ta prawda zostanie rozpoznana i zastosowana. Zadaniem pracowników we mgłach jest zniszczenie (pozornej) mocy warunków stworzonych przez dysonansowe ludzkie myślenie; rozświetlenie ścieżki prowadzącej z jednego świata do następnego pochodniami miłości, prawdy i mądrości. Te Ścieżki nie muszą być pełne smutku, strachu i ciemności. Muszą być oświetlone prawdziwą radością życia i zrozumienia, aby żądło śmierci zniknęło. Mam ci więcej do powiedzenia o tym regionie. Wielu wciąż w ciele jest powołanych do pracy tam z nami podczas godzin czuwania i snu. Chcę ci uświadomić wagę takiej pracy. Następnym razem opowiem o trzeciej części naszego szkolenia.
24 maja 1919, 21:00
Za salą instruktażu wielka aleja drzew prowadzi w górę zbocza góry. Na wzgórzu znajduje się dwór, znany nam jako świątynia inicjacji. Kiedy grupa lub krąg, do którego należę, została przetestowana we mgłach i przeprowadzona przez podziemie (gdzie czekały nas dalsze testy), Nauczyciel wezwał nas do sali instruktażu i każdemu z nas dano nową szatę do noszenia, na znak, że jesteśmy na drodze ku pierwszej bramie inicjacji. Ten język jest symboliczny. Przez symbolikę przebiega nić rzeczywistych wydarzeń. Zastanawiam się, czy ma to dla ciebie jakąś wartość? Boję się być źle zrozumianym. Warunków życia tutaj nie da się wyjaśnić w kategoriach czasu, przestrzeni ani formy, tak jak je znacie. Zapisz to, co ci mówię, przekaż dalej, jeśli poczujesz się na siłach. Pomimo wiele, co wyda się chaotyczne, tu i ówdzie można znaleźć pomocną myśl. Jest wiele powodów do nadziei! Odkąd przemówiłem przez ciebie dwa lata temu (według waszych pomiarów czasu), zasłony między nami przerzedziły się i wielu po obu stronach jest teraz zaangażowanych w tę wspaniałą pracę.
Nauczyciel ułożył nas w naszych nowych, żywych szatach i mówił o tym, co przed nami. Modliliśmy się razem o oświecenie i moc, aby nasze życie było większą służbą. To była uroczysta, szczęśliwa chwila.
Nie mogę rozwodzić się nad różnymi testami, którym każdy z nas został poddany, zanim pozwolono nam wejść do świątyni. Nie mogę też powiedzieć wiele o tym, co się tam wydarzyło. Te doświadczenia przyjdą do wielu z was.
Było nas dziewięciu w grupie, wszyscy, którzy przeszli testy z osiemdziesięciu jeden w czternastym kręgu w sali instruktażu. Zostaliśmy stopieni w instrument pomocy – zostaliśmy wtajemniczeni w duchowe misteria – pokazano nam część planu, mały fragment, który mieliśmy wypełnić. Każdemu z dziewięciu przydzielono specjalne zadanie i miejsce w szeregach armii wyzwolenia. Naszym zadaniem jest uwalnianie dusz z łańcuchów ich samolubnych myśli, które wiszą wokół nich nędznie po ich przybyciu na pogranicze. Ty i wielu takich jak ty jesteście członkami tej chwalebnej armii.
W sali inicjacji nasz nauczyciel przekazał nas Mistrzowi, który otworzył drzwi naszego wewnętrznego zrozumienia. O tym nie mogę ci teraz nic powiedzieć. Pamiętaj, jak smutny i załamany byłem, gdy tu pierwszy raz przyszedłem! Teraz mam swoje zastosowanie i mogę dzielić się z tobą moją radością. Nabierzcie otuchy, wszyscy, którzy wciąż znajdujecie się spowici w ponure baldachimy własnego 'ja'!
Na polecenie Mistrza anioł pokazał nam warunki otaczające różne stany Oświecenia, wariacje światła i koloru, które mogły najskuteczniej niszczyć różne rodzaje ciemności.
Pokazano nam, jak chronić własne umysły przed przygnębieniem i strachem, jak odbijać światło poprzez każdą naszą myśl i czyn. Instruowano nas, jak spotykać i przekształcać złe gazy uwalniane w czyśćcowych regionach przez myśli strachu i zmysłowości. Zostaliśmy zabrani na wieżę świątyni i pokazano nam wizję chwały siedmiu niebiańskich sfer.
Wolno mi tylko mgliście wskazać, co to znaczy przejść przez pierwszą bramę inicjacji na ścieżce bezinteresownej służby. Czyż to nie wspaniałe, że tu jestem? Czyż nie jestem szczęśliwy, że zostałem wybrany do tak chwalebnej pracy? Nie czekaj, aż przejdziesz na drugą stronę. Rozpocznij natychmiast na ścieżce, która zaprowadzi cię do świątyni inicjacji. Wszystkie prawdziwe światy są jednym i przenikają się nawzajem… Posłaniec jest teraz ze mną. Mówi, że nie mogę mówić dalej o tej świątyni i jej Mistrzu oraz aniołach, które pomagają w naszym wewnętrznym oświeceniu. Następnym razem zabiorę cię do mojego własnego domu. Porozmawiamy o prostych, domowych sprawach. Dobranoc.
24 maja 1919, 22:00
Pozdrowienia! Chodź ze mną do domu. Kiedy mówiłem przez ciebie dwa lata temu, nie miałem stałego domu. Byłem samotnym wędrowcem, prawie bez przyjaciół i bardzo smutnym. Pomogłeś mi wtedy. Często myślę o tym z wdzięcznością. Kiedyś musisz pozwolić mi sobie pomóc. Powiedziano mi coś o grupie, do której należysz. Wykonujesz pożyteczną pracę [Szeregowy Dowding wziął mnie za rękę i poprowadził jedną z głównych dróg regionu wiejskiego, do którego należał. Byłem całkowicie świadomy swojego zewnętrznego otoczenia, siedząc i pisząc na pokładzie wielkiego liniowca na burzliwym, słonecznym morzu, ale byłem również świadomy tej wewnętrznej podróży w regionach myśli w towarzystwie mojego przyjaciela, który wciąż woli być znany jako Szeregowy Dowding. Niech szydercy szydzą! Nadchodzi czas, kiedy takie doświadczenia będą swobodnie dzielone przez wielu mężczyzn i kobiety, jeszcze na ziemi. Nie boję się mówić o nich jako o części mojego normalnego i naturalnego życia.--W.T.P]
Kocham mój mały dom. Posłaniec pomógł mi go stworzyć. Ta ścieżka do niego prowadzi. Czy te omszałe brzegi nie są zielone i spokojne? Strumyk płynie z jednej strony. Zaprzyjaźniłem się z wieloma wodnymi wróżkami w źródle na zboczu góry. Oto mój mały lasek. Znalazłem go tutaj, gdy pierwszy raz przyszedłem. Został stworzony przez promienną duszę, która teraz radośnie przeszła do wyższej sfery. Posłaniec powiedział mi, że mogę nazywać go moim. To był czas, gdy słowa 'moje' i 'twoje' wciąż miały dla mnie znaczenie! ……
26 maja 1919, 10:00
Chciałbym mówić o uzdrawianiu duchowym. Zaczynam studiować ten temat. Wierzę, że ostatecznie zastąpi ono leki i chirurgię w waszym świecie. Tutaj cała praca uzdrawiania dokonuje się poprzez pozwolenie umysłowi na odbijanie uzdrawiających promieni światła z wyższych sfer. Mogłoby być tak samo w waszym świecie.
Posłaniec mówi mi, że to temat, którym jesteś bardzo zainteresowany. Mam nadzieję, że podzielisz się ze mną swoimi pomysłami. Mocno wierzę, że uzdrawianie fizycznych dolegliwości metodami duchowymi i odblokowanie bram między naszym światem a waszym zrobi więcej niż wszystko inne, aby przyspieszyć postęp i szczęście Rasy. Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby to urzeczywistnić!
Posłaniec jest teraz ze mną. Czy masz jakieś pytanie, które chciałbyś mu zadać:
W.T.P. Czy chcesz, aby te dalsze wiadomości od P.D. zostały opublikowane?
Posłaniec. Naszym życzeniem jest, aby podjęto teraz wszelkie możliwe kroki, aby wzbudzić wśród was zainteresowanie królestwami, w których my mieszkamy.
Ludzkość zbyt długo koncentrowała myśl na tym, co można poczuć, zobaczyć i usłyszeć w świecie materialnym, wykluczając wszystkie inne interesy. Życie na ziemi może trwać co najwyżej kilkadziesiąt lat. Ludzie muszą przygotować się i szkolić do szerszego życia jeszcze na ziemi. …
W.T.P. Jak oceniasz obecną kampanię spirytystów mającą na celu przebicie się przez zasłonę ukrywającą wasz świat przed naszym?
Posłaniec. To naturalny wynik wojny. W miarę jak rasa rozwija duchowe zrozumienie, potrzeba zasłony zniknie. Jest to część Boskiego Planu, że tak powinno być.
27 maja 1919, 10:00
Siedzę w swoim gabinecie, odpoczywając po okresie intensywnej pracy na pograniczu. Ważne jest, aby ta sfera przestała być krainą mgły i mroku. Kiedy blask z wyższych krain rozproszy się po całym pograniczu, wielkie zadanie zostanie osiągnięte. Pomyśl, co to będzie znaczyć! Najlepiej mogę ci to opowiedzieć przez ilustrację. Widziałeś Londyn spowity w gęstą żółtą mgłę. Wyobraź sobie tę mgłę trwającą dzień po dniu, tak że wszystkie czynności życia stają się jej podporządkowane. Czy całe życie miasta i jego mieszkańców nie uległoby przemianie? Gdy gęsta mgła uniesie się z pogranicza między waszym światem a naszym, zacznie się nowa, bardziej duchowa era. Przychodząca dusza będzie kąpać się w świetle i natychmiast grawitować do własnego nieba odpoczynku i harmonii. Strach przed śmiercią zniknie. Człowiek przejdzie przez rzekę radosny i nieustraszony. Ci, których pozostawi, będą obserwować jego podróż oczami niezaćmionymi łzami. Zobaczą przyjaciół czekających, by powitać go w szerszym świecie. Będzie mógł opowiedzieć swoje nowe i cudowne doświadczenia tym, których pozostawił. Nie będzie między nami mgły. Materialistyczne myślenie i strach przed śmiercią wzniosły bariery oddzielające nasze życie tutaj od waszego. Wszystko to musi odejść. Mgła zaczęła się podnosić! Pomóż nam rozprzestrzeniać blask, który całkowicie ją uniesie. Zadanie nie jest niemożliwe. Wasz świat potrzebuje inspiracji z wyższych krain. Często nasze najlepsze wysiłki, by przebić zasłony i oświetlić ciemne miejsca w umysłach ludzi, nie przyniosły owoców. Mgła odcięła światło, a ludzie na ziemi żyli w ciemności, a przynajmniej w półmroku. To jest, oczywiście, symboliczne. Gdy pogranicze uwolni się od mroku, wypełni się oświeceniem, wtedy na ziemi zacznie się nowa era. Wojny ustaną. Choroby i nienawiść osłabną. Klimat fizyczny się poprawi. Dysonanse wszelkiego rodzaju zostaną zastąpione harmonią i postępem. Wizja ludzi rozszerzy się, tak że samolubstwo i chciwość nie będą już wydawać się atrakcyjne. Czy nie widzisz, jak ważne jest to zadanie: przerzedzenie zasłon i oświetlenie pogranicza? Nowa era jest nad nami. Siły zła są wyczerpane. Światło zaczyna przebijać mrok, którym umysły ludzi były wypełnione tak długo. To nie są puste słowa. Zadanie przed nami pozostaje ogromne, ale słowo zostało wypowiedziane i musimy być posłuszni naszym przewodnikom i mistrzom. Moce zła po waszej i naszej stronie walczyły, by przeciwstawić się Światłu. Przez chwilę wydawało się, że mogą odnieść sukces. Niebezpieczeństwo już minęło. Chmury, które zakrywały słońce, znikną w deszczu. Ten deszcz oczyści pogranicze, zmyje nieczystości i popłynie do umysłów ludzi jako nowe rzeki życia i prawdy. Posłaniec każe mi ci to powiedzieć. Mówi o tym, co wie. Spraw, by jego słowa zostały zrozumiane!
Posłaniec jest tutaj i przemówi do ciebie.
W.T.P. Wspomniano o tworzeniu szkół instruktażu w naszym własnym świecie do szkolenia mężczyzn i kobiet, aby pomogli w doprowadzeniu do duchowej transformacji, o której właśnie wspomniał Dowding. Jak mają one powstać?
Posłaniec. Każda grupa poważnych studentów zjed