Mark H

NDE Skala Greysona: 21
#2175

Opis doświadczenia

Mniej więcej w połowie maja 2004 roku moje życie, jakie znałem, zaczęło gwałtownie się pogarszać. Byłem sfrustrowany, bo od około miesiąca nie mogłem myśleć prawidłowo i gubiłem się w miejscach, które dobrze znałem. Lekarz rodzinny skierował mnie na badania i do kilku specjalistów. Wszyscy coś widzieli, ale nic konkretnego. Chirurg naczyniowy zalecił wizytę u kardiologa. Kardiolog powiedział, że musimy zajrzeć do środka, ale twoje objawy sugerują mały problem z sercem, powinieneś udać się do neurologa.

Bierz jednak to lekarstwo, gdy odczuwasz ból, dopóki nie zaplanujemy zaglądnięcia do tego serca. W porządku! Poszedłem do neurologa w tym tygodniu, kilka razy miałem bóle w klatce piersiowej, brałem lekarstwo. Neurolog powiedział, że wygląda dobrze! Idź do endokrynologa, opanuj tę tarczycę, a za sześć miesięcy będziesz czuł się doskonale. Ale na wszelki wypadek zlecę elektroencefalogram i tomografię. No cóż, zanim można było wykluczyć bezpieczeństwo i dobrze zajrzeć do tego serca.

27 maja około południa. Mój świat się zawalił! Uczucie w głowie było nie do opisania. Jakby ktoś poderżnął mi gardło i cała krew wypłynęła, tylko że nie było krwi! Kiedy wróciła mi zdolność widzenia i myślenia, wrócił też ból pleców i klatki piersiowej aż do łopatki. 'Dobra, umieram tutaj!' Miałem na tyle rozumu, żeby wyjść na zewnątrz, usiąść i zadzwonić pod 911. 'Pomocy, proszę, pomóżcie, chyba mam zawał serca.'

Przyjechali pięć minut później, podłączyli mnie do monitorów i tak dalej. Nie, zabierzemy cię do szpitala. To jednak nie wygląda na zawał! W szpitalu posadzili mnie na krześle w poczekalni. 'Proszę wypełnić te formularze, a my zawołamy.'

Pielęgniarka weszła do pokoju i powiedziała: 'Cześć, Mark! Pokaż mi te formularze!' 'Cóż, chciałbym, gdybym mógł! Ciężko mi się poruszać!' Pielęgniarka, moja żona i ja, z ich pomocą, zostaliśmy zaprowadzeni do sali triażowej. Patrzyli na mnie dziwnie. 'Uśmiechnij się do mnie' – powiedziała pielęgniarka. Spełniłem polecenie. 'Unieś brwi. Ściśnij moje dłonie.' Patrzyli na mnie tak zabawnie. Zapytałem żonę, co mi jest? Oboje odpowiedzieli! Nie, nie chcę tego słyszeć! 'Miałeś udar po lewej stronie!' Ból serca był niczym w porównaniu z tym uczuciem! Łzy zaczęły płynąć mi z oczu – mój Boże! Co mi się dzieje? Przyjęli mnie na oddział intensywnej terapii kardiologicznej, monitorowali, podali leki rozrzedzające krew, leki na serce i coś na ból w klatce piersiowej.

Dobrze. Nadeszła noc, ból ustał, nie umarłem, jestem tylko słaby po lewej stronie. Wezwano neurologa, potwierdził diagnozę i zlecił badania. Powiedział, że wezwał kardiologa, bo nie podobało im się bicie serca. Kardiolog pojawił się następnego ranka: 'Cóż, miałeś udar, będzie dobrze! Zrobimy angiografię pierwszego dnia miesiąca, żeby to sprawdzić. Po świętach.'

1 czerwca czułem się lepiej i jadłem normalnie, nie bałem się angiografii. Rano przyszli po mnie i przygotowali do zabiegu. Zabrali mnie na dół do laboratorium. Rozpoczęli procedurę, moja żona miała mnie zobaczyć później, na sali pooperacyjnej. Super! Mały ból podczas zabiegu i po na sali pooperacyjnej. Moja żona była przy mnie i wszystko było w porządku.

Lekarz, który wykonał angiografię, przyszedł i powiedział mi: 'Jest problem z prawą tętnicą wieńcową! Naprawimy to jutro; rano przeniesiemy cię do głównego szpitala, dla bezpieczeństwa. Będzie dobrze!'

Dobrze! Dobrze! Teraz jestem trochę przestraszony, ale w porządku, miałem przygotowane dokumenty, bo wiedziałem przed udarem, że procedury niosą pewne ryzyko. Dlatego zrobiłem pełnomocnictwo dla żony, na wszelki wypadek. Tej nocy odmówiłem modlitwy, żeby Jezus był przy mnie i prowadził ich, doradzał im. Widziałem się z pastorem kościoła, do którego chodziłem, i poprosiłem go, żeby też się za mnie modlił. Byłem gotowy! Wszystko będzie dobrze!

Rankiem 2 czerwca byłem niespokojny o przeniesienie do głównego szpitala. Zespół transportowy trochę się spóźniał. Miałem być na zabiegu o 10:30. Krótko mówiąc, dotarłem tam o 10:30. Moja żona była tam i mnie zobaczyła. Rozmawialiśmy: 'Jeśli coś się stanie, masz papiery?' 'Wszystko będzie dobrze, będę na sali pooperacyjnej, jak przyjdziesz!' Pielęgniarki przyszły po mnie około 11:00. Powiedziały żonie, gdzie ma czekać, i poinformują ją, kiedy skończę.

Zabrali mnie do sali zabiegowej i zaczęli przygotowywać dla kardiologa. Przykryli mnie, podali znieczulenie miejscowe i włączyli ulubioną muzykę doktora. Klasyka! Wszedł lekarz, rozpoczął procedurę. Podanie znieczulenia miejscowego, wprowadzenie cewnika. Uważnie słuchałem rozmów między innymi w sali a lekarzem. Powiedzieli mojej żonie, że to potrwa około godziny do półtorej. Godzina, półtorej, zbliża się druga, kamera się porusza i czuję ucisk w klatce piersiowej. Słyszę, jak rozmawiają o stencie i ciśnieniu potrzebnym do cewnika.

Nagle słyszę z ust lekarza coś, co było bardzo nieprofesjonalne: 'O, cholera!' Myślę: 'O cholera, co?!' Nagle dźwięk rozmów ustał. Głosy dochodziły teraz z tyłu laboratorium, gdzie są komputery.

Słyszę gorączkowe rozmowy z oddali! 'Czy to skrzep?' 'Nie jestem pewien?' 'Czy to?' 'Nie wiem!' Potem uczucie silnego ucisku w klatce piersiowej, jęknąłem. Głos z drugiej strony stołu: 'Czy odczuwasz ból?' 'Nie, tylko silny ucisk!' 'Ucisk powinien minąć!' Gdy poczułem, jak coś zimnego wchodzi mi do ramienia. Inny głos w sali: 'Dałeś mu morfinę?' 'Aha!' – odpowiedział drugi głos.

Odsunięto sprzęt, monitory i osłony, zapalono światła. Pomyślałem, że to poważne kłopoty, gdy usłyszałem, jak kardiolog pyta kogoś w sali: 'Mam usunąć cewnik czy zostawić go napompowany?' Głos odpowiedział: 'Zostaw go, wyjmę go, jak skończę.'

Wtedy pojawił się ten mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widziałem, patrzący na mnie z góry. Wyglądał przyjemnie i uspokajająco! Przedstawił się i powiedział: 'Nie mam czasu tłumaczyć, co się stało, ale coś poszło nie tak. Zrobię ci operację na otwartym sercu. Zajmiemy się tobą. Uzyskamy zgodę od twojej żony.' Jeśli słowo 'przestraszony' cokolwiek znaczyło, to byłem tak przestraszony, że jedyne, o czym mogłem myśleć, to modlić się, żeby Pan był z nimi, kimkolwiek oni są!

Moja żona weszła i zobaczyłem lekarza, tym razem w fartuchu chirurgicznym! Żona trzymała mnie za rękę, a lekarz powiedział: 'Zrobimy, co w naszej mocy, do zobaczenia po rekonwalescencji.' Moja żona i ja pożegnaliśmy się, jak sądziłem, na zawsze; z kimś, kogo tak bardzo kochałem!

Gdy wieźli mnie korytarzem w stronę windy, anestezjolog spojrzał na mnie i powiedział: 'Zaśniesz, zanim tam dotrzemy!' To było ostatnie, co usłyszałem, dopóki nie obudziłem się na respiratorze, z mnóstwem rurek i przewodów. Moja żona była tam; trzymała mnie za rękę i mówiła cicho: 'Wszystko będzie dobrze! Kochanie, wszystko w porządku.' Wszędzie byli ludzie: pielęgniarki, lekarze, technicy, sprawdzali, wycierali, robili zastrzyki!

Wiedziałem, że stało się coś poważnego! Miałem kroplówkę z krwią, a w klatce piersiowej czułem się, jakbym skoczył z dziesiątego piętra budynku i wylądował na mostku.

W ciągu ostatnich siedmiu dni miałem udar, angiografię, nieudaną angioplastykę, operację na otwartym sercu. Duża utrata krwi, dowiedziałem się później. Dowiedziałem się, że tętnica pękła! Jedyną rzeczą, która powstrzymała mnie przed wykrwawieniem się na śmierć, była mądra decyzja, aby pozostawić cewnik napompowany na miejscu.

Dowiedziałem się, że łagodna do umiarkowanej choroba serca, o której wiedziałem, że mam, była więcej niż umiarkowana i że długi czas na płucosercu wyrządził więcej szkód. Świetnie! To wszystko, a teraz boli mnie, ledwo oddycham, kręci mi się w głowie, a ciśnienie krwi spada jak kamień. Co jeszcze mogło pójść źle? Pamiętaj, uważaj, o co się modlisz!

Kiedy dochodziłem do siebie po ostatnim ataku na moje ciało, sprawy zaczynały wyglądać lepiej. Mogłem trochę chodzić, posiedzieć na krześle obok łóżka przez godzinę lub dwie.

Znowu zaczynałem czuć smak jedzenia i nieustannie się modliłem. Dziękuję Ci, Panie, że pozwoliłeś mi zostać, aby zrobić to, co chciałeś, abym dla Ciebie zrobił. Nawet jeśli nadal nie wiem dokładnie, czego ode mnie chcesz? Ale dziękuję za nauczkę.

Jest teraz 5 czerwca, a chirurg i inni lekarze mówią o wyjściu do domu za dzień lub dwa! Wow! Dobrze sobie radzę! Wciąż trudno mi się poruszać, jestem taki słaby! Umycie się z krzesła przy zlewie zajęło mi ponad dwie godziny. Ale było coraz lepiej!

Usunęli dreny z klatki piersiowej, bo już nie krwawiłem wewnętrznie, a dziś może nawet prysznic! Lekarz przyszedł w środku przedpołudnia i powiedział: 'Myślimy o wypuszczeniu cię dziś po południu, ale możemy cię zatrzymać jeszcze dzień lub dwa, bo twoje ciśnienie ciągle spada. Sprawdzimy twoje leki i to uregulujemy! Tylko dzień lub dwa.' Wciąż byłem w trybie dziękczynnej modlitwy i byłem tak szczęśliwy, gdy przyszła mnie odwiedzić rodzina. To było jak narodziny na nowo. 6 czerwca byłem gotowy do odpoczynku w domu i do robienia tego, co Bóg chciał, żebym robił. Byłem pewien, że to znajdę! I zrobię to, czego on chciał.

Obudziłem się wcześnie 7-go, byłem trochę niespokojny. O 6:00 rano zmieniała się zmiana pielęgniarek. Nie zobaczę pielęgniarki ani nikogo aż do 7:30. Czekałem właściwie na jedzenie szpitalne! Byłem głodny! Co będzie na śniadanie? Nie pamiętałem, co zamówiłem, nie miało to znaczenia, chciałem tylko jeść! Trochę po 7:00 siedziałem na brzegu łóżka, oglądałem telewizję, właśnie byłem w toalecie, wciąż siedziałem, czekając na jedzenie. Zaczęło mi ciążyć w szczęce, zdejmowałem okulary, masując szczękę. Pomyślałem: 'Rany, to może stać się bólem głowy czy coś. Nic, czego jedzenie by nie pomogło.'

Usłyszałem, jak tace z jedzeniem zjeżdżają z windy i oszalałem z oczekiwania. Było około 7:30, myślałem o jedzeniu i o tym, że tego dnia wrócę do domu. Planowałem nawet zadzwonić do żony, żeby po mnie przyjechała po południu.

W ciągu niecałej minuty miałem wyruszyć w najbardziej niesamowitą podróż, jaką kiedykolwiek odbyłem. Poczułem nagłe poczucie zagłady, wydawało mi się, że krew nie płynie! Żadnego bólu! W ciągu kilku sekund zdołałem tylko wydusić: 'Pomocy, proszę, pomóżcie, Boże, pomóż.'

I już nie byłem w sali szpitalnej, ale na drodze! Nie złotej drodze, po prostu pięknej drodze. To byłem ja! Zobaczyłem. Młody ja, około dziesięciu lat, z długą wierzbową gałęzią na ramieniu i czerwoną chustą na końcu gałęzi, jak włóczęga! Byli tam ludzie, których znałem w życiu i wielu innych, których nie znałem, na tej drodze. Uśmiechaliśmy się do siebie, mijając się, a mój umysł był pełen podziwu dla tego, co widziałem. Najpiękniejsza droga, jaką kiedykolwiek widziałem! Szczegóły nie do opisania. Nagle pomyślałem o górze, którą widziałem jako dziecko. Kiedy podniosłem wzrok znad drogi, ona tam była: Góra! Nie tylko góra! Ale najbardziej zapierająca dech w piersiach góra, jaką kiedykolwiek widziałem! Szczegóły, jakich nikt nie mógłby sobie wyobrazić. Kolory, odcienie kolorów, cienie, dla których nie ma słów w ludzkim języku, by je opisać.

Wszystko, co widziałem i czułem, było tak, jakby coś wypełniało mój umysł odpowiedziami, zanim zdążyłem zadać pytanie. Obecność Boga była we wszystkim. To było jak obietnica bycia napełnionym i przepełnionym. To, co twoja dusza pragnęła zobaczyć, zostało wypełnione w tej właśnie chwili. Wszystko, czego twoja dusza potrzebowała, zostało spełnione, zanim mogła o to poprosić. Nie ma tu odległości. Więc czas nie istnieje. Twoja dusza pragnie, i to jest! Wszystko, co chcesz wiedzieć, jest spełnione! Jesteś napełniony duchem! I wiesz o tym! Nigdy w życiu nie doświadczyłem takiego uczucia spełnienia.

Przyszedłem do mojego pana. W najdoskonalszym miejscu i zostałem przyjęty przez mojego Boga w jego domu! Jakie to wspaniałe! Czułem się, jakbym wrócił do domu. Z doskonałości narodzić się w grzechu, żyć w niedoskonałości, nigdy w pełni nie rozumiejąc cudu Boga, a potem znaleźć się u jego drzwi, gdy on cię wita.

Wtedy głos, pozornie znikąd, a jednak skądinąd, powiedział: 'Mark! Musisz wracać!' 'Wracać! Nie! Nie! Nie mogę wrócić!' Głos powtórzył: 'Musisz wrócić; dałem ci zadanie, nie dokończyłeś go.' 'Nie, nie, proszę, Boże, nie! Pozwól mi zostać.' Z błyskawiczną szybkością byłem nagi, cofając się przez najczarniejszą ciemność. Wokół mnie były błyskawice. Od stóp do czubka głowy. Ogromne błyskawice! Rozchodzące się we wszystkich kierunkach w ciemność. Pomimo jasności błyskawic. Ich światło nie przenikało straszliwej ciemności.

Nagle moje oczy otworzyły się z trzaskiem, moje prawe ramię dziko machało. Przeczytałem z ruchu warg! 'Nie, przestań to robić! Przestań, pozwól mi odejść!' Spojrzałem przed siebie i zobaczyłem coś, co wyglądało jak stadion pełen ludzi, wszyscy patrzyli na mnie i dopingowali tych wokół mnie, żeby mnie uratowali! Hałas był niesamowity, wszyscy mówili, wykrzykiwali liczby i kierowali innymi. Potem po mojej lewej stronie ktoś wziął moją dłoń i trzymał ją. Spojrzałem w górę i zobaczyłem młodą kobietę.

Patrzyła w moje oczy, a przez nie wprost w moją duszę. Hałas ucichł, tak że słyszałem tylko dźwięk jej głosu. Jej oczy nigdy nie opuściły głębi mojej duszy; jej głos był jak głos anioła. Kiedy mówiła: 'To nie twój wybór teraz! To jego wybór!' Przestałem walczyć, moje ramiona przestały machać, usta przestały protestować. Usłyszałem w oddali pielęgniarkę mówiącą: 'Czyste,' dźwięk pikającego urządzenia i głośne buczenie. To była ostatnia rzecz, którą pamiętałem, aż do piętnastu godzin później.

Dlaczego mój Bóg mnie odesłał? Czy zesłał tę młodą kobietę, aby pomogła mi wypełnić jego wolę? Czy była tam, aby pomóc mi wrócić do tego świata? Wierzę, że tak! On dotrzymał obietnicy, teraz ja muszę dotrzymać swojej. Kiedy obudziłem się po tej niesamowitej podróży, respirator został usunięty. Poczułem, że duchowa natura mojego ciała uległa zmianie. Kiedy otworzyłem oczy po raz pierwszy od czasu, gdy ta podróż rozpoczęła się ponad piętnaście godzin temu.

Stało się oczywiste, że te oczy nie widziały już umysłem, ale jakby moja dusza wyglądała na świat. Wszystko miało znaczenie! Głębsze niż kiedykolwiek wcześniej chciałem spojrzeć. Wszystkie rzeczy miały znaczenie: słowa, które wypowiadałem, sposób, w jaki gestykulowałem, moje mimiczne reakcje. Kiedy się uśmiechałem, płynął on z serca. Kiedy płakałem, były to łzy z serca, łzy wdzięczności. Jakkolwiek byłem słaby, ciężko było mi oddychać. Każdy oddech był wysiłkiem, a ból całego ciała był nie do zniesienia. Mimo to moje serce było tak wdzięczne za to doświadczenie. Samo życie dla Bożego celu nadawało znaczenie każdemu bólowi, każdemu oddechowi. To było tak, jakby Bóg napełniał moje płuca swoim własnym oddechem za każdym razem, gdy potrzebowałem powietrza.

Każde słowo, które wypowiadałem, wydawało się, jakby Bóg je napisał, a ja czytałem tekst. Moje myśli nie były już moje ani o mnie, ale raczej każdy, z kim się stykałem, stawał się centrum mojego jestestwa. Wszyscy inni stawali się ważni, a także to, co do nich mówiłem.

Rozmawiałem z dwoma pielęgniarzami, którzy opiekowali się mną tej nocy, o tym, czego doświadczyłem. Wyjaśniłem im o kobiecie, którą uważałem za pielęgniarkę. Nie znałem jej imienia, ale mogłem ją opisać. Powiedziałem im, że pojawiła się po mojej lewej stronie tego dnia i chciałbym jej osobiście podziękować za pomoc. Jeden z nich powiedział: 'Sposób, w jaki ją opisałeś, brzmi jak Debbie! I ona pracowała tego ranka. Jak ją zobaczę, zapytam.'

Dwa dni później, w środku przedpołudnia na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej, zapukano do drzwi mojego pokoju. 'Proszę' – powiedziałem. Drzwi otworzyły się powoli, do pokoju weszła młoda kobieta. Powiedziałem: 'Jesteś Debbie, prawda?' 'Tak' – powiedziała, po raz kolejny podchodząc do mojej lewej strony. Kiedy wzięła moją dłoń w swoje, powiedziała: 'Tak się cieszę, że widzę cię w tak dobrej formie po tym, przez co przeszedłeś!' Znów spojrzałem w jej oczy; znów patrzyła głęboko w moją duszę. Powiedziałem: 'Dziękuję! Dziękuję! Umożliwiłaś mi powrót do tego życia.' Kontynuowałem: 'Nie chciałem wracać, wiesz? Umożliwiłaś to! Bóg umieścił cię tam, w samą porę: nawet słowa, które do mnie powiedziałaś! Bóg zesłał anioła, ciebie, aby mi pomóc. Wrócić do tego świata!' Łzy mojego serca i wdzięczność odbijały się w moich oczach. Widziałem ducha Pana w niej. Od razu przywołało to w mojej pamięci werset biblijny.

Powtarzający się w kółko w moim umyśle: 'Nigdy cię nie opuszczę, poślę anioła przed tobą, aby przygotował ci miejsce.' I ulubiony werset mojego ojca: 'Idę przygotować wam miejsce, w domu mego Ojca jest wiele mieszkań.' Wszystko to nabrało dla mnie teraz idealnego sensu. Byłem w domu Boga! Ale mój pokój nie był jeszcze dla mnie gotowy. Więc mój ojciec wysłał mnie z misją, podczas gdy on kończył mój pokój.

Czy anioły istnieją? Nie byłem do końca pewien! Teraz nie tylko wiem, że istnieją, ale są stale w naszej obecności. Za każdym razem, gdy widzę to spojrzenie. Duszę wyglądającą na zewnątrz, odbijającą się w ich oczach dla wszystkich do zobaczenia. Jedyne, co mogę zrobić, to uklęknąć przed nimi i dziękować. Dziękuję Ci bardzo za Twoją obecność, Panie, w duszy tej istoty.

Jest teraz 10 czerwca, poruszam się i muszę być cały czas monitorowany. Lekarze rozważają wszczepienie mi defibrylatora w klatkę piersiową, aby zapobiec ponownemu nagłemu zgonowi sercowemu. 14-go, w nocy przed wszczepieniem urządzenia. Lekarz wyjaśnił mi związane z tym ryzyko. Aby przetestować urządzenie, musieliby dwukrotnie zatrzymać moje serce i pozwolić, aby urządzenie wstrząsnęło mną, aby upewnić się, że zadziała.

Umyłem się przy zlewie i ogoliłem. Podczas tego robiłem, modliłem się za wszystkich, którzy mieli być zaangażowani w operację następnego dnia. Nagle spojrzałem w lustro przed sobą, przyjrzałem się z bliska. Kto tam jest? Kto jest teraz we mnie? Oczy patrzące na mnie nie były już oczami Marka, którego znałem! Zapytałem na głos oczy patrzące na mnie: 'Kim jesteś?' Łagodny głos odpowiedział: 'To nowy Marek! Stary już nie istnieje.' Powiedziałem: 'Dobry Boże, czego ode mnie chcesz?' Znów cichy głos odpowiedział: 'Musisz bardziej kochać! Musisz bardziej akceptować miłość, być bardziej wybaczającym, pamiętać o tym, co miałeś przywilej ujrzeć, świecie, który niewielu by zapamiętało. Najważniejsze: miłość jest odpowiedzią!'

Byłem w niedowierzaniu, łzy płynęły mi z oczu, a ja w kółko wielbiłem: 'Dziękuję Ci za nowego mnie! Och, dziękuję.' Moje oczy są teraz otwarte, znaczenie linijki z kościelnej pieśni 'Otwórz oczy mego serca, Panie, chcę Cię ujrzeć,' teraz to zrozumienie przebiło mnie jak odłamek pocisku.

Teraz widzę oczami mojego serca, nie tylko tymi w mojej głowie. Ujrzałem Pana; zdałem sobie sprawę, że widziałem go tak wiele razy w mojej młodości. Pokazał mi tak wiele rzeczy na ziemi, które są takie, jakie są w niebie. A jednak widziałem tylko to, co oczy w mojej głowie mogły zobaczyć.

Teraz rozumiem, że Biblia mówiła o tym na początku. Niebo i Ziemia zostały stworzone w doskonałości; człowiek został umieszczony w doskonałym miejscu na ziemi, aby mieć wszystko, co doskonałe.

Nasi przodkowie nie posłuchali i Ziemia stała się niedoskonała. Kiedy przechodzimy z tego życia niedoskonałości do następnego. Bóg zawsze zadaje nam pytanie przez całe nasze życie: 'Czy jesteś gotowy? Twoi przodkowie mieli Doskonałość! Ale nie byli na nią gotowi, więc pytam cię teraz: czy jesteś gotowy?' Musiałem umrzeć, aby zrozumieć tę koncepcję! Bóg pytał mnie! I próbował pokazać mi drogę. Ale wybrałem ludzką drogę, moja droga była lepsza.

Śmierć mojego ciała była tak spokojna, tak cudowna. Zapewniam cię, że powrót był wszystkim, tylko nie łatwy. Byłem tak przestraszony, że ciemność, przez którą byłem przeciągany, i towarzyszący jej ból były moim odrzuceniem od doskonałego życia wiecznego, prosto na moje miejsce w piekle. Proszę, naucz się teraz! Zrozum łaskę Boga, zanim odejdziesz.

Niektórzy uczą się tylko na własnych błędach; niektórzy mogą zrozumieć tylko wtedy, gdy ta relacja jest zagrożona odebraniem. Otwórz oczy swojego serca, pozwól tym oczom zobaczyć łaskę i moc 'Ja Jestem'. Uwierz, że On jest! Uwierz, że przygotował dla ciebie miejsce bez bólu, cierpienia i ograniczeń ludzkiej kondycji. Bez odległości, bez czasu, tak jak pragnie twoja dusza, tak się dzieje. To, co dusza pragnie zobaczyć, jest widziane.

Widziane w sposób, którego nie możemy sobie wyobrazić, rozumiejąc wszystko, co jest obecne natychmiast. Czując, że twój Bóg jest we wszystkim! Na zawsze! On żyje z tobą w swojej doskonałości przez cały czas. Jak powiedziałem wcześniej, musiałem umrzeć, aby zrozumieć, jakiego miałem przyjaciela, jak ważna była jego przyjaźń i miłość. Jego rada jest słuszna! Musimy tylko prosić, a potem być gotowi słuchać. Czasami Bóg krzyczy. Przez większość czasu szepcze, dlaczego słuchamy tylko wtedy, gdy krzyczy?

Minęło pięć miesięcy od mojego wyjścia ze szpitala 17 czerwca. Wiele się od tego czasu wydarzyło. Skontaktowałem się z moją córką i wnukami, innymi członkami rodziny, których nie widziałem od dłuższego czasu. Udało mi się spotkać ze wszystkimi i spędzić z nimi radosne chwile. Moja rodzina i ja przetrwaliśmy trzy huragany i szkody, które wyrządziły. Żyliśmy przez kilka tygodni bez udogodnień. Mieliśmy swoje chwile, ale najważniejsze, że mieliśmy siebie nawzajem.

W tej chwili nie wiem, czy to pisanie będzie kontynuowane. Mam o wiele więcej do powiedzenia! Ale zostawiam to teraz i pozwalam, aby wola Boża się wypełniła. Znosiłem ból, przyjemność, zniewagę i obrażenia. Ale o to właśnie chodzi! Bóg dał mi to wszystko ze swoich powodów, nie moich. Jeśli da mi więcej czasu na tej ziemi, będę starał się kontynuować jego dzieło.

I będę go zawsze wielbić. 17 listopada 2004 roku Jego kochający sługa.

Marek.

Cóż, test poszedł dobrze. Wciąż żyję! Wciąż mam problemy w życiu. Hospitalizowany podczas świąt Bożego Narodzenia z powodu groźnej infekcji. Moje myśli codziennie galopowały. Nawet po wypisie ze szpitala: czy chcę żyć? Mój system wierzeń mówi mi, że nie możesz odebrać sobie życia! Moje ciało nieustannie mówi: zakończ to! To życie, ciągłe zamartwianie się. Jak spłacę tych ludzi, którym jestem winien tyle pieniędzy?

Większość czasu czuję się jak psi bobek. Nie mogę oddychać, większość czasu cierpię, dlaczego Bóg karze mnie coraz bardziej? Dobre pytanie! Czy on mnie karze, czy pozwala mi zobaczyć, że sam siebie karzę, jak robiłem to przez większość mojego życia? Wciąż trudno mi przyswoić lekcje, których tak starał się mnie nauczyć przez te wszystkie lata! Jestem jednak twardym przypadkiem!

Informacje ogólne

Gender:
Mężczyzna
Date NDE Occurred:
Czerwiec, 7 2004

Elementy NDE

Czy w czasie twojego doświadczenia zdarzyło się związane z tym zdarzenie zagrażające życiu?
Nie. Choroba Operacyjna związana z operacją Zawał serca Udar, dni później nieudana PCTA, pilna operacja na otwartym sercu, pięć dni później nagła śmierć sercowa. 4 min 38 sek brak funkcji 4 wstrząsy defibrylatora. Śmierć kliniczna (ustanie oddechu lub czynności serca lub mózgu) Powrót do zdrowia po operacji na otwartym sercu, poważne problemy wieńcowe. Nagła śmierć sercowa.
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia?
Cudowne
Czy czułeś się oddzielony od swojego ciała?
Tak Straciłem świadomość własnego ciała
Jak twój najwyższy poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia porównał się do twojej normalnej, codziennej świadomości i czujności?
Bardziej świadomy i czujny niż normalnie Natychmiast rozumiałem koncepcje, które wcześniej mi umykały, byłem świadomy każdego szczegółu wokół mnie. Szczegóły tego, co widziałem, nie miały słów opisujących kolory czy detale. Nie chciałem opuszczać tego miejsca.
Kiedy podczas doświadczenia osiągnąłeś najwyższy poziom świadomości i czujności?
W życiu pozagrobowym, przed nakazem powrotu do ziemskiego życia, widząc siebie jako dziesięciolatka, kiedy wszystko było cudowne.
Czy twoje myśli przyspieszyły?
Niewiarygodnie szybkie
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać?
Wszystko wydawało się dziać jednocześnie

Jakby nie było odległości ani czasu. To, co myśli twoja dusza, jest! Pamiętam, że powiedziano mi: czego pragniesz, takie jestem! Tak jest! Jakby wszystko było wszędzie w tym samym czasie, nic nie jest od ciebie oddzielone.

Czy twoje zmysły były bardziej wyostrzone niż zwykle?
Niewiarygodnie bardziej
Proszę porównać swoje widzenie podczas doświadczenia do codziennego widzenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Jasność kolorów. Ciemność była najciemniejsza, jaką kiedykolwiek widziałem. Istoty były bardzo szczegółowe i wiedziałeś o nich wszystko na ich widok. Nie było przezroczystości ani w widzeniu, ani w wiedzy.
Proszę porównać swoje słyszenie podczas doświadczenia do codziennego słyszenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Wszystkie dźwięki były niesamowicie czyste. Głos Najwyższej Istoty zdawał się emanować znikąd, ale jednocześnie ze wszystkich stron. Słowa nie pochodziły z ust istot, ale z aury wokół nich.
Czy wydawało się, że jesteś świadomy wydarzeń gdzie indziej?
Tak, a fakty zostały sprawdzone
Czy przeszedłeś przez tunel?
Niepewny Byłem w ciemności, a potem nagle znalazłem się na pięknej drodze, którą zdawałem się rozpoznawać z młodości, tylko w większym detalu.
Czy w swoim doświadczeniu widziałeś jakieś istoty?
Widziałem je
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot?
Tak Niektórych widzianych ludzi znałem, ale umarli w przeszłości. Innych nie znałem, ale gdy przechodzili obok, mieli bardzo spokojny uśmiech na twarzach. Szli drogą w różnych kierunkach, ich aura mówiła, jakby opowiadano ich historię życia. Rozumiałem każde słowo, jakby wiedza o nich została mi przekazana z błyskawiczną szybkością.
Czy widziałeś lub czułeś się otoczony przez jaskrawe światło?
Światło wyraźnie mistyczne lub pozaziemskiego pochodzenia
Czy widziałeś nieziemskie światło?
Tak Gdy zbliżyłem się do drogi, było światło jak jasne światło słoneczne.
Czy wydawało ci się, że wkroczyłeś do innego, nieziemskiego świata?
Wyraźnie mistyczna lub pozaziemska kraina Wszystko było piękniejsze niż kiedykolwiek widziałem w naturalnym życiu.

Czułem, że nie ma odległości, więc nie ma czasu, jak go znamy

Jakie inne emocje odczuwałeś podczas doświadczenia?
Nigdy w życiu nie zaznałem takiego spokoju. Wszystko było cudowne, szczęście, jakiego nie doświadczyłem w życiu.
Czy odczuwałeś spokój lub przyjemność?
Niewiarygodny spokój lub przyjemność
Czy odczuwałeś radość?
Szczęście
Czy czułeś poczucie harmonii lub jedności z wszechświatem?
Zjednoczony, jedno ze światem
Czy nagle wydawało się, że rozumiesz wszystko?
Wszystko o wszechświecie
Czy sceny z przeszłości wróciły do ciebie?
Przypomniałem sobie wiele przeszłych wydarzeń To, co widziałem jako dziecko, myślałem, a to pojawiało się w wielkim detalu. Zdawałem się zdobywać wiedzę jak strumień danych. Gdy wróciłem do życia, zrozumiałem ból, cierpienie i inne uczucia, których nie miałem przed doświadczeniem.
Czy przychodziły ci obrazy z przyszłości?
Z przyszłości osobistej

Uświadomiłem sobie wartość słów, które wypowiadamy, aby bardziej kochać, być kochanym.

Być brutalnie szczerym wobec swoich uczuć, ale równie szczerym w miłości.

Widziałem siebie mówiącego do małych grup ludzi i jednostek o życiu i śmierci w zupełnie inny sposób. To potwierdziło się bez wątpienia.

Widziałem siebie w miejscach i sytuacjach, które jak dotąd były trafne.

Czy dotarłeś do granicy lub punktu bez powrotu?
Bariera, której nie mogłem przekroczyć; lub 'odesłany' do życia wbrew woli

Bóg, duchowość i religia

Jaka była twoja religia przed twoim doświadczeniem?
Konserwatywny/fundamentalistyczny System wierzeń był silny, ale natury indiańskiej
Czy twoje praktyki religijne zmieniły się od czasu twojego doświadczenia?
Tak Codziennie modlę się za siebie i innych. Mam osobistą relację z moim stwórcą; jak go nazwiesz, nie ma znaczenia. Nasza relacja z wszechświatem jest tak realna jak słowa, które teraz piszę. Ktoś go stworzył! Ty! I cała reszta. Od kilku miesięcy jestem zbyt chory, aby chodzić do kościoła. Ale mój system wierzeń jest silniejszy niż kiedykolwiek.
Jaka jest twoja religia teraz?
Konserwatywny/fundamentalistyczny Silnie odczuwam potrzebę duchowości
Czy doświadczyłeś zmiany wartości i przekonań z powodu swojego doświadczenia?
Tak Modlę się codziennie za siebie i innych. Mam osobistą relację z moim stwórcą, jak go/ją nazywacie, nie ma znaczenia, nasza relacja z wszechświatem jest tak samo realna jak słowa, które teraz piszę. Ktoś go stworzył! Ciebie! I całą resztę. Od kilku miesięcy jestem zbyt chory, aby chodzić do kościoła. Ale mój system wierzeń jest silniejszy niż kiedykolwiek.
Czy wydawało ci się, że napotkałeś mistyczne istnienie lub obecność, albo słyszałeś nierozpoznawalny głos?
Zdecydowany byt lub głos wyraźnie mistycznego lub nieziemskiego pochodzenia
Czy widziałeś zmarłych lub duchy religijne?
Widziałem ich

W odniesieniu do naszego ziemskiego życia poza religią

Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś specjalną wiedzę lub informacje na temat swojego celu?
Tak Wszystko, co chciałeś wiedzieć, zostało odpowiedziane, zanim zdążyłeś zapytać.

Zrozumiałem, że my wszyscy jako istoty mamy cel. Musi on zostać wypełniony, zanim będziesz mógł przejść do następnego świata. Wiedziałem, że w śmierci nie ma się czego bać. Że jest to naturalny bieg rzeczy. Dowiedziałem się, że przekraczamy granice tego wymiaru w naszym życiu być może tysiące razy, ale nie jesteśmy tego świadomi.

Chociaż otrzymujemy wskazówki, gdy to robimy, postrzegamy to jedynie jako uczucie, przeczucie, nie wiemy, skąd pochodzi. Tamten świat jest tak blisko jak zasięg twojej ręki; dlatego nie znamy sposobu ani czasu naszej śmierci. A jednak jest tak blisko jak mrugnięcie okiem.

Czy twoje relacje zmieniły się konkretnie w wyniku twojego doświadczenia?
Tak Intensywność miłości, jaką żywię do osób w moim życiu, jest tysiąc razy większa. Czuję wdzięczność przekraczającą wyobraźnię wobec tych, którzy pomagają mi w mojej ziemskiej podróży. Rzeczy, które brałem za pewnik, to rzeczy, na które zwracam uwagę. Są one największymi darami na tej ziemi. Żona, dzieci, wnuki, teściowie, przyjaciele. Ważniejsze niż pieniądze, rzeczy, których nie możesz zabrać ze sobą, gdy odchodzisz. Pieniądze i rzeczy nie kochają cię z powrotem, gdy tu jesteś!

Po NDE

Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami?
Tak To, co zostało odczute i ujrzane, wydaje się, że brak słów, by opisać piękno, wielkość, doznanie. Pytania odpowiedziane, zanim zostały zadane. Poczucie, że nie ma odległości ani czasu. Wszystko, czego dusza pragnęła, zostało natychmiast ujrzane. Każde pragnienie zostało natychmiast spełnione. Wiedza była natychmiastowa.
Czy po przeżyciu posiadasz jakiekolwiek zdolności psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne dary, których nie miałeś przed doświadczeniem?
Tak Zauważyłem, że z moich ust wychodzą rzeczy lub piszę do ludzi we właściwym czasie i miejscu. Zmieniałem życie jednym słowem w odpowiednim momencie.

Śnię o rzeczach, które przydarzą się innym, zawsze o pozytywnym charakterze, które się spełniają. Nic wstrząsającego, ale pomocne dla nich w ich życiu.

Czuję cierpienie innych. To jak nóż przechodzący przeze mnie, nagle znajduję się, mówiąc im coś, i nie mogę uwierzyć, że to powiedziałem. Wyraz ich twarzy i oczu jest zawsze: Dziękuję, skąd wiedziałeś, że cierpię?

Potrafię uspokoić strach przed śmiercią u ludzi i potrafię powiedzieć, kto go ma i dlaczego!

Czy są jakieś jedno lub kilka części Twojego doświadczenia, które są dla Ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Proszę wyjaśnić.
Wiedza, która została mi przekazana. Sposób, w jaki po powrocie do życia traktuję ludzi, i intensywne uczucia, jakie do nich żywię. Świadomość, że nie ma się czego bać w mojej śmierci i że mogę uspokajać innych, że to coś, czego powinni się bać najmniej.
Czy kiedykolwiek dzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi?
Tak Około trzy miesiące później widziałam pielęgniarkę. Miała wszystkie moje dokumenty i powiedziała do mnie: 'Miałeś naprawdę jakieś przeżycie!' Mogłem wyczuć, że cierpi, więc po zbadaniu podzieliłem się z nią tym, co widziałem i czułem.

Powiedziała mi, że to, co właśnie jej przekazałem, było uspokajające, ponieważ straciła ojca niecały rok wcześniej. Podziękowała mi za podzielenie się tym i wyszedłem.

Zobaczyłem ją ponownie dwa miesiące później. Zmieniła się z bardzo cichej, nieśmiałej osoby w dobrze ubraną, pewną siebie. Nie zarozumiałą! Pewną siebie, z szerokim uśmiechem na twarzy, radosnym nastawieniem. Bardzo chciała mi pomóc z moimi problemami, zrobiła to, a gdy wychodziłem z gabinetu lekarskiego, spojrzała mi w oczy, aż do duszy, i powiedziała po prostu: 'Dziękuję.' Jeden z powodów, dla których wierzę, że zostałem odesłany. Przy innych okazjach mówiłem spontanicznie do ludzi i odkrywałem, że właśnie wtedy potrzebowali kogoś do rozmowy.

Czy przed swoim doświadczeniem miałeś jakąkolwiek wiedzę na temat doświadczeń bliskich śmierci (NDE)?
Nie
W co wierzyłeś na temat rzeczywistości swojego doświadczenia krótko (dni do tygodni) po jego zaistnieniu?
Doświadczenie zdecydowanie było prawdziwe Spojrzałem w lustro i oczy, które patrzyły na mnie, nie były starym mną! Patrzyło na mnie nowe ja. Zrozumiałem, że ból i cierpienie, przez które przechodziłem, to nic innego jak życie na tym świecie, dla większego celu. Od tego czasu patrzyłem w oczy aniołów, są wszędzie. Potrafią patrzeć poza twoje oczy, prosto w twoją duszę.

Są tutaj, aby pomóc nam osiągnąć nasz cel na ziemi i pomóc nam przejść, gdy już spełnimy nasze zadanie.

Co sądzisz na temat rzeczywistości swojego doświadczenia teraz?
Doświadczenie zdecydowanie było prawdziwe Mam problemy doczesne, cierpię czasami, są chwile tak trudne, a jednak doświadczenie daje mi siłę, by iść dalej. Czuję, że jeśli nie wiesz, gdzie jesteś teraz w życiu, jak możesz wiedzieć, dokąd zmierzasz? Znam cierpienie życia i znam pokój, do którego zmierzam, ale nie możesz dotrzeć do tego pokoju, jeśli nie znasz życia!
Czy kiedykolwiek w twoim życiu coś odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia?
Tak Przeżyłem ponownie to doświadczenie, włączając cały ból po powrocie do życia. Każdej nocy przez około dwa tygodnie. Nieprzyjemne, ale rozumiem.
Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś/aś dodać o swoim doświadczeniu?
Nie żałuję, że miałem to doświadczenie, choć nie chciałem wracać. Wierzę, że zobaczyłem przedsmak tego, co mnie czeka, z jakiegoś powodu. Mam coś do zrobienia w tym życiu z jakiegoś powodu. Gdy nadejdzie mój ostateczny czas i moje zadanie zostanie zakończone na tej ziemi, będę wiedział, że wszystko jest dobrze dla mnie i reszty świata.