Opis doświadczenia
*******
Doświadczenie śmierci autora
To będzie trudne, ponieważ prawdopodobnie doprowadzi mnie do łez, gdy to przypomnę, ale oto szczegóły:
Wilgotna, szara listopadowa noc, 1991 rok
To był ciężki czas i minął kolejny depresyjny dzień. W tym okresie mojego życia źle się odżywiałem i byłem w smutnej formie fizycznej. Po wypiciu dzbanka kawy, próbując podnieść się na duchu, nie mogłem zasnąć. Leżąc w łóżku, przewracając się z boku na bok przez kilka godzin, sen był nieuchwytny. Około 3 nad ranem, wciąż czujny i pobudzony, leżałem na plecach, wsłuchując się w relaksujący dźwięk bicia serca, jak liczenie owiec.
Mięsień zwany sercem, który tak niezawodnie bije jak w zegarku, gdy się wsłuchiwałem; Lub-dudnij..lub-dudnij..lub----(cisza)-- całkowicie się zatrzymał. Natychmiast poczułem, jak przepływ krwi zwalnia, a następnie całkowicie ustaje w każdej części ciała. W tej pierwszej sekundzie „odłączyłem się” od ciała i unosiłem się w nim i wokół niego. Mogłem widzieć otaczającą sypialnię i swoje ciało, mimo że miałem zamknięte oczy. Nagle byłem w stanie „myśleć” setki lub tysiące razy szybciej – i z większą jasnością – niż jest to ludzko normalne lub możliwe.
Uświadomiwszy sobie, że następne uderzenie nie nadeszło, nadal czułem, jak krew „utlenia się”, gdy całkowicie zatrzymała się we wszystkich żyłach i tętnicach. W tym momencie zdałem sobie sprawę i zaakceptowałem, że umarłem; nadszedł czas, aby iść dalej. Było to uczucie całkowitego spokoju, całkowicie bez strachu i bólu, i nie wiązało się z żadnymi emocjami. Sam czas nagle stał się nieskończony i nieistotny. W „czasie ziemskim” minęło tylko około dziesięciu sekund, zanim moje serce ponownie zaczęło bić, ale „ja” byłem również w „czasie zerowym” (z braku lepszego słowa), a właściwie poza czasem.
Wydawało się to naturalnym postępem; nastąpił automatyczny przegląd całego mojego życia – każdego kiedykolwiek przeżytego wydarzenia wraz z emocjami (ale oglądanego obiektywnie) – przewijającego się przede mną i wokół mnie jak panoramiczny film. Od narodzin do śmierci, w liniowy sposób, oglądany bez smutku i żalu. A jednak w „czasie ziemskim” zajęło to (według mojego najlepszego oszacowania) ćwierć sekundy. A wydawało się, że spędziłem tygodnie na odtwarzaniu swojego życia. Gdy to się zakończyło, pojawiło się kilka instrukcji, które są bardziej automatyczne, ale potem pogrążyłem się w nieskończonym spokoju; błogości; ekstazie. Niewyobrażalna miłość; zrozumienie tak wielkie, potężne; tak niesamowite, że było ludzko niezrozumiałe.
Gdy tam byłem (i tylko tam), uzyskałem dostęp do wiedzy; „wszystko, co kiedykolwiek było, jest i będzie”. Prawdziwa natura wszechświata nagle stała się jasna jak dzwonek, jak gigantyczne puzzle. Wydawało się, że ma doskonały porządek. W rzeczywistości było oczywiste, że wkrótce stanę się jego częścią. Miałem dołączyć do bytu, który można opisać tylko jako... Boga; tak ogromnego w wymiarach i zasięgu, że tylko biblijne słowa mogą się do tego zbliżyć. Jednak sprawdziłem, co dzieje się z moim ciałem fizycznym, i nie mogłem odejść, dopóki nie było całkowicie pozbawione życia.
W tym momencie ominęło około 10 uderzeń serca (10-15 sekund). Ciało, które obserwowałem leżąc w łóżku, było moje... ale „ja” (dusza/duch) wiedziałem, że to nie czas odchodzić. Mój czas na Ziemi jeszcze się nie skończył; wciąż byłem przeznaczony do celu na Ziemi (więcej o tym w przyszłym artykule). Gdy zostałem gwałtownie wciągnięty z powrotem do ciała, uderzyła mnie surowa rzeczywistość. Oto leżałem na tym łóżku, szybko tracąc fizyczną świadomość, bez bicia serca. Zrobiłem wtedy to, co ludzkie – spanikowałem z przerażenia, wyskakując z łóżka i uderzając pięścią w klatkę piersiową. Serce ruszyło ponownie. Po zejściu na dół w nerwowym napięciu, trzęsąc się jak liść, zlanym potem, moje serce wciąż biło nieregularnie.
Po zawiezieniu się do szpitala stwierdzono, że mięsień sercowy cierpiał na niedobór składników odżywczych, co doprowadziło do arytmii. Potem było kilka bliskich spotkań, ale wkrótce zniknęły po zmianie diety i ćwiczeń. Nie byłem w stanie zachować danej wiedzy; ludzki mózg jest zbyt prymitywny i ograniczony, by ją pomieścić. Ta inteligencja wymaga zupełnie innego wymiaru, by istnieć i być pojęta. A jednak jest również częścią naszych trzech wymiarów... tylko ukryta przed zasięgiem naszych pięciu zmysłów. Mimo to zachowuję wystarczająco dużo, by pamiętać czysty zachwyt.
Każdy, kto przez to przeszedł (miliony to zrobiły) wie, jak natychmiast zmienia to życie... na zawsze.
Dla zainteresowanych, oto kilka doświadczeń innych osób:
Religia to drażliwy temat i niektórzy poczują się urażeni, niezależnie od tego, co powiem. Uważam jednak, że konieczne jest omówienie religii i tego, jak ma się ona do moich własnych doświadczeń. Nie powinno to być konieczne, ale charakter materiałów na tej stronie uzasadnia wyjaśnienie. Chociaż nie mam faktycznej religii, wspieram tych, którzy ją mają, i zachęcam ludzi, aby zbliżyli się do swojego Boga... kimkolwiek On dla was jest. Niektórzy próbują dyskredytować tych, którzy mają przekonania religijne i twierdzą, że przyszłość będzie „apokaliptyczna”. Jest to zrozumiałe, ponieważ wolą atakować motywy posłańca i być ślepymi na to, co ich otacza.
Powód, dla którego nie mam religii, jest następujący: W listopadzie 1991 roku przeżyłem coś, co nazywa się „doświadczeniem śmierci” lub NDE. Niezwykle trudno to ująć w słowa, ponieważ język angielski jest daleki od adekwatności, by dokładnie opisać takie wydarzenie. Zazwyczaj milczę na ten temat z powodu negatywnej reakcji lub niedowierzania. Niemożliwe jest przekazanie tego doświadczenia tym, którzy go nie przeżyli, zwłaszcza gdy jest sprzeczne z ich własnymi przekonaniami. Właściwie niektórzy z tych starożytnych wizjonerów w Biblii mogą opisywać to, co dziś znane jest jako NDE.
Na świecie istnieją dziesiątki religii, z których wiele twierdzi, że jest „Tą Jedyną”. Myślę, że mają one jednocześnie rację I się mylą. Innymi słowy, w ludzkiej próbie opisania natury Boga i życia po śmierci, uchwycono sedno, ale dodano własne, różne interpretacje i poprawki. Skutkuje to niepotrzebnymi i destrukcyjnymi świętymi wojnami i konfliktami. Nie sądzę, żeby Bóg chciał, abyśmy zabijali się nawzajem z Jego powodu. Nie mogę też uwierzyć, że Bóg jest gniewną, mściwą istotą... przynajmniej nie w sensie przedstawianym przez typy głoszące ogień i siarkę.
Nie zrozumcie mnie źle; jestem w 100% przekonany, że istnieje „Bóg”, „Stwórca”, „Wszechmocny” byt/istota. Na pewno nie byłem taki przed 1991 rokiem. Po zanurzeniu się w życiu pozagrobowym w formie ducha na krótki czas, zostało mi to osobiście udowodnione ponad wszelką wątpliwość; NIE UMIERAMY. Kontynuujemy w innej, niefizycznej formie.
Sceptycy próbują mówić: „Musiałeś śnić” albo „to tylko nowoczesne brednie”, albo „w mózgu uwalniają się substancje chemiczne, które dają wrażenie umierania” itd. itd... BZDURY !!
Efekt mojego NDE był głęboki i był to najbardziej „prawdziwy” moment, jaki kiedykolwiek przeżyłem. Wydawało mi się, że otrzymałem rozległą wiedzę i jasne zrozumienie świata i wszechświata, które trwa do dziś. Mój niegdyś przeciętny iloraz inteligencji wkrótce potem wzrósł do 148. W ogóle nie boję się śmierci, ponieważ rozumiem, że nasze życie na tej małej planecie jest tymczasowe i krótkie, a to, co nastąpi potem, jest rzeczywiście wspaniałe. Jaki jest sens życia i nasz cel tutaj?? Żyć i uczyć się; doświadczać fizyczności; przechodzić przez próby, udręki i radość. Jesteśmy uczniami w szkole zwanej Ziemią... gdy dzwoni dzwonek, wracamy do domu... z wyciągniętymi wnioskami. Ponownie, mówię to z własnego, rzeczywistego doświadczenia.