JoAnn M

NDE Skala Greysona: 2
#638

Opis doświadczenia

Byłam w domu, składałam pranie, nie czułam się najlepiej, gdy moje oskrzela zaczęły się zaciskać i wiedziałam, że mam kłopoty. Wzięłam trochę mojego zwykłego inhalatora, ale nie zadziałał. Moją ostatnią deską ratunku, której nigdy wcześniej nie używałam, był Epi-Pen, zastrzyk z epinefryny – hormonu czasami zwanego „adrenaliną”. To też nie zadziałało, więc zadzwoniłam do mojego taty, który mieszkał kilka przecznic dalej, i powiedziałam mu, że muszę jechać do szpitala. Przed jego przybyciem pamiętam, jak chodziłam po mieszkaniu jak dzikie zwierzę w klatce. Kiedy przybył, nalegałam, żebyśmy wyszli na zewnątrz, czekając na znajomego, który miał nas zawieźć. Pamiętam, jak schodziłam po pierwszych pięciu stopniach do samochodu i to był koniec. Zemdlałam na ulicy. Ponieważ był ciepły wrześniowy wieczór, sąsiedzi byli na zewnątrz i widzieli, jak upadam. Podczas gdy ludzie biegli, by wyciągnąć mnie ze skrzyżowania (z jakiegoś powodu zaciągnęłam mojego tatę na środek ulicy!), ktoś zadzwonił pod numer 911. Ratownicy medyczni przybyli i pracowali nade mną na ulicy przez prawie czterdzieści pięć minut. Ponieważ byłam „martwym ciężarem”, nie zostałam przeniesiona, dopóki nie przybyli i nie wsunęli pode mną noszy. Z tego, co mi powiedziano, sprawdzili mnie pod kątem śladów po narkotykach, pobrali krew do szybkiej analizy i natychmiast mnie zaintubowali. Oddychałam nieregularnie, a moje źrenice były nieruchome. Kiedy uznali, że jestem stabilna, by mnie przenieść, umieszczono mnie w karetce do transportu. Wtedy moje serce zatrzymało się po raz pierwszy. Dojechaliśmy tylko do rogu mojej ulicy. Ponieważ mój tata był z kierowcą, słyszał brzęczenie monitorów, a wtedy kierowca zaklął, włączył syreny, mamrocząc, że ją tracimy. Mój ojciec nigdy więcej mnie nie zobaczył. Jeszcze dwa razy moje serce zatrzymało się na krótko na izbie przyjęć. Ostatnim razem, gdy przypuszczam, że mój duch połączył się z moim ciałem, poderwałam się ze stołu i płynnym ruchem uderzyłam pielęgniarkę w szczękę. Potrzeba było czterech członków zespołu, by przygwoździć mnie do stołu i podać zastrzyk z czymś, co mnie uspokoiło. Myśleli, że sięgam po rurkę respiratora. Bardzo trudno wyjaśnić, co mi się wtedy przydarzyło, bo to było jak sen, piękny sen, jakiego nigdy wcześniej nie śniłam. Nie wiem, gdzie się zaczyna. Płynęłam przez czarny, aksamitny tunel, kolor czarny, jakiego nigdy nie widziałam i nie potrafię opisać, w kierunku bardzo odległego punktu światła. Miałam duchowych przewodników, którzy dali mi to, co nazywam „wycieczką po wszechświecie”, i było to poczucie ogromu wszechświata, bycia tam przy jego stworzeniu, bycia częścią wszechświata od jego początków, i byłam częścią wszystkiego, co się wydarzyło i co się wydarzy. To było tak, jakbym nie miała poczucia siebie, że byłam wszystkim i wszystko było mną, łącznie z Bogiem. To było bardzo kojące uczucie i czułam się bardzo bezpieczna i chroniona. Poczułam bezwarunkową miłość, radość i głęboki spokój. Nie miałam poczucia linearnego czasu i nawet teraz czasami mam problem z funkcjonowaniem w ramach „czasu”. Powiedziano mi wszystko, co kiedykolwiek się wydarzyło i co kiedykolwiek się wydarzy. Dano mi powody dla „było”, „jest” i „będzie”. Na przykład powiedziano mi, że częścią przyczyn globalnych zmian, jeśli chodzi o pogodę, jest to, że planeta zaczyna odzyskiwać swój pierwotny kształt, cofać to, co człowiek uznał za słuszne, by ujarzmić jej moc. Na przykład rzeki odzyskują swoje koryta. Pamiętam, jak pytałam te istoty: dlaczego tak się dzieje i dlaczego tak się stało, i dowiedziałam się, że tak ma być. Powiedziano mi również, jako odwrotna strona medalu, że ludzie mają wolną wolę i niektóre rzeczy, które się dzieją, są wynikiem wyboru. Pamiętam, jak zagłębiałam się w przyczynę i skutek oraz yin i yang rzeczy. Część z tego mi się nie podobała i chociaż czasami trudno mi to zrozumieć, zdaję sobie sprawę, że dzieje się tak z powodu wyborów. To było w sferze dobra i zła. Słyszałam dźwięki, których nigdy nie słyszałam, i chociaż nigdy nie widziałam ludzkiej postaci, wiedziałam, że wokół mnie są „wibracje”, prowadzące mnie i pomagające mi. Więc gdy tak płynęłam, nagle się zatrzymałam. Nie chciałam wracać do swojego ciała. Spotkałam postać, którą wiedziałam, że jest Bogiem, która powiedziała mi, że nadszedł czas, by wrócić. Zaczęłam się kłócić z Bogiem w moim własnym małym, obrzydliwym stylu, a Bóg powiedział, że muszę wrócić, bo moja misja tutaj nie jest zakończona. Myślę, że w tym momencie na izbie przyjęć zaczęłam się rzucać na stole i stałam się agresywna. Do tego momentu nie było żadnych neurologicznych oznak i nie reagowałam na bodźce neurologiczne (ukłucia szpilką itp.). Otworzyłam oczy i gdy pokój stał się wyraźny, poczułam, jak wspaniałość mojej podróży jest wyciągana z moich pleców. Gdy stawałam się bardziej świadoma, ta rzeczywistość stawała się mniej realna. Moja rodzina zebrała się wokół i napierała na mnie. Niestety, nie mogłam mówić (i w tamtym momencie się poruszać, bo byłam skrępowana, nie mogłam się ruszyć). Nie wiedziałam dlaczego, ale udało mi się sprawić, by rozwiązali mi ręce, żebym mogła pisać. Musiałam udowodnić, że nie było utraty tlenu, żadnego uszkodzenia mózgu, więc gdy weszła pielęgniarka, podniosłam kartkę z moim imieniem, datą urodzenia, adresem, numerem ubezpieczenia społecznego, numerem telefonu do pracy, imionami rodziców, siostrzenicami i siostrzeńcami itp. Nalegała na zadawanie kolejnych pytań, aż napisałam, żeby wyszła do cholery z pokoju. Wyszła. W tym momencie wszedł lekarz i próbował dać mi kolejny zastrzyk, bo myślał, że znowu staję się agresywna, ale zapewniłam go, że wszystko w porządku. Wyszedł. Wtedy moja siostra powiedziała mi, dlaczego byłam związana. Roześmiałam się. Nie trzeba dodawać, że byłam bardzo rozczarowana, że lekkość tamtej strony tak szybko zniknęła po przebudzeniu. Po wyjściu rodziny miałam wizję wujka, który zmarł w latach 60., jadącego na motocyklu, wyglądającego przystojnie jak James Dean, mówiącego do mnie: „dziecko, po prostu nie był twój czas”. Tygodnie później zadzwoniłam do IANDS (Międzynarodowe Stowarzyszenie Badań nad Doświadczeniami Bliskimi Śmierci) w Seattle, aby dowiedzieć się, czym było to doświadczenie i czy jest prawdziwe. Osoba po drugiej stronie słuchała uważnie, a kiedy skończyłam, była bardzo wzruszona. Zapytałam, czy może mi powiedzieć, jaka jest moja misja, bo to był prawdziwy powód mojego telefonu. Polecił mi wstrzymać rozmowę, usiąść wygodnie i zapytać wszechświat, jaka jest moja misja. Muszę przyznać, że myślałam, że to głupie, ale zrobiłam, jak kazał. Wróciłam do telefonu i powiedziałam mu, że otrzymałam najdziwniejszą odpowiedź: że nie kochałam wystarczająco. Zapytałam, co to do cholery ma znaczyć? Nikogo nie zabiłam, zawsze wierzyłam w Boga i te wszystkie rzeczy, do cholery, nie zabiłabym nawet muchy. Jestem tylko zwykłą kobietą, nie podpalającą świata, żyjącą z dnia na dzień, robiącą to, co muszę. Myślę, że gdy wystarczająco długo paplałam, przerwał mi i powiedział: gratulacje, miałaś klasyczne doświadczenie bliskie śmierci. Powiedział mi, że misja jest powodem, dla którego większość ludzi jest odsyłana, i że może być miliard interpretacji tego, co znaczy „nie kochać wystarczająco”. Muszę to sama ustalić. Ale zdradził mi sekret – że częścią tej misji będzie uświadamianie ludziom, że śmierci nie należy się bać, a przejście jest wspaniałe. Będę znajdować się w sytuacjach, gdy temat ten pojawi się z zupełnie obcymi ludźmi i nigdy nie będzie to dziwne. Moje obecne odczucie „nieba”, życia po śmierci, jest takie, że to, co dzieje się z tobą, gdy umierasz, jest twoim wyborem. Możesz wybrać istnienie w stanie bezwarunkowej miłości albo nie, i wszystko zależy od tego, jak bardzo wybaczysz sobie błędy, które popełniłeś w swoim życiu. Całkowicie siebie osądzasz. Czujesz ból, który stworzyłeś w swoim życiu, i wszystko wraca do ciebie jako twórcy. Czasami ludzie przechodzą przez to podczas swojego NDE – przegląd poprzedniego życia – ale ja zostałam tego oszczędzona. Od tego czasu miałam wiele, wiele spotkań, niektóre dziwne, inne nie. Spotkałam anioły, natknęłam się na ludzi, którzy pchali mnie naprzód na mojej drodze, miałam problemy z polami elektromagnetycznymi, zepsułam urządzenia elektryczne, popsułam żarówki, przeszłam przez trzy samochody (jeden był nowym autem, które okazało się bublem!), miałam wizje katastrof, w tym pogodowych, transportowych itp., więcej lucidnych snów i zwiększoną świadomość psychiczną. „Skutki uboczne” są zbyt liczne, by je wymieniać. A moja świadomość mojego NDE jest stale ewoluującą rzeczą. Mogę zobaczyć program w telewizji, który wyzwala dalsze wspomnienia NDE. Powiedziano mi, że nie całe NDE się ujawni, ale będzie się rozwijać, gdy będę tego potrzebować w swoim życiu. Nie mogę sobie wyobrazić, jakie inne niesamowite rzeczy się wydarzyły. Już nie spieszę się do następnej chwili, żyję w chwili obecnej. Staram się nie pozwalać, by sytuacje wpływały na mnie negatywnie, chociaż przez większość czasu, będąc w fizycznym świecie, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ale moja reakcja na te sytuacje się zmieniła i to jest miejsce, gdzie zaszła we mnie głęboka zmiana. Nie oceniam tak szybko jak kiedyś i pozwalam ludziom być sobą, nie próbując zmieniać ich postrzegania, by zgadzało się z moim. Zdaję sobie sprawę, że odgrywają swoją karmę, dokonując swoich wyborów, niezależnie od tego, czy widzę dla nich dobry czy zły rezultat. Rozumiem, że to jest coś, przez co muszą przejść, nauczyć się lekcji, których potrzebują. I idąc o krok dalej, jeśli zdecydują się rozpoznać tę lekcję. -------------------------- DRUGA WERSJA: To jest coś, co obiecywałam zrobić od lat. Chociaż moje intencje były dobre, nie jest łatwo przeżywać to na nowo. Jasne, łatwo jest o tym opowiadać, ale gdy słowa patrzą na ciebie i czujesz emocje z nimi związane, cóż, jest to trochę przytłaczające. Ile razy włączałam komputer, a gdzieś nawet zaczęłam to na dysku, ale nigdy tego nie skończyłam. Po prostu gapiłam się i przenosiłam w czasie, czując, jak otwierają się śluzy i w ciszy pisanego słowa, ponownie łączyłam się z moim małym kawałkiem nieba. To naprawdę zaczęło się przed samym wydarzeniem. To było lato 1994 roku i przez jakiś czas nie czułam się najlepiej. To był dla mnie trudny rok, próbując ponownie się pozbierać po mojej pierwszej finansowej porażce, jaką była utrata pracy. To doświadczenie samo w sobie było koszmarem, ale zdecydowanie wyciągnęłam z niego lekcję. Trawa z pewnością nie jest bardziej zielona po drugiej stronie. Mając tę lekcję za sobą, miałam tymczasową pracę u mojego poprzedniego pracodawcy. Udało mi się nawiązać dobre kontakty w dziale kadr i gdy tymczasowa praca się skończyła, minęły zaledwie tygodnie, zanim dostałam to, co w tamtym czasie było idealną pracą. Pamiętam, jak zaczynałam w czasie, gdy prawdopodobnie byłam na skraju zapalenia płuc, ale nie miałam ubezpieczenia zdrowotnego ani zbyt dużo pieniędzy. Byłam zbyt dumna, by prosić o pomoc. Udało mi się „wyzdrowieć”, ale przez następny rok lub dwa ciągle czułam, jakbym dostawała przeziębienia. Stałam się swego rodzaju pracoholiczką, a jak na sekretarkę, to nie jest zbyt mądre. Ale potrzebowałam czegoś, co wypełniłoby mój czas. Miałam mnóstwo przyjaciół – byłam w jednej z „modnych” grup w klubie, więc często wychodziliśmy i tańczyliśmy. Oczywiście czegoś brakowało. Nie wiedziałam, czego. Dużo medytowałam introspekcyjnie, ale zawsze wychodziłam na to, że coś robię źle. Po ukończeniu programu z holistycznych studiów kilka lat wcześniej, naprawdę myślałam, że jestem jednym z wyrzutków planety, bo po prostu nie mogłam znaleźć swojego miejsca. Wszyscy inni zdawali się w coś wchodzić i dobrze sobie radzić. Nie ja. Ciągle czytałam, szukałam i dostawałam pustkę. Jakoś się przez to przebijałam. Pewnego letniego popołudnia w pracy nagle nie mogłam oddychać i czułam, że zemdleję. Udało mi się zadzwonić do innego biura, ale niestety pielęgniarka, z którą chciałam rozmawiać, była zajęta. Odłożyłam słuchawkę i uczucie minęło. Zbyłam to jako coś szalonego, jak chwilowy syndrom chorego budynku, myśląc, że brak świeżego powietrza w połączeniu z moją wrażliwością na opary prawdopodobnie mnie pokonały. Weekend Labor Day w 1994 roku dał mi wskazówkę, że coś jest nie tak. Byłam na corocznej rodzinnej imprezie blokowej i czułam się świszcząco. Ponieważ przez całe życie byłam astmatyczką, żyłam na inhalatorach. Więc pykałam. Gdy dzień się kończył i robiło się coraz cieplej, zaczęłam tracić energię. Udało mi się zachować dobrą minę, a gdy wieczór się kończył, udało mi się zakończyć dzień i wrócić do domu. W tym czasie miałam trudności z oddychaniem i postanowiłam skontaktować się z lekarzem, gdy wrócę do pracy. Przechodziłam przez to wcześniej i pomyślałam, że jestem prawdopodobnie zmęczona w połączeniu z wczesnojesiennymi alergiami i możliwym końcem letniego przeziębienia. Tygodnie mijały bez wydarzeń. Oczywiście, gdy poszłam do lekarza, byłam w porządku, więc to wydarzenie było rzeczywiście tylko końcem lata. 20 września miałam dość normalny dzień w pracy. Czułam się trochę zmęczona i obwiniałam o to energiczny spacer poprzedniego wieczoru. Byłam mistrzynią w znajdowaniu czegoś do obwiniania. Był piękny, ciepły wtorkowy wieczór i przygotowywałam się do mojego wtorkowego rytuału. Miałam zebrać pranie, zabrać do siostry, odwiedzić moje siostrzenice i małego siostrzeńca, a potem spotkać się z ekipą w klubie na wieczór tańca liniowego. Nigdy nie dotarłam na mój występ taneczny. Poszłam do siostry, zrobiłam pranie i bawiłam się z dziećmi. Nawet wyprowadziłam Maggie, ich cocker spaniela, na spacer. W tym czasie zaczęłam się zaciskać, więc wyciągnęłam mojego niezawodnego inhalatora. Pomogło, ale niewiele, więc postanowiłam odpuścić zadymiony klub (mimo że nie był zatłoczony, było kilku nałogowych palaczy, którzy utrzymywali tę chmurę). Poszłam do domu i zaczęłam rozpakowywać pranie. Składając ręczniki i prześcieradła, naprawdę zaczęłam się zaciskać. Wzięłam pigułkę i kilka kolejnych dawk z inhalatora i czekałam, aż zadziała. W miarę upływu chwil zaczęłam czuć się gorzej. Zadzwoniłam do gabinetu mojego lekarza, aby powiedzieć, że mam problemy i przyjadę na izbę przyjęć na leczenie. Zostawiłam wiadomość, żeby zadzwonił z zaleceniami. Potem zadzwoniłam do taty, żeby jego znajomy zawiózł mnie do centrum. Czekając, aż przejdzie kilka przecznic, zaczęłam czuć się gorzej i wpadłam w panikę. Kilka miesięcy wcześniej mój lekarz dał mi Epi-Pen na wypadek, gdybym miała poważne kłopoty. Chodziłam jak oszalały lew w klatce. Zdecydowałam się użyć zastrzyku. Stałam się jeszcze bardziej pobudzona i chodziłam jeszcze więcej. W tym czasie przybył mój ojciec i nalegałam, żebyśmy poczekali na zewnątrz. Było około 20:35. Złapałam go za ramię i zeszliśmy po pierwszym zestawie schodów. Kiedy dotarliśmy do podestu, zaczęłam tracić widzenie peryferyjne. Przez cały czas jednak łapałam powietrze i paplałam. Reszta fizycznej historii jest mi opowiedziana przez tatę. Nadal trzymałam się go, gdy schodziliśmy po drugim zestawie schodów. Kiedy dotarliśmy do chodnika, powiedział, że zaczęłam mamrotać i ciągnąć go na środek ulicy. W tym momencie byłam pochłonięta całkowitą czernią i uznałam, że działam na zgromadzonej energii. Powiedział, że zaciągnęłam go na ulicę i zatrzymałam się. Nie mógł zaciągnąć mnie z powrotem w bezpieczne miejsce na chodniku. Nagle poczuł, że moje ciało zmiękło i zemdlałam na ulicy, a on mnie złapał. Próbował wyciągnąć mnie z niebezpieczeństwa, ale byłam martwym ciężarem. Ponieważ był łagodny wieczór, a niektórzy sąsiedzi siedzieli na tarasach, byli świadkami tej sceny i zadzwonili pod numer 911. Krzycząc o pomoc, niektórzy z nich zeszli, by pomóc tacie wyciągnąć mnie z drogi. Nie drgnęłam. Trzymał moją głowę nad ulicą i powiedział, że łapałam powietrze, a moje oczy się przewracały. Moje mięśnie były wiotkie i ciężkie i w tym momencie moje ciało się wyłączyło. Całkowicie opróżniłam zawartość swojego ciała. Miałam kłopoty. W tym momencie zaczęła gromadzić się grupa ludzi. Pierwsi na miejscu przybyli strażacy. Strażak zaintubował mnie na ulicy. Ratownicy medyczni przybyli, zrobili badania krwi, by sprawdzić, czy nie ma narkotyków, i rozpoczęli podtrzymywanie życia. Szpital został powiadomiony o naszym spodziewanym przybyciu. Jednak zajęło to ponad czterdzieści minut, zanim zostałam stabilna do transportu, nie mówiąc już o przeniesieniu mnie na nosze i do karetki. W międzyczasie mój lekarz dzwonił do mojego domu, bardzo zaniepokojony, bo nie dotarłam do szpitala w mieście. Z powodu mojego niestabilnego stanu ratownicy medyczni mieli zawieźć mnie do najbliższego szpitala w pobliżu mojego domu, katolickiego szpitala kilka mil dalej. Tej nocy spotkałam wiele aniołów, niektórych w ludzkiej postaci, którzy pozostali ze mną, dopóki nie nadeszła pomoc medyczna. Nikt nie widział, skąd przyszli ani dokąd poszli. Nigdy nie zobaczyli ich twarzy. Ale namawiali mnie, żebym się trzymała. Moja podróż się zaczyna. Płynęłam wygodnie przez czarny tunel, bez określonego kierunku, ponieważ nie miałam ciała, by mierzyć, i zauważyłam, że była to czerń, jakiej nigdy nie widziałam. Była pełna miłości, radości i pokoju i po prostu mnie wspierała. Fale przetaczały się nade mną i delikatnie mnie prowadziły. Byłam przytłoczona miłością, która mnie otaczała i tym, że mogłam odwzajemnić to uczucie. W pewnym momencie pojawiła się istota i zabrała mnie na wycieczkę po wszechświecie. Zostało mi wpojone stworzenie i to, jak powstały galaktyki. Odwiedziłam miejsca zaawansowane poza zrozumienie, a jednak zobaczyłam miejsca, które dopiero zaczynają! Spotkałam się z taką miłością i współczuciem, że mogłam się martwić o to, co dzieje się z moim ludzkim transporterem. Podczas gdy ratownicy medyczni kontynuowali pracę nade mną i przygotowywali mnie do transportu, ja byłam zbyt zajęta zabawą na gwieździe i spotkaniem z moim Stwórcą! Nie martwiło mnie, że nie ma ciał, a strach nie był w moim słowniku. Rzeczy były przyswajane natychmiast, a w tej chwili wiedza była całkowicie pochłonięta. Te istoty nie były ani męskie, ani żeńskie. Ponieważ nie ma sposobu, by zmierzyć czas, nie mam pojęcia, jak długo to trwało. Pokazano mi i powiedziano rzeczy niewyobrażalne. Za każdym razem, gdy istoty ze mną kończyły, wracałam do tunelu, płynąc dalej, by spotkać inne istoty. W pewnym momencie zauważyłam lśniący punkcik światła. Popłynęłam w jego kierunku. Nagle duża, szara istota zablokowała mi drogę. Nie mogłam jej przejść, ominąć ani przejść przez nią. Pamiętam, że próbowałam i próbowałam bezskutecznie. W końcu poprosiłam, żeby mnie przepuściła. Bardzo uprzejmie powiedziała nie. Znów poprosiłam. Znów powiedziała nie. Będąc trochę zadziorną na ziemi, rozkazałam jej się odsunąć i próbowałam odepchnąć ją na bok. Bez skutku. Istota, którą nazwałam Bogiem, powiedziała mi, że muszę wrócić, aby dokończyć moją misję. Z powrotem na ziemi lekarze i pielęgniarki gorączkowo pracowali nade mną. Moje parametry życiowe były niebezpiecznie niskie, nie było wiadomo, ile tlenu straciłam i czy było jakieś uszkodzenie mózgu. Ponieważ moje źrenice były nieruchome i nie mogli wywołać żadnej reakcji, lekarz wszedł do pokoju, gdzie byli moi rodzice i siostra, by powiedzieć im, że nie wie, jak długo jeszcze wytrzymam, i zostawi ich samych, by omówili przygotowania pogrzebowe. W tym samym czasie kończyłam moją niesamowitą podróż, a mój duch wrócił do mojego ciała. W tym momencie poderwałam się ze stołu i uderzyłam pielęgniarkę – tak mocno, że myśleli, że złamałam jej szczękę lub spowodowałam wstrząśnienie mózgu. Nie mogę sobie wyobrazić mojej siły w tamtym czasie! Myśleli, że próbuję wyciągnąć rurkę z gardła, podczas gdy wiem, że to był mój duch powracający do mojego ciała. Według mojej karty medycznej, wydarzyło się to o 1:05 nad ranem. Kiedy się obudziłam, nie miałam pojęcia, gdzie jestem, jaki jest dzień, która jest godzina – nic. Moja rodzina zebrała się wokół mnie, wraz z kilkoma przyjaciółmi, moim szefem oraz lekarzami i pielęgniarkami. W chwili, gdy się obudziłam, czułam, jak „wiedza” wpojona we mnie jest maskowana. Wiedziałam, że tam jest, ale nie mogłam do niej dotrzeć. Członkowie mojej rodziny byli, delikatnie mówiąc, histeryczni. Próbowałam do nich dotrzeć, ale byłam przywiązana z powodu mojego „agresywnego” zachowania. Moja siostra opowiedziała mi, co się stało z uderzeniem pielęgniarki, a ja mogłam tylko trząść się ze śmiechu. Również w tym czasie nie miałam pojęcia, jaka jestem mała – myślałam, że wypełniam cały pokój! Myślałam, że unoszę się! „Rozmawialiśmy” za pomocą języka migowego i zapewniłam ich, że wszystko w porządku. Krótko potem weszła pielęgniarka, by zadać mi pytania i sprawdzić, czy nie ma uszkodzenia mózgu. Chwyciłam długopis i papier i napisałam odpowiedzi na jej pytania, zanim je zadała – jak moje imię, adres, numer ubezpieczenia społecznego – do cholery, nawet napisałam moje hasło do komputera w pracy. Mój szef zorientował się, że jestem w porządku i delikatnie powiedział pielęgniarce, żeby zostawiła mnie w spokoju. (Mój szef w tamtym czasie był chirurgiem onkologiem.) Niezrażona, kontynuowała pytanie, więc zaczęłam pisać rymowanki. Wtedy wyszła. Lekarze wchodzili i wychodzili z pokoju, by zobaczyć, jak się czuję, i zdumiewali się, że żyję, a co dopiero, że nie mam uszkodzenia mózgu. W końcu przekonałam rodzinę, by wyszli, że wszystko w porządku. Pielęgniarka, którą uderzyłam, przyszła do mnie z okładem lodu na policzku. Była dość pogodna, biorąc pod uwagę to, co jej zrobiłam. Zasugerowała, że takie zachowanie jest normalne, gdy ktoś wraca do swojego ciała. W tym momencie zaczęłam się zastanawiać, co się wydarzyło. Tej nocy miałam wiele wizyt od zmarłych krewnych, mówiących mi, że będzie dobrze. W ciągu następnych kilku tygodni przypomniało mi się, że jestem tu z misją – ale jaką? Poszłam do księgarni i stanęłam przed działem new age, prosząc, by pokazano mi książkę, która pomoże mi zrozumieć, przez co przeszłam. Natychmiast książka zeskoczyła z półki i upadła do moich stóp – książka o NDE autor Barbary Harris. Tak zaczyna się moja podróż. Moja misja, jak się później dowiedziałam, polegała na tym, by wrócić i kochać, pomagać ludziom nie bać się śmierci. Powiedziano mi: „nie kochałaś wystarczająco”. To przyszło przez wskazówki wspaniałego członka grupy wsparcia FOI (Przyjaciele IANDS) w Seattle, który doradzał mi przez telefon. Kazał mi zapytać wszechświat, jaka jest moja misja – moja odpowiedź jest podana powyżej. Myślałam, że to najfajniejsza rzecz! Od tego czasu nie przestałam. Nie jest łatwo przez większość dni nosić ten cud, pragnąć być w „domu”. Ale wiem, że jestem tu z jakiegoś powodu, tak jak my wszyscy. A bóle ludzkości mogą być czasami nie do zniesienia. Jest o wiele więcej do opowiedzenia!

Informacje ogólne

Gender:
Kobieta
Date NDE Occurred:
20.09.1994

Elementy NDE

Czy w czasie twojego doświadczenia zdarzyło się związane z tym zdarzenie zagrażające życiu?
Tak Choroba Niewydolność oddechowa Zdarzenie zagrażające życiu, ale nie śmierć kliniczna Niewydolność oddechowa.
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia?
Mieszane
Czy czułeś się oddzielony od swojego ciała?
Tak Wiedziałam, że jestem czystą miłością - formą duchową. Nie mogłam odnosić się do fizycznej formy.
Kiedy podczas doświadczenia osiągnąłeś najwyższy poziom świadomości i czujności?
Nieprzytomna.
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać?
Wszystko wydawało się dziać jednocześnie; albo czas się zatrzymał lub stracił wszelkie znaczenie Właściwie nie miałam poczucia czasu!
Czy twój słuch różnił się w jakiś sposób od normalnego?
Rodzaj szumu/bzyczenia.
Czy przeszedłeś przez tunel?
Tak Był aksamitnie czarny i powoli płynęłam. Dłonie po obu stronach poruszały się z boku na bok i ten ruch przesuwał mnie do przodu.
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot?
Nie Pamiętam spotkanie dwóch grup po około trzy osoby. Nie znałam ich, a cała komunikacja była wlana. Pierwsza grupa zabrała mnie w podróż po wszechświecie - przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Druga grupa przekazała mi uniwersalną wiedzę. Trzecią istotą był Bóg, który odesłał mnie z powrotem.
Doświadczenie obejmowało
Pustka
Doświadczenie obejmowało
Ciemność
Doświadczenie obejmowało
Światło
Czy widziałeś nieziemskie światło?
Tak Bardzo słabe światełko na końcu ogromnego tunelu.
Czy wydawało ci się, że wkroczyłeś do innego, nieziemskiego świata?
Wyraźnie mistyczna lub nieziemska kraina Z tego, co pamiętam, a jest to bardzo wybiórcze, pamiętam wizytę w tym, co uważałam za Atlantydę/Kryształowe Miasto. To było niesamowite. Pamiętam, że miało różowy odcień i było znacznie bardziej zaawansowane technologicznie od nas. Pamiętam odwiedzanie miejsc, które dopiero powstawały, oraz takich, które znajdowały się na różnych płaszczyznach ewolucji. Pamiętam, że 'powiedziano' mi, że niektóre rzeczy, w które wierzą naukowcy, jak czarne dziury i niektóre prawa fizyki, nie są do końca poprawne.
Doświadczenie obejmowało
Silny ton emocjonalny
Doświadczenie obejmowało
Specjalna wiedza
Czy nagle wydawało się, że rozumiesz wszystko?
Wszystko o wszechświecie Zobacz fragmenty odpowiedzi powyżej. Kiedy się obudziłam, faktycznie czułam, jak wiedza 'wypływa' ze mnie. Pamiętam, że dociskałam się do łóżka, aby utrzymać to uczucie, ale po prostu odpłynęło. Pamiętam dziwne rzeczy, takie jak związane z pogodą - że to, co uważa się za dziwne wzorce pogodowe, to po prostu planeta próbująca się 'naprawić'. Pamiętam, że otrzymałam odpowiedzi na pytania religijne i wiedziałam, dlaczego zawsze czułam się nieswojo w katolickiej szkole. Nie to, że to, czego się nauczyłam, jest złe, po prostu nie jest do końca poprawne. Pamiętam, że powiedziano mi, że wszystko będzie dobrze, że rzeczy muszą się wydarzyć. Zawsze pamiętam to, co czułam jako dogłębną 'rozmowę' o wolnej woli i o tym, że wszyscy mamy wybory, a rzeczy, które się zdarzają, zarówno pozytywne, jak i negatywne, wynikają z tych wyborów i muszą być.
Czy sceny z przeszłości wróciły do ciebie?
Moja przeszłość przemknęła mi przed oczami, poza moją kontrolą
Doświadczenie obejmowało
Wizja przyszłości
Czy przychodziły ci obrazy z przyszłości?
Sceny z przyszłości świata Nie pamiętałam tej części po przebudzeniu. Błyski i uczucia/symbolika czasami 'wracają do mnie' na godziny, dni lub tygodnie przed wydarzeniem.
Czy dotarłeś do granicy lub punktu bez powrotu?
Nie

Bóg, duchowość i religia

Czy doświadczyłeś zmiany wartości i przekonań z powodu swojego doświadczenia?
Tak Jezu - dużo. Na przykład, i będę krótko, wiem, że Bóg nie jest jakimś złośnikiem siedzącym na tronie z wielką księgą i gdy umieramy, odznacza nasze imiona i wysyła nas albo do linii nieba, albo piekła. Wiem, że 'dzień sądu' to nasz przegląd życia. Stałam się łagodniejszą osobą, bardziej płynę z prądem (choć niektóre dni są trudne!). Mogłabym tak dalej i dalej.
Doświadczenie obejmowało
Obecność nieziemskich istot

Po NDE

Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami?
Tak Dla mnie słowa nie oddają głębi uczucia.
Czy po przeżyciu posiadasz jakiekolwiek zdolności psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne dary, których nie miałeś przed doświadczeniem?
Tak Były bardziej wzmocnione.
Czy są jakieś jedno lub kilka części Twojego doświadczenia, które są dla Ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Proszę wyjaśnić.
Jest wiele najlepszych rzeczy. Uświadomienie sobie, że wszyscy mamy cel w życiu i to, co z nim zrobimy, zależy od nas. Uświadomienie sobie, że naprawdę, naprawdę istnieje Bóg i istoty duchowe, które są z nami przez cały czas. Uświadomienie sobie, że jest więcej w życiu niż tylko fizyczność.
Czy kiedykolwiek dzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi?
Tak Zazwyczaj, jeśli jestem z kimś z jakiegoś dziwnego i nieprzewidzianego powodu (przynajmniej na płaszczyźnie fizycznej), rozmowa schodzi na temat śmierci i umierania, jakie to uczucie itp. Wtedy zwykle czuję impuls, aby podzielić się tym, co w danym momencie jest potrzebne. Czasami ludzi to przeraża, ale najczęściej są spragnieni informacji i chcą więcej. Większość czuje ulgę, wiedząc, że jest coś więcej.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu coś odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia?
Nie
Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś/aś dodać o swoim doświadczeniu?
Jest tyle do powiedzenia, a jednak łapię się na powtarzaniu, szukając słów, by wyrazić uczucia.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci w komunikacji swojego doświadczenia?
To świetny kwestionariusz i świetne ćwiczenie dla osoby, która przeżyła takie doświadczenie. Jestem naprawdę wdzięczny, że ktoś mi o tym powiedział – to jak mini-odosobnienie!