Opis doświadczenia
Natychmiast zobaczyłem siebie między dwiema wyższymi istotami a wujem, który zmarł zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Byliśmy w środowisku różniącym się od wszystkiego, co kiedykolwiek widziałem lub odważyłbym się przypomnieć. Staliśmy na okrągłej platformie z małymi ciemnymi kamykami spojonymi rodzajem brązowej zaprawy. W środku tej platformy znajdowała się mniejsza okrągła platforma podwyższona o około stopę (30 cm) i sześć stóp (2 m) średnicy, przypominająca podniesiony stopień lub podium. Ta mniejsza okrągła platforma w środku wyznaczała odległość, jaką między sobą utrzymywaliśmy. Większa okrągła platforma, na której staliśmy, musiała mieć około 13 stóp (4 m) średnicy, tak abyśmy wygodnie stali na niej wraz z podwyższoną mniejszą platformą w centrum. Na krawędzi kręgu tworzącego mniejszą platformę nie było nawet wyraźnego stopnia, ale raczej intensywnie jasne światło, które z jakiegoś powodu nie powodowało, że moje oczy mrużyły się, jakby można się było spodziewać. Było tak, jakbyśmy znajdowali się w środku promiennej kąpieli białego światła. Dziwnie, ta osobliwa scena nie budziła żadnych obaw, niepokoju ani wątpliwości. Było tak, jakby nie było nawet możliwe sformułowanie jakiegokolwiek osądu wartościującego na temat potencjalnie niegościnnego środowiska. Rozglądając się, ponad migoczącym jasnym białym światłem była złota poświata, która zdawała się obejmować cały horyzont, światło, które również nie raziło. Nie można było określić temperatury otoczenia, wilgotności ani żadnego zapachu. Jednak pomimo konfrontacji z tym, czułem się pogodny.
Jeśli chodzi o upływ czasu, wydawało mi się, że pozostałem tam przez kilka godzin, podczas których różne wiadomości były telepatycznie przekazywane przez te wyższe istoty, a ludzki język przez mojego zmarłego wuja. Opowiem o tym więcej później. Teraz opiszę istoty, które czułem i widziałem.
Dwie niebiańskie istoty były imponujące, o posturze nieco wyższej niż przeciętna osoba. Założyłbym się, że miały około 7 stóp (2,15 m) wzrostu, podczas gdy mój wuj miał 5 stóp i 6 cali (1,7 m) i wydawał się przy nich mały.
Pierwszą wyższą istotę rozpoznałem jako Archanioła Michała. Miał wysportowaną sylwetkę, zdrową, z gładkimi, sięgającymi szyi brudnobrązowymi włosami i orzechowymi oczami. Nosił rodzaj greckiej tuniki z tkaniny przypominającej kevlarowy strój wojskowy, w kolorze lekkiego chardonnay z białymi detalami. W okolicy dużych stawów miał małe ochraniacze wykonane z miedzianego materiału. Jego stopy były również pokryte butami w kolorze miedzi. W lewej ręce dzierżył miedziany miecz, który czasem płonął, a prawa ręka pokazywała wyciągniętą dłoń, gdzie pod alabastrową skórą widać było, gdzie normalnie byłyby naczynia krwionośne, zamiast typowego błękitu, były zielonkawe. Nie mogłem dostrzec ruchów oddechowych klatki piersiowej, a chociaż jego twarz miała usta zdradzające wyraźny uśmiech, przekazywał wszelką komunikację przez telepatię, podczas której dyskretnie poruszał prawą ręką.
Drugą wyższą istotę rozpoznałem jako Archanioła Rafała. Miał wysportowaną sylwetkę, zdrową, z falowanymi kasztanowymi włosami do ramion, z lewym okiem ciemnobrązowym, a prawym niebiesko-szarym. Jego ciało było również blade, marmurowo-białe, ale o karmelowym odcieniu. Nosił również rodzaj greckiej tuniki – ale długiej – podobnej do tej greckich filozofów z dawnych czasów. Kolor był jasnożółty z czarnymi akcentami. W prawej ręce niósł laskę z postarzałego drewna, która wyglądała na bardzo starą. W lewej ręce niósł przezroczystą amforę, przez którą można było zajrzeć i zobaczyć wewnątrz płomień. Chociaż niektórzy czytelnicy mogą wyobrazić sobie latarnię, z jakiegoś powodu nie potrafię wyjaśnić okrągłego kształtu, który miał kryształową kulę wskazującą na coś zupełnie innego. Ponieważ tunika sięgała do podłogi, nie mogłem zobaczyć jego stóp, a jego skóra nie miała zielonkawych naczyń krwionośnych jak u innej istoty. Przez większość czasu ta istota również komunikowała się telepatycznie, najwyraźniej zgadzając się z drugą istotą.
Mój wuj, w przeciwieństwie do nich, nosił lniane ubranie w przyjemnym szkarłatno-zielonym kolorze. Koszula i spodnie miały szykowny krój i idealne dopasowanie. Mój wuj był boso i komunikował się ze mną i innymi istotami za pomocą zwykłych słów. Byłem bardzo szczęśliwy, widząc go, ponieważ wydawał się być spokojny, mówił miękkim głosem i promieniował pewnością siebie.
Nie pamiętam wszystkiego, co mi powiedzieli lub przekazali za pomocą obrazów, więc to sprawozdanie może być co najwyżej niekompletne.
Pierwszą istotą, która komunikowała się ze mną telepatycznie, był Archanioł Michał. Poinformował mnie, że moja misja na Ziemi dobiegła końca i że niebiańskie istoty były zadowolone, mogąc mnie przyjąć. Rozpoznali we mnie osobę, która podjęła solidny wysiłek, aby podążać za naukami Chrystusa i dawała innym tyle, ile mogła. Z entuzjazmem przypominali sobie kluczowe momenty mojego życia, kiedy byłem kuszony przez Szatana i jego popleczników, ale oparłem się, płacąc cenę wyboru trudniejszej ziemskiej ścieżki. Niektórych z tych epizodów wolę tutaj nie poruszać, ponieważ dotyczą innych osób, które w taki czy inny sposób próbowały mnie przekupić lub zmanipulować, a gdybym je ujawnił, mógłbym teraz ponieść konsekwencje prawne lub nawet trafić do więzienia w autorytarnym państwie, jakim Brazylia się staje. Przeanalizowali momenty mojego życia, w których miała miejsce niebiańska interwencja, a które do tej pory uważałem za dziwne i osobliwe sytuacje... takie jak w niemowlęctwie, gdy przejawiałem objawy uznawane za nowotwór wieku dziecięcego, jak powiększone węzły chłonne, utrata wagi, anemia... niewyjaśnione przez miesiące, które zniknęły całkowicie bez żadnego konkretnego leczenia ani diagnozy.
Po tym, jak Archanioł Michał zrelacjonował te fakty związane z moją historią życia, a Archanioł Rafał wyraził drobne uwagi, nadeszła kolej Archanioła Rafała, aby przemówić telepatycznie.
Mówił o przyszłości mojej rodziny i mojego kraju. Niestety, wieści o moim kraju były okropne. Okres udręk miał rozpocząć się wkrótce, z wieloma konfliktami i śmiercią niewinnych. Powstanie ludowe miało doprowadzić do wojny domowej pod koniec dekady, z ekstremalnym cierpieniem w zanadrzu dla wyznawców Chrystusa, [powstanie] które prawdopodobnie zostałoby pokonane przez ustanowienie krwiożerczej dyktatury na wiele lat. A w samym środku tego wszystkiego mieli być moja żona i syn. Ogarnęła mnie rozpacz na myśl, że mój syn będzie dorastał w emocjonalnie niezdrowym środowisku. Czułem głęboki ból, wyobrażając sobie cierpienie, które spotka mojego syna. Pod koniec Archanioł Rafał westchnął: przyszłe pokolenia przywrócą pokój – tylko krótki okres dla niebiańskich istot, ale byłby to dość długi okres dla ludzi. Czułem się oblężony wielkim niepokojem i desperacją, głębokim poczuciem bezradności i frustracji.
Kiedy gorzko płakałem, mój wuj objął mnie i próbował pocieszyć. Powiedział mi, że w 2023 roku dołączy do nas inny członek rodziny. Nie wiem, czy to z powodu mojego zdenerwowania, czy z boskiego zrządzenia, teraz nie mogę sobie przypomnieć, kto to jest.
Z płaczem błagałem wyższe istoty, aby odesłały mnie z powrotem do mojego życia; moja żona i syn potrzebowali mnie bardziej niż kiedykolwiek, w świetle tego, co mi objawili o przyszłości. Archanioł Michał ostrzegł mnie, że wracając, przeżyję całe to cierpienie z nimi, ogromną próbę, której mógłbym uniknąć, dołączając do mojego wuja. Archanioł Rafał wyjaśnił, że skoro już zakończyłem swoją ziemską misję, aby wrócić, zostanie mi powierzona nowa misja, która ujawni się z czasem. Był zaskoczony szacunkiem dla mojej gotowości do powrotu z czystej miłości do mojej żony i syna.
Pożegnałem się z moim wujem, który zapewnił mnie o całkowitym dobrym samopoczuciu innych krewnych [którzy już odeszli] i że wszyscy całkowicie zrozumieją mój wybór odroczenia ponownego spotkania z nimi. Uścisnął mnie czule i odwrócił się, aby odejść. W tej chwili Archanioł Rafał uniósł swoją amforę, która zdawała się wzmacniać płomień w środku. Archanioł Michał dotknął amfory, a jego dłoń była jakby przypieczętowana płomieniem. A potem przyniósł ten płomień do mojej klatki piersiowej. Gdy poczułem płomień na moim sercu, poczułem najintensywniejszy poziom palenia, jaki kiedykolwiek doświadczyłem, jakby całe moje ciało spłonęło w gorących płomieniach. Natychmiast moje powieki zatrzepotały, dyszałem i byłem mokry od potu. Uczucie palenia utrzymywało się, a ja pospiesznie zmierzyłem temperaturę, tylko po to, by zdziwić się, że termometr wskazywał 95°F (35°C). Nie wiedząc dokładnie, co zrobić z uczuciem palenia wraz z obiektywną wiedzą o hipotermii, wziąłem ciepłą kąpiel o 3 nad ranem. Pomyślałem, że woda w kąpieli złagodzi subiektywne uczucie palenia, jednocześnie podnosząc moją obiektywną temperaturę 95°F/35°C. Musiałem spędzić dwie godziny mocząc się w tej kąpieli. W tym czasie zauważyłem, że mój smartwatch rejestruje ekstremalne kołatanie serca i hiperwentylację.
Dwa dni później trafiłem do szpitala na badania, aby sprawdzić, czy mam coś poważnego, i wtedy odkryto zakrzepicę. Podczas hospitalizacji przejrzałem logi smartwatcha i zauważyłem, że kołatanie serca i hiperwentylacja trwały kilka godzin tego pamiętnego poranka.
Nadal czuję mdłości i strach o przyszłość. Kiedy to piszę, transmitowane w telewizji wydarzenie, podczas którego 1400 osób [Brazyliczyków] zostało aresztowanych [arbitralną] decyzją jednego sędziego Sądu Najwyższego. Nie było żadnych postępowań prawnych z udziałem ministerstwa publicznego, prokuratora republiki ani federalnej pełni Sądu Najwyższego.
Informacje ogólne
Elementy NDE
W tym czasie nosiłem smartwatch, który rejestrował parametry życiowe, takie jak tętno, częstość oddechów i saturację tlenem. W momencie zakrzepicy spałem, leżąc, a w tych warunkach mój smartwatch zarejestrował 160 uderzeń na minutę, 27 oddechów na minutę i 85% saturację tlenu – dane całkowicie odbiegające od normy dla osoby w spoczynku. Kiedy wstałem, łóżko było mokre od potu, a temperatura mojego ciała wynosiła 95°F/35°C, mimo że czułem się bardzo rozpalony.