Cougar
NDE
Skala Greysona: 14
#10002
- KrajStany Zjednoczone
- PłećM
- Data przesłania10/18/2014
Doświadczenie obejmowało
Widzenie poprzednich wcieleń (Reinkarnacja)Widzenie przyszłości świataOOB, Doświadczenie poza ciałemZaobserwowano piekielne obrazy w ich doświadczeniuPrawdopodobnie doświadczył śmierci klinicznejPoczucie, jakby wrócili do domuŚwiat przechodzi transformacjęWyjaśnia cel indywidualnych żyćOpisuje BogaSpotkał swojego przewodnika duchowego podczas doświadczeniaWrócił bez ostrzeżenia lub wyboru
Opis doświadczenia
Siedem nad Siedmioma: Mityczna Podróż w GŁĄB Sprawdź to na: Kliknij Tutaj
Filozofia Kuguara - Wiele innych Doświadczeń i Spostrzeżeń Kliknij Tutaj
E-mail: pleiadspawn@yahoo.com
NIESAMOWITE! Podobieństwa Kuguara i Inanny
"Moje trzecie NDE było spowodowane gorączką i, jak sądzę, stanem granicznym śpiączki. Była to podróż do Otchłani. 13 lat później odkryłem, że moja podróż do Piekła była dziwnie podobna do starożytnego mitu sprzed XVIII wieku p.n.e. Moja podróż do Piekła była zdumiewająco podobna do podróży Inanny. Oto dwadzieścia podobnych elementów w naszych historiach:
1) Inanna patrząca w otchłań ze szczytów Nieba. Ja patrzyłem w otchłań ze świętego kręgu medycyny.
2) Inanna miała ciekawość w swoim życiu. Ja mam pragnienie wszelkiej prawdy.
3) Modlitwa do Nieba pastora w jej intencji. Modlitwa do Nieba szamana w mojej intencji.
4) Święci mężczyźni bili w bęben dla naszego dobra.
5) Święty rytuał został wykonany, gdy już wyruszyliśmy do Piekła.
6) Oboje weszliśmy do Piekła, nosząc naszą Nieśmiertelność.
7) Oboje trzymaliśmy w dłoniach złoty pierścień.
8) Podobne stwierdzenia: Kraina, z której żaden podróżnik nie powraca/bardzo niewielu ludzi przeżywa tę podróż.
9) Oboje zostajemy rozebrani do naga.
10) Zaskakujące PRAWO podziemi: zostać rozebranym do naga.
11) Ereszkigal, Wielka Królowa Ciemnego Świata. W moim NDE pojawienie się Ciemnej Pramatki i Ciemnego Praojca.
12) Inanna upadła na kolana/ja zemdlałem, mówiąc z szacunkiem: "Dziękuję, ale nie, dziękuję", gdy zaoferowano mi tę ciemną formę nieśmiertelności.
13) 7 Sędziów wydało wyrok na Inannę. Siedmiu Sędziów z mojego Niebiańskiego doświadczenia nie przyszło mi z pomocą.
14) Wypowiedzieli wyrok przekleństwa na Inannę. Oni pokazali mi swoją wersję stworzenia i swoją historię.
15) Oboje byliśmy śmiertelnie zniesmaczeni piekielnymi opowieściami.
16) Jej ciało wisiało na palu. Moje ciało było zawieszone nad Otchłanią na zimnym, stalowym moście o szerokości dwóch stóp.
17) Oboje powróciliśmy z martwych, z miejsca, z którego nikt nie wraca.
18) Dwie istoty stworzone przez Enkiego, aby brzęczeć wokół bram Piekła jak muchy. Dwie pszczoły na wysokości moich oczu widzące mój powrót z Otchłani w świętym kręgu.
19) Dwie ratujące istoty nie miały jeść ani pić w Piekle. Użyłem podobnej mądrości, aby oprzeć się uwodzeniu w Piekle.
20) Oboje wróciliśmy z demonami czepiającymi się nas."
======================
Trzy NDE Kuguara
Miałem jedno powierzchowne doświadczenie i dwa głębokie. Byłem w niebie i w piekle i osobiście rozwiązałem pozorną dychotomię doświadczeń.
Moje pierwsze doświadczenie miało miejsce, gdy miałem 11 lat.
Upadłem z wysokiej huśtawki, co wybiło mi dech z piersi. Moja przepona była w szoku. Nie mogłem się poruszyć. Cóż to był za przerażający moment! Nie mogłem wciągnąć powietrza. Mogłem tylko wydychać, więc zatrzymałem w sobie to trochę powietrza, które miałem. Miałem umrzeć. W końcu to zaakceptowałem i odprężyłem się. Pożegnałem się ze wszystkim. Czułem całą Ziemię za sobą. Mogłem poruszać tylko oczami. Wszystko stało się bardziej żywe. Liście na drzewach stały się bardziej zielone. Błękit nieba stał się bardziej niebieski. Nigdy wcześniej nie widziałem takiego piękna w przyrodzie! Potem zobaczyłem, jak przeszłość wyłania się z ziemi; przynajmniej ostatnie 400 lat. Stałem się nosem starego rdzennego Amerykanina. Z łatwością mogłem rozróżnić każdy rodzaj drzewa po samym zapachu. Kiedy obcy przybyli na tę ziemię, aby rościć sobie do niej prawa, zyskałem nową perspektywę na tubylczych Amerykanów wobec Anglików. Również, dawniej fajnie było bawić się w żołnierza, ale po tym, co zobaczyłem z wojny secesyjnej, zyskałem nowy szacunek dla ludzkiego życia. (Nie zdawałem sobie sprawy aż do znacznie później, że to doświadczenie przydarzyło mi się w 100. rocznicę rozpoczęcia wojny secesyjnej, zaledwie 126 mil stąd.)
Zostałem uwolniony z ziemi i unosiłem się przez różne warstwy atmosfery. Poczułem, jak otacza mnie dojrzała miłość; miłość wykraczająca poza to, czego doświadczyłem od rodziców, a nawet dziadków. Głos wypełnił moją głowę i powiedział, że wszystko jest w porządku. Poddalem się temu. Wracałem do domu! Nagle nastąpił wybuch powietrza wepchniętego w moje gardło. Wróciłem do swojego ciała. Pyszne, aromatyczne powietrze wypełniło moje płuca, odmładzając mnie.
Moje drugie NDE było głębokie, miało miejsce, gdy miałem 24 lata w 1974 roku, mieszkałem w Kolorado. Otrzymałem 3 prorocze sny ostrzegawcze o zbliżającym się wypadku drogowym. Dlaczego, nie wiem. Byłem bezsilny, by go powstrzymać. Było to czołowe zderzenie. Zostałem wyrzucony w powietrze, z dala od mojego motocykla i poza własne ciało. Widziałem, jak moje ciało upada na ziemię. Miałem złamany kręgosłup w dwóch miejscach.
Chłodna, szara mgła otuliła mnie i zawirowała w tunel światła, niosąc mnie w górę do niebios. Poczułem, jak narastająca miłość do mnie przychodzi, a jednocześnie słaby dźwięk stawał się coraz silniejszy, narastał i otaczał mnie, stając się bogatym, pełnym "HUUU." Ten szum był również skupiony wewnątrz mnie. Głos wydobył się z wnętrza dźwięku. Był jak brzęk tysiąca śmigłowych samolotów lub przeciągłe, toczące się grzmoty. Ten głos był jak głos pradziadka, który kochał mnie jak syna. Wiedział o mnie wszystko i mówił mi to. Nawet moje wady były wspominane z miłością i zrozumieniem.
Tymczasem byłem niesiony nad ogromnymi, pastoralnymi krajobrazami i w górę do wielkiego alabastrowego świątyni na szczycie góry. "HUUU" przenikało zewsząd do środka. Były tam rozległe arkady i kolumny sięgające wysoko wysklepionej kopuły. Wydawały się być zrobione z grubego alabastrowego kamienia. Świeciły od wewnątrz. Zostałem zaprowadzony do jednej komnaty, która pokazała mi rzeczy dotyczące ludzi śpiących na Ziemi, a jednak tutaj uczących się. Zostałem zaprowadzony do głównej komnaty, gdzie ujrzałem światło bijące z pulpitu. W tym świetle było siedem istot światła połączonych ze sobą przez to światło. Były jednym, a jednak siedmioma. Miłość tryskająca do mnie z tych siedmiu oblicz Boga przypomniała mi doświadczenie, które miałem, gdy miałem jedenaście lat. Było znajome i sprawiło, że poczułem się jak w domu. Siedem istot światła mówiło jednomyślnie w mojej głowie, ponieważ głos nie podróżował przez pokój. Wypełniły moją głowę swoją mądrością. Gdy mówiły, komnata jakby znikała, ponieważ obrazy, które umieszczały w mojej głowie, zdawały się wypełniać cały pokój jak gigantyczny ekran, z tą różnicą, że sam byłem w obrazie, jakby wszystko wokół mnie było żywe.
Pokazano mi przyszłość ludzkości. Nie była to spokojna przyszłość od samego początku. Była niepokojąca i prawie zbyt niesamowita, by ją znieść. Byłem tak naiwny i idealistyczny. Teraz mi to odebrano, moja niewinność. Widziałem indywidualny głód i klęskę głodu. Widziałem wojny i ból, i samolubną manipulację, i ciała rozrzucone po ogromnych polach bitew. "Jak może być na świecie tyle okrucieństwa?!" pomyślałem i potrząsnąłem głową z przerażeniem. Nie chciałem tego widzieć. Chociaż istniała potężna fascynacja widzeniem czegoś na tak dużą skalę, nie było mowy, żebym miał w tym uczestniczyć. Potem nadeszła scena, która była dla mnie kluczowym punktem zwrotnym. Zobaczyłem mężczyznę w kapeluszu kowbojskim, pędzącego wściekle po prerii wraz z bydłem i innymi mężczyznami z karabinami. Było czarno-białe, jak jakiś stary kowbojski film. Na tym jednym mężczyźnie moją uwagę przykuły blade czerwone litery "R.R." widniejące na jego piersi. "Kto to jest?" zapytałem. Nie musiałem używać ust, by mówić. Głos powiedział mi: "Zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych." "Roy Rogers?" pomyślałem mimowolnie, "To nie ma żadnego sensu." Wątpiłem więc w moją wizję przez wiele lat.
Aniołowie powiedzieli mi: "To, na co patrzysz, to prawdopodobne przyszłe wydarzenia na twojej planecie, ale nie muszą się wydarzyć, jeśli jesteś gotowy się zmienić. Wszystko jest w stanie płynności i może się zmienić, gdy zmiana jest konieczna, indywidualnie i planetarnie." Widziałem poza rok 2000, a potem zobaczyłem swoją własną, osobistą przyszłość; to, co będę robił w ostatnich chwilach mojego życia. Aktywny, szczęśliwy. Miałem mieszane uczucia i ograniczone zrozumienie znaczenia tego w tamtym czasie.
Grzmotliwy ryk jak wodospad przeszedł przez moją głowę. Szara mgła wróciła. Potem moje oczy otworzyły się natychmiast. Nie było tunelu w drodze powrotnej. Zobaczyłem wnętrze karetki. Głosy zanikające w mojej głowie obiecywały przyszłe wizyty u mnie.
Sześć lat później, w 1980 roku, Ronald Reagan został wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych; aktor, który został prezydentem. To był ten kowboj, którego widziałem w przyszłym proroctwie z inicjałami "R.R." na piersi.
W 1994 roku odkryłem, że "Near-Deather Dan" napisał o swoim doświadczeniu bycia zabranym do katedry i pokazaniu mu również przyszłego proroctwa. Widział w 1975 roku rysunki satyryczne aktora kowbojskiego i inicjały "R.R." pod pieczęcią prezydencką. To przydarzyło mu się w ciągu roku od mojego NDE. Niesamowite! Widzieliśmy to samo mniej więcej w tym samym czasie. Jedyna różnica polegała na tym, że Danny myślał, że to Robert Redford, a ja myślałem, że to Roy Rogers. Niesamowite! Oboje się myliliśmy, ale oboje mieliśmy też rację! To nazywam znaczącym zbiegiem okoliczności. Ale chwila! Jest tego więcej! Oboje urodziliśmy się w odstępie miesiąca w tym samym roku, i mam wątpliwy zaszczyt ukończenia tej samej szkoły średniej i tej samej klasy co Dan. Zbieg okoliczności to leniwe słowo, którego używamy, gdy po prostu nie widzimy szerszego obrazu.
W 1987 roku, ucząc się od Dziadka Robertsa, 84-letniego starszego Czirokeza mieszkającego w Kalifornii, zachorowałem. Dziadek postrzegał moją gorączkę nie tylko jako fizyczną chorobę, ale swoim duchowym okiem widział ją jako inicjację. Gdy mnie badał, zaniepokoił się. Zobaczył coś potężnego, ale powiedział tylko: "wielu ludzi umiera, wchodząc do tego miejsca, do którego zmierzasz, a ci, którzy przeżyją, są na trwale szaleni." To niewiele pomogło, ale przynajmniej powiedział mi prawdę, abym mógł się przygotować. Powiedział, że jeśli nie mogę nigdzie znaleźć miłości, to przynajmniej zostaw drzwi otwarte dla miłości, a on będzie czekał po drugiej stronie. Polecił mi wyjść do świętego kręgu i przeżyć to samotnie. On sam miał odprawić niezbędną ceremonię w swoim domku.
Byłem słaby z powodu naprzemiennych momentów drżenia z wewnętrznych dreszczy i pocenia się z gorąca. Sowa zawołała złowieszczo. (Niektórzy tubylcy uważają sowę za zwiastuna życia, inni za posłańca śmierci.) Ostatni raz straciłem przytomność o 7 rano. Potem obudziłem się martwy. Chociaż to doświadczenie jest opisane nieco szerzej w mojej książce "ANIOŁOWIE W ŚWIETLE", odmawiam dokumentowania go tutaj ponownie, aby nie dawać mu więcej mocy, poza stwierdzeniem, że obudziłem się zawieszony w otchłani piekła. Byłem śmiertelnikiem uwięzionym między nieśmiertelną walką dobra ze złem. Złu pozwolono na chwilę przejąć stery, aby pokazać mi swój koszmarny blask. Ciemna prababcia i ciemny pradziadek przyszli do mnie, aby pokazać mi swoją wypaczoną wersję stworzenia oraz swoją historię i cel. Byłem ich potomkiem, ich wybranym krewnym. Owinęli swoje macki ciasno wokół moich komórek i mojej duszy. Ochronny urok Biblii tu nie działa: "Choćbym nawet szedł ciemną doliną śmierci..." Ha! Cóż za okrutny żart! Jesteś tam całkowicie rozebrany do naga. Żadnej ochrony. Nada. Żadnego miecza, żadnej tarczy, żadnej logiki, ani grama miłości, której można by się tam uchwycić. Strach i rozpacz rządzą czarnym dniem. Jedyną nadzieją, jaką mogłem znaleźć, było nie bać się do tego stopnia, by umrzeć ze strachu, ponieważ zostaniesz napełniony grozą w stopniu nieznanym większości śmiertelników.
Dzięki Wiecznym i Dziadkowi Robertsowi cudem przeżyłem i odzyskałem zdrowie psychiczne. Dopiero w zeszłym tygodniu odkryłem, że odbyłem podróż o epickich rozmiarach, uniwersalny mit. Miałem tylko fragment asyryjskiego Zejścia Isztar z VII wieku p.n.e. Dzisiaj, we wrześniu 2000 roku, odkryłem kompletny tekst sumeryjskiego prototypu zwanego "Podróżą Inanny do Piekła" sprzed XVIII wieku p.n.e. Pełne 7 z 8 elementów historii jest dokładnie tym, co mi się przydarzyło. Byłem tego naocznym świadkiem, a co więcej, mogę zrelacjonować dialog, który był im zakazany. Mam również pozwolenie na zrelacjonowanie części dialogu z nieba, tego, co wcześniej było zakazane słowami z Objawienia 10:4, "A gdy siedem gromów przemówiło, miałem już pisać, ale usłyszałem głos z nieba mówiący: Zapieczętuj to, co powiedziało siedem gromów, i nie pisz tego."
Nie trzeba dodawać, że teraz płonę tym, co Kimberly Clark Sharp nazywa "Woo-Woos." Boleśnie, moje usta są zamknięte przed sąsiadami i przyjaciółmi. Pragnę wykrzyczeć to z dachów! A jednak siedzę tutaj, cicho pisząc. Badacze pytają o zmiany osobiste po NDE. Najpierw dary:
Mam terminową dokumentację pokazującą, że moje IQ wzrosło z normalnego do ponadprzeciętnego i wyżej. Oczywiście, gdy otrzymuje się zmieniającą życie poprawę percepcji i świadomości, część jej skutków objawia się w obszarze czasami zwanym IQ. Myślałem bardziej globalnie, a nie samolubnie lokalnie. Czuję powinowactwo do Cliffa Robertsona w "Kwiatach dla Algernona" (Charly).
Otrzymałem cierpliwość i zdolność widzenia za świadomymi i nieświadomymi maskami ludzi. Otrzymałem moc opuszczania ciała, moc ograniczonego uzdrawiania, spowalniania tętna, osiągania stanu theta. Otrzymałem więcej mocy do kochania, ale wciąż czuję się mniejszy niż świeca trzymana w stronę słońca. Widzisz, wszechogarniająca miłość w niebiosach wymyka się opisowi i nie ma sobie równych nigdzie indziej.
Przekleństwem jest wyobcowanie, jakie to przynosi, zwłaszcza w tak młodym wieku. Moc gaszenia żarówek, kilku latarni ulicznych z rzędu, transformatorów, świateł billboardowych, moc zatrzymywania dyktafonu rozmówcy, moc uruchamiania zepsutych zabawek na baterie. Moc nie tylko czytania w myślach, ale czystej telepatii (jak wyżej z istotami światła, tak niżej z nami). Co? Nie nazywasz tego przekleństwem? Może być kapryśne rozdzierać chmury samą myślą lub znaleźć to wolne miejsce parkingowe, którego potrzebujesz, otrzymać telefon od kogoś, o kim właśnie myślisz, lub kończyć za kogoś zdania... Może być cudownie mieć dzikiego ptaka lądującego na twoim wyciągniętym ramieniu, bez jedzenia w dłoni, gdy żegnasz się z tygodniem spędzonym na górze Shasta"
Mogę mieć ciepłe, rozmyte wspomnienia telepatycznego przywoływania kotów, znanych i nieznanych, z innych pokoi i z zewnątrz, prawie zawsze, gdy chciałem, ale co z okazjonalnymi, przygnębiającymi, ciemnymi dniami, kiedy wychodzisz na przejażdżkę, by oczyścić głowę, i przyciągasz wielkiego czarnego psa, który rzuca się na bok twojego jadącego pojazdu tak mocno, że nim wstrząsa (w towarzystwie jednego groźnego, głębokiego "hau."), tylko dlatego, że wyczuwa, że nie lubisz psów? (Później 20-letni przyjaciel właściciela powiedział, że ten pies nigdy tego nie robi)...
Może pomagać w związku odczuwać strach wewnątrz siebie pochodzący z ukrytego strachu kogoś innego, aby można go było wydobyć na światło dzienne do dyskusji i ewentualnego uwolnienia. Ale co z sytuacją, gdy jesteś tak zdenerwowany, jednocześnie świadomie kontrolując swój werbalny wyraz, że telepatycznie krzyczysz na ukochaną osobę tak intensywnie, że później, gdy jesteś ponownie pytany o to, co jej powiedziałeś, denerwuje się, gdy próbujesz przekonać tę osobę, że nie powiedziałeś tego na głos? (Przysięgała, że to słyszała. Wiedziałem, że nie powiedziałem tego na głos.)
To ruchliwa ulica. 100 samochodów na minutę mija pieszego w obu kierunkach. Jesteś praktycznie nie do odróżnienia jako jedna z tych 100 samochodów na minutę. Sam czas spędzony na chodzeniu po chodniku odczulił ją na rozmazany obraz mijających samochodów. Stajesz się nią zainteresowany, gdy się zbliżasz, ale nie chcesz zwracać na siebie uwagi. Ku twojemu zaskoczeniu wygląda coraz lepiej, im bliżej jesteś. Chcesz odwrócić wzrok, ale nie możesz na długo. Twój pojazd nie jest szczególnie głośny ani śmierdzący, ale ona i tak specjalnie odwraca się, by spojrzeć na ciebie prosto w oczy! Gdy ją mijasz, patrzysz w lusterko wsteczne tak długo, jak możesz, nie po to, by dłużej ją podziwiać, ale by zobaczyć, czy patrzy na kogoś innego w ruchu ulicznym... Nie patrzy. Co? To nie brzmi jak aż tak złe przekleństwo? Być może jest to nawet przyjemny, niezawodny sposób na zwrócenie uwagi. Być może możesz nawet zyskać popularność dzięki sztuczkom salonowym? Przejdźmy więc nieco głębiej:
Słyszeć, jak ludzie myślą rzeczy zupełnie inne niż mówią? Ten poziom telepatii doprowadził ludzi do szaleństwa. Niektórzy chcą go okiełznać, ale aby nauczyć się go włączać i wyłączać na zawołanie, traci się go w dużej mierze. Ale nie okiełznanie go otwiera wyższe, bardziej niebezpieczne poziomy: mieć telepatyczną kontrolę nad ciałami innych ludzi, nawet do tego stopnia, że odnosi się sukces wbrew ich woli. Wbrew pocieszającym "wyrytym w kamieniu" bredniom hipnotyzerów, o sprawianiu, by ludzie robili wszystko, co im każesz. Zapraszając telepatię, możesz zaprosić ją całą, do stopnia, o którym ludzie w dzisiejszym świecie nie wiedzą. Nawet zabijanie telepatyczne! Większość zaprzecza możliwości jakiegokolwiek, a tym bardziej całego tego.
Czy możemy udźwignąć taką odpowiedzialność i moc i nie nadużywać jej? Nie odkryłem żadnych korzyści telepatii w dzisiejszym świecie. Ludzie nie są na nią gotowi. Moim zdaniem może być dziś tylko nadużywana. Telepatycznej przemocy nie może dotknąć nawet prawo. Jest ponad prawem. Co więcej, moce telepatyczne są obalane jako kompletny nonsens, co czyni je jeszcze bardziej kuszącymi dla nielicznych, którzy przedwcześnie wkraczają w to miejsce mocy. Można ich swobodnie nadużywać według wskazówek i ograniczeń wyłącznie prawa duchowego, które istnieje dla nas niewidzialnie.
Wydaje się więc, że nadszedł czas, abym opowiedział ci historię. Czas wydaje się dojrzały do jej opowiedzenia, aby nie lekceważyć telepatii ani nie pragnąć jej beztrosko: Gdy byłem znacznie młodszy, usłyszałem bezpośrednio od dwóch osób, które twierdziły, że mają moc zabijania na odległość. Zapłacili ogromną cenę. Rozwód, utrata pracy, utrata zdrowia i wiele żalu. Nie wiedziałem wtedy, co myśleć o realności tego. Ale na pewno nie zamierzałem ich o to kwestionować. Pewnego dnia doświadczyłem bycia świadkiem prawdopodobieństwa tej mocy tak silnie, że było to dla mnie bardzo otrzeźwiające doświadczenie.
Znam mężczyznę (nazwę go Paweł), który dwadzieścia sześć lat temu był w separacji z żoną i zmierzał w stronę rozwodu. Pewnego dnia stracił panowanie nad sobą na moich oczach w swoim domu. Przeklinając swój ból, wpadł w trans. Nie można było go odwrócić od jego zadania. Psychicznie zlokalizował jej nowego chłopaka (nazwę go Jan). Jan był jakieś trzy przecznice dalej w korku. Paweł rzucił swój gniew na Jana jak czarną chmurę. Paweł czuł, że stracił swoją bratnią duszę na całe życie przez podstępne wtargnięcie Jana w życie jego żony, gdy byli jeszcze razem. Jan, wykorzystując wszystko, co zebrał z rozmów z nią o Pawle, twierdził, że jest bogatszy, silniejszy, inteligentniejszy... i wprowadził ją w kokainę. Uparcie trwał przy wszystkich swoich kłamstwach, aż nie mogła mu się dłużej oprzeć. Wiedząc, że Jan nie gra fair, ulgą było wyładowanie na nim tego gniewu. Paweł wreszcie odnalazł spokój. Jednak dopiero wtedy Paweł zdał sobie sprawę, że nawet taką zbrodnię przeciwko niemu nie powinien być przez niego karany... i stara duchowa zasada przyszła mu do głowy, że wróci to do niego potrójnie. W chwilę po wyładowaniu swojej nienawiści na nim, Paweł zdjął z siebie czarny koc i wciągnął go z powrotem w siebie. Ale czy nie było za późno?
Przez lata żona Pawła przyzwyczaiła się do niesamowitych wydarzeń, które działy się wokół niego. Gdy opuściła Jana w szpitalu, w mgnieniu oka stanęła u progu Pawła. To była jej pierwsza wizyta od rozstania. Silnie podejrzewała, że ma on z tym coś wspólnego, ponieważ wiedziała, że nie lubił Jana i że to był tak dziwny wypadek. Skonfrontowała go z tym, a on przyznał się do tego w swoim pomieszaniu miłości i udręki. Jan miał szczęście, że nie umarł, ale został trwale okaleczony złamaniem kompresyjnym dolnego odcinka kręgosłupa. Odkryła również, że Paweł nie mógł chodzić przez trzy dni i był tak bezradny, że przynosiła mu wtedy posiłki. Dopiero wtedy Paweł zdał sobie sprawę z rozmiaru tego, co mogło spotkać Jana. Pozostało wiele do dyskusji na ten temat telepatii, zanim osiągnie się prawdziwe zrozumienie, by osiągnąć mądrość. W mądrości jest smutek. Och, być szczęśliwym. Być niewinnym! Ale nie możemy wrócić.
Siedem istot światła zrobiło to, co przepowiedziały. Przyszły do mnie w ciągu następnych trzech lat po moim NDE z 1974 roku i zabrały mnie dalej. Przychodziły do mnie w snach i między snami, wciągając mnie w pełną świadomą obecność. Przychodziły pojedynczo, każde z konkretnym zadaniem. Przeprowadziły mnie przez świat i ponad nim. Pokazały mi wszechświat. Zabierały mnie do niebios i pokazały mi niektóre płaszczyzny istnienia, gdy wszyscy podróżujemy w górę, ku obliczu "niestworzonego stwarzania." Zabierały mnie do poprzednich żyć. Nie wiem, czy to moje poprzednie życia, czy tylko "poprzednie życia". Ale to nie ma dla mnie znaczenia. Liczy się to, że wiele się z tych żyć nauczyłem, jakbym je przeżył. Moja książka "Aniołowie w Świetle" opisuje szczegółowo niektóre z tych poprzednich żyć i niebiańskich krain. To jak "Ponadczasowe Dotykowe Nauczanie" z Zardozu, uczenie się rzeczy warte lat w ciągu chwil. Tak więc, w efekcie, przeżyłem wszystkie te życia, widzisz?
Jako dodatkowy bonus dany mi w obszarze poprzednich żyć, doświadczyłem bolesnej śmiertelnej śmierci. W ten sposób poczułem swoją własną nieśmiertelność po powrocie. Ta fizyczna śmierć nie kończy życia. To tylko potwierdza uczucie nieśmiertelności z NDE. Przeszło to poza wiarę w doświadczenie, i tak poznajemy to na pewno, z pierwszej ręki. To źródło wielkiej mądrości.
Kiedyś od jednego anioła dostałem drugą dziesiątkę z obecnie dwudziestu przykazań, z jedną ważną różnicą; pierwsze dziesięć to "nie będziesz", drugie dziesięć to "będziesz". Nie można ich dobrze zrozumieć, dopóki nie przejdzie się przez lekcje pierwszej dziesiątki, fundamentu. To nie jest biblijne. To jest duchowe. Zostałem również zabrany do odwiedzenia innych ludzi, którzy byli kiedyś sławni według ziemskich standardów, abym mógł zobaczyć ich postęp w przyszłych światach. Powodem było to, abym mógł to zmierzyć na podstawie znajomości tego, kim byli kiedyś. To również potwierdziło znajomość ludzkiej nieśmiertelności przez widzenie innych żyjących dalej i kontynuujących swój osobisty rozwój. To, że umieramy, nie oznacza, że wszystko się kończy ani że możemy teraz odpocząć i zbierać nagrody życia pozagrobowego. Jest o wiele więcej pracy i odpowiedzialności do podjęcia, ale tak, o wiele więcej sprawiedliwości i zabawy!!
Ci aniołowie nauczyli mnie, że wszyscy jesteśmy połączeni, że całe życie jest cenne, że znalezienie w sobie miłości to ciężka praca, że musimy generować więcej miłości częściej, ponieważ ludzka miłość blednie przed Wieczną miłością. Jestem mniejszy niż świeca trzymana w stronę
Filozofia Kuguara - Wiele innych Doświadczeń i Spostrzeżeń Kliknij Tutaj
E-mail: pleiadspawn@yahoo.com
NIESAMOWITE! Podobieństwa Kuguara i Inanny
"Moje trzecie NDE było spowodowane gorączką i, jak sądzę, stanem granicznym śpiączki. Była to podróż do Otchłani. 13 lat później odkryłem, że moja podróż do Piekła była dziwnie podobna do starożytnego mitu sprzed XVIII wieku p.n.e. Moja podróż do Piekła była zdumiewająco podobna do podróży Inanny. Oto dwadzieścia podobnych elementów w naszych historiach:
1) Inanna patrząca w otchłań ze szczytów Nieba. Ja patrzyłem w otchłań ze świętego kręgu medycyny.
2) Inanna miała ciekawość w swoim życiu. Ja mam pragnienie wszelkiej prawdy.
3) Modlitwa do Nieba pastora w jej intencji. Modlitwa do Nieba szamana w mojej intencji.
4) Święci mężczyźni bili w bęben dla naszego dobra.
5) Święty rytuał został wykonany, gdy już wyruszyliśmy do Piekła.
6) Oboje weszliśmy do Piekła, nosząc naszą Nieśmiertelność.
7) Oboje trzymaliśmy w dłoniach złoty pierścień.
8) Podobne stwierdzenia: Kraina, z której żaden podróżnik nie powraca/bardzo niewielu ludzi przeżywa tę podróż.
9) Oboje zostajemy rozebrani do naga.
10) Zaskakujące PRAWO podziemi: zostać rozebranym do naga.
11) Ereszkigal, Wielka Królowa Ciemnego Świata. W moim NDE pojawienie się Ciemnej Pramatki i Ciemnego Praojca.
12) Inanna upadła na kolana/ja zemdlałem, mówiąc z szacunkiem: "Dziękuję, ale nie, dziękuję", gdy zaoferowano mi tę ciemną formę nieśmiertelności.
13) 7 Sędziów wydało wyrok na Inannę. Siedmiu Sędziów z mojego Niebiańskiego doświadczenia nie przyszło mi z pomocą.
14) Wypowiedzieli wyrok przekleństwa na Inannę. Oni pokazali mi swoją wersję stworzenia i swoją historię.
15) Oboje byliśmy śmiertelnie zniesmaczeni piekielnymi opowieściami.
16) Jej ciało wisiało na palu. Moje ciało było zawieszone nad Otchłanią na zimnym, stalowym moście o szerokości dwóch stóp.
17) Oboje powróciliśmy z martwych, z miejsca, z którego nikt nie wraca.
18) Dwie istoty stworzone przez Enkiego, aby brzęczeć wokół bram Piekła jak muchy. Dwie pszczoły na wysokości moich oczu widzące mój powrót z Otchłani w świętym kręgu.
19) Dwie ratujące istoty nie miały jeść ani pić w Piekle. Użyłem podobnej mądrości, aby oprzeć się uwodzeniu w Piekle.
20) Oboje wróciliśmy z demonami czepiającymi się nas."
======================
Trzy NDE Kuguara
Miałem jedno powierzchowne doświadczenie i dwa głębokie. Byłem w niebie i w piekle i osobiście rozwiązałem pozorną dychotomię doświadczeń.
Moje pierwsze doświadczenie miało miejsce, gdy miałem 11 lat.
Upadłem z wysokiej huśtawki, co wybiło mi dech z piersi. Moja przepona była w szoku. Nie mogłem się poruszyć. Cóż to był za przerażający moment! Nie mogłem wciągnąć powietrza. Mogłem tylko wydychać, więc zatrzymałem w sobie to trochę powietrza, które miałem. Miałem umrzeć. W końcu to zaakceptowałem i odprężyłem się. Pożegnałem się ze wszystkim. Czułem całą Ziemię za sobą. Mogłem poruszać tylko oczami. Wszystko stało się bardziej żywe. Liście na drzewach stały się bardziej zielone. Błękit nieba stał się bardziej niebieski. Nigdy wcześniej nie widziałem takiego piękna w przyrodzie! Potem zobaczyłem, jak przeszłość wyłania się z ziemi; przynajmniej ostatnie 400 lat. Stałem się nosem starego rdzennego Amerykanina. Z łatwością mogłem rozróżnić każdy rodzaj drzewa po samym zapachu. Kiedy obcy przybyli na tę ziemię, aby rościć sobie do niej prawa, zyskałem nową perspektywę na tubylczych Amerykanów wobec Anglików. Również, dawniej fajnie było bawić się w żołnierza, ale po tym, co zobaczyłem z wojny secesyjnej, zyskałem nowy szacunek dla ludzkiego życia. (Nie zdawałem sobie sprawy aż do znacznie później, że to doświadczenie przydarzyło mi się w 100. rocznicę rozpoczęcia wojny secesyjnej, zaledwie 126 mil stąd.)
Zostałem uwolniony z ziemi i unosiłem się przez różne warstwy atmosfery. Poczułem, jak otacza mnie dojrzała miłość; miłość wykraczająca poza to, czego doświadczyłem od rodziców, a nawet dziadków. Głos wypełnił moją głowę i powiedział, że wszystko jest w porządku. Poddalem się temu. Wracałem do domu! Nagle nastąpił wybuch powietrza wepchniętego w moje gardło. Wróciłem do swojego ciała. Pyszne, aromatyczne powietrze wypełniło moje płuca, odmładzając mnie.
Moje drugie NDE było głębokie, miało miejsce, gdy miałem 24 lata w 1974 roku, mieszkałem w Kolorado. Otrzymałem 3 prorocze sny ostrzegawcze o zbliżającym się wypadku drogowym. Dlaczego, nie wiem. Byłem bezsilny, by go powstrzymać. Było to czołowe zderzenie. Zostałem wyrzucony w powietrze, z dala od mojego motocykla i poza własne ciało. Widziałem, jak moje ciało upada na ziemię. Miałem złamany kręgosłup w dwóch miejscach.
Chłodna, szara mgła otuliła mnie i zawirowała w tunel światła, niosąc mnie w górę do niebios. Poczułem, jak narastająca miłość do mnie przychodzi, a jednocześnie słaby dźwięk stawał się coraz silniejszy, narastał i otaczał mnie, stając się bogatym, pełnym "HUUU." Ten szum był również skupiony wewnątrz mnie. Głos wydobył się z wnętrza dźwięku. Był jak brzęk tysiąca śmigłowych samolotów lub przeciągłe, toczące się grzmoty. Ten głos był jak głos pradziadka, który kochał mnie jak syna. Wiedział o mnie wszystko i mówił mi to. Nawet moje wady były wspominane z miłością i zrozumieniem.
Tymczasem byłem niesiony nad ogromnymi, pastoralnymi krajobrazami i w górę do wielkiego alabastrowego świątyni na szczycie góry. "HUUU" przenikało zewsząd do środka. Były tam rozległe arkady i kolumny sięgające wysoko wysklepionej kopuły. Wydawały się być zrobione z grubego alabastrowego kamienia. Świeciły od wewnątrz. Zostałem zaprowadzony do jednej komnaty, która pokazała mi rzeczy dotyczące ludzi śpiących na Ziemi, a jednak tutaj uczących się. Zostałem zaprowadzony do głównej komnaty, gdzie ujrzałem światło bijące z pulpitu. W tym świetle było siedem istot światła połączonych ze sobą przez to światło. Były jednym, a jednak siedmioma. Miłość tryskająca do mnie z tych siedmiu oblicz Boga przypomniała mi doświadczenie, które miałem, gdy miałem jedenaście lat. Było znajome i sprawiło, że poczułem się jak w domu. Siedem istot światła mówiło jednomyślnie w mojej głowie, ponieważ głos nie podróżował przez pokój. Wypełniły moją głowę swoją mądrością. Gdy mówiły, komnata jakby znikała, ponieważ obrazy, które umieszczały w mojej głowie, zdawały się wypełniać cały pokój jak gigantyczny ekran, z tą różnicą, że sam byłem w obrazie, jakby wszystko wokół mnie było żywe.
Pokazano mi przyszłość ludzkości. Nie była to spokojna przyszłość od samego początku. Była niepokojąca i prawie zbyt niesamowita, by ją znieść. Byłem tak naiwny i idealistyczny. Teraz mi to odebrano, moja niewinność. Widziałem indywidualny głód i klęskę głodu. Widziałem wojny i ból, i samolubną manipulację, i ciała rozrzucone po ogromnych polach bitew. "Jak może być na świecie tyle okrucieństwa?!" pomyślałem i potrząsnąłem głową z przerażeniem. Nie chciałem tego widzieć. Chociaż istniała potężna fascynacja widzeniem czegoś na tak dużą skalę, nie było mowy, żebym miał w tym uczestniczyć. Potem nadeszła scena, która była dla mnie kluczowym punktem zwrotnym. Zobaczyłem mężczyznę w kapeluszu kowbojskim, pędzącego wściekle po prerii wraz z bydłem i innymi mężczyznami z karabinami. Było czarno-białe, jak jakiś stary kowbojski film. Na tym jednym mężczyźnie moją uwagę przykuły blade czerwone litery "R.R." widniejące na jego piersi. "Kto to jest?" zapytałem. Nie musiałem używać ust, by mówić. Głos powiedział mi: "Zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych." "Roy Rogers?" pomyślałem mimowolnie, "To nie ma żadnego sensu." Wątpiłem więc w moją wizję przez wiele lat.
Aniołowie powiedzieli mi: "To, na co patrzysz, to prawdopodobne przyszłe wydarzenia na twojej planecie, ale nie muszą się wydarzyć, jeśli jesteś gotowy się zmienić. Wszystko jest w stanie płynności i może się zmienić, gdy zmiana jest konieczna, indywidualnie i planetarnie." Widziałem poza rok 2000, a potem zobaczyłem swoją własną, osobistą przyszłość; to, co będę robił w ostatnich chwilach mojego życia. Aktywny, szczęśliwy. Miałem mieszane uczucia i ograniczone zrozumienie znaczenia tego w tamtym czasie.
Grzmotliwy ryk jak wodospad przeszedł przez moją głowę. Szara mgła wróciła. Potem moje oczy otworzyły się natychmiast. Nie było tunelu w drodze powrotnej. Zobaczyłem wnętrze karetki. Głosy zanikające w mojej głowie obiecywały przyszłe wizyty u mnie.
Sześć lat później, w 1980 roku, Ronald Reagan został wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych; aktor, który został prezydentem. To był ten kowboj, którego widziałem w przyszłym proroctwie z inicjałami "R.R." na piersi.
W 1994 roku odkryłem, że "Near-Deather Dan" napisał o swoim doświadczeniu bycia zabranym do katedry i pokazaniu mu również przyszłego proroctwa. Widział w 1975 roku rysunki satyryczne aktora kowbojskiego i inicjały "R.R." pod pieczęcią prezydencką. To przydarzyło mu się w ciągu roku od mojego NDE. Niesamowite! Widzieliśmy to samo mniej więcej w tym samym czasie. Jedyna różnica polegała na tym, że Danny myślał, że to Robert Redford, a ja myślałem, że to Roy Rogers. Niesamowite! Oboje się myliliśmy, ale oboje mieliśmy też rację! To nazywam znaczącym zbiegiem okoliczności. Ale chwila! Jest tego więcej! Oboje urodziliśmy się w odstępie miesiąca w tym samym roku, i mam wątpliwy zaszczyt ukończenia tej samej szkoły średniej i tej samej klasy co Dan. Zbieg okoliczności to leniwe słowo, którego używamy, gdy po prostu nie widzimy szerszego obrazu.
W 1987 roku, ucząc się od Dziadka Robertsa, 84-letniego starszego Czirokeza mieszkającego w Kalifornii, zachorowałem. Dziadek postrzegał moją gorączkę nie tylko jako fizyczną chorobę, ale swoim duchowym okiem widział ją jako inicjację. Gdy mnie badał, zaniepokoił się. Zobaczył coś potężnego, ale powiedział tylko: "wielu ludzi umiera, wchodząc do tego miejsca, do którego zmierzasz, a ci, którzy przeżyją, są na trwale szaleni." To niewiele pomogło, ale przynajmniej powiedział mi prawdę, abym mógł się przygotować. Powiedział, że jeśli nie mogę nigdzie znaleźć miłości, to przynajmniej zostaw drzwi otwarte dla miłości, a on będzie czekał po drugiej stronie. Polecił mi wyjść do świętego kręgu i przeżyć to samotnie. On sam miał odprawić niezbędną ceremonię w swoim domku.
Byłem słaby z powodu naprzemiennych momentów drżenia z wewnętrznych dreszczy i pocenia się z gorąca. Sowa zawołała złowieszczo. (Niektórzy tubylcy uważają sowę za zwiastuna życia, inni za posłańca śmierci.) Ostatni raz straciłem przytomność o 7 rano. Potem obudziłem się martwy. Chociaż to doświadczenie jest opisane nieco szerzej w mojej książce "ANIOŁOWIE W ŚWIETLE", odmawiam dokumentowania go tutaj ponownie, aby nie dawać mu więcej mocy, poza stwierdzeniem, że obudziłem się zawieszony w otchłani piekła. Byłem śmiertelnikiem uwięzionym między nieśmiertelną walką dobra ze złem. Złu pozwolono na chwilę przejąć stery, aby pokazać mi swój koszmarny blask. Ciemna prababcia i ciemny pradziadek przyszli do mnie, aby pokazać mi swoją wypaczoną wersję stworzenia oraz swoją historię i cel. Byłem ich potomkiem, ich wybranym krewnym. Owinęli swoje macki ciasno wokół moich komórek i mojej duszy. Ochronny urok Biblii tu nie działa: "Choćbym nawet szedł ciemną doliną śmierci..." Ha! Cóż za okrutny żart! Jesteś tam całkowicie rozebrany do naga. Żadnej ochrony. Nada. Żadnego miecza, żadnej tarczy, żadnej logiki, ani grama miłości, której można by się tam uchwycić. Strach i rozpacz rządzą czarnym dniem. Jedyną nadzieją, jaką mogłem znaleźć, było nie bać się do tego stopnia, by umrzeć ze strachu, ponieważ zostaniesz napełniony grozą w stopniu nieznanym większości śmiertelników.
Dzięki Wiecznym i Dziadkowi Robertsowi cudem przeżyłem i odzyskałem zdrowie psychiczne. Dopiero w zeszłym tygodniu odkryłem, że odbyłem podróż o epickich rozmiarach, uniwersalny mit. Miałem tylko fragment asyryjskiego Zejścia Isztar z VII wieku p.n.e. Dzisiaj, we wrześniu 2000 roku, odkryłem kompletny tekst sumeryjskiego prototypu zwanego "Podróżą Inanny do Piekła" sprzed XVIII wieku p.n.e. Pełne 7 z 8 elementów historii jest dokładnie tym, co mi się przydarzyło. Byłem tego naocznym świadkiem, a co więcej, mogę zrelacjonować dialog, który był im zakazany. Mam również pozwolenie na zrelacjonowanie części dialogu z nieba, tego, co wcześniej było zakazane słowami z Objawienia 10:4, "A gdy siedem gromów przemówiło, miałem już pisać, ale usłyszałem głos z nieba mówiący: Zapieczętuj to, co powiedziało siedem gromów, i nie pisz tego."
Nie trzeba dodawać, że teraz płonę tym, co Kimberly Clark Sharp nazywa "Woo-Woos." Boleśnie, moje usta są zamknięte przed sąsiadami i przyjaciółmi. Pragnę wykrzyczeć to z dachów! A jednak siedzę tutaj, cicho pisząc. Badacze pytają o zmiany osobiste po NDE. Najpierw dary:
Mam terminową dokumentację pokazującą, że moje IQ wzrosło z normalnego do ponadprzeciętnego i wyżej. Oczywiście, gdy otrzymuje się zmieniającą życie poprawę percepcji i świadomości, część jej skutków objawia się w obszarze czasami zwanym IQ. Myślałem bardziej globalnie, a nie samolubnie lokalnie. Czuję powinowactwo do Cliffa Robertsona w "Kwiatach dla Algernona" (Charly).
Otrzymałem cierpliwość i zdolność widzenia za świadomymi i nieświadomymi maskami ludzi. Otrzymałem moc opuszczania ciała, moc ograniczonego uzdrawiania, spowalniania tętna, osiągania stanu theta. Otrzymałem więcej mocy do kochania, ale wciąż czuję się mniejszy niż świeca trzymana w stronę słońca. Widzisz, wszechogarniająca miłość w niebiosach wymyka się opisowi i nie ma sobie równych nigdzie indziej.
Przekleństwem jest wyobcowanie, jakie to przynosi, zwłaszcza w tak młodym wieku. Moc gaszenia żarówek, kilku latarni ulicznych z rzędu, transformatorów, świateł billboardowych, moc zatrzymywania dyktafonu rozmówcy, moc uruchamiania zepsutych zabawek na baterie. Moc nie tylko czytania w myślach, ale czystej telepatii (jak wyżej z istotami światła, tak niżej z nami). Co? Nie nazywasz tego przekleństwem? Może być kapryśne rozdzierać chmury samą myślą lub znaleźć to wolne miejsce parkingowe, którego potrzebujesz, otrzymać telefon od kogoś, o kim właśnie myślisz, lub kończyć za kogoś zdania... Może być cudownie mieć dzikiego ptaka lądującego na twoim wyciągniętym ramieniu, bez jedzenia w dłoni, gdy żegnasz się z tygodniem spędzonym na górze Shasta"
Mogę mieć ciepłe, rozmyte wspomnienia telepatycznego przywoływania kotów, znanych i nieznanych, z innych pokoi i z zewnątrz, prawie zawsze, gdy chciałem, ale co z okazjonalnymi, przygnębiającymi, ciemnymi dniami, kiedy wychodzisz na przejażdżkę, by oczyścić głowę, i przyciągasz wielkiego czarnego psa, który rzuca się na bok twojego jadącego pojazdu tak mocno, że nim wstrząsa (w towarzystwie jednego groźnego, głębokiego "hau."), tylko dlatego, że wyczuwa, że nie lubisz psów? (Później 20-letni przyjaciel właściciela powiedział, że ten pies nigdy tego nie robi)...
Może pomagać w związku odczuwać strach wewnątrz siebie pochodzący z ukrytego strachu kogoś innego, aby można go było wydobyć na światło dzienne do dyskusji i ewentualnego uwolnienia. Ale co z sytuacją, gdy jesteś tak zdenerwowany, jednocześnie świadomie kontrolując swój werbalny wyraz, że telepatycznie krzyczysz na ukochaną osobę tak intensywnie, że później, gdy jesteś ponownie pytany o to, co jej powiedziałeś, denerwuje się, gdy próbujesz przekonać tę osobę, że nie powiedziałeś tego na głos? (Przysięgała, że to słyszała. Wiedziałem, że nie powiedziałem tego na głos.)
To ruchliwa ulica. 100 samochodów na minutę mija pieszego w obu kierunkach. Jesteś praktycznie nie do odróżnienia jako jedna z tych 100 samochodów na minutę. Sam czas spędzony na chodzeniu po chodniku odczulił ją na rozmazany obraz mijających samochodów. Stajesz się nią zainteresowany, gdy się zbliżasz, ale nie chcesz zwracać na siebie uwagi. Ku twojemu zaskoczeniu wygląda coraz lepiej, im bliżej jesteś. Chcesz odwrócić wzrok, ale nie możesz na długo. Twój pojazd nie jest szczególnie głośny ani śmierdzący, ale ona i tak specjalnie odwraca się, by spojrzeć na ciebie prosto w oczy! Gdy ją mijasz, patrzysz w lusterko wsteczne tak długo, jak możesz, nie po to, by dłużej ją podziwiać, ale by zobaczyć, czy patrzy na kogoś innego w ruchu ulicznym... Nie patrzy. Co? To nie brzmi jak aż tak złe przekleństwo? Być może jest to nawet przyjemny, niezawodny sposób na zwrócenie uwagi. Być może możesz nawet zyskać popularność dzięki sztuczkom salonowym? Przejdźmy więc nieco głębiej:
Słyszeć, jak ludzie myślą rzeczy zupełnie inne niż mówią? Ten poziom telepatii doprowadził ludzi do szaleństwa. Niektórzy chcą go okiełznać, ale aby nauczyć się go włączać i wyłączać na zawołanie, traci się go w dużej mierze. Ale nie okiełznanie go otwiera wyższe, bardziej niebezpieczne poziomy: mieć telepatyczną kontrolę nad ciałami innych ludzi, nawet do tego stopnia, że odnosi się sukces wbrew ich woli. Wbrew pocieszającym "wyrytym w kamieniu" bredniom hipnotyzerów, o sprawianiu, by ludzie robili wszystko, co im każesz. Zapraszając telepatię, możesz zaprosić ją całą, do stopnia, o którym ludzie w dzisiejszym świecie nie wiedzą. Nawet zabijanie telepatyczne! Większość zaprzecza możliwości jakiegokolwiek, a tym bardziej całego tego.
Czy możemy udźwignąć taką odpowiedzialność i moc i nie nadużywać jej? Nie odkryłem żadnych korzyści telepatii w dzisiejszym świecie. Ludzie nie są na nią gotowi. Moim zdaniem może być dziś tylko nadużywana. Telepatycznej przemocy nie może dotknąć nawet prawo. Jest ponad prawem. Co więcej, moce telepatyczne są obalane jako kompletny nonsens, co czyni je jeszcze bardziej kuszącymi dla nielicznych, którzy przedwcześnie wkraczają w to miejsce mocy. Można ich swobodnie nadużywać według wskazówek i ograniczeń wyłącznie prawa duchowego, które istnieje dla nas niewidzialnie.
Wydaje się więc, że nadszedł czas, abym opowiedział ci historię. Czas wydaje się dojrzały do jej opowiedzenia, aby nie lekceważyć telepatii ani nie pragnąć jej beztrosko: Gdy byłem znacznie młodszy, usłyszałem bezpośrednio od dwóch osób, które twierdziły, że mają moc zabijania na odległość. Zapłacili ogromną cenę. Rozwód, utrata pracy, utrata zdrowia i wiele żalu. Nie wiedziałem wtedy, co myśleć o realności tego. Ale na pewno nie zamierzałem ich o to kwestionować. Pewnego dnia doświadczyłem bycia świadkiem prawdopodobieństwa tej mocy tak silnie, że było to dla mnie bardzo otrzeźwiające doświadczenie.
Znam mężczyznę (nazwę go Paweł), który dwadzieścia sześć lat temu był w separacji z żoną i zmierzał w stronę rozwodu. Pewnego dnia stracił panowanie nad sobą na moich oczach w swoim domu. Przeklinając swój ból, wpadł w trans. Nie można było go odwrócić od jego zadania. Psychicznie zlokalizował jej nowego chłopaka (nazwę go Jan). Jan był jakieś trzy przecznice dalej w korku. Paweł rzucił swój gniew na Jana jak czarną chmurę. Paweł czuł, że stracił swoją bratnią duszę na całe życie przez podstępne wtargnięcie Jana w życie jego żony, gdy byli jeszcze razem. Jan, wykorzystując wszystko, co zebrał z rozmów z nią o Pawle, twierdził, że jest bogatszy, silniejszy, inteligentniejszy... i wprowadził ją w kokainę. Uparcie trwał przy wszystkich swoich kłamstwach, aż nie mogła mu się dłużej oprzeć. Wiedząc, że Jan nie gra fair, ulgą było wyładowanie na nim tego gniewu. Paweł wreszcie odnalazł spokój. Jednak dopiero wtedy Paweł zdał sobie sprawę, że nawet taką zbrodnię przeciwko niemu nie powinien być przez niego karany... i stara duchowa zasada przyszła mu do głowy, że wróci to do niego potrójnie. W chwilę po wyładowaniu swojej nienawiści na nim, Paweł zdjął z siebie czarny koc i wciągnął go z powrotem w siebie. Ale czy nie było za późno?
Przez lata żona Pawła przyzwyczaiła się do niesamowitych wydarzeń, które działy się wokół niego. Gdy opuściła Jana w szpitalu, w mgnieniu oka stanęła u progu Pawła. To była jej pierwsza wizyta od rozstania. Silnie podejrzewała, że ma on z tym coś wspólnego, ponieważ wiedziała, że nie lubił Jana i że to był tak dziwny wypadek. Skonfrontowała go z tym, a on przyznał się do tego w swoim pomieszaniu miłości i udręki. Jan miał szczęście, że nie umarł, ale został trwale okaleczony złamaniem kompresyjnym dolnego odcinka kręgosłupa. Odkryła również, że Paweł nie mógł chodzić przez trzy dni i był tak bezradny, że przynosiła mu wtedy posiłki. Dopiero wtedy Paweł zdał sobie sprawę z rozmiaru tego, co mogło spotkać Jana. Pozostało wiele do dyskusji na ten temat telepatii, zanim osiągnie się prawdziwe zrozumienie, by osiągnąć mądrość. W mądrości jest smutek. Och, być szczęśliwym. Być niewinnym! Ale nie możemy wrócić.
Siedem istot światła zrobiło to, co przepowiedziały. Przyszły do mnie w ciągu następnych trzech lat po moim NDE z 1974 roku i zabrały mnie dalej. Przychodziły do mnie w snach i między snami, wciągając mnie w pełną świadomą obecność. Przychodziły pojedynczo, każde z konkretnym zadaniem. Przeprowadziły mnie przez świat i ponad nim. Pokazały mi wszechświat. Zabierały mnie do niebios i pokazały mi niektóre płaszczyzny istnienia, gdy wszyscy podróżujemy w górę, ku obliczu "niestworzonego stwarzania." Zabierały mnie do poprzednich żyć. Nie wiem, czy to moje poprzednie życia, czy tylko "poprzednie życia". Ale to nie ma dla mnie znaczenia. Liczy się to, że wiele się z tych żyć nauczyłem, jakbym je przeżył. Moja książka "Aniołowie w Świetle" opisuje szczegółowo niektóre z tych poprzednich żyć i niebiańskich krain. To jak "Ponadczasowe Dotykowe Nauczanie" z Zardozu, uczenie się rzeczy warte lat w ciągu chwil. Tak więc, w efekcie, przeżyłem wszystkie te życia, widzisz?
Jako dodatkowy bonus dany mi w obszarze poprzednich żyć, doświadczyłem bolesnej śmiertelnej śmierci. W ten sposób poczułem swoją własną nieśmiertelność po powrocie. Ta fizyczna śmierć nie kończy życia. To tylko potwierdza uczucie nieśmiertelności z NDE. Przeszło to poza wiarę w doświadczenie, i tak poznajemy to na pewno, z pierwszej ręki. To źródło wielkiej mądrości.
Kiedyś od jednego anioła dostałem drugą dziesiątkę z obecnie dwudziestu przykazań, z jedną ważną różnicą; pierwsze dziesięć to "nie będziesz", drugie dziesięć to "będziesz". Nie można ich dobrze zrozumieć, dopóki nie przejdzie się przez lekcje pierwszej dziesiątki, fundamentu. To nie jest biblijne. To jest duchowe. Zostałem również zabrany do odwiedzenia innych ludzi, którzy byli kiedyś sławni według ziemskich standardów, abym mógł zobaczyć ich postęp w przyszłych światach. Powodem było to, abym mógł to zmierzyć na podstawie znajomości tego, kim byli kiedyś. To również potwierdziło znajomość ludzkiej nieśmiertelności przez widzenie innych żyjących dalej i kontynuujących swój osobisty rozwój. To, że umieramy, nie oznacza, że wszystko się kończy ani że możemy teraz odpocząć i zbierać nagrody życia pozagrobowego. Jest o wiele więcej pracy i odpowiedzialności do podjęcia, ale tak, o wiele więcej sprawiedliwości i zabawy!!
Ci aniołowie nauczyli mnie, że wszyscy jesteśmy połączeni, że całe życie jest cenne, że znalezienie w sobie miłości to ciężka praca, że musimy generować więcej miłości częściej, ponieważ ludzka miłość blednie przed Wieczną miłością. Jestem mniejszy niż świeca trzymana w stronę
Informacje ogólne
Gender:
Male