Jean
NDE
Skala Greysona: 17
#10061
- KrajStany Zjednoczone
- PłećF
- Data przesłania3/17/1999
Doświadczenie obejmowało
Wyjaśnia cel całego życiaDowiedziałem się o właściwościach fizyki kwantowejPamięta szczegóły tego, czego nauczyli się o fizyce kwantowejCzas jest iluzją i nie istnieje w świecie duchowymWrócił wbrew swojej woli
Opis doświadczenia
Miałem 28 lat, byłem samotny i mieszkałem w Teksasie z moją sześcioletnią córką. Byłem skrajnie przygnębiony, piłem dużo i czułem, że moje życie nie ma kierunku ani celu. Całkowicie zgubiłem drogę i zapomniałem o doświadczeniu, które przeżyłem, gdy miałem trzy lata. Wtedy kula białego/złotego światła weszła do mojej sypialni i komunikowała się ze mną. Telepatycznie powiedziała mi, że mam coś do zrobienia pod koniec życia. Nie pamiętam, co mi kazała zrobić, ale pamiętam, że powiedziałem światłu: „To poza mną, nigdy tego nie zrobię”. Światło odpowiedziało: „Wrośniesz w to”. Obecność w Świetle była słodka, miękka, ciepła, kochająca, niezwykle inteligentna i całkowicie dobra.
Więc oto byłem w wieku 28 lat, milę od toru, zapomniałem doświadczenia Światła, a moim najwyższym celem było stać się szczupłą i poślubić mężczyznę z wystarczającą ilością pieniędzy, aby rozwiązać wszystkie moje problemy. Pewnego dnia wróciłem z pracy wyczerpany i położyłem się na łóżku. Mój nastrój był ponury i całkowicie rozluźniłem się w stanie umysłu „niech świat zniknie”. Niemal natychmiast zapadłem się w siebie – implodowałem. Doświadczyłem wrażenia prędkości jak na sankach – szumiący dźwięk – i szybko spadałem przez tunel z niebieskiego, satynowego światła. Na końcu tunelu była polana, a w jej centrum „niebieska torba”. Torba była organiczna i przypominała worek zawierający dziecko. Worek płodowy. Jej kształt był organiczny i mniej więcej gruszkowaty, z otworem na górze. Uniosłem się na szczyt worka, a kiedy to zrobiłem, „wiedze” zaczęły wylewać się z torby. Przez „wiedze” rozumiem pełne, czterowymiarowe zrozumienie koncepcji lub idei bez jej powłoki słów.
Czy kiedykolwiek słyszałeś coś sto razy, a pewnego dnia „wiedziałeś”, co to znaczy? Bardzo trudno opisać moje doświadczenie słowami, ponieważ było przedwerbalne. Mimo to „wiedze” wyskakiwały z góry torby tak gęsto i szybko, jak popcorn wyskakujący z patelni. Próbowałem złapać kilka, aby zabrać je ze sobą i ubrać w słowa, żeby je zapamiętać. Ale było ich zbyt wiele i działy się zbyt szybko, by je uchwycić. „Wiedziałem”, że to, co znalazłem, to suma wszystkich „wiedzy” lub mądrości wszystkich ludzi na wszystkie czasy – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Cała mądrość pochodzi z tego zbioru zbiorowej wiedzy, a wszystko, czego się uczymy, trafia do zbioru dla użytku wszystkich.
Opuściłem niebieską torbę i natychmiast znalazłem się wysoko nad ziemią. Mogłem spojrzeć w dół i zobaczyć krzywiznę ziemi, jej kolory oraz kształt jej wód i kontynentów. Byłem jednak nie tylko ponad przestrzenią, ale także ponad czasem. Mogłem zobaczyć ruch ludzi i idei, które ukształtowały historię i zostały przez nią ukształtowane. W każdym okresie historii doświadczałem całkowitego „odczucia” tego okresu, w tym jego muzyki, architektury, stylów ubioru, myśli politycznej i literatury. To był jak ogromny marsz ludzi z różnych czasów, o różnych światopoglądach, pracujących razem. Jak zdjęcie wierzchu gigantycznej maszyny i obserwowanie, jak wszystkie koła, tryby i koła pasowe współpracują. Na powierzchni nie widzimy nic z tego, ale zdejmij wierzch i możemy to zobaczyć. Moja wizja zdjęła wierzch. „Wiedziałem”, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni – jak wspinacze górscy z linami wokół talii. Kiedy jeden z nas upada, ciągniemy innych w dół. Kiedy wspinamy się w górę, pomagamy innym w górę. Wszyscy jesteśmy w tym razem. „Wiedziałem”, że to, co obserwujemy jako pustą przestrzeń między nami, nie jest puste. Jesteśmy jak marmurki w arkuszu szkła. Nie widzisz szkła, widzisz marmurki. Ale szkło trzyma marmurki razem. Jesteśmy trzymani razem przez niewidzialną substancję, która jest wokół nas i między nami. Jest dla nas niewidzialna, ale jest prawdziwa.
Zobaczyłem, że życie na tej planecie nie jest przypadkowe, istnieje gigantyczny plan. Plan jest jednak w skali dla nas niezrozumiałej. Nasze umysły są zbyt skończone, aby go ogarnąć. Pokazano mi kulę, która była splątana i zawierała wszystkie powierzchnie. Przez lata po moim doświadczeniu szukałem kogoś, kto mógłby mi to wyjaśnić. Brałem pasek papieru, skręcałem go i łączyłem oba końce. „Co to jest?” – pytałem. Wreszcie, lata później, spotkałem fizyka, który powiedział mi, że to wstęga Mobiusa. Powiedziałem mu, że widziałem solidną okrągłą kulę, która była jak ta wstęga Mobiusa. Fizyk powiedział, że to byłoby bryła Mobiusa. Czysta matematyka udowodniła, że bryła Mobiusa może istnieć, powiedział, ale nasze trójwymiarowe umysły nie mogłyby jej sobie wyobrazić. Powiedziałem mu, że widziałem jedną. Pokręcił tylko głową. Podczas mojego doświadczenia powiedziano mi, że cały czas jest „teraz”, a cała przestrzeń jest „tutaj”. Wierzę, że jest więcej w tej środkowej części mojego doświadczenia, co zostanie mi objawione, gdy nadejdzie odpowiedni czas.
Przesunąłem się z tego punktu widzenia z powrotem w to piękne, niebieskie światło. Wszedłem w obraz z prawej, z przodu i lekko pod kątem w kierunku środka. Przede mną była grupa „esencji” ludzi. Gdybyś oczyścił pole kwiatów do pojedynczej kropli perfum, to byłaby esencja kwiatów. Te esencje ludzi były jak krople wody w wiadrze wody – były indywidualne, ale zbiorowe. Były zgrupowane w kształt trójkąta – jak ustawione są kręgle – z wierzchołkiem trójkąta skierowanym ku mnie. Była jedna esencja, która stała nieco przed innymi. Miałem wrażenie, że ta mówi w imieniu innych, ale nie sprawuje nad nimi władzy.
Kiedy się do nich zbliżyłem, natychmiast uświadomiłem sobie, że ta grupa zna mnie lepiej, niż kiedykolwiek będę znał siebie samego, akceptuje mnie całkowicie i kocha mnie bezgranicznie. Miłość, która z nich płynęła, obmywała mnie falami i była tak czysta i silna, że nie mogłem jej znieść. Byłem jednym z nich i zawsze byłem. Oni to wiedzieli i ja to wiedziałem. Ten nieco z przodu komunikował się z moim sercem i umysłem i powiedział mi, że nie mogę zostać, muszę wracać. Obecność wydawała się męska, chociaż nie utożsamiałem jej z żadną znaną postacią duchową. Błagałem go, żeby mnie nie odsyłał. Powiedział mi bardzo stanowczo, że jest coś, co muszę zrobić, ale że oni będą przy mnie i mogę do nich wrócić, gdy skończę swoją pracę.
Natychmiast wyskoczyłem z powrotem na zewnątrz i wstałem z łóżka, z głębokim gniewem, że tu wróciłem. Przez tygodnie byłem zły, że musiałem wracać, ale potem skierowałem się ku robieniu tego, co miałem tu zrobić. To doświadczenie zmieniło moje życie i w jego wyniku wprowadziłem wiele wartościowych zmian w moim życiu. Porzuciłem złe zachowania i rozpocząłem oddane poszukiwania duchowe, które zaprowadziły mnie do wielu bogatych i interesujących miejsc.
Od 1973 roku miałem wizje mówiące mi, co wydarzy się w latach 1990–1999.
Więc oto byłem w wieku 28 lat, milę od toru, zapomniałem doświadczenia Światła, a moim najwyższym celem było stać się szczupłą i poślubić mężczyznę z wystarczającą ilością pieniędzy, aby rozwiązać wszystkie moje problemy. Pewnego dnia wróciłem z pracy wyczerpany i położyłem się na łóżku. Mój nastrój był ponury i całkowicie rozluźniłem się w stanie umysłu „niech świat zniknie”. Niemal natychmiast zapadłem się w siebie – implodowałem. Doświadczyłem wrażenia prędkości jak na sankach – szumiący dźwięk – i szybko spadałem przez tunel z niebieskiego, satynowego światła. Na końcu tunelu była polana, a w jej centrum „niebieska torba”. Torba była organiczna i przypominała worek zawierający dziecko. Worek płodowy. Jej kształt był organiczny i mniej więcej gruszkowaty, z otworem na górze. Uniosłem się na szczyt worka, a kiedy to zrobiłem, „wiedze” zaczęły wylewać się z torby. Przez „wiedze” rozumiem pełne, czterowymiarowe zrozumienie koncepcji lub idei bez jej powłoki słów.
Czy kiedykolwiek słyszałeś coś sto razy, a pewnego dnia „wiedziałeś”, co to znaczy? Bardzo trudno opisać moje doświadczenie słowami, ponieważ było przedwerbalne. Mimo to „wiedze” wyskakiwały z góry torby tak gęsto i szybko, jak popcorn wyskakujący z patelni. Próbowałem złapać kilka, aby zabrać je ze sobą i ubrać w słowa, żeby je zapamiętać. Ale było ich zbyt wiele i działy się zbyt szybko, by je uchwycić. „Wiedziałem”, że to, co znalazłem, to suma wszystkich „wiedzy” lub mądrości wszystkich ludzi na wszystkie czasy – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Cała mądrość pochodzi z tego zbioru zbiorowej wiedzy, a wszystko, czego się uczymy, trafia do zbioru dla użytku wszystkich.
Opuściłem niebieską torbę i natychmiast znalazłem się wysoko nad ziemią. Mogłem spojrzeć w dół i zobaczyć krzywiznę ziemi, jej kolory oraz kształt jej wód i kontynentów. Byłem jednak nie tylko ponad przestrzenią, ale także ponad czasem. Mogłem zobaczyć ruch ludzi i idei, które ukształtowały historię i zostały przez nią ukształtowane. W każdym okresie historii doświadczałem całkowitego „odczucia” tego okresu, w tym jego muzyki, architektury, stylów ubioru, myśli politycznej i literatury. To był jak ogromny marsz ludzi z różnych czasów, o różnych światopoglądach, pracujących razem. Jak zdjęcie wierzchu gigantycznej maszyny i obserwowanie, jak wszystkie koła, tryby i koła pasowe współpracują. Na powierzchni nie widzimy nic z tego, ale zdejmij wierzch i możemy to zobaczyć. Moja wizja zdjęła wierzch. „Wiedziałem”, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni – jak wspinacze górscy z linami wokół talii. Kiedy jeden z nas upada, ciągniemy innych w dół. Kiedy wspinamy się w górę, pomagamy innym w górę. Wszyscy jesteśmy w tym razem. „Wiedziałem”, że to, co obserwujemy jako pustą przestrzeń między nami, nie jest puste. Jesteśmy jak marmurki w arkuszu szkła. Nie widzisz szkła, widzisz marmurki. Ale szkło trzyma marmurki razem. Jesteśmy trzymani razem przez niewidzialną substancję, która jest wokół nas i między nami. Jest dla nas niewidzialna, ale jest prawdziwa.
Zobaczyłem, że życie na tej planecie nie jest przypadkowe, istnieje gigantyczny plan. Plan jest jednak w skali dla nas niezrozumiałej. Nasze umysły są zbyt skończone, aby go ogarnąć. Pokazano mi kulę, która była splątana i zawierała wszystkie powierzchnie. Przez lata po moim doświadczeniu szukałem kogoś, kto mógłby mi to wyjaśnić. Brałem pasek papieru, skręcałem go i łączyłem oba końce. „Co to jest?” – pytałem. Wreszcie, lata później, spotkałem fizyka, który powiedział mi, że to wstęga Mobiusa. Powiedziałem mu, że widziałem solidną okrągłą kulę, która była jak ta wstęga Mobiusa. Fizyk powiedział, że to byłoby bryła Mobiusa. Czysta matematyka udowodniła, że bryła Mobiusa może istnieć, powiedział, ale nasze trójwymiarowe umysły nie mogłyby jej sobie wyobrazić. Powiedziałem mu, że widziałem jedną. Pokręcił tylko głową. Podczas mojego doświadczenia powiedziano mi, że cały czas jest „teraz”, a cała przestrzeń jest „tutaj”. Wierzę, że jest więcej w tej środkowej części mojego doświadczenia, co zostanie mi objawione, gdy nadejdzie odpowiedni czas.
Przesunąłem się z tego punktu widzenia z powrotem w to piękne, niebieskie światło. Wszedłem w obraz z prawej, z przodu i lekko pod kątem w kierunku środka. Przede mną była grupa „esencji” ludzi. Gdybyś oczyścił pole kwiatów do pojedynczej kropli perfum, to byłaby esencja kwiatów. Te esencje ludzi były jak krople wody w wiadrze wody – były indywidualne, ale zbiorowe. Były zgrupowane w kształt trójkąta – jak ustawione są kręgle – z wierzchołkiem trójkąta skierowanym ku mnie. Była jedna esencja, która stała nieco przed innymi. Miałem wrażenie, że ta mówi w imieniu innych, ale nie sprawuje nad nimi władzy.
Kiedy się do nich zbliżyłem, natychmiast uświadomiłem sobie, że ta grupa zna mnie lepiej, niż kiedykolwiek będę znał siebie samego, akceptuje mnie całkowicie i kocha mnie bezgranicznie. Miłość, która z nich płynęła, obmywała mnie falami i była tak czysta i silna, że nie mogłem jej znieść. Byłem jednym z nich i zawsze byłem. Oni to wiedzieli i ja to wiedziałem. Ten nieco z przodu komunikował się z moim sercem i umysłem i powiedział mi, że nie mogę zostać, muszę wracać. Obecność wydawała się męska, chociaż nie utożsamiałem jej z żadną znaną postacią duchową. Błagałem go, żeby mnie nie odsyłał. Powiedział mi bardzo stanowczo, że jest coś, co muszę zrobić, ale że oni będą przy mnie i mogę do nich wrócić, gdy skończę swoją pracę.
Natychmiast wyskoczyłem z powrotem na zewnątrz i wstałem z łóżka, z głębokim gniewem, że tu wróciłem. Przez tygodnie byłem zły, że musiałem wracać, ale potem skierowałem się ku robieniu tego, co miałem tu zrobić. To doświadczenie zmieniło moje życie i w jego wyniku wprowadziłem wiele wartościowych zmian w moim życiu. Porzuciłem złe zachowania i rozpocząłem oddane poszukiwania duchowe, które zaprowadziły mnie do wielu bogatych i interesujących miejsc.
Od 1973 roku miałem wizje mówiące mi, co wydarzy się w latach 1990–1999.