Duane S
NDE
Wyjątkowe
Skala Greysona: 28
#7743
- KrajStany Zjednoczone
- PłećM
- WiekAdult
- Data doświadczenia1/1/1981
- Data przesłania8/4/2015
Doświadczenie obejmowało
Czas stracił całe znaczenieWidzenie swojej przeszłości (Przegląd życia)Widzenie swojej przyszłościRozwój zdolności parapsychicznychZrozumienie wszystkiego o wszechświecieWidzenie poprzednich wcieleń (Reinkarnacja)Widzenie przyszłości świataPoczucie jedności z wszechświatemPrawdopodobnie doświadczył śmierci klinicznejStwierdzili, że byli/są jednością z BogiemŚwiat duchowy jest bardziej rzeczywisty niż rzeczywistość fizycznaPoczucie, jakby wrócili do domuŚwiat przechodzi transformacjęOsoba doświadczająca opisuje szczegóły przejścia świataWyjaśnia cel indywidualnych żyćWyjaśnia cel całego życiaOpisuje planowanie życia przed narodzinamiŚwiadomość u zwierząt, roślin lub obiektówCzas jest iluzją i nie istnieje w świecie duchowymOpisuje BogaSpotkał swojego przewodnika duchowego podczas doświadczeniaSpotkanie ze zwierzęciem domowym w życiu pozagrobowymWrócił wbrew swojej woli
Opis doświadczenia
Umieranie, by naprawdę żyć – Duane F. Smith. Kliknij tutaj, aby uzyskać więcej informacji
To, co zaczęło się jako drobny problem zdrowotny, przybrało gorszy obrót. Lekarz prowadzący moją sprawę wezwał doktora ze Stanford Medical Center. Po dokładnym badaniu mój lekarz był optymistą. Powiedział, że opracowują przełomową operację na schorzenie, które dotąd było nieuleczalne. Uniwersytet Stanforda miał wkrótce przeprowadzić kolejną operację testową, a mój lekarz uznał, że mogę być doskonałym kandydatem do nowej procedury. Operacja mogłaby przynieść znaczną ulgę, gdyby wszystko poszło dobrze. A jeśli operacja by się nie udała, moje rokowania i tak nie były dobre. Dla mnie i mojej żony decyzja nie podlegała dyskusji. Bez operacji – gdzie bym był?
Rozpoczęły się dalsze badania. Byłem szturchany i nakłuwany wszędzie, a także pozbawiony płynów ustrojowych, o których istnieniu nie wiedziałem. Mimo tego, co lekarze powiedzieli na początku, po zakończeniu wszystkich badań rokowania nie wyglądały już tak optymistycznie. Lekarze uznali, że mój stan pogorszył się zbytnio, abym mógł przeżyć operację. Najwyraźniej moja sytuacja medyczna prowadziła do skrajnej podatności na zawały serca i udary. Istniało wyraźne prawdopodobieństwo, że umrę na stole operacyjnym.
Nawet gdybym był gotów zaryzykować nową procedurę, żaden lekarz nie chciał operować człowieka, który – ich zdaniem – mógł umrzeć na stole operacyjnym z powodu udaru lub zawału. Choć tego nie przyznawali, nie chcieli narażać całego nowego programu, pozwalając, aby jeden z ich pierwszych pacjentów nie przeżył zabiegu, nawet jeśli sama procedura przebiegłaby bezbłędnie. Ich rada dla mnie brzmiała: wróć do domu i uporządkuj swoje sprawy. Powiedzieli, że w najlepszym razie zostało mi około pięciu miesięcy życia. Mając zaledwie czterdzieści jeden lat, to, co mi powiedzieli, tak naprawdę do mnie nie dotarło; przynajmniej nie na początku. Moja żona i ja wiedzieliśmy, że natrafiliśmy na trudny fragment żeglugi w naszym życiu, ale jeszcze nie rozumieliśmy, co nas czeka. Nasza przyszłość była pełna naszych marzeń i planów. W żadnym z tych planów nie było miejsca na śmierć jednego z nas. W końcu miałem kilka projektów nieruchomościowych w toku i zobowiązania do spełnienia.
Zaczęło to do mnie docierać, gdy wracaliśmy do domu i uświadomiliśmy sobie, że nie poproszono mnie o umówienie żadnych przyszłych wizyt. Na początku wyrok śmierci miał na mnie mniejszy wpływ, niż bym się spodziewał. Może to było spowodowane przytłaczającym zmęczeniem, które odczuwałem po miesiącach braku snu z powodu mojego stanu. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, nawet jeśli pokonam ten problem, czy w nadchodzących latach uda mi się znaleźć prawdziwe, trwałe szczęście? Pytałem siebie w kółko, czy życie naprawdę polega tylko na posiadaniu nowych samochodów, samolotów, większych domów i większej ilości wakacji? Ale droga życia stawała się tylko coraz bardziej stroma i wyboista.
Ponieważ nie wyznawałem żadnych wierzeń duchowych, mój agnostycyzm zapewnił mi potrzebną ulgę. Wierzyłem, że po śmierci wszystko się skończy, i z niecierpliwością czekałem na nicość i sen, które to miało zapewnić. Ponieważ wierzę, że nasze przekonania kształtują naszą rzeczywistość, nie bałem się śmierci. Gdy pogodziłem się z ideą nicości, świat mógł istnieć beze mnie: nie miałem się czego bać. Od początku wiedziałem, że moje życie w końcu zakończy się śmiercią. Nie chodziło o to, czy umrę, ale kiedy umrę. Racjonalizowałem: jakie to będzie miało znaczenie za tysiąc lat? Wreszcie mogłem spać przez bardzo długi czas. Niesamowite, jak pociągająca stała się ta myśl. Choć nie doszedłem do punktu, w którym naprawdę chciałem sam to zakończyć, idea wreszcie posiadania wystarczającej ilości snu i wiecznego odpoczynku miała bardzo silny urok.
Koniec
Pewnego wczesnego ranka, w najciemniejszej części nocy tuż przed świtem, poczułem, że koniec jest blisko. Miesięczne zmagania z oddychaniem sprawiły, że czułem, iż nic innego się nie liczy, tylko możliwość oddychania i snu. Każdy dzień był gorszy od poprzedniego, a jutro zapowiadało się jeszcze gorzej niż dzisiaj. Chciałem tylko ulgi, za wszelką cenę. Mój stan zdrowia pogarszał się stopniowo od czasu, gdy trzynaście miesięcy wcześniej powiedziano mi, że zostało mi tylko pięć miesięcy życia.
Od jakiegoś czasu jedynym sposobem, w jaki mogłem w ogóle spać, było siedzenie wyprostowanym na krześle. Teraz nawet to przestawało działać. Co więcej, hałas, który wydawałem podczas prób oddychania, uniemożliwiał mojej żonie i mnie przebywanie w nocy w tym samym pokoju. Ponieważ moje córki miały lekki sen, spałem teraz w moim biurze na dole. Tam spędzałem noce, siedząc w moim starym fotelu, podparty prosto, próbując zasnąć. Tej nocy byłem sam w moim starym fotelu, gdy między momentem snu a westchnieniem po oddech nagle spadałem w przestrzeń.
Spadałem dalej, przewracając się przez czarne niebo, ogarnięty paraliżującym, czystym przerażeniem. Zamiast się obudzić, jak w innych 'snach o spadaniu' w przeszłości, po prostu spadałem dalej i dalej. Przewracałem się bez kontroli, pędząc w dół przez ciemność. Stopniowo, podczas przewracania, zauważyłem miękkie światło w jednej części czarnego nieba. Moja uwaga została przyciągnięta do światła i wydawało się mnie uspokajać. Gdy patrzyłem na światło, moje przyciąganie do niego stawało się coraz silniejsze. Nawet jeśli starałem się utrzymać światło w polu widzenia, im bardziej się na nim skupiałem, tym byłem spokojniejszy. Potem uświadomiłem sobie, że spadam w kierunku światła. Im bliżej byłem światła, tym stawało się jaśniejsze. Uczucie głębokiego spokoju i ciepła zaczęło się w mojej podstawowej czakrze i rozprzestrzeniło w górę po całym ciele, gdy przewracanie zwolniło.
Moje przybycie
Na odległym horyzoncie, odcinającym się na tle światła, zobaczyłem coś, co początkowo wyglądało jak nierówna linia na nocnym niebie. Gdy się zbliżyłem, rozrosła się w linię ludzi sięgającą horyzontu. Gdy wyszli, by mnie powitać, podświetleni od tyłu przez światło, poznałem ich wszystkich. Niektórzy byli z mojego życia na ziemi; inni nie. Był tam mój dziadek Amos, wraz z moim ulubionym psem, Butchem, machającym ogonem na powitanie. Oboje byli kluczowymi postaciami idealistycznej części mojego dzieciństwa. Był też mój mądry staruszek, dziadek Frank, z jego sarkastycznym, rozbawionym uśmiechem. W tym powitaniu uczestniczyła moja słodka ciocia Eleanor i mój ulubiony wujek Sidney. Był nawet mężczyzna, który mieszkał na ranczu nad rzeką od nas i zawsze był dla mnie miły. Dał mi pracę, nawet gdy tak naprawdę nie potrzebował pomocy. Zobaczyłem mojego ulubionego nauczyciela i różnych innych ludzi, którzy odegrali rolę w moim życiu na ziemi, ale odeszli wcześniej. Tak wspaniałe, jak było widzieć tych, których kochałem w moim obecnym wcieleniu, byli też inni. Były też istoty, które znałem i kochałem z innych czasów i innych miejsc, nie z tego wcielenia.
Gdy wszyscy się spotkaliśmy, ciepło w dole brzucha nadal rosło. Wkrótce zalało mnie najintensywniejsze uczucie miłości, jakie kiedykolwiek znałem. Miłość płynęła przez moje centrum i z powrotem do tych wokół mnie. W pewnym małym stopniu przypominało to uczucie 'powrotu do domu', którego doświadczyłem na ziemi jako młody mężczyzna wracający po raz pierwszy z Europy. Wojsko zabrało mnie na trzy lata i nie mogłem się doczekać, by znów zobaczyć dom. Gdy jechałem tą starą, znajomą drogą na ranczo, gdzie wiedziałem, że czekają mama i tata, poczułem to 'uczucie powrotu do domu' ciepłej, głębokiej, bezwarunkowej miłości czekającej na mój powrót. Jednak porównanie tego z tym, co czułem teraz, byłoby jak porównanie kropli wody morskiej do oceanu.
Znowu w domu
Jeśli myślałem, że śmierć prowadzi tylko do nicości, myliłem się.
Moja śmierć nie była po prostu zapadnięciem w sen w stan nicości na zawsze. Raczej była przebudzeniem do rzeczywistości, której nie mogłem sobie wyobrazić. Gdy zostałem powitany przez tych, których kochałem, czułem się, jakbym rozpływał się w najintensywniejszej miłości, jaką kiedykolwiek znałem. Miłość przetaczała się przeze mnie jak fale wielkiego tsunami; szczęśliwa, radosna miłość pełna oczekiwania, obietnicy i zamknięcia. Żadne słowa nie zostały wymienione. Myśli przemieszczały się natychmiast, z doskonałą jasnością, z jednej części wiecznego umysłu do drugiej; bez możliwości powstrzymania lub osądzania czegokolwiek.
Wszystko było wyrazem i celebracją miłości. Na ziemi to spotkanie byłoby niepojęte, między członkami starożytnej grupy dusz świętujących powrót do domu jednego ze swoich. Powoli, patrząc na tych, którzy zebrali się, by mnie powitać, zdałem sobie sprawę, że są tam wszyscy. Co zaskakujące, pochodzili nie tylko z tego życia, ale także z poprzedniego życia w Niemczech. Zdałem sobie sprawę, że te same dusze prawdopodobnie odgrywały różne role w moich wielu życiach. Czasami te dusze były moją córką, żoną lub matką. Choć na początku ta myśl mnie zaskoczyła, wkrótce zostałem upokorzony. Kimże byłem, by mówić Bogu, co może, a czego nie może robić ze swoimi stworzeniami? Tylko dlatego, że jakiś nauczyciel w szkółce niedzielnej miał inne pomysły na to, jak rzeczy działają, to tak naprawdę nie miało znaczenia.
Moja radość pogłębiła się, gdy zdałem sobie sprawę, że zostawiłem za sobą tylko ziemską powłokę tych, których kocham. Esencja każdej z tych dusz była teraz także tutaj ze mną. Oprócz moich przyjaciół i rodziny byli przyjaźni Niemcy, którzy byli przejmująco znajomi, gdy byłem młodym żołnierzem w Niemczech. Teraz wiedziałem, dlaczego wydawali mi się wtedy tak znajomi – byli przyjaciółmi i rodziną z poprzedniego życia tam. zrozumiałem teraz, że niczego nie zostawiłem na ziemi. Wieczne esencje wszystkich moich bliskich z tego życia, jak i wszystkich innych wcieleń, były tutaj, by mnie powitać. Wszystko, co zostawiłem za sobą, to postać, odgrywająca rolę w dramacie, który wybraliśmy, by doświadczyć. Tymczasem nasza prawdziwa wieczna esencja pozostała w królestwie Boga. Nagle wszystko stało się takie proste.
Gdy mnie oprowadzano, wyjaśniono mi, jak większość naszej niebiańskiej, wiecznej wiedzy jest zaciemniana podczas naszych wybranych żywotów na ziemi. Musimy tymczasowo zapomnieć o większości tego, co nasze wyższe ja już wie, abyśmy mogli zanurzyć się w rolach, które wybraliśmy do odegrania. Co więcej, powiedzieli, że może minąć trochę czasu, zanim cała moja wiedza i wspomnienia powrócą. Aby ułatwić przejście z powrotem do tego królestwa, powiedziano mi, abym myślał o moim czasie na ziemi jako o dłuższej wizycie w ostatecznym parku rozrywki. Potraktuj to jako miejsce z ekscytującymi przejażdżkami i różnymi przygodami, które mogę wybrać, by doświadczyć lub nie. Przypomniano mi również, że powodem, dla którego w ogóle opuszczamy sferę niebiańską, jest podniecenie, różnorodność, przygoda i rozrywka, które oferują różne wcielenia. Jednak zabranie całej naszej niebiańskiej wiedzy ze sobą na nasze różne przygody zrujnowałoby samo doświadczenie, które wybraliśmy, by przeżyć. Ktoś tam powiedział, że powinienem myśleć o naszych podróżach do innych sfer jak o wyborze nowej powieści do przeczytania. Mogę wybrać nową książkę, w zależności od nastroju. Co więcej, gdybym znał każdy zwrot akcji, linijka po linijce, przed przeczytaniem, zepsułoby to zabawę.
Jak żartobliwie zauważyła jedna z istot: 'Jeśli wieczna, boska część nas znudzi się śpiewaniem i graniem na harfach, istnieją tysiące innych wszechświatów stworzonych dla naszego duchowego wzrostu, rozrywki i zabawy. Wieczność to długi czas na nic nierobienie poza graniem na harfach.' Słyszałem tę koncepcję najlepiej wyrażoną w 'Kursie Cudów': 'Jesteśmy tu tylko z trzech powodów: aby pamiętać, kim jesteśmy; aby pomagać innym pamiętać, kim są; i... aby cieszyć się podróżą... chyba że, oczywiście, używamy naszej wolnej woli i wybieramy, by tego nie robić.'
W miarę jak trwała moja orientacja, wyjaśnili, jak po tej niebiańskiej stronie zasłony wszystko, czego pragniemy, jest natychmiast zapewniane. Musimy tylko poczuć pragnienie. Jednak w tym tkwi powód wszystkich sfer poza niebem. Posiadanie wszystkiego, czego chcemy przez cały czas, rozwija w nas pragnienie różnorodności i zmiany dla wyzwania. Byłoby to jak gra, w której wszyscy są zwycięzcami. Wkrótce gra stałaby się nudna i szukalibyśmy innej, bardziej wymagającej.
Jakoś wszystko to brzmiało znajomo. Aby zademonstrować proces natychmiastowego spełnienia, jeden z nich poprosił mnie, abym pomyślał o czymś, czego naprawdę pragnę. Myśląc o tym z perspektywy czasu, to, co wybrałem, wydaje się dziwne, skoro byłem w tak szacownym miejscu, demonstrując tak ważną koncepcję. Ale nagle poczułem ochotę na kawałek słynnego domowego ciasta czekoladowego mojej mamy z jej specjalną polewą czekoladową. Gdy tylko pomyślałem o cieście, moja ziemska mama wręczyła mi największy kawałek ciemnego ciasta czekoladowego, jaki kiedykolwiek widziałem. Czy śmiem powiedzieć, że było niebiańskie? Chociaż pojawiła się tam z nami, wiedziałem, że jakaś jej część wciąż jest na ziemi, ponieważ jeszcze nie umarła. Zgaduję, że prawdopodobnie spała, śniąc o tym, jak z miłością robi swojemu synowi kawałek swojego boskiego ciasta czekoladowego.
Po tym, co mogło trwać kilka minut lub kilka godzin orientacji, głęboka cisza zaczęła zapadać nad wszystkim. Wszechogarniająca Obecność przyćmiła grupę dusz, gdy jej członkowie zniknęli w tle. To było jak bycie w supermarkecie, gdzie podczas zakupów gra muzyka w tle, a potem słyszenie, jak głośność przygasa, gdy głos przyćmiewa muzykę, mówiąc: 'Klienci, na alejce numer siedem jest świetna promocja na jabłka Red Delicious.'
Dokonanie wyboru
Gdy wszystko inne zniknęło, Głos, który tak naprawdę wcale nie był głosem, powiedział dźwięcznymi tonami: 'Witaj w domu, synu, wykonałeś świetną robotę.' W ciągłym poczuciu głębokiej miłości i akceptacji Głos kontynuował: 'Ale skoro wciąż masz ciało na ziemi, czy chciałbyś 'załatwić jeszcze jedno'?' Natychmiast wiedziałem, co ma na myśli. Poproszono mnie o powrót na kilka ważnych scen, które nadchodziły w moim obecnym ziemskim dramacie. Kiedy wcieliłem się w tamtym życiu, zgodziłem się odegrać rolę ojca moich dwóch córek. A teraz zostałem zapytany, czy zamierzam nadal honorować to zobowiązanie. Dodatkowo, w chwili mojej śmierci, nie wierzyłem w żadną formę reinkarnacji ani nic innego religijnego czy duchowego. Mimo to natychmiast wiedziałem, że pytają mnie, czy chcę wrócić do ziemskiego dramatu, który właśnie opuściłem.
Mój nauczyciel w szkółce niedzielnej zawsze nam mówił, że w niebie nie ma bólu. Mogę wam teraz powiedzieć, przynajmniej w moim przypadku, że się myliła. Wciąż słyszę ból mojego rozbrzmiewającego 'Nieeeee' wciąż odbijającego się echem gdzieś w tych niebiańskich sferach. Wiedziałem w głębi serca i w najgłębszym rdzeniu mojej duszy, że nie chcę wracać. Po ucieczce 'z ponurych więzów ziemi, by dotknąć twarzy Boga', jak ujął to poeta John Gillespie Magee, chciałem zostać. Po doświadczeniu 'Nieba' w żaden sposób nie chciałem wracać na ziemię w najbliższym czasie. Jeśli ziemia była parkiem rozrywki, to mogli wziąć każdą część mojego 'niewykorzystanego biletu', jaką chcieli; miałem dość dramatu na jakiś czas. Skończyłem z tą małostkową, trywialną, piekielną dziurą ziemskiej gry, którą się to wszystko stało. Oczywiście, mój pogląd na tę światową rzeczywistość poślizgnął się w późniejszych częściach mojej przygody. To było tak, jakbym utknął nogą w torze kolejki górskiej.
Mimo że byli tam ludzie, których – w ziemskich kategoriach – kochałem tak głęboko, jak tylko pozwalały ziemskie warunki, nie miałem ochoty wracać, gdy zobaczyłem alternatywę. Z tego punktu obserwacyjnego widziałem, jak trywialny był świat, który opuściłem. Tutaj, po drugiej stronie, zawsze będę z duszami, które kochały mnie od początku czasu i będą to robić na zawsze. Poza tym teraz wiedziałem, że bliscy, którzy pozostali na ziemi, dołączą do nas za chwilę. Dla nich mogą to być lata, ale dla nas to będą tylko chwile. Czas jest zabawny w ten sposób z niebiańskiej perspektywy.
Co może powiedzieć ojciec? Potem, gdy metaforycznie 'wychodziłem za drzwi', Głos kontynuował: 'Skoro będziesz tam przez jakiś czas, jest kilka rzeczy, które możesz dla mnie zrobić. Ale nie martw się, każę twoim Przewodnikom Dusz wysłać ci podręcznik o Wewnętrznym Prowadzeniu, abyśmy mogli się komunikować. Już masz tę zdolność, ale nie wiesz, jak słuchać. Książka, którą wysyłam, pomoże ci zacząć.' Z ogromnym poczuciem straty wróciłem do mojego życia. Nie zdawałem sobie sprawy, że moja prawdziwa podróż dopiero się zaczyna. W tamtym czasie nie mogłem nawet pojąć, co przede mną. Nie rozumiałem, że zostanę poprowadzony do takiego szczęścia na ziemi, jakiego nie chciałem opuszczać w niebie. Nie mogłem też pojąć, że wewnętrzne prowadzenie może przynieść taki rodzaj szczęścia, jakiego szukałem jako mały chłopiec. Ironiczne jest to, że miałem doświadczyć szczęścia, które musiałem umrzeć, aby odkryć.
Przez następne kilka lat kilkakrotnie wracałem do Życia Pozagrobowego. Podczas jednej z tych podróży pokazano mi, dlaczego śmierć i umieranie dostały tak złą opinię. W końcu i z mojej perspektywy nie ma się czego bać w śmierci. To tylko początek nowej przygody; kolejna szansa, by wyrazić siebie inaczej z duszami, które kochałeś i pielęgnowałeś przez wiele żyć i wiele sfer. Teraz wyobrażam sobie śmierć jako bilet E-Ticket do ostatecznego parku rozrywki, a ja jestem tym, który wybiera, który park chce przeżyć. Wybieram też przejażdżki, kiedy tam jestem. Przejażdżki mogą być tak straszne lub spokojne i pełne miłości. To zawsze mój wybór. Jeśli nie podoba ci się przejażdżka, na której jesteś, wysiądź i znajdź taką, która bardziej ci odpowiada następnym razem. W końcu, gdy Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo, obiecał wieczność radości i szczęścia. Ponieważ wieczność jest tak długim czasem i nie ma początku ani końca, obejmuje cały czas wszędzie. Na koniec staram się pamiętać, że jeśli kiedykolwiek nie cieszę się przygodą, robię coś źle.
To, co zaczęło się jako drobny problem zdrowotny, przybrało gorszy obrót. Lekarz prowadzący moją sprawę wezwał doktora ze Stanford Medical Center. Po dokładnym badaniu mój lekarz był optymistą. Powiedział, że opracowują przełomową operację na schorzenie, które dotąd było nieuleczalne. Uniwersytet Stanforda miał wkrótce przeprowadzić kolejną operację testową, a mój lekarz uznał, że mogę być doskonałym kandydatem do nowej procedury. Operacja mogłaby przynieść znaczną ulgę, gdyby wszystko poszło dobrze. A jeśli operacja by się nie udała, moje rokowania i tak nie były dobre. Dla mnie i mojej żony decyzja nie podlegała dyskusji. Bez operacji – gdzie bym był?
Rozpoczęły się dalsze badania. Byłem szturchany i nakłuwany wszędzie, a także pozbawiony płynów ustrojowych, o których istnieniu nie wiedziałem. Mimo tego, co lekarze powiedzieli na początku, po zakończeniu wszystkich badań rokowania nie wyglądały już tak optymistycznie. Lekarze uznali, że mój stan pogorszył się zbytnio, abym mógł przeżyć operację. Najwyraźniej moja sytuacja medyczna prowadziła do skrajnej podatności na zawały serca i udary. Istniało wyraźne prawdopodobieństwo, że umrę na stole operacyjnym.
Nawet gdybym był gotów zaryzykować nową procedurę, żaden lekarz nie chciał operować człowieka, który – ich zdaniem – mógł umrzeć na stole operacyjnym z powodu udaru lub zawału. Choć tego nie przyznawali, nie chcieli narażać całego nowego programu, pozwalając, aby jeden z ich pierwszych pacjentów nie przeżył zabiegu, nawet jeśli sama procedura przebiegłaby bezbłędnie. Ich rada dla mnie brzmiała: wróć do domu i uporządkuj swoje sprawy. Powiedzieli, że w najlepszym razie zostało mi około pięciu miesięcy życia. Mając zaledwie czterdzieści jeden lat, to, co mi powiedzieli, tak naprawdę do mnie nie dotarło; przynajmniej nie na początku. Moja żona i ja wiedzieliśmy, że natrafiliśmy na trudny fragment żeglugi w naszym życiu, ale jeszcze nie rozumieliśmy, co nas czeka. Nasza przyszłość była pełna naszych marzeń i planów. W żadnym z tych planów nie było miejsca na śmierć jednego z nas. W końcu miałem kilka projektów nieruchomościowych w toku i zobowiązania do spełnienia.
Zaczęło to do mnie docierać, gdy wracaliśmy do domu i uświadomiliśmy sobie, że nie poproszono mnie o umówienie żadnych przyszłych wizyt. Na początku wyrok śmierci miał na mnie mniejszy wpływ, niż bym się spodziewał. Może to było spowodowane przytłaczającym zmęczeniem, które odczuwałem po miesiącach braku snu z powodu mojego stanu. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, nawet jeśli pokonam ten problem, czy w nadchodzących latach uda mi się znaleźć prawdziwe, trwałe szczęście? Pytałem siebie w kółko, czy życie naprawdę polega tylko na posiadaniu nowych samochodów, samolotów, większych domów i większej ilości wakacji? Ale droga życia stawała się tylko coraz bardziej stroma i wyboista.
Ponieważ nie wyznawałem żadnych wierzeń duchowych, mój agnostycyzm zapewnił mi potrzebną ulgę. Wierzyłem, że po śmierci wszystko się skończy, i z niecierpliwością czekałem na nicość i sen, które to miało zapewnić. Ponieważ wierzę, że nasze przekonania kształtują naszą rzeczywistość, nie bałem się śmierci. Gdy pogodziłem się z ideą nicości, świat mógł istnieć beze mnie: nie miałem się czego bać. Od początku wiedziałem, że moje życie w końcu zakończy się śmiercią. Nie chodziło o to, czy umrę, ale kiedy umrę. Racjonalizowałem: jakie to będzie miało znaczenie za tysiąc lat? Wreszcie mogłem spać przez bardzo długi czas. Niesamowite, jak pociągająca stała się ta myśl. Choć nie doszedłem do punktu, w którym naprawdę chciałem sam to zakończyć, idea wreszcie posiadania wystarczającej ilości snu i wiecznego odpoczynku miała bardzo silny urok.
Koniec
Pewnego wczesnego ranka, w najciemniejszej części nocy tuż przed świtem, poczułem, że koniec jest blisko. Miesięczne zmagania z oddychaniem sprawiły, że czułem, iż nic innego się nie liczy, tylko możliwość oddychania i snu. Każdy dzień był gorszy od poprzedniego, a jutro zapowiadało się jeszcze gorzej niż dzisiaj. Chciałem tylko ulgi, za wszelką cenę. Mój stan zdrowia pogarszał się stopniowo od czasu, gdy trzynaście miesięcy wcześniej powiedziano mi, że zostało mi tylko pięć miesięcy życia.
Od jakiegoś czasu jedynym sposobem, w jaki mogłem w ogóle spać, było siedzenie wyprostowanym na krześle. Teraz nawet to przestawało działać. Co więcej, hałas, który wydawałem podczas prób oddychania, uniemożliwiał mojej żonie i mnie przebywanie w nocy w tym samym pokoju. Ponieważ moje córki miały lekki sen, spałem teraz w moim biurze na dole. Tam spędzałem noce, siedząc w moim starym fotelu, podparty prosto, próbując zasnąć. Tej nocy byłem sam w moim starym fotelu, gdy między momentem snu a westchnieniem po oddech nagle spadałem w przestrzeń.
Spadałem dalej, przewracając się przez czarne niebo, ogarnięty paraliżującym, czystym przerażeniem. Zamiast się obudzić, jak w innych 'snach o spadaniu' w przeszłości, po prostu spadałem dalej i dalej. Przewracałem się bez kontroli, pędząc w dół przez ciemność. Stopniowo, podczas przewracania, zauważyłem miękkie światło w jednej części czarnego nieba. Moja uwaga została przyciągnięta do światła i wydawało się mnie uspokajać. Gdy patrzyłem na światło, moje przyciąganie do niego stawało się coraz silniejsze. Nawet jeśli starałem się utrzymać światło w polu widzenia, im bardziej się na nim skupiałem, tym byłem spokojniejszy. Potem uświadomiłem sobie, że spadam w kierunku światła. Im bliżej byłem światła, tym stawało się jaśniejsze. Uczucie głębokiego spokoju i ciepła zaczęło się w mojej podstawowej czakrze i rozprzestrzeniło w górę po całym ciele, gdy przewracanie zwolniło.
Moje przybycie
Na odległym horyzoncie, odcinającym się na tle światła, zobaczyłem coś, co początkowo wyglądało jak nierówna linia na nocnym niebie. Gdy się zbliżyłem, rozrosła się w linię ludzi sięgającą horyzontu. Gdy wyszli, by mnie powitać, podświetleni od tyłu przez światło, poznałem ich wszystkich. Niektórzy byli z mojego życia na ziemi; inni nie. Był tam mój dziadek Amos, wraz z moim ulubionym psem, Butchem, machającym ogonem na powitanie. Oboje byli kluczowymi postaciami idealistycznej części mojego dzieciństwa. Był też mój mądry staruszek, dziadek Frank, z jego sarkastycznym, rozbawionym uśmiechem. W tym powitaniu uczestniczyła moja słodka ciocia Eleanor i mój ulubiony wujek Sidney. Był nawet mężczyzna, który mieszkał na ranczu nad rzeką od nas i zawsze był dla mnie miły. Dał mi pracę, nawet gdy tak naprawdę nie potrzebował pomocy. Zobaczyłem mojego ulubionego nauczyciela i różnych innych ludzi, którzy odegrali rolę w moim życiu na ziemi, ale odeszli wcześniej. Tak wspaniałe, jak było widzieć tych, których kochałem w moim obecnym wcieleniu, byli też inni. Były też istoty, które znałem i kochałem z innych czasów i innych miejsc, nie z tego wcielenia.
Gdy wszyscy się spotkaliśmy, ciepło w dole brzucha nadal rosło. Wkrótce zalało mnie najintensywniejsze uczucie miłości, jakie kiedykolwiek znałem. Miłość płynęła przez moje centrum i z powrotem do tych wokół mnie. W pewnym małym stopniu przypominało to uczucie 'powrotu do domu', którego doświadczyłem na ziemi jako młody mężczyzna wracający po raz pierwszy z Europy. Wojsko zabrało mnie na trzy lata i nie mogłem się doczekać, by znów zobaczyć dom. Gdy jechałem tą starą, znajomą drogą na ranczo, gdzie wiedziałem, że czekają mama i tata, poczułem to 'uczucie powrotu do domu' ciepłej, głębokiej, bezwarunkowej miłości czekającej na mój powrót. Jednak porównanie tego z tym, co czułem teraz, byłoby jak porównanie kropli wody morskiej do oceanu.
Znowu w domu
Jeśli myślałem, że śmierć prowadzi tylko do nicości, myliłem się.
Moja śmierć nie była po prostu zapadnięciem w sen w stan nicości na zawsze. Raczej była przebudzeniem do rzeczywistości, której nie mogłem sobie wyobrazić. Gdy zostałem powitany przez tych, których kochałem, czułem się, jakbym rozpływał się w najintensywniejszej miłości, jaką kiedykolwiek znałem. Miłość przetaczała się przeze mnie jak fale wielkiego tsunami; szczęśliwa, radosna miłość pełna oczekiwania, obietnicy i zamknięcia. Żadne słowa nie zostały wymienione. Myśli przemieszczały się natychmiast, z doskonałą jasnością, z jednej części wiecznego umysłu do drugiej; bez możliwości powstrzymania lub osądzania czegokolwiek.
Wszystko było wyrazem i celebracją miłości. Na ziemi to spotkanie byłoby niepojęte, między członkami starożytnej grupy dusz świętujących powrót do domu jednego ze swoich. Powoli, patrząc na tych, którzy zebrali się, by mnie powitać, zdałem sobie sprawę, że są tam wszyscy. Co zaskakujące, pochodzili nie tylko z tego życia, ale także z poprzedniego życia w Niemczech. Zdałem sobie sprawę, że te same dusze prawdopodobnie odgrywały różne role w moich wielu życiach. Czasami te dusze były moją córką, żoną lub matką. Choć na początku ta myśl mnie zaskoczyła, wkrótce zostałem upokorzony. Kimże byłem, by mówić Bogu, co może, a czego nie może robić ze swoimi stworzeniami? Tylko dlatego, że jakiś nauczyciel w szkółce niedzielnej miał inne pomysły na to, jak rzeczy działają, to tak naprawdę nie miało znaczenia.
Moja radość pogłębiła się, gdy zdałem sobie sprawę, że zostawiłem za sobą tylko ziemską powłokę tych, których kocham. Esencja każdej z tych dusz była teraz także tutaj ze mną. Oprócz moich przyjaciół i rodziny byli przyjaźni Niemcy, którzy byli przejmująco znajomi, gdy byłem młodym żołnierzem w Niemczech. Teraz wiedziałem, dlaczego wydawali mi się wtedy tak znajomi – byli przyjaciółmi i rodziną z poprzedniego życia tam. zrozumiałem teraz, że niczego nie zostawiłem na ziemi. Wieczne esencje wszystkich moich bliskich z tego życia, jak i wszystkich innych wcieleń, były tutaj, by mnie powitać. Wszystko, co zostawiłem za sobą, to postać, odgrywająca rolę w dramacie, który wybraliśmy, by doświadczyć. Tymczasem nasza prawdziwa wieczna esencja pozostała w królestwie Boga. Nagle wszystko stało się takie proste.
Gdy mnie oprowadzano, wyjaśniono mi, jak większość naszej niebiańskiej, wiecznej wiedzy jest zaciemniana podczas naszych wybranych żywotów na ziemi. Musimy tymczasowo zapomnieć o większości tego, co nasze wyższe ja już wie, abyśmy mogli zanurzyć się w rolach, które wybraliśmy do odegrania. Co więcej, powiedzieli, że może minąć trochę czasu, zanim cała moja wiedza i wspomnienia powrócą. Aby ułatwić przejście z powrotem do tego królestwa, powiedziano mi, abym myślał o moim czasie na ziemi jako o dłuższej wizycie w ostatecznym parku rozrywki. Potraktuj to jako miejsce z ekscytującymi przejażdżkami i różnymi przygodami, które mogę wybrać, by doświadczyć lub nie. Przypomniano mi również, że powodem, dla którego w ogóle opuszczamy sferę niebiańską, jest podniecenie, różnorodność, przygoda i rozrywka, które oferują różne wcielenia. Jednak zabranie całej naszej niebiańskiej wiedzy ze sobą na nasze różne przygody zrujnowałoby samo doświadczenie, które wybraliśmy, by przeżyć. Ktoś tam powiedział, że powinienem myśleć o naszych podróżach do innych sfer jak o wyborze nowej powieści do przeczytania. Mogę wybrać nową książkę, w zależności od nastroju. Co więcej, gdybym znał każdy zwrot akcji, linijka po linijce, przed przeczytaniem, zepsułoby to zabawę.
Jak żartobliwie zauważyła jedna z istot: 'Jeśli wieczna, boska część nas znudzi się śpiewaniem i graniem na harfach, istnieją tysiące innych wszechświatów stworzonych dla naszego duchowego wzrostu, rozrywki i zabawy. Wieczność to długi czas na nic nierobienie poza graniem na harfach.' Słyszałem tę koncepcję najlepiej wyrażoną w 'Kursie Cudów': 'Jesteśmy tu tylko z trzech powodów: aby pamiętać, kim jesteśmy; aby pomagać innym pamiętać, kim są; i... aby cieszyć się podróżą... chyba że, oczywiście, używamy naszej wolnej woli i wybieramy, by tego nie robić.'
W miarę jak trwała moja orientacja, wyjaśnili, jak po tej niebiańskiej stronie zasłony wszystko, czego pragniemy, jest natychmiast zapewniane. Musimy tylko poczuć pragnienie. Jednak w tym tkwi powód wszystkich sfer poza niebem. Posiadanie wszystkiego, czego chcemy przez cały czas, rozwija w nas pragnienie różnorodności i zmiany dla wyzwania. Byłoby to jak gra, w której wszyscy są zwycięzcami. Wkrótce gra stałaby się nudna i szukalibyśmy innej, bardziej wymagającej.
Jakoś wszystko to brzmiało znajomo. Aby zademonstrować proces natychmiastowego spełnienia, jeden z nich poprosił mnie, abym pomyślał o czymś, czego naprawdę pragnę. Myśląc o tym z perspektywy czasu, to, co wybrałem, wydaje się dziwne, skoro byłem w tak szacownym miejscu, demonstrując tak ważną koncepcję. Ale nagle poczułem ochotę na kawałek słynnego domowego ciasta czekoladowego mojej mamy z jej specjalną polewą czekoladową. Gdy tylko pomyślałem o cieście, moja ziemska mama wręczyła mi największy kawałek ciemnego ciasta czekoladowego, jaki kiedykolwiek widziałem. Czy śmiem powiedzieć, że było niebiańskie? Chociaż pojawiła się tam z nami, wiedziałem, że jakaś jej część wciąż jest na ziemi, ponieważ jeszcze nie umarła. Zgaduję, że prawdopodobnie spała, śniąc o tym, jak z miłością robi swojemu synowi kawałek swojego boskiego ciasta czekoladowego.
Po tym, co mogło trwać kilka minut lub kilka godzin orientacji, głęboka cisza zaczęła zapadać nad wszystkim. Wszechogarniająca Obecność przyćmiła grupę dusz, gdy jej członkowie zniknęli w tle. To było jak bycie w supermarkecie, gdzie podczas zakupów gra muzyka w tle, a potem słyszenie, jak głośność przygasa, gdy głos przyćmiewa muzykę, mówiąc: 'Klienci, na alejce numer siedem jest świetna promocja na jabłka Red Delicious.'
Dokonanie wyboru
Gdy wszystko inne zniknęło, Głos, który tak naprawdę wcale nie był głosem, powiedział dźwięcznymi tonami: 'Witaj w domu, synu, wykonałeś świetną robotę.' W ciągłym poczuciu głębokiej miłości i akceptacji Głos kontynuował: 'Ale skoro wciąż masz ciało na ziemi, czy chciałbyś 'załatwić jeszcze jedno'?' Natychmiast wiedziałem, co ma na myśli. Poproszono mnie o powrót na kilka ważnych scen, które nadchodziły w moim obecnym ziemskim dramacie. Kiedy wcieliłem się w tamtym życiu, zgodziłem się odegrać rolę ojca moich dwóch córek. A teraz zostałem zapytany, czy zamierzam nadal honorować to zobowiązanie. Dodatkowo, w chwili mojej śmierci, nie wierzyłem w żadną formę reinkarnacji ani nic innego religijnego czy duchowego. Mimo to natychmiast wiedziałem, że pytają mnie, czy chcę wrócić do ziemskiego dramatu, który właśnie opuściłem.
Mój nauczyciel w szkółce niedzielnej zawsze nam mówił, że w niebie nie ma bólu. Mogę wam teraz powiedzieć, przynajmniej w moim przypadku, że się myliła. Wciąż słyszę ból mojego rozbrzmiewającego 'Nieeeee' wciąż odbijającego się echem gdzieś w tych niebiańskich sferach. Wiedziałem w głębi serca i w najgłębszym rdzeniu mojej duszy, że nie chcę wracać. Po ucieczce 'z ponurych więzów ziemi, by dotknąć twarzy Boga', jak ujął to poeta John Gillespie Magee, chciałem zostać. Po doświadczeniu 'Nieba' w żaden sposób nie chciałem wracać na ziemię w najbliższym czasie. Jeśli ziemia była parkiem rozrywki, to mogli wziąć każdą część mojego 'niewykorzystanego biletu', jaką chcieli; miałem dość dramatu na jakiś czas. Skończyłem z tą małostkową, trywialną, piekielną dziurą ziemskiej gry, którą się to wszystko stało. Oczywiście, mój pogląd na tę światową rzeczywistość poślizgnął się w późniejszych częściach mojej przygody. To było tak, jakbym utknął nogą w torze kolejki górskiej.
Mimo że byli tam ludzie, których – w ziemskich kategoriach – kochałem tak głęboko, jak tylko pozwalały ziemskie warunki, nie miałem ochoty wracać, gdy zobaczyłem alternatywę. Z tego punktu obserwacyjnego widziałem, jak trywialny był świat, który opuściłem. Tutaj, po drugiej stronie, zawsze będę z duszami, które kochały mnie od początku czasu i będą to robić na zawsze. Poza tym teraz wiedziałem, że bliscy, którzy pozostali na ziemi, dołączą do nas za chwilę. Dla nich mogą to być lata, ale dla nas to będą tylko chwile. Czas jest zabawny w ten sposób z niebiańskiej perspektywy.
Co może powiedzieć ojciec? Potem, gdy metaforycznie 'wychodziłem za drzwi', Głos kontynuował: 'Skoro będziesz tam przez jakiś czas, jest kilka rzeczy, które możesz dla mnie zrobić. Ale nie martw się, każę twoim Przewodnikom Dusz wysłać ci podręcznik o Wewnętrznym Prowadzeniu, abyśmy mogli się komunikować. Już masz tę zdolność, ale nie wiesz, jak słuchać. Książka, którą wysyłam, pomoże ci zacząć.' Z ogromnym poczuciem straty wróciłem do mojego życia. Nie zdawałem sobie sprawy, że moja prawdziwa podróż dopiero się zaczyna. W tamtym czasie nie mogłem nawet pojąć, co przede mną. Nie rozumiałem, że zostanę poprowadzony do takiego szczęścia na ziemi, jakiego nie chciałem opuszczać w niebie. Nie mogłem też pojąć, że wewnętrzne prowadzenie może przynieść taki rodzaj szczęścia, jakiego szukałem jako mały chłopiec. Ironiczne jest to, że miałem doświadczyć szczęścia, które musiałem umrzeć, aby odkryć.
Przez następne kilka lat kilkakrotnie wracałem do Życia Pozagrobowego. Podczas jednej z tych podróży pokazano mi, dlaczego śmierć i umieranie dostały tak złą opinię. W końcu i z mojej perspektywy nie ma się czego bać w śmierci. To tylko początek nowej przygody; kolejna szansa, by wyrazić siebie inaczej z duszami, które kochałeś i pielęgnowałeś przez wiele żyć i wiele sfer. Teraz wyobrażam sobie śmierć jako bilet E-Ticket do ostatecznego parku rozrywki, a ja jestem tym, który wybiera, który park chce przeżyć. Wybieram też przejażdżki, kiedy tam jestem. Przejażdżki mogą być tak straszne lub spokojne i pełne miłości. To zawsze mój wybór. Jeśli nie podoba ci się przejażdżka, na której jesteś, wysiądź i znajdź taką, która bardziej ci odpowiada następnym razem. W końcu, gdy Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo, obiecał wieczność radości i szczęścia. Ponieważ wieczność jest tak długim czasem i nie ma początku ani końca, obejmuje cały czas wszędzie. Na koniec staram się pamiętać, że jeśli kiedykolwiek nie cieszę się przygodą, robię coś źle.
Gender:
Mężczyzna
Date NDE Occurred:
Wiosna 1981
Elementy NDE
Czy w czasie twojego doświadczenia zdarzyło się związane z tym zdarzenie zagrażające życiu?
Tak. Choroba. Śmierć kliniczna (ustanie oddechu lub czynności serca). Dostałem pięć miesięcy życia od specjalisty ze Stanford. Żyłem 12 miesięcy przed śmiercią. W ciągu następnych dwóch lat kilkakrotnie byłem zabierany z powrotem do życia pozagrobowego.
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia?
Zarówno przyjemne, JAK i niepokojące
Czy czułeś się oddzielony od swojego ciała?
Nie. Wyraźnie opuściłem swoje ciało i istniałem poza nim.
Jak twój najwyższy poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia porównał się do twojej normalnej, codziennej świadomości i czujności?
Większa świadomość i czujność niż normalnie. Byłem bardziej świadomy, gdy zostałem wyciągnięty z otępienia częściowego snu do obecności mojej starożytnej grupy dusz i otoczony ludźmi, których znałem z Ziemi i innych miejsc nie z tego materialnego świata. Kiedy zdałem sobie sprawę, że nagle jestem „w domu”, gdzie należą i wśród bliskich, to nie czas na drzemkę!
Kiedy podczas doświadczenia osiągnąłeś najwyższy poziom świadomości i czujności?
Prawdopodobnie początkowa część doświadczenia, gdy spadałem przez przestrzeń i bałem się upadku. Jednak gdy zapytano mnie, czy chcę wrócić do tego życia, agonia mojej odpowiedzi: „N-i-e-e-e!” wyróżnia się jako kolejny moment, gdy byłem szczególnie świadomy. NIE chciałem wracać.
Czy twoje myśli przyspieszyły?
Niewiarygodnie szybko
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać?
Wszystko wydawało się dziać jednocześnie; lub czas się zatrzymał lub stracił wszelkie znaczenie. Czas nie miał znaczenia, gdy byłem poza fizycznym wszechświatem. Zrozumiałem, że czas jest tylko przejawem fizycznej rzeczywistości. Poza fizycznym wszechświatem, który jest tylko małą częścią królestwa Boga, czas nic nie znaczy. Jak ktoś kiedyś powiedział, czas jest po prostu mechanizmem, który służy temu, żeby wszystko nie działo się naraz.
Czy twoje zmysły były bardziej wyostrzone niż zwykle?
Niewiarygodnie bardziej żywe
Proszę porównać swoje widzenie podczas doświadczenia do codziennego widzenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Wydawało mi się, że miałem całkowite skupienie na tym, co działo się w danej chwili. Było to coś w rodzaju „wszystko albo nic”, gdzie mój umysł zajmował się jedną rzeczą na raz. Nie miałem jednak wrażenia widzenia lub wzroku. Byłem po prostu częścią całości.
Proszę porównać swoje słyszenie podczas doświadczenia do codziennego słyszenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Nie byłem wówczas świadomy swojego słuchu. Komunikacja wydaje się być telepatyczna, bezpośrednio z jednej części umysłu Boga do drugiej. Była to natychmiastowa komunikacja. Nie było możliwości ukrywania, zaciemniania ani niczego takiego.
Czy wydawało się, że jesteś świadomy wydarzeń gdzie indziej?
Tak, a fakty zostały zweryfikowane
Czy przeszedłeś przez tunel?
Niepewny. Gdy spadałem przez przestrzeń, byłem świadomy gwiazd i planet przemykających obok mnie. Gwiazdy zdawały się tworzyć efekt przypominający tunel. Nie przyszło mi to jednak do głowy, dopóki nie wróciłem na Ziemię i nie przeczytałem o NDE innych osób, gdzie wspominali o przejściu przez tunel. Oczywiście trudno wiedzieć, czy „ich tunel” wyglądał jak „mój tunel”.
Doświadczenie obejmowało
Obecność zmarłych osób
Czy w swoim doświadczeniu widziałeś jakieś istoty?
Rzeczywiście ich widziałem
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot?
Tak. Spotkałem zarówno mojego dziadka ze strony ojca, jak i matki; obaj byli natychmiast rozpoznawalni i wydawali się bardzo podobni do tego, jak ich znałem jako dziecko. Był z nimi mój ulubiony pies z dzieciństwa, Butch. Butch machał ogonem jak szalony, tak samo jak wtedy, gdy byłem chłopcem i dobrze się razem bawiliśmy. Jako część mojego dzieciństwa byli tam moi ciocia i wujek, a także stary ranczer, dla którego pracowałem jako chłopiec. Moje pierwsze spotkanie w życiu pozagrobowym było z obydwoma moimi dziadkami, którzy byli ulubioną częścią mojego dzieciństwa. Z moimi dziadkami był mój ulubiony pies z dzieciństwa, Butch, który machał ogonem jak szalony, gdy mnie zobaczył. Byli tam mój wujek Sidney i ciocia Eleanor, dwie inne pamiętne osoby z mojego dzieciństwa. Widziałem też starego ranczera z pastwiska za rzeką, który dał mi pracę jako chłopcu. Ci wszyscy ludzie odeszli przede mną. Gdy pokazywano mi, jak manifestować wszystko, czego chcę, i że zostanie to natychmiast spełnione, pomyślałem o kawałku czekoladowego ciasta mojej mamy. Natychmiast moja mama była ze mną w niebie, podając mi kawałek swojego niebiańskiego czekoladowego ciasta. Wiedziałem, że żyje na Ziemi, i przypuszczałem, że może śni, że piecze dla mnie ciasto. Nigdy nie przyszło mi do głowy, aby ją o to zapytać po wszystkim.
Doświadczenie obejmowało
Ciemność
Czy widziałeś lub czułeś się otoczony przez jaskrawe światło?
Nie
Czy widziałeś nieziemskie światło?
Nie
Doświadczenie obejmowało
Krajobraz lub miasto
Czy wydawało ci się, że wkroczyłeś do innego, nieziemskiego świata?
Wyraźnie mistyczna lub nieziemska kraina. W roku po moim pierwotnym NDE zostałem zabrany z powrotem przez moich przewodników dusz w drugą podróż. Kiedy wyraziłem ciekawość dotyczącą piekła, zabrali mnie na „widok turystyczny” piekła. Wyjaśnili cel piekła i to, że nie jest ono takie, jak uczono nas w szkółce niedzielnej. Następnie zostałem zabrany do części królestwa Boga poza fizycznym wszechświatem. Było to najwyraźniej jedno z wielu miejsc i z pewnością dziwne według wszelkich ziemskich standardów.
Doświadczenie obejmowało
Silny ton emocjonalny
Jakie emocje odczuwałeś podczas tego doświadczenia?
Czułem głęboką miłość i całkowitą akceptację; nie tylko od tych w mojej grupie dusz, ale ogólnie panowało wszechobecne poczucie miłości i akceptacji.
Czy odczuwałeś spokój lub przyjemność?
Niesamowity spokój lub przyjemność
Czy odczuwałeś radość?
Niewiarygodna radość
Czy czułeś poczucie harmonii lub jedności z wszechświatem?
Czułem się zjednoczony lub jedno ze światem
Doświadczenie obejmowało
Specjalna wiedza lub cel
Czy nagle wydawało się, że rozumiesz wszystko?
Wszystko o wszechświecie. Stało się dla mnie jasne, że we wszechświecie nie ma nic poza Bogiem. Wszyscy jesteśmy częścią Boga; wspaniałej duszy Boga, stworzonej na jego obraz i podobieństwo. Jesteśmy tutaj, aby cieszyć się życiem i przeżywać dramaty i emocje, które wybieramy. W końcu Bóg obiecał piękną wieczność. Ponieważ przyszłość i przeszłość idą w obie strony, moi przewodnicy dusz powiedzieli mi, że jeśli nie podobają mi się rzeczy takimi, jakie są, mam moc to zmienić.
Doświadczenie obejmowało
Przegląd życia
Czy sceny z przeszłości wróciły do ciebie?
Przypomniałem sobie wiele wydarzeń z przeszłości. Gdy wróciłem z zaświatów, miałem niemal doskonałe wspomnienia z poprzedniego życia w Niemczech. Wiedziałem, gdzie mieszkałem, adres, miasto i okoliczności mojej śmierci. Będąc stacjonowanym w Niemczech jako młody żołnierz US Army i poślubiwszy Niemkę, wróciłem, aby sprawdzić, czy uda nam się zlokalizować miejsce, w którym mieszkałem w poprzednim życiu. Spotkałem starszego Niemca, który zaprzyjaźnił się ze mną podczas mojego pobytu. Był on częścią mojego poprzedniego życia i wciąż żył w tym wcieleniu. Udało nam się potwierdzić wiele wspólnych wspomnień z tamtego życia. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego on i ja staliśmy się tak bliskimi przyjaciółmi podczas mojego pobytu w tym życiu.
Doświadczenie obejmowało
Świadomość przyszłości
Czy przychodziły ci obrazy z przyszłości?
Sceny z przyszłości świata. Podczas kilku podróży do zaświatów i tego, co zostało mi pokazane po powrocie, zdałem sobie sprawę, że zmiany wykładnicze, przez które teraz przechodzimy, są częścią tego, co nazywam 'On To Eden' (OTE). Ziemia powraca do stanu edeńskiego. Jest to czas obiecywany przez większość głównych religii i podobnych cywilizacji przez ostatnie kilka tysięcy lat. Czy nazwiemy go Wiekiem Wodnika, Przepowiedniami Majów, Raptem czy jakąkolwiek inną etykietą, świat szybko wchodzi w największy renesans w historii. Wielu żyjących teraz urodziło się przed jego początkiem, a wielu dożyje jego owoców. Kolejną wielką zmianą jest to, co nazywam 'Wielkim Podziałem'. Jest to moment, w którym wszyscy ludzie mają możliwość przeżycia 'Przyszłości', którą sobie wizualizują. Jeśli widzą nadchodzący pokój i harmonię, prawdopodobnie pozostaną na ziemi i doświadczą tego. Jeśli ktoś wierzy w nadchodzący Holocaust lub katastrofę ekologiczną, umrze w tym życiu i obudzi się w życiu w innym miejscu w królestwie Boga, gdzie będzie mógł przeżyć to oczekiwanie.
Czy dotarłeś do granicy lub punktu bez powrotu?
Podjąłem zdecydowaną świadomą decyzję o powrocie do życia. Przed moim NDE wolałem nie umierać. Jednak gdy znalazłem się w zaświatach, nie chciałem wracać do tego życia. Kiedy wyjaśniono mi, że mam niespełnione zobowiązania wobec moich córek i że mam wrócić, aby opowiedzieć swoją historię, niechętnie wróciłem.
Bóg, duchowość i religia
Jakie znaczenie miało dla ciebie życie religijne/spiritualne przed twoim doświadczeniem
Nieważne dla mnie
Jaka była twoja religia przed twoim doświadczeniem?
Niezrzeszony – agnostyk. Opuściłem Kościół Baptystów, gdy poszedłem na studia. Nie mogłem uwierzyć w Boga, który jest tylko dla ludzi uprzywilejowanych. Nie mogłem zaakceptować faktu, że Bóg wysyła ludzi do piekła, ponieważ nie wierzą w określony sposób. Nie mogłem uwierzyć, że wszyscy mali hinduscy chłopcy urodzeni w hinduskich rodzinach (lub jakiejkolwiek innej religii) są automatycznie skazani na piekło.
Czy twoje praktyki religijne zmieniły się od czasu twojego doświadczenia?
Tak. Teraz praktykuję medytację i używam jej jako codziennego ćwiczenia. W końcu uświadomiłem sobie zachętę z Biblii chrześcijańskiej, która mówi: 'módlcie się bezustannie'. Moje żarliwe pragnienie polega na tym, aby żyć w pełnej świadomości tego, kim jestem, i być w stałym kontakcie z wewnętrzną wiedzą. Czasami mi się to udaje, a czasami nie.
Jakie znaczenie ma dla ciebie życie religijne/spiritualne po twoim doświadczeniu
Bardzo ważne dla mnie
Jaka jest twoja religia teraz?
Inne lub kilka wyznań. Uważam się za 'duchowego', ale nie religijnego. Moja droga duchowa jest najważniejszą częścią mojego życia i medytuję od czasu mojego NDE. Wierzę, że jest tylko jeden Bóg, ludzie po prostu nadają temu ogólnemu bóstwu różne imiona. Wierzę, że wszystko jest 'Ciałem Boga', nie ma niczego innego. Wierzę, że jesteśmy tylko częścią nieśmiertelnej duszy owiniętej w ciało i krew, używającej wolnej woli danej nam przez Boga, aby żyć życiem za życiem, wiecznie.
Czy twoje doświadczenie zawierało cechy zgodne z twoimi ziemskimi przekonaniami?
Treść całkowicie niezgodna z przekonaniami, które miałeś w czasie swojego doświadczenia. W chwili śmierci wierzyłem, że po śmierci jest tylko nicość. Jednak nic nie mogło być dalsze od prawdy.
Czy doświadczyłeś zmiany wartości i przekonań z powodu swojego doświadczenia?
Tak. Jedyne ważne wartości w tym momencie to życie w służbie dla innych dusz, z którymi się reinkarnuję. Wiem, że Bóg w pełni się mną opiekuje i nie mam żadnych obaw o bezpieczeństwo. Wszystko, co mi się przydarza, jest doświadczeniem, o które prosiłem w ramach procesu uczenia się.
Doświadczenie obejmowało
Obecność nieziemskich istot
Czy wydawało ci się, że napotkałeś mistyczne istnienie lub obecność, albo słyszałeś nierozpoznawalny głos?
Spotkałem wyraźną istotę lub głos o mistycznym lub nieziemskim pochodzeniu. Spotkałem kilka istot w postaci ludzi, których znałem. Ci ludzie pochodzili z doświadczeń na ziemi, w innych wymiarach i z tego, co mogę tylko przypuszczać, że było częścią bóstwa, które przyjęło ojcowską, wszechwiedzącą obecność w decyzji, czy mam wrócić do tego życia, czy nie.
Czy widziałeś zmarłych lub duchy religijne?
Rzeczywiście ich widziałem
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy istot, które wcześniej żyły na ziemi i są opisane w religiach (na przykład: Jezus, Mahomet, Budda, itp.)?
Nie. Spotkałem moich dziadków ze strony ojca i matki, obaj byli natychmiast rozpoznawalni i wydawali się bardzo podobni, jak znałem ich jako dziecko. Był z nimi mój ulubiony pies z dzieciństwa, Butch. Butch machał ogonem tak samo, jak wtedy, gdy byłem chłopcem i razem się bawiliśmy. Byli też wujek i ciocia, którzy byli częścią mojego dzieciństwa, oraz stary ranczer, który pracował dla mnie, gdy byłem chłopcem.
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat istnienia Boga?
Tak. Uświadomiłem sobie życie w Niemczech zakończone w 1937 roku, życie we Włoszech w XIII wieku oraz życie na równinach Zachodu jako Indianin przed przybyciem białej rasy. Były to żywe wspomnienia, równie wyraźne i możliwe do przywołania jak moje własne życie jako dziecka na tej planecie. Czasami nawet bardziej wyraziste. Chociaż zdaję sobie sprawę, że każdy, kogo spotykam, jest częścią starożytnej duszy, z którą reinkarnuję się przez niezliczone eony. Jestem jednak również świadomy, że istnieje mniejsza grupa dusz, które odgrywają różne role w różnych życiach. Między życiami porównujemy notatki i patrzymy, gdzie dobrze nam poszło, a gdzie musimy się poprawić, i zgadzamy się wrócić, spotkać ponownie i spróbować zrobić to dobrze tym razem. Stało się moim przekonaniem, że jednym z problemów na tym świecie jest to, że bierzemy go zbyt poważnie. W końcu to tylko dla naszej przyjemności, jak obiecano nam na wieczność. A wieczność to bardzo długi czas. Nikt jednak nie mówi, że nie możemy wybrać nieszczęścia, dopóki nie zdecydujemy się to zmienić.
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat uniwersalnego połączenia lub jedności?
Tak. Jest tylko jeden Bóg, a my wszyscy jesteśmy częścią tej wielkiej duszy. We wszystkich królestwach Boga, czy w małym zakątku zwanym wszechświatem fizycznym, nie ma nic poza Bogiem. Bóg jest w jabłoni, Bóg jest w śpiącym na słońcu kocie. Bóg jest siłą ożywiającą wszystko, co 'jest'. Nie ma niczego, co nie jest Bogiem. Kiedy byłem w stanie to zrozumieć, wszystko stało się dość proste.
Czy wierzyłeś w istnienie Boga przed swoim doświadczeniem?
Bóg nie istnieje
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat istnienia Boga?
Niepewny. Miałem doskonałą świadomość istnienia Boga, który był całością wszechświata. Byłem świadomy, że wszyscy zostaliśmy stworzeni z części wielkiej duszy Boga, na Jego obraz i podobieństwo. Kiedy przychodzimy do fizycznego świata, wkładamy 'ziemski garnitur', który pozwala nam na interakcję z innymi w fizycznym wymiarze. Ale każdy z nas jest po prostu częścią unikalnej duszy Boga. Zostaliśmy wysłani tutaj z naszymi boskimi zdolnościami twórczymi, aby cieszyć się naszym istnieniem, planując nasze życia (czytaj 'role') z wyprzedzeniem, z innymi częściami projektowej duszy. To dla naszej rozrywki, jak również dla tej części Boga, która dzieli z nami to ciało i zarządza jego dwoma czy trzema bilionami komórek, podczas gdy nasz małpi umysł bawi się w swoje gry.
Czy wierzysz w istnienie Boga po swoim doświadczeniu?
Bóg na pewno istnieje
W odniesieniu do naszego ziemskiego życia poza religią
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś specjalną wiedzę lub informacje na temat swojego celu?
Tak. Podczas mojego pierwszego NDE powiedziano mi, że jednym z powodów, dla których zostałem odesłany, jest ten sam, dla którego wielu innych wraca w tym czasie: Aby opowiedzieć nasze historie, jako część masowego przebudzenia, które ma miejsce na planecie.
Czy wierzyłeś, że nasze ziemskie życie jest znaczące i pełne sensu przed twoim doświadczeniem
Prawdopodobnie znaczące i ważne
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat sensu życia?
Tak. Są tylko trzy podstawowe rzeczy, które musimy zrobić w naszym ziemskim życiu. Przychodzimy tutaj szukać nowej serii przygód, jako nowa dusza w fizycznym wszechświecie. Mamy tylko trzy cele w przybyciu tutaj. Po pierwsze, doświadczyć zabawy i ekscytacji, zdefiniowanych na dowolny sposób, podczas gdy staramy się zrobić drugą rzecz, dla której tu jesteśmy, czyli przypomnieć sobie, kim jesteśmy. Trzecią rzeczą, którą mamy do zrobienia, jest pomoc innym w przypomnieniu sobie, kim są. Nadrzędną zasadą gry jest karma. Jeśli poklepiemy kogoś po plecach, później sami dostaniemy poklepanie. Jeśli kopniemy kogoś w tyłek, później sami zostaniemy kopnięci. Stopniowo, przez wiele żyć, dochodzimy do wniosku, że lepiej klepać ludzi po plecach niż być kopniętym w tyłek.
Czy wierzyłeś w życie po śmierci przed swoim doświadczeniem
Życie po śmierci nie istnieje
Czy wierzysz w życie po śmierci po swoim doświadczeniu
Życie po śmierci na pewno istnieje. Tak. Uświadomiłem sobie wiele poprzednich żyć, z wcześniejszych czasów na ziemi. Przez długi czas po moim NDE miałem lepsze wspomnienia niektórych z tych żyć niż mojego wcześniejszego życia na ziemi z obecnego wcielenia.
Czy bałeś się śmierci przed swoim doświadczeniem
Nie bałem się śmierci
Czy boisz się śmierci po swoim doświadczeniu
Nie boję się śmierci
Czy bałeś się żyć swoim życiem przed swoim doświadczeniem
Lekko bojaźliwy w prowadzeniu mojego ziemskiego życia
Czy bałeś się żyć swoim życiem po swoim doświadczeniu
Niestraszny w prowadzeniu mojego ziemskiego życia
Czy wierzyłeś, że nasze ziemskie życie jest znaczące i pełne sensu przed twoim doświadczeniem
Prawdopodobnie znaczące i ważne
Czy wierzyłeś, że nasze ziemskie życie jest znaczące i pełne sensu po twoim doświadczeniu
Są znaczące i ważne
Czy uzyskałeś informacje na temat tego, jak żyć nasze życie?
Tak. Wykładnicze tempo zmian, które napotykamy we współczesnym świecie, przyniesie więcej zmian w ciągu najbliższej dekady lub dwóch niż w całej historii. Będzie trochę bałaganu, ale jeśli pamiętamy, kim jesteśmy i po co tu jesteśmy, przejdziemy bez szwanku. Jednak byłby to przerażający czas dla tych, którzy nie zdają sobie sprawy, że zawsze jesteśmy bezpieczni i zawsze zaopiekowani.
Czy podczas swojego doświadczenia uzyskałeś informacje na temat trudności, wyzwań i cierpień w życiu?
Tak. Uświadomiłem sobie, że nauczyciel z podstawówki, który był dla mnie wtedy ogromną irytacją, po prostu stawiał mnie na ścieżce, którą musiałem podążać, aby podjąć decyzje i dokonać wyborów, które zrobiłem później. Zrozumiałem, że wszystko ma swoje miejsce w naszym życiu. Wszystko, co spotykamy, ma cel, aby nas czegoś nauczyć. Gdy to zrozumiemy i przestaniemy się opierać, życie staje się coraz łatwiejsze, a rezultaty coraz lepsze.
Czy byłeś współczujący przed swoim doświadczeniem
Nieco współczujący wobec innych
Czy podczas swojego doświadczenia uzyskałeś informacje na temat miłości?
Tak. Miłość jest czymś, co wypływa z nas, gdy odczekamy przez wystarczająco dużo karmy, aby usunąć cały gniew i frustrację. Gdy wystarczająco długo gramy w ziemską grę, by zrozumieć, że cukier przyciąga więcej much niż ocet, zaczynamy to pojmować. Starsze dusze rzadko otrzymują coś innego niż miłość, ponieważ właśnie to dają. Zrozumiałem, że oświecona dusza widzi w innych tylko słodycz, ponieważ nie rozpoznaje niczego, czego nie ma również w niej samej.
Czy byłeś współczujący po swoim doświadczeniu
Ogromnie współczujący wobec innych
Jakie zmiany w życiu nastąpiły po twoim doświadczeniu?
Zmiana nie mogła być bardziej głęboka. Przeszedłem od wiary, że nie ma Boga ani życia pozagrobowego i że 'kto ma najwięcej zabawek, gdy umiera, wygrywa' do punktu, w którym moja duchowa podróż i pomaganie innym są najważniejsze. Zmiana nie mogła być bardziej głęboka. Przeszedłem od wiary, że nie ma Boga ani życia pozagrobowego i że 'kto ma najwięcej zabawek, gdy umiera, wygrywa' do punktu, w którym moja duchowa podróż i pomaganie innym są najważniejsze.
Czy twoje relacje zmieniły się konkretnie w wyniku twojego doświadczenia?
Tak. Dla tych, którzy podzielają moje przekonania, łatwo jest nawiązać głęboką relację. Jednak dla tych, którzy nie podzielają moich przekonań, łatwo jest mi dostrzec w nich prawdę. Bóg przeżywa inną rzeczywistość, na co mogę tylko powiedzieć: 'Namaste!'
Po NDE
Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami?
Tak. Próbując opisać coś wykraczającego poza ludzkie doświadczenie, mam trudności. To trochę jak próba opisania, czym jest miłość. Jak opisać uczucia miłości i akceptacji? W ludzkiej formie jesteśmy ograniczeni tym, co wiemy i rozumiemy. Tylko dzięki temu ograniczonemu zrozumieniu możemy odgrywać 'rolę', którą wybraliśmy, by tu przyjść i grać. W końcu, gdybyśmy byli świadomi wszystkiego, czego świadoma jest nasza dusza, ta ziemska gra by nie działała. Na przykład, jak długo gracze w pokera cieszyliby się grą, gdyby wszyscy wiedzieli, jakie karty zostaną rozdane każdemu? Jesteśmy tu tylko po to, by zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze, pamiętać, kim jesteśmy. Po drugie, cieszyć się. Trzecia rzecz to pomagać innym pamiętać, kim są.
Jak dokładnie pamiętasz to doświadczenie w porównaniu do innych wydarzeń życiowych, które miały miejsce w czasie doświadczenia?
Pamiętam doświadczenie dokładniej niż inne wydarzenia życiowe, które miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie.
Czy po przeżyciu posiadasz jakiekolwiek zdolności psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne dary, których nie miałeś przed doświadczeniem?
Tak. Wierzę, że wszyscy mamy wiele i mieliśmy więcej specjalnych zdolności, niż kiedykolwiek sobie uświadamialiśmy. Gdy zrozumiemy, że wewnętrzny głos istnieje i wystarczy słuchać i ufać, znacznie łatwiej jest korzystać z tych zdolności. Nie ma nic zbyt małego, by przekazać to wewnętrznemu głosowi. To nie tylko dla wielkich życiowych wyzwań. Głównym problemem jest jednak nauczenie się, czy to wewnętrzny głos, ego czy jakiś inny głos, od którego musimy się nauczyć oddzielać.
Czy są jakieś jedno lub kilka części Twojego doświadczenia, które są dla Ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Proszę wyjaśnić.
Część, która przeniosła mnie z niewierzącego do świadomości innej rzeczywistości w jednym znaczącym doświadczeniu, była tak potężna i kompletna, że nie pozostawiła miejsca na żadną inną rzeczywistość.
Czy kiedykolwiek dzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi?
Tak. Na początku niechętnie dzieliłem się tym z kimkolwiek, bo wiedziałem, że pomyślą, że jestem szalony. Potem przez jakiś czas wygłaszałem prelekcje w małych niszowych kościołach. Ale zrezygnowałem z tego, bo wydawało im się, że to czyni mnie innym; chcieli, żebym rozwiązywał ich problemy. Nie zdawali sobie sprawy, że gdy ktoś spotyka papieża lub jedzie do Mekki, nie wraca natychmiast oświecony, bo właśnie miał doświadczenie. Ważne jest, co z tym zrobi dalej.
Czy przed swoim doświadczeniem miałeś jakąkolwiek wiedzę na temat doświadczeń bliskich śmierci (NDE)?
Nie
W co wierzyłeś na temat rzeczywistości swojego doświadczenia krótko (dni do tygodni) po jego zaistnieniu?
Doświadczenie było zdecydowanie realne. Gdybym był Indianinem na zachodnich równinach przed spotkaniem białego człowieka i natknąłbym się na jeden z ich pociągów, co bym pomyślał? Gdybym siedział przy torze, nie zdając sobie sprawy, że to 'tor kolejowy', a nadjechała lokomotywa i para w upale zrzuciła mnie z kamienia, na którym siedziałem, i ochlapała mi twarz olejem, czy miałbym jakiekolwiek wątpliwości, że to było realne? To, co wydarzyło się podczas mojego NDE, było natychmiast rozpoznawalne jako najgłębsze doświadczenie, jakie kiedykolwiek mnie spotkało. To doświadczenie miało na mnie większy wpływ niż cokolwiek przed lub po. Naturalnie nie miałem problemów z uwierzeniem w nie.
Co sądzisz na temat rzeczywistości swojego doświadczenia teraz?
Doświadczenie było zdecydowanie realne. Czas tylko pogłębił moje zrozumienie tego, co mi się przydarzyło. To jedyna rzeczywistość, która istnieje w moim dzisiejszym życiu. Wszyscy jesteśmy jedno z Bogiem, w pewien sposób jesteśmy Bogiem patrzącym na Boga. Nasze twórcze, dane przez Boga zdolności mają doświadczać możliwych doświadczeń w materialnym wszechświecie, dla naszej wzajemnej rozrywki, Boga i naszej.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu coś odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia?
Tak. Przez lata odkryłem, że nigdy nie muszę być zbyt daleko od pokoju i radości, które mieszkają wewnątrz. Są moje, jeśli tylko zatrzymam się i przypomnę sobie, kim jestem.
Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś/aś dodać o swoim doświadczeniu?
Myślę o cytacie: 'teraz widzimy przez zwierciadło, niejasno, ale wtedy twarzą w twarz.' Kiedy jesteśmy w życiu pozagrobowym podczas NDE, to 'widzenie twarzą w twarz.' Kiedy wracamy do tego życia, znów widzimy przez zwierciadło niejasno, aby móc ponownie grać w ziemską grę. Stopniowo przyciemnienie w zwierciadle maleje. Ale znów będzie twarzą w twarz dopiero po zakończeniu gry.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci w komunikacji swojego doświadczenia?
Właściwie myślę, że jest to nadzwyczaj dobrze zrobione.