Sandi T
NDE
Wyjątkowe
Skala Greysona: 26
#9082, #16120
- KrajIdaho
- PłećF
- WiekYoung Child
- Data doświadczenia1/1/1975
- Data przesłania10/14/2020
Doświadczenie obejmowało
Czas stracił całe znaczenieWidzenie swojej przyszłościWidzenie jasnego nieziemskiego światłaRozwój zdolności parapsychicznychZrozumienie wszystkiego o wszechświecieOOB, Doświadczenie poza ciałemPoczucie jedności z wszechświatemSpotkanie form życia w innych światach lub kosmosiePrawdopodobnie doświadczył śmierci klinicznejOBE, Observed concurrent events away from bodyŚwiat duchowy jest bardziej rzeczywisty niż rzeczywistość fizycznaPotwierdzenie obserwacji OBE przez inną osobęPotwierdzenie OBE przez pracownika służby zdrowiaŚwiat przechodzi transformacjęOsoba doświadczająca opisuje szczegóły przejścia świataWyjaśnia cel indywidualnych żyćWyjaśnia cel całego życiaOpisuje planowanie życia przed narodzinamiŚwiadomość u zwierząt, roślin lub obiektówCzas jest iluzją i nie istnieje w świecie duchowymWszechświat składa się wyłącznie z miłości i światłaSpotkał Jezusa ChrystusaSpotkał BuddęOpisuje BogaPorównał doświadczenie do psychodelikówBył maltretowany w dzieciństwieSpotkał swojego przewodnika duchowego podczas doświadczeniaZobaczyli kolory, których nigdy wcześniej nie widzieliZdecydował się wrócić do życia
Opis doświadczenia
Miałem kilka NDE, ale napisałem o trzech.
------------
(O.B.E. NDE)
Między 5 a 7 rokiem życia umarłem. Zostałem uduszony, a kobieta posunęła się za daleko w swoim napadzie wściekłości. Zabrano mnie do szpitala, ponieważ byłem nieprzytomny. Podłączyli mnie do różnych maszyn. Lekarz był wściekły, mówiąc, że mnie maltretowali i zabili. Podłączył mnie do EEG, aby udowodnić, że miałem uraz mózgu spowodowany uduszeniem.
Zastosowano nadzwyczajne środki i przywrócono bicie mojego serca. Jednak ponieważ pozostawałem nieprzytomny, lekarz kłócił się z moimi przybranymi rodzicami, aby odłączyć podtrzymywanie życia, bo byłem martwy mózgowo. Wtedy mój zapis EEG stał się płaski i uznano mnie za zmarłego.
Obserwowałem to wszystko, stojąc obok swojego ciała. Czułem się bardzo obiektywnie, z tendencją do ulgi. Moje cierpienie z tymi ludźmi było katastrofalne. Na przykład zmuszano mnie do jedzenia karmy dla psów z podłogi. Wepchnęli we mnie gorącą lokówkę. Zostałem tak ciężko zgwałcony, że w wieku 8 lat 75% mojej macicy stanowiła blizna. Było wiele innych epizodów ciężkiego znęcania się, ale to wystarczy, aby nakreślić tło dla NDE.
Gdy stałem obok swojego ciała, odetchnąłem z ulgą, że cierpienie się skończyło. Uświadomiłem sobie Istotę światła stojącą obok mnie. Istota powiedziała: „Podążaj za nimi.”
Odwróciłem się, by obserwować przybranych rodziców i lekarza opuszczających pokój. Podążyłem za nimi. Przeszliśmy korytarzem i przez zamknięte podwójne drzwi, które otworzyły się i zamknęły za nami. Poszliśmy dalej kolejnym korytarzem, skręciliśmy za róg do kolejnych podobnych podwójnych drzwi. Szli dalej wzdłuż kolejnego korytarza, aż zatrzymali się przy gabinecie tuż przed następnymi podwójnymi drzwiami. Weszli do środka, a lekarz i przybrani rodzice zaczęli się kłócić. Istota powiedziała: „Zapamiętaj dokładnie, co mówią.” Zrobiłem to, a później dosłownie odtworzyłem tę rozmowę osobom w nią zaangażowanym.
Podczas gdy kontynuowali kłótnię, Istota odwróciła się do mnie i zapytała: „Jesteś gotowy, by iść?”
„Kim jesteś?” – zapytałem.
„Nie wiesz?”
„Nie.” Zastanawiałem się, dlaczego spodziewałaby się, że zadam pytanie, na które już znam odpowiedź. Jako osoba autystyczna byłem (i często nadal jestem) bardzo dosłowny.
Jej odpowiedź brzmiała, że mogę nazywać ją, jak chcę. Wyjaśniła, że większość ludzi nazywa ją aniołem lub przewodnikiem; niektórzy nazywali ją bogiem.
„Ale tak naprawdę nie jesteś żadnym z nich, prawda?” – jakoś instynktownie to zrozumiałem.
Wyraziła przyjemność i dumę – co nazwalibyśmy uśmiechem – i odpowiedziała: „Nie. Żadne z tych określeń nie jest w pełni trafne, choć wszystkie są tak trafne, jak to tylko możliwe dla osoby decydującej.”
„Dlaczego nie mogę zdecydować, kim jesteś?”
„Nie masz żadnych z góry przyjętych wyobrażeń, które stanęłyby na przeszkodzie twojemu zrozumieniu. Rozumiesz, że nie możesz mnie naprawdę poznać, dopóki nosisz ograniczenia swojego ciała. Wiesz, czy jestem dobra, czy zła i czy mi ufasz, czy nie. To wystarczająca wiedza.”
Następnie Istota zabrała mnie do obecności Wielkiej Inteligencji, która stworzyła wszystko: Jest wszystkim i istnieje we wszystkim, poprzez wszystko i jako wszystko. Nazwałbym to „Bogiem”, choć to słowo ma w naszym świecie zbyt wiele nieporozumień, by było trafne.
W tej Obecności po prostu stałem. Czułem miłość wszędzie. Była gęsta i ciężka, miała dosłowną fizyczną obecność. Ta Obecność była wykwintna i wspaniała. Czułem też jej wdzięczność dla całej ludzkości i dla wszystkich, którzy muszą cierpieć w tym miejscu. Miała wagę, obecność i formę. To jedna rzecz, o której nigdy nie słyszałem, że Bóg jest nam wdzięczny i za nas, i za wszystko, czym jesteśmy i co robimy.
Następnie zostałem zabrany do Wszechświata. Surfowałem na dźwięku, smakowałem kolory, których nie widzimy i dla których nie mamy nazw na Ziemi. Doświadczyłem pełni pieśni, które planety śpiewają sobie nawzajem, i śmiechu gwiazd. Doświadczyłem wszystkiego, co jest, i cudu tego, co istnieje. Było tam nieopisane piękno i tak ogromna miłość i radość.
Wróciłem do Istoty, która wyprowadziła mnie z Obecności. Wciąż nosiłem w sobie część tej Obecności i będę ją nosił na zawsze. Zostałem zabrany z powrotem do swojego ciała długą drogą przez więcej gwiazd i pięknych rzeczy. Podczas gdy „szliśmy”, Istota i ja rozmawialiśmy dość długo.
Końcowa rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
„Nie musisz wracać. To twój wybór.”
„Jeśli nie wrócę, poniosę porażkę. Wiele rzeczy upadnie.” Nie chciałem wracać, ale czułem potężne przyciąganie, by to zrobić.
„Niezależnie od tego, będziesz kochany i przyjęty z powrotem do domu. Będziesz świętowany i nastąpi radość i powitanie.”
Spojrzałem wtedy na swoje leżące ciało. „Jeśli wrócę, poznam tylko ból.”
„Tak. Mimo to wybór powrotu należy do ciebie. Nie będziemy decydować. Zawsze cię kochamy.”
„Tak bardzo chcę zostać.” Spojrzałem na Istotę i poczułem jej zrozumienie i gotowość do zaakceptowania tego.
„Wrócę.” To nie był wybór, ale czułem to jako akceptację i wiedzę. Wiedziałem, że wrócę. Obiecałem. Miałem pracę do wykonania, nawet jeśli była naprawdę, naprawdę ciężka. Ale nie chciałem wracać.
Istota cierpliwie czekała, podczas gdy uczucia mojego bólu i rozpaczy walczyły z moją mentalną wiedzą i zaangażowaniem. Właśnie spędziłem wieczność w magii, cudzie i bogactwie miłości i wdzięczności, słuchając niebiańskich pieśni i baletów w doskonałym świecie.
Teraz miałem wrócić do nędzy, skrajnego cierpienia, przerażenia i agonii. I wiedziałem, że to też szybko się nie skończy. Wróciłem do swojego ciała i całego nieodłącznego bólu, po eksploracji wspaniałości, której w ogóle nie mogę opisać. I tu pozostaję, na razie.
--------
(Dziwne Światy NDE)
W końcu zdecydowałem się napisać o innym. Przypuszczam, że z „dziwnością” naszego świata, to po prostu odpowiedni czas. Opowiadałem to częściowo, ale nie w całości i nie z tak wieloma szczegółami, jak to naprawdę miało miejsce.
Miałem mniej niż 6 lat, kiedy to przeżyłem. Moja przybrana matka bardzo lubiła duszenie jako karę. Dusiła mnie i pamiętam, jak mój świat zwęził się do maleńkiego punktu. To było to samo, co widziałem innym razem, gdy głupio zablokowałem kolana i prawie zemdlałem. Gdy świat się zwężał i oddalał w moim tunelowym widzeniu, poczułem intensywną potrzebę dalszej walki. Minąłem punkt, w którym zwykle poddawałem się walce. Ale tym razem poczułem głęboką potrzebę dalszego zmagania się.
Gdy świat się zwęził, a potem zniknął, czułem tylko swoje ciało i jej ciało przy nim, podczas gdy chwilowo oślepłem. Czułem, jak zwalniam, ale moje emocje zaczęły zanikać. Przestałem się bać i teraz wydawało się, że moje ciało walczy samo.
Potem byłem poza ciałem, stojąc i obserwując scenę. Moje ciało było teraz bezwładne, a Dorothy potrząsała nim za gardło, jakby spodziewała się większego oporu. Odwróciłem się do Istoty obok mojej Świadomości, że tak powiem.
Wyciągnęła do mnie rękę, jakby w realnym życiu miała ująć moją dłoń. „Zróbmy sobie wycieczkę” – tylko tyle mi przekazała.
Spojrzałem wstecz i zobaczyłem, że Dorothy zaczęła reanimować moje ciało. Poczułem niepokój, ale nie o ciało. „Czy będziemy mieli czas?”
Poczucie uśmiechu. „Mnóstwo, a nawet w zapasie. Czas tutaj nie będzie płynął, gdy będziemy tam.”
Byliśmy gdzie indziej. Nie poczułem przejścia, po prostu byłem gdzie indziej. Czułem tylko podziw i zdumienie. Byliśmy u podstaw roślin, które były jak drzewa, ale bardziej przypominały wodorosty. Kołysały się w przód i w tył jak wielkie liście paproci. Były czerwone lub złote. Czerwone miały złote żyłki; złote miały zielone żyłki.
Poruszając się wśród nich z wdziękiem, były inteligentne stworzenia, prawie niemożliwe do wyjaśnienia. Świeciły bioluminescencyjnym światłem, choć wyglądały, jakbyś mógł pomyśleć o „syrenopodobnych”. Były długie i szczupłe; ich twarze wąskie, ale wciąż życzliwe i eleganckie. Ich oczy były szeroko rozstawione, ale nie całkiem po bokach głów. Ich palce były błoniaste, a światło zdawało się poruszać po ich powierzchni.
Zrozumiałem, że to inny świat i inna planeta niż Ziemia. Ten świat był całkowicie pokryty wodą i nie mieli pojęcia o ziemi, brudzie czy gruncie. Całe życie spędzali na prądach wodnych swojego rozległego świata.
Zanurzyliśmy się głębiej w ten świat, gdzie było więcej dziwnych stworzeń. Te stworzenia były podobne, ale mniej rozwinięte. Były ciekawe i mogły nas wyczuć, podczas gdy inne tego nie potrafiły. Były łagodne, przepełnione radością i przyjemnością z naszej obecności. Otoczyły nas, podobnie jak delfiny. Miały kolor, dla którego nie mamy słowa. Co dziwne, gdy tylko wróciłem do swojego ludzkiego ciała, już nie pamiętałem tego koloru.
Te stworzenia żyły w ciemności, do której ich słońce nie docierało, i widziały w kolorach, których my, ludzie, nie widzimy. Były jak radosne psy witające długo nieobecnego, ukochanego człowieka. Wydawały dziwne dźwięki, o których wiedziałem, że moje ludzkie uszy nigdy ich nie usłyszą. Wydawały wysokie dźwięki, ale te dźwięki nie były bolesne. Te stworzenia śpiewały te piękne, wysokie dźwięki, a dźwięk niósł się w wodzie. Potem usłyszałem inne z ich gatunku, które odpowiadały swoją pieśnią z daleka. Mogłem słyszeć i rozumieć ich bardzo prostą pieśń o wizytach, radości i o tym, jak wielkie było ich nauczanie.
W swoim ludzkim myśleniu przyszedłem po prostu zobaczyć. Ale one wierzyły, że przyszedłem, by się uczyć, a one, by mnie uczyć. Poszedłem z nimi za delikatną namową Istoty obok mnie. Zabrali mnie do swoich domów, które były jaskiniami przypominającymi plaster miodu pod ziemią, gdzie woda płynęła w muzycznych wzorach.
Pływaliśmy w tych jaskiniach, a oni pokazali mi, jak wiele jest wokół nas żywego. Na ścianach były glony. Niektóre jaskinie były zamieszkane przez mikroskopijne życie, które rosło w małych, twardych muszlach i tworzyło ściany w jaskiniach. Niektóre były gigantycznym, pradawnym życiem, które rosło w stożkowatych, ogromnych muszlach i żywiło się życiem, które kwitło w wodzie. Te gigantyczne stworzenia mogły spać, czasami przez dziesięciolecia, zanim zakwit glonów je obudził.
Pokazali mi, jak rozpoznać, kiedy płyną za wysoko. Czułem wrażenie „rozpadania się”, gdy osiągali granice swojej głębokości. Pokazali mi inną ławicę swojego gatunku, która pływała wokół mnie w kółko, ocierała się o moją energię i prosiła, abym ich pobłogosławił. Pobłogosławiłem ich i powiedziałem, że będą prosperować za swoją dobroć, za „zmycie” części mojego smutku. Odeszli, zadowoleni, że należycie dali i otrzymali błogosławieństwa.
Stado, z którym byłem, zabrało mnie z powrotem do swojego miejsca, gdzie się spotkaliśmy. Chcieli z kolei błogosławieństwa. Powiedziałem im, że staną się więksi, ponieważ mnie nauczyli; i oni również byli zadowoleni.
Potem wyruszyliśmy w kosmos i podróżowaliśmy wśród gwiazd i planet. Chociaż nie były zamieszkane przez życie, każda była piękna na swój sposób.
Kiedy nadszedł czas powrotu, dotarliśmy do mojego ciała prawie dokładnie tak, jak je zostawiliśmy. To było dla mnie dziwne, ponieważ właśnie spędziłem wieczność wśród dziwnych stworzeń innej planety, wśród gwiazd, gazowych olbrzymów, planet z pierścieniami, zamarzniętych planet i planet z płonącą magmą.
Stanąłem przy swoim ciele i spojrzałem wstecz na Istotę. Była nieskończenie cierpliwa, czekając. Nie pytałem, a ona nie sugerowała niczego, ale wiedziałem, że nadszedł czas wrócić. Poczułem przypływ miłości do tej Istoty. Potem poczułem emocje mojego ciała, gdy obudziłem się, kaszląc i wymiotując.
---------
(NDE „Pobierania”)
Byłem z sadystycznymi oprawcami (przybranymi rodzicami) w wieku od 3 do 7 lat. To wtedy miałem swoje NDE.
Postaram się, aby to było spójne. To trochę jak próba rozpakowania czyichś ubrań i schludnego ułożenia ich w domu, w którym nigdy wcześniej nie byłeś. To przytłaczające i trudno ułożyć rzeczy w logicznym i zrozumiałym porządku.
Jedną rzeczą, którą chcę, aby było zrozumiane, jest to, że WIELE walczyłem z tym, co mi mówiono, czego uczono lub co mi „pobrano” podczas tych NDE. To konkretne szczególnie nękało mnie przez całe życie. Postaram się wyrazić własne zmagania z tym, jednocześnie próbując jasno wyrazić przesłania. Ponadto to było szczególnie fascynujące NDE i są rzeczy do wyrażenia z tego punktu widzenia, co również będzie wyzwaniem.
Gdy uniosłem się z ciała, zastałem tam czekającego na mnie przyjaciela. Mój przyjaciel był humanoidalną formą światła promieniującą życzliwością, miłością i cierpliwością. Zignorowaliśmy zamieszanie przybranej matki próbującej ożywić ciało. Stałem, patrząc w górę na ciało. Wszystko jest „w górze” z perspektywy dziecka, chociaż wyraźnie widziałem wszystko wokół mnie.
„O co chcesz zapytać, a nie zapytałeś?” – przekazała pytanie bezgłośnie.
„Dlaczego?” Tym pytaniem zadałem kilkanaście innych: „Dlaczego ja? Dlaczego cierpienie? Dlaczego ten okropny świat? Dlaczego wróciłem, skoro mogłem odejść? Dlaczego przyszedłem tutaj i przyjąłem takie okropne rzeczy, skoro jestem iskrą boskości, częścią Wielkiej Inteligencji?” To był krzyk zamętu, gniewu, bólu i straty.
Wyciągnęła symboliczną dłoń i zapytała: „Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? Wszystko, co teraz cierpisz, będzie łatwiejsze, jeśli nie będziesz wiedzieć.”
Zastanawiałem się, szukając w sobie. Czy chciałem wiedzieć, jeśli przyniesie mi to więcej bólu? Ostatecznie zdecydowałem, że chcę wiedzieć. Mogłem stwierdzić, że mój przyjaciel już znał moją decyzję. Było skinienie głowy i ruszyliśmy.
Najpierw udaliśmy się do komnaty Wielkiej Inteligencji. Tego, co możesz nazwać „bogiem”. To była kochająca, ogromna, niesamowita Istota, która stworzyła wszystko, jest wszystkim, istnieje jako wszystko i przez wszystko.
Otrzymałem pobranie, które odpowiedziało na moje pytania „dlaczego” w takim zakresie, w jakim wolno mi mieć te odpowiedzi, będąc na Ziemi. Po dłuższym czasie w tej Obecności, niechętnie poszedłem z moim przyjacielem. Zabrał mnie do świata z dwoma słońcami. Jedno słońce było olśniewająco czerwono-złote, a drugie słońce było bladobiałe. Ktoś mógłby je pomylić z księżycem, gdyby znał tylko ziemskie niebo. Ale w tym miejscu wiedziałem, że to kolejne słońce. Było mniejsze niż większe słońce, ale o wiele większe niż nasze własne słońce. Oba słońca były wiele milionów razy dalej od tej planety niż nasze słońce od naszej.
Ta planeta miała ogromne miasta, niepodobne do niczego tutaj. Były tam wspaniałe, strzeliste budowle lśniące krystalicznym blaskiem. Nie zostały zbudowane, ale raczej wyhodowane w procesie, którego nie rozumiałem i nie rozumiem. Tętniły życiem, nie tylko inteligentnego gatunku tej planety, ale także zwierząt. Niektóre z tych zwierząt były stworzeniami wspinającymi się, które gnieździły się wysoko na szczytach wielkich, wydrążonych domów. Nawet gdy patrzyłem w zdumieniu, odbijały się i szybowały z jednego wysokiego szczytu na drugi; wspinały się po ścianie i znikały w domach. Były podobne ciałem do latających wiewiórek, ale ich twarze bardziej przypominały mrówkojady; choć jest to nieprecyzyjne porównanie, ponieważ takie rzeczy nie istnieją.
To było radosne i piękne. Inteligentne istoty, które tam żyły, były przepełnione śmiechem, szczęściem i wzniosłym zadowoleniem.
Natychmiast zrozumiałem pełnię życia na tej planecie. Widziałem, jak rozpadła się od słońca, wirując, stygnąc i zbierając szczątki; aż pierwsze z tych stworzeń usłyszało własny śmiech i zrozumiało, czym ten dźwięk był. W tym momencie obudziła się samoświadomość i wykiełkowały nasiona cywilizacji.
Ci ludzie byli złotoskórzy i mieli smukły wygląd. Byli nieco podobni do ludzi, chociaż ich twarze były bardziej miękko zarysowane i okrągłe. Nosili ubrania, ale po to, by się wyrażać, ponieważ ubrania nie miały innego kulturowego ani fizjologicznego celu. Tańczyli i tkaninę snuli w powietrzu. Chciałem podejść bliżej i dowiedzieć się więcej, ale to byłoby niegrzeczne.
Zostałem zabrany na inną planetę, gdzie ludzie żyli w rozległych chatach, które były daleko od siebie. Ci ludzie nie byli tacy, jakich spodziewałem się po inteligentnych gatunkach. Nie byli dwunożni i używali stóp jak rąk, chociaż ich „tylne nogi” były kopytne. Zwijały dłonie w pięści, by biegać, a na grzbietach kostek miały twarde wypukłości. Być może stąd wzięło się moje niewinne dziecięce przekonanie, że ja też mogę wyrosnąć na konia. Choć nie wyglądali jak konie ani żadne ziemskie stworzenie.
Ci ludzie byli radośni, spokojni i żyli w harmonii. Byli bardzo dostrojeni do planety, na której żyli. Rozmawiali o planecie i z planetą. Były tam dwa inne inteligentne gatunki i wszystkie trzy żyły razem i pracowały razem w dziwnej symbiotycznej manierze. Namioty, w których mieszkały te stworzenia, były wykonane przez łagodne, małpopodobne istoty, a małpopodobne istoty były noszone na brzuchach czworonożnych istot. Trzecia rasa istot była również małpopodobna, ale bardziej podobna do ludzi w twarzach; bez wydatnego czoła ludzi Cro-Magnon, ale nie tak złagodzonego jak u współczesnych ludzi.
Trzecia rasa istot mogła nas zobaczyć i uniosła ręce na powitanie. To skłoniło innych do zrobienia tego samego. To był dziwny widok. Skłoniliśmy się i wysłaliśmy im błogosławieństwa, zanim ruszyliśmy dalej.
Gdy przechodziliśmy z miejsca na miejsce, wszędzie widziałem cuda. Pokazano mi nieinteligentne gatunki. Pokazano mi wszelkiego rodzaju splendory, takie jak wodospady i zabranie mnie do serca płonącego płomienia. Sunąłem po powierzchni słońca, bawiąc się w zmieniającej się energii i słysząc jego radosną radość z dawania życia tak wielu wspaniałym rzeczom.
To było najbardziej radosne, piękne, wspaniałe, niesamowite doświadczenie, jakie ktokolwiek mógł mieć. Rozmiar, zakres tego nie może być wyrażony. Spotkałem niesamowite, duchowe istoty, takie jak mój towarzysz, przyjaciel i mój przewodnik. Wszystkie były przepełnione zadowoleniem i radością.
Wszędzie we wszechświecie panowała wielka miłość, godność, szacunek i współczucie. To było tak wykwintne, że nie mogę powstrzymać łez, ponieważ mam ograniczoną zdolność zapamiętywania tego doświadczenia, ponieważ to wszystko, co mój mózg może ogarnąć w tej zmniejszonej, małej i ograniczonej formie. Przejście stamtąd tutaj było prawie nie do zniesienia. Naprawdę wiedzieć, co leży poza, i wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że jest wspaniałe i fantastyczne poza wszelkim pojęciem, czyni życie tutaj, w tej formie, tak trudnym. Staram się o tym nie myśleć. Innym powodem, dla którego rzadko mówiłem o swoim doświadczeniu, jest to, że sprawia, iż jeszcze bardziej tęsknię za powrotem do niego.
Po długim czasie eksploracji, oglądaniu pięknych i wspaniałych widoków, zatrzymaliśmy się w kosmosie w pobliżu mgławicy. Mgławice są jeszcze piękniejsze, niż wydają się na zdjęciach.
„To jest odpowiedź na twoje pytanie.”
Zrozumiałem, że wszystko, co robimy tutaj na Ziemi, wszystko, czym jesteśmy, wszystko, czego doświadczamy, pozwala istnieniu trwać. Każda piękna rzecz, każda wspaniała istota i stworzenie, czy to na Ziemi, czy w jakimkolwiek wszechświecie, polega na ludziach, którzy są w niezwykle rzadkich miejscach, takich jak Ziemia.
Wielka Inteligencja (bóg) jest paradoksem. Jest całkowicie kochająca i w pełni nieograniczona. Co zgodnie z definicją paradoksu oznacza, że jest niemożliwa? Nie może być ograniczona tylko do miłości; nie może być ograniczona tylko do bycia nieograniczoną; albo nie jest nieograniczona.
Ziemia jest miejscem, gdzie to, co nieograniczone, staje się ograniczone; gdzie to, co pojedyncze, staje się wielością. Tutaj może poznać wspólnotę i samotność. Może poznać ból serca i nadzieję. Może poznać wszystko, czego nieograniczona istota czystej miłości nie może. Może pojąć i postrzegać zło; czego w rzeczywistości też nie może zrobić. Aby rozwiązać paradoks, musi doświadczyć bezradności i ograniczenia, i tego wszystkiego, jako Realne. W tym miejscu wszystko jest tak RZECZYWISTE.
Czym więc jest wolna wola? Wolna wola to możliwość przyjścia tutaj, aby pomóc rozwiązać paradoks „boga”. Być wszystkim, czym nie jesteśmy, aby wszystko cudowne i radosne mogło nadal istnieć. Aby sama miłość mogła nadal istnieć. Aby Nieograniczone nie było ograniczone do bycia tylko nieograniczonym.
Dlaczego odpowiedzi brzmią zawsze: „po prostu istnieć” i „wybierać miłość” i „nauczyć się kochać?” Ponieważ wszystko, co musisz zrobić, aby rozwiązać paradoks, to istnieć. A gdy tu istniejemy, za każdym razem, gdy wybieramy miłość, rozszerzamy wszechświat. Miłość jest tęsknotą życia za samym sobą. Pomimo rzeczywistości, w której żyjemy, nawet najciemniejsze dusze wśród nas nie mogą powstrzymać się od sięgania, tęsknienia i poruszania się w kierunku dobra i miłości.
Ponieważ miłość jest prawdziwą naturą tego, kim jesteśmy. A kiedy doświadczamy okropnych rzeczy, pytanie „dlaczego” przychodzi na myśl, ponieważ jest centralnym pytaniem miłości, życia i tego świata. Odpowiedź brzmi: „aby wszystko mogło nadal istnieć.”
Każda dusza wybrała przyjście tutaj i cierpienie z powodu miłości. Każda dusza kocha wszechświat, kocha życie i kocha ten świat i WSZYSTKIE światy. Każda dusza kocha WSZYSTKICH ludzi tak ogromnie i intensywnie, że wybrała przyjście tutaj, aby wszystkie wszechświaty mogły tętnić pięknym, radosnym ŻYCIEM.
Każde stworzenie, które widziałem, uznaje, że twoje życie daje im dar życia. A gdy każda dusza wraca do „domu” po śmierci, również pozna nagrody własnego daru. „Nagrodą” za ich poświęcenie będzie radość, miłość i uczucie niesamowitej, cudownej, pięknej radości z powodu ŻYCIA i MIŁOŚCI wszędzie we wszechświecie.
Kiedy wracasz do domu, spotykasz swoją własną duszę. Dobrowolnie przyszedłeś tutaj, aby zapomnieć o sobie. Dobrowolnie przyszedłeś tutaj, aby ocalić każdą piękną i wspaniałą rzecz. Cierpiąc to, czego „bóg” nie może, dajesz dar życia.
------------
(O.B.E. NDE)
Między 5 a 7 rokiem życia umarłem. Zostałem uduszony, a kobieta posunęła się za daleko w swoim napadzie wściekłości. Zabrano mnie do szpitala, ponieważ byłem nieprzytomny. Podłączyli mnie do różnych maszyn. Lekarz był wściekły, mówiąc, że mnie maltretowali i zabili. Podłączył mnie do EEG, aby udowodnić, że miałem uraz mózgu spowodowany uduszeniem.
Zastosowano nadzwyczajne środki i przywrócono bicie mojego serca. Jednak ponieważ pozostawałem nieprzytomny, lekarz kłócił się z moimi przybranymi rodzicami, aby odłączyć podtrzymywanie życia, bo byłem martwy mózgowo. Wtedy mój zapis EEG stał się płaski i uznano mnie za zmarłego.
Obserwowałem to wszystko, stojąc obok swojego ciała. Czułem się bardzo obiektywnie, z tendencją do ulgi. Moje cierpienie z tymi ludźmi było katastrofalne. Na przykład zmuszano mnie do jedzenia karmy dla psów z podłogi. Wepchnęli we mnie gorącą lokówkę. Zostałem tak ciężko zgwałcony, że w wieku 8 lat 75% mojej macicy stanowiła blizna. Było wiele innych epizodów ciężkiego znęcania się, ale to wystarczy, aby nakreślić tło dla NDE.
Gdy stałem obok swojego ciała, odetchnąłem z ulgą, że cierpienie się skończyło. Uświadomiłem sobie Istotę światła stojącą obok mnie. Istota powiedziała: „Podążaj za nimi.”
Odwróciłem się, by obserwować przybranych rodziców i lekarza opuszczających pokój. Podążyłem za nimi. Przeszliśmy korytarzem i przez zamknięte podwójne drzwi, które otworzyły się i zamknęły za nami. Poszliśmy dalej kolejnym korytarzem, skręciliśmy za róg do kolejnych podobnych podwójnych drzwi. Szli dalej wzdłuż kolejnego korytarza, aż zatrzymali się przy gabinecie tuż przed następnymi podwójnymi drzwiami. Weszli do środka, a lekarz i przybrani rodzice zaczęli się kłócić. Istota powiedziała: „Zapamiętaj dokładnie, co mówią.” Zrobiłem to, a później dosłownie odtworzyłem tę rozmowę osobom w nią zaangażowanym.
Podczas gdy kontynuowali kłótnię, Istota odwróciła się do mnie i zapytała: „Jesteś gotowy, by iść?”
„Kim jesteś?” – zapytałem.
„Nie wiesz?”
„Nie.” Zastanawiałem się, dlaczego spodziewałaby się, że zadam pytanie, na które już znam odpowiedź. Jako osoba autystyczna byłem (i często nadal jestem) bardzo dosłowny.
Jej odpowiedź brzmiała, że mogę nazywać ją, jak chcę. Wyjaśniła, że większość ludzi nazywa ją aniołem lub przewodnikiem; niektórzy nazywali ją bogiem.
„Ale tak naprawdę nie jesteś żadnym z nich, prawda?” – jakoś instynktownie to zrozumiałem.
Wyraziła przyjemność i dumę – co nazwalibyśmy uśmiechem – i odpowiedziała: „Nie. Żadne z tych określeń nie jest w pełni trafne, choć wszystkie są tak trafne, jak to tylko możliwe dla osoby decydującej.”
„Dlaczego nie mogę zdecydować, kim jesteś?”
„Nie masz żadnych z góry przyjętych wyobrażeń, które stanęłyby na przeszkodzie twojemu zrozumieniu. Rozumiesz, że nie możesz mnie naprawdę poznać, dopóki nosisz ograniczenia swojego ciała. Wiesz, czy jestem dobra, czy zła i czy mi ufasz, czy nie. To wystarczająca wiedza.”
Następnie Istota zabrała mnie do obecności Wielkiej Inteligencji, która stworzyła wszystko: Jest wszystkim i istnieje we wszystkim, poprzez wszystko i jako wszystko. Nazwałbym to „Bogiem”, choć to słowo ma w naszym świecie zbyt wiele nieporozumień, by było trafne.
W tej Obecności po prostu stałem. Czułem miłość wszędzie. Była gęsta i ciężka, miała dosłowną fizyczną obecność. Ta Obecność była wykwintna i wspaniała. Czułem też jej wdzięczność dla całej ludzkości i dla wszystkich, którzy muszą cierpieć w tym miejscu. Miała wagę, obecność i formę. To jedna rzecz, o której nigdy nie słyszałem, że Bóg jest nam wdzięczny i za nas, i za wszystko, czym jesteśmy i co robimy.
Następnie zostałem zabrany do Wszechświata. Surfowałem na dźwięku, smakowałem kolory, których nie widzimy i dla których nie mamy nazw na Ziemi. Doświadczyłem pełni pieśni, które planety śpiewają sobie nawzajem, i śmiechu gwiazd. Doświadczyłem wszystkiego, co jest, i cudu tego, co istnieje. Było tam nieopisane piękno i tak ogromna miłość i radość.
Wróciłem do Istoty, która wyprowadziła mnie z Obecności. Wciąż nosiłem w sobie część tej Obecności i będę ją nosił na zawsze. Zostałem zabrany z powrotem do swojego ciała długą drogą przez więcej gwiazd i pięknych rzeczy. Podczas gdy „szliśmy”, Istota i ja rozmawialiśmy dość długo.
Końcowa rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
„Nie musisz wracać. To twój wybór.”
„Jeśli nie wrócę, poniosę porażkę. Wiele rzeczy upadnie.” Nie chciałem wracać, ale czułem potężne przyciąganie, by to zrobić.
„Niezależnie od tego, będziesz kochany i przyjęty z powrotem do domu. Będziesz świętowany i nastąpi radość i powitanie.”
Spojrzałem wtedy na swoje leżące ciało. „Jeśli wrócę, poznam tylko ból.”
„Tak. Mimo to wybór powrotu należy do ciebie. Nie będziemy decydować. Zawsze cię kochamy.”
„Tak bardzo chcę zostać.” Spojrzałem na Istotę i poczułem jej zrozumienie i gotowość do zaakceptowania tego.
„Wrócę.” To nie był wybór, ale czułem to jako akceptację i wiedzę. Wiedziałem, że wrócę. Obiecałem. Miałem pracę do wykonania, nawet jeśli była naprawdę, naprawdę ciężka. Ale nie chciałem wracać.
Istota cierpliwie czekała, podczas gdy uczucia mojego bólu i rozpaczy walczyły z moją mentalną wiedzą i zaangażowaniem. Właśnie spędziłem wieczność w magii, cudzie i bogactwie miłości i wdzięczności, słuchając niebiańskich pieśni i baletów w doskonałym świecie.
Teraz miałem wrócić do nędzy, skrajnego cierpienia, przerażenia i agonii. I wiedziałem, że to też szybko się nie skończy. Wróciłem do swojego ciała i całego nieodłącznego bólu, po eksploracji wspaniałości, której w ogóle nie mogę opisać. I tu pozostaję, na razie.
--------
(Dziwne Światy NDE)
W końcu zdecydowałem się napisać o innym. Przypuszczam, że z „dziwnością” naszego świata, to po prostu odpowiedni czas. Opowiadałem to częściowo, ale nie w całości i nie z tak wieloma szczegółami, jak to naprawdę miało miejsce.
Miałem mniej niż 6 lat, kiedy to przeżyłem. Moja przybrana matka bardzo lubiła duszenie jako karę. Dusiła mnie i pamiętam, jak mój świat zwęził się do maleńkiego punktu. To było to samo, co widziałem innym razem, gdy głupio zablokowałem kolana i prawie zemdlałem. Gdy świat się zwężał i oddalał w moim tunelowym widzeniu, poczułem intensywną potrzebę dalszej walki. Minąłem punkt, w którym zwykle poddawałem się walce. Ale tym razem poczułem głęboką potrzebę dalszego zmagania się.
Gdy świat się zwęził, a potem zniknął, czułem tylko swoje ciało i jej ciało przy nim, podczas gdy chwilowo oślepłem. Czułem, jak zwalniam, ale moje emocje zaczęły zanikać. Przestałem się bać i teraz wydawało się, że moje ciało walczy samo.
Potem byłem poza ciałem, stojąc i obserwując scenę. Moje ciało było teraz bezwładne, a Dorothy potrząsała nim za gardło, jakby spodziewała się większego oporu. Odwróciłem się do Istoty obok mojej Świadomości, że tak powiem.
Wyciągnęła do mnie rękę, jakby w realnym życiu miała ująć moją dłoń. „Zróbmy sobie wycieczkę” – tylko tyle mi przekazała.
Spojrzałem wstecz i zobaczyłem, że Dorothy zaczęła reanimować moje ciało. Poczułem niepokój, ale nie o ciało. „Czy będziemy mieli czas?”
Poczucie uśmiechu. „Mnóstwo, a nawet w zapasie. Czas tutaj nie będzie płynął, gdy będziemy tam.”
Byliśmy gdzie indziej. Nie poczułem przejścia, po prostu byłem gdzie indziej. Czułem tylko podziw i zdumienie. Byliśmy u podstaw roślin, które były jak drzewa, ale bardziej przypominały wodorosty. Kołysały się w przód i w tył jak wielkie liście paproci. Były czerwone lub złote. Czerwone miały złote żyłki; złote miały zielone żyłki.
Poruszając się wśród nich z wdziękiem, były inteligentne stworzenia, prawie niemożliwe do wyjaśnienia. Świeciły bioluminescencyjnym światłem, choć wyglądały, jakbyś mógł pomyśleć o „syrenopodobnych”. Były długie i szczupłe; ich twarze wąskie, ale wciąż życzliwe i eleganckie. Ich oczy były szeroko rozstawione, ale nie całkiem po bokach głów. Ich palce były błoniaste, a światło zdawało się poruszać po ich powierzchni.
Zrozumiałem, że to inny świat i inna planeta niż Ziemia. Ten świat był całkowicie pokryty wodą i nie mieli pojęcia o ziemi, brudzie czy gruncie. Całe życie spędzali na prądach wodnych swojego rozległego świata.
Zanurzyliśmy się głębiej w ten świat, gdzie było więcej dziwnych stworzeń. Te stworzenia były podobne, ale mniej rozwinięte. Były ciekawe i mogły nas wyczuć, podczas gdy inne tego nie potrafiły. Były łagodne, przepełnione radością i przyjemnością z naszej obecności. Otoczyły nas, podobnie jak delfiny. Miały kolor, dla którego nie mamy słowa. Co dziwne, gdy tylko wróciłem do swojego ludzkiego ciała, już nie pamiętałem tego koloru.
Te stworzenia żyły w ciemności, do której ich słońce nie docierało, i widziały w kolorach, których my, ludzie, nie widzimy. Były jak radosne psy witające długo nieobecnego, ukochanego człowieka. Wydawały dziwne dźwięki, o których wiedziałem, że moje ludzkie uszy nigdy ich nie usłyszą. Wydawały wysokie dźwięki, ale te dźwięki nie były bolesne. Te stworzenia śpiewały te piękne, wysokie dźwięki, a dźwięk niósł się w wodzie. Potem usłyszałem inne z ich gatunku, które odpowiadały swoją pieśnią z daleka. Mogłem słyszeć i rozumieć ich bardzo prostą pieśń o wizytach, radości i o tym, jak wielkie było ich nauczanie.
W swoim ludzkim myśleniu przyszedłem po prostu zobaczyć. Ale one wierzyły, że przyszedłem, by się uczyć, a one, by mnie uczyć. Poszedłem z nimi za delikatną namową Istoty obok mnie. Zabrali mnie do swoich domów, które były jaskiniami przypominającymi plaster miodu pod ziemią, gdzie woda płynęła w muzycznych wzorach.
Pływaliśmy w tych jaskiniach, a oni pokazali mi, jak wiele jest wokół nas żywego. Na ścianach były glony. Niektóre jaskinie były zamieszkane przez mikroskopijne życie, które rosło w małych, twardych muszlach i tworzyło ściany w jaskiniach. Niektóre były gigantycznym, pradawnym życiem, które rosło w stożkowatych, ogromnych muszlach i żywiło się życiem, które kwitło w wodzie. Te gigantyczne stworzenia mogły spać, czasami przez dziesięciolecia, zanim zakwit glonów je obudził.
Pokazali mi, jak rozpoznać, kiedy płyną za wysoko. Czułem wrażenie „rozpadania się”, gdy osiągali granice swojej głębokości. Pokazali mi inną ławicę swojego gatunku, która pływała wokół mnie w kółko, ocierała się o moją energię i prosiła, abym ich pobłogosławił. Pobłogosławiłem ich i powiedziałem, że będą prosperować za swoją dobroć, za „zmycie” części mojego smutku. Odeszli, zadowoleni, że należycie dali i otrzymali błogosławieństwa.
Stado, z którym byłem, zabrało mnie z powrotem do swojego miejsca, gdzie się spotkaliśmy. Chcieli z kolei błogosławieństwa. Powiedziałem im, że staną się więksi, ponieważ mnie nauczyli; i oni również byli zadowoleni.
Potem wyruszyliśmy w kosmos i podróżowaliśmy wśród gwiazd i planet. Chociaż nie były zamieszkane przez życie, każda była piękna na swój sposób.
Kiedy nadszedł czas powrotu, dotarliśmy do mojego ciała prawie dokładnie tak, jak je zostawiliśmy. To było dla mnie dziwne, ponieważ właśnie spędziłem wieczność wśród dziwnych stworzeń innej planety, wśród gwiazd, gazowych olbrzymów, planet z pierścieniami, zamarzniętych planet i planet z płonącą magmą.
Stanąłem przy swoim ciele i spojrzałem wstecz na Istotę. Była nieskończenie cierpliwa, czekając. Nie pytałem, a ona nie sugerowała niczego, ale wiedziałem, że nadszedł czas wrócić. Poczułem przypływ miłości do tej Istoty. Potem poczułem emocje mojego ciała, gdy obudziłem się, kaszląc i wymiotując.
---------
(NDE „Pobierania”)
Byłem z sadystycznymi oprawcami (przybranymi rodzicami) w wieku od 3 do 7 lat. To wtedy miałem swoje NDE.
Postaram się, aby to było spójne. To trochę jak próba rozpakowania czyichś ubrań i schludnego ułożenia ich w domu, w którym nigdy wcześniej nie byłeś. To przytłaczające i trudno ułożyć rzeczy w logicznym i zrozumiałym porządku.
Jedną rzeczą, którą chcę, aby było zrozumiane, jest to, że WIELE walczyłem z tym, co mi mówiono, czego uczono lub co mi „pobrano” podczas tych NDE. To konkretne szczególnie nękało mnie przez całe życie. Postaram się wyrazić własne zmagania z tym, jednocześnie próbując jasno wyrazić przesłania. Ponadto to było szczególnie fascynujące NDE i są rzeczy do wyrażenia z tego punktu widzenia, co również będzie wyzwaniem.
Gdy uniosłem się z ciała, zastałem tam czekającego na mnie przyjaciela. Mój przyjaciel był humanoidalną formą światła promieniującą życzliwością, miłością i cierpliwością. Zignorowaliśmy zamieszanie przybranej matki próbującej ożywić ciało. Stałem, patrząc w górę na ciało. Wszystko jest „w górze” z perspektywy dziecka, chociaż wyraźnie widziałem wszystko wokół mnie.
„O co chcesz zapytać, a nie zapytałeś?” – przekazała pytanie bezgłośnie.
„Dlaczego?” Tym pytaniem zadałem kilkanaście innych: „Dlaczego ja? Dlaczego cierpienie? Dlaczego ten okropny świat? Dlaczego wróciłem, skoro mogłem odejść? Dlaczego przyszedłem tutaj i przyjąłem takie okropne rzeczy, skoro jestem iskrą boskości, częścią Wielkiej Inteligencji?” To był krzyk zamętu, gniewu, bólu i straty.
Wyciągnęła symboliczną dłoń i zapytała: „Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? Wszystko, co teraz cierpisz, będzie łatwiejsze, jeśli nie będziesz wiedzieć.”
Zastanawiałem się, szukając w sobie. Czy chciałem wiedzieć, jeśli przyniesie mi to więcej bólu? Ostatecznie zdecydowałem, że chcę wiedzieć. Mogłem stwierdzić, że mój przyjaciel już znał moją decyzję. Było skinienie głowy i ruszyliśmy.
Najpierw udaliśmy się do komnaty Wielkiej Inteligencji. Tego, co możesz nazwać „bogiem”. To była kochająca, ogromna, niesamowita Istota, która stworzyła wszystko, jest wszystkim, istnieje jako wszystko i przez wszystko.
Otrzymałem pobranie, które odpowiedziało na moje pytania „dlaczego” w takim zakresie, w jakim wolno mi mieć te odpowiedzi, będąc na Ziemi. Po dłuższym czasie w tej Obecności, niechętnie poszedłem z moim przyjacielem. Zabrał mnie do świata z dwoma słońcami. Jedno słońce było olśniewająco czerwono-złote, a drugie słońce było bladobiałe. Ktoś mógłby je pomylić z księżycem, gdyby znał tylko ziemskie niebo. Ale w tym miejscu wiedziałem, że to kolejne słońce. Było mniejsze niż większe słońce, ale o wiele większe niż nasze własne słońce. Oba słońca były wiele milionów razy dalej od tej planety niż nasze słońce od naszej.
Ta planeta miała ogromne miasta, niepodobne do niczego tutaj. Były tam wspaniałe, strzeliste budowle lśniące krystalicznym blaskiem. Nie zostały zbudowane, ale raczej wyhodowane w procesie, którego nie rozumiałem i nie rozumiem. Tętniły życiem, nie tylko inteligentnego gatunku tej planety, ale także zwierząt. Niektóre z tych zwierząt były stworzeniami wspinającymi się, które gnieździły się wysoko na szczytach wielkich, wydrążonych domów. Nawet gdy patrzyłem w zdumieniu, odbijały się i szybowały z jednego wysokiego szczytu na drugi; wspinały się po ścianie i znikały w domach. Były podobne ciałem do latających wiewiórek, ale ich twarze bardziej przypominały mrówkojady; choć jest to nieprecyzyjne porównanie, ponieważ takie rzeczy nie istnieją.
To było radosne i piękne. Inteligentne istoty, które tam żyły, były przepełnione śmiechem, szczęściem i wzniosłym zadowoleniem.
Natychmiast zrozumiałem pełnię życia na tej planecie. Widziałem, jak rozpadła się od słońca, wirując, stygnąc i zbierając szczątki; aż pierwsze z tych stworzeń usłyszało własny śmiech i zrozumiało, czym ten dźwięk był. W tym momencie obudziła się samoświadomość i wykiełkowały nasiona cywilizacji.
Ci ludzie byli złotoskórzy i mieli smukły wygląd. Byli nieco podobni do ludzi, chociaż ich twarze były bardziej miękko zarysowane i okrągłe. Nosili ubrania, ale po to, by się wyrażać, ponieważ ubrania nie miały innego kulturowego ani fizjologicznego celu. Tańczyli i tkaninę snuli w powietrzu. Chciałem podejść bliżej i dowiedzieć się więcej, ale to byłoby niegrzeczne.
Zostałem zabrany na inną planetę, gdzie ludzie żyli w rozległych chatach, które były daleko od siebie. Ci ludzie nie byli tacy, jakich spodziewałem się po inteligentnych gatunkach. Nie byli dwunożni i używali stóp jak rąk, chociaż ich „tylne nogi” były kopytne. Zwijały dłonie w pięści, by biegać, a na grzbietach kostek miały twarde wypukłości. Być może stąd wzięło się moje niewinne dziecięce przekonanie, że ja też mogę wyrosnąć na konia. Choć nie wyglądali jak konie ani żadne ziemskie stworzenie.
Ci ludzie byli radośni, spokojni i żyli w harmonii. Byli bardzo dostrojeni do planety, na której żyli. Rozmawiali o planecie i z planetą. Były tam dwa inne inteligentne gatunki i wszystkie trzy żyły razem i pracowały razem w dziwnej symbiotycznej manierze. Namioty, w których mieszkały te stworzenia, były wykonane przez łagodne, małpopodobne istoty, a małpopodobne istoty były noszone na brzuchach czworonożnych istot. Trzecia rasa istot była również małpopodobna, ale bardziej podobna do ludzi w twarzach; bez wydatnego czoła ludzi Cro-Magnon, ale nie tak złagodzonego jak u współczesnych ludzi.
Trzecia rasa istot mogła nas zobaczyć i uniosła ręce na powitanie. To skłoniło innych do zrobienia tego samego. To był dziwny widok. Skłoniliśmy się i wysłaliśmy im błogosławieństwa, zanim ruszyliśmy dalej.
Gdy przechodziliśmy z miejsca na miejsce, wszędzie widziałem cuda. Pokazano mi nieinteligentne gatunki. Pokazano mi wszelkiego rodzaju splendory, takie jak wodospady i zabranie mnie do serca płonącego płomienia. Sunąłem po powierzchni słońca, bawiąc się w zmieniającej się energii i słysząc jego radosną radość z dawania życia tak wielu wspaniałym rzeczom.
To było najbardziej radosne, piękne, wspaniałe, niesamowite doświadczenie, jakie ktokolwiek mógł mieć. Rozmiar, zakres tego nie może być wyrażony. Spotkałem niesamowite, duchowe istoty, takie jak mój towarzysz, przyjaciel i mój przewodnik. Wszystkie były przepełnione zadowoleniem i radością.
Wszędzie we wszechświecie panowała wielka miłość, godność, szacunek i współczucie. To było tak wykwintne, że nie mogę powstrzymać łez, ponieważ mam ograniczoną zdolność zapamiętywania tego doświadczenia, ponieważ to wszystko, co mój mózg może ogarnąć w tej zmniejszonej, małej i ograniczonej formie. Przejście stamtąd tutaj było prawie nie do zniesienia. Naprawdę wiedzieć, co leży poza, i wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że jest wspaniałe i fantastyczne poza wszelkim pojęciem, czyni życie tutaj, w tej formie, tak trudnym. Staram się o tym nie myśleć. Innym powodem, dla którego rzadko mówiłem o swoim doświadczeniu, jest to, że sprawia, iż jeszcze bardziej tęsknię za powrotem do niego.
Po długim czasie eksploracji, oglądaniu pięknych i wspaniałych widoków, zatrzymaliśmy się w kosmosie w pobliżu mgławicy. Mgławice są jeszcze piękniejsze, niż wydają się na zdjęciach.
„To jest odpowiedź na twoje pytanie.”
Zrozumiałem, że wszystko, co robimy tutaj na Ziemi, wszystko, czym jesteśmy, wszystko, czego doświadczamy, pozwala istnieniu trwać. Każda piękna rzecz, każda wspaniała istota i stworzenie, czy to na Ziemi, czy w jakimkolwiek wszechświecie, polega na ludziach, którzy są w niezwykle rzadkich miejscach, takich jak Ziemia.
Wielka Inteligencja (bóg) jest paradoksem. Jest całkowicie kochająca i w pełni nieograniczona. Co zgodnie z definicją paradoksu oznacza, że jest niemożliwa? Nie może być ograniczona tylko do miłości; nie może być ograniczona tylko do bycia nieograniczoną; albo nie jest nieograniczona.
Ziemia jest miejscem, gdzie to, co nieograniczone, staje się ograniczone; gdzie to, co pojedyncze, staje się wielością. Tutaj może poznać wspólnotę i samotność. Może poznać ból serca i nadzieję. Może poznać wszystko, czego nieograniczona istota czystej miłości nie może. Może pojąć i postrzegać zło; czego w rzeczywistości też nie może zrobić. Aby rozwiązać paradoks, musi doświadczyć bezradności i ograniczenia, i tego wszystkiego, jako Realne. W tym miejscu wszystko jest tak RZECZYWISTE.
Czym więc jest wolna wola? Wolna wola to możliwość przyjścia tutaj, aby pomóc rozwiązać paradoks „boga”. Być wszystkim, czym nie jesteśmy, aby wszystko cudowne i radosne mogło nadal istnieć. Aby sama miłość mogła nadal istnieć. Aby Nieograniczone nie było ograniczone do bycia tylko nieograniczonym.
Dlaczego odpowiedzi brzmią zawsze: „po prostu istnieć” i „wybierać miłość” i „nauczyć się kochać?” Ponieważ wszystko, co musisz zrobić, aby rozwiązać paradoks, to istnieć. A gdy tu istniejemy, za każdym razem, gdy wybieramy miłość, rozszerzamy wszechświat. Miłość jest tęsknotą życia za samym sobą. Pomimo rzeczywistości, w której żyjemy, nawet najciemniejsze dusze wśród nas nie mogą powstrzymać się od sięgania, tęsknienia i poruszania się w kierunku dobra i miłości.
Ponieważ miłość jest prawdziwą naturą tego, kim jesteśmy. A kiedy doświadczamy okropnych rzeczy, pytanie „dlaczego” przychodzi na myśl, ponieważ jest centralnym pytaniem miłości, życia i tego świata. Odpowiedź brzmi: „aby wszystko mogło nadal istnieć.”
Każda dusza wybrała przyjście tutaj i cierpienie z powodu miłości. Każda dusza kocha wszechświat, kocha życie i kocha ten świat i WSZYSTKIE światy. Każda dusza kocha WSZYSTKICH ludzi tak ogromnie i intensywnie, że wybrała przyjście tutaj, aby wszystkie wszechświaty mogły tętnić pięknym, radosnym ŻYCIEM.
Każde stworzenie, które widziałem, uznaje, że twoje życie daje im dar życia. A gdy każda dusza wraca do „domu” po śmierci, również pozna nagrody własnego daru. „Nagrodą” za ich poświęcenie będzie radość, miłość i uczucie niesamowitej, cudownej, pięknej radości z powodu ŻYCIA i MIŁOŚCI wszędzie we wszechświecie.
Kiedy wracasz do domu, spotykasz swoją własną duszę. Dobrowolnie przyszedłeś tutaj, aby zapomnieć o sobie. Dobrowolnie przyszedłeś tutaj, aby ocalić każdą piękną i wspaniałą rzecz. Cierpiąc to, czego „bóg” nie może, dajesz dar życia.
Informacje ogólne
Gender:
Kobieta
Date NDE Occurred:
między 1975-76
Elementy NDE
Czy w czasie twojego doświadczenia zdarzyło się związane z tym zdarzenie zagrażające życiu?
Tak, podczas gwałtownego znęcania się (duszenie). Śmierć kliniczna (ustanie oddechu lub czynności serca).
Moja ówczesna matka zastępcza lubiła dławić jako karę. Nauczyła się resuscytacji dziecka, aby móc mnie przywrócić do życia po tym, jak jej gniew posunął się za daleko.
Moja ówczesna matka zastępcza lubiła dławić jako karę. Nauczyła się resuscytacji dziecka, aby móc mnie przywrócić do życia po tym, jak jej gniew posunął się za daleko.
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia?
Całkowicie przyjemne
Czy czułeś się oddzielony od swojego ciała?
Tak, podążałem za moimi zastępczymi rodzicami i lekarzem z sali szpitalnej, długim korytarzem, przez podwójne drzwi (które zamknęły się za nimi). Obróciły się w kolejny róg, dalej wzdłuż korytarza i przez kolejne podwójne drzwi, które również zamknęły się za nimi. Weszli do biura i zamknęli drzwi. Tam rozpoczęli kłótnię. Kiedy moje NDE się skończyło, powtórzyłem im słowo w słowo to, co usłyszałem. Lekarz był zszokowany i pamiętam, jak trzymał moją rękę. Moi zastępczy rodzice wpadli we wściekłość i nazwali mnie demonicznym. Lekarz potwierdził, że to, co im powtórzyłem, było tym, co zostało powiedziane. Moi zastępczy rodzice również to przyznali. Ale oczywiście uznali, że to dlatego, że 'demony mi to powiedziały'.
Wyraźnie opuściłem swoje ciało i istniałem poza nim
Wyraźnie opuściłem swoje ciało i istniałem poza nim
Jak twój najwyższy poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia porównał się do twojej normalnej, codziennej świadomości i czujności?
Więcej świadomości i czujności niż normalnie. Nie ma porównania. Różnica jest jak w tym świecie, kiedy jestem prawie, ale nie zupełnie śpiący. Potem zaczynam śnić i wiem, że śnię, ale nie mogę nic z tym zrobić. A tam jest jak po zbyt dużej ilości kawy i prawie buzuję energią. Byłem sobą, ale byłem o wiele, wiele WIĘCEJ SOBĄ.
Kiedy podczas doświadczenia osiągnąłeś najwyższy poziom świadomości i czujności?
Nie mogę powiedzieć, naprawdę. Byłem niesamowicie świadomy i czujny przez cały czas. Natychmiast po opuszczeniu ciała byłem bardziej czujny i świadomy niż kiedykolwiek indziej.
Czy twoje myśli przyspieszyły?
Niewiarygodnie szybkie
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać?
Wszystko wydawało się dziać jednocześnie; lub czas się zatrzymał i stracił wszelkie znaczenie
Byłem poza Czasem. Spędziłem wieczność tam bawiąc się. Kiedy tu wróciłem, minęły tylko chwile. Nie byłem już zsynchronizowany z czasem Ziemi.
Byłem poza Czasem. Spędziłem wieczność tam bawiąc się. Kiedy tu wróciłem, minęły tylko chwile. Nie byłem już zsynchronizowany z czasem Ziemi.
Czy twoje zmysły były bardziej wyostrzone niż zwykle?
Niewiarygodnie bardziej żywe
Proszę porównać swoje widzenie podczas doświadczenia do codziennego widzenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Widziałem wszystko wokół mnie. To było widzenie 360 stopni. Ale widziałem też nad i pod. Widziałem na poziomie subatomowym. Widziałem w skali kosmicznej, chociaż nie umiałem tego wyrazić, dopóki nie dorosłem i nie miałem języka, by to opisać. Widziałem kolory, ale też widziałem zapachy. Widziałem, jak coś by się czuło. Widziałem w czasie i widziałem przez rzeczy.
Proszę porównać swoje słyszenie podczas doświadczenia do codziennego słyszenia, które miałeś bezpośrednio przed czasem doświadczenia
Słyszałem wszystko. Słyszałem dźwięk, jaki wydają gwiazdy; słyszałem dźwięki tak niskie, że nic na Ziemi ich nie słyszy. Słyszałem dźwięki o ekstremalnie wysokich tonach, które przynosiły mi tylko radość, a nie ból. Moje uszy są bardzo wrażliwe na Ziemi.
Czy wydawało się, że jesteś świadomy rzeczy dziejących się gdzieś indziej, jakby przez ESP?
Tak, fakty zostały sprawdzone
Czy przeszedłeś przez tunel?
Tak, ale to było bardziej wrażenie tunelu. Bardziej jak teleportacja. Mówiłem 'Podróż', gdy chciałem być gdzieś i było to prawie natychmiastowe.
Czy w swoim doświadczeniu widziałeś jakieś istoty?
Nie
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot?
Nie
Czy widziałeś lub czułeś się otoczony przez jaskrawe światło?
Światło wyraźnie mistycznego lub pozaziemskiego pochodzenia
Czy widziałeś nieziemskie światło?
Tak, byłem w obecności Boskiej wyższej mocy. To, co nazywamy światłem. To o wiele więcej, ale z pewnością jest światłem. Tak jak światło słoneczne, jest pryzmatem wszystkich kolorów i skondensowane w miłość.
Czy wydawało ci się, że wkroczyłeś do innego, nieziemskiego świata?
Wyraźnie mistyczna lub pozaziemska kraina. Byłem w duchowej egzystencji, która jest jak kokon, w którym Ziemia mieszka jako mała jego część. To było po prostu 'tam'. Kiedy umieramy, wracamy do czystej duchowej egzystencji, ale wciąż możemy dotykać i wchodzić w interakcje z większością fizycznego wszechświata. NIE wchodzimy w interakcje na Ziemi, ponieważ byłoby to niegrzeczne. To jeden z tych momentów 'jak wyjaśnić coś, czego nie mamy pojęcia?' dla mnie. Byłem tu, ale byłem tam. To nie inna kraina, ale jakbym wyszedł z fazy czasu i Ziemi. Więc 'nie' byłoby akceptowalną odpowiedzią... ale nie byłoby, ponieważ wciąż byłem w fizycznym wszechświecie, będąc jednocześnie poza nim. To dosłownie niemożliwe do dokładnego wyrażenia.
Jakie inne emocje odczuwałeś podczas doświadczenia?
Czułem się ogromnie kochający i całkowicie kochany. Czułem się połączony. Czułem się delikatnie i czule upokorzony (nie upokorzony). Czułem czułość wobec wszystkiego. Niesamowitą czułość. Doświadczyłem uczucia ogromnego honoru i zachwytu. Byłem zalany ogromnym morzem radości. Doświadczyłem niepowstrzymanego śmiechu czystej i nieskrępowanej rozkoszy.
Czy odczuwałeś spokój lub przyjemność?
Niesamowity spokój lub przyjemność
Czy odczuwałeś radość?
Niesamowita radość
Czy czułeś poczucie harmonii lub jedności z wszechświatem?
Czułem się zjednoczony lub jedno ze światem
Czy nagle wydawało się, że rozumiesz wszystko?
Wszystko o wszechświecie Wiedziałem i rozumiałem wszystko w jednej chwili. Odwiedzałem planety i w jednej chwili wiedziałem wszystko o ich społeczeństwach. O historii ich świata. Wiedziałem o 'szacunku' i dlaczego jest to najważniejsza rzecz w całym wszechświecie. Że szacunek jest równy, jeśli nie większy niż miłość. Brak szacunku wobec drugiego jest po prostu nie do pomyślenia na poziomie duchowym. To nie jest 'przestępstwo' ani 'grzech', to po prostu 'Nikt by NIGDY. Co za dziwny pomysł!' Były rzeczy, których nie wiedziałem, ale wiedziałem, że ich nie wiem i że to doskonałe, że nie wiem.
Czy sceny z przeszłości wróciły do ciebie?
Nie
Czy przychodziły ci obrazy z przyszłości?
Sceny z przyszłości świata Widziałem też niektóre z mojej własnej przyszłości, ale nie jako 'to się stanie', ale raczej jako obietnice. Wszystkie oprócz jednej się spełniły. Pokazano mi przyszłe zmagania świata. Prawie kliknąłem 'nie', ponieważ nie mam zamiaru ich ujawniać, a głupio powiedzieć: 'Tak, ale nie mogę ci powiedzieć.' Trochę niegrzecznie. Wystarczy powiedzieć, że wstrząsy i zmagania, których ludzie się boją, miną. Kiedy powiedziano mi, że wkrótce pojawi się pokolenie, które będzie bardziej 'duchowe', ale znacznie mniej 'religijne', nie wydawało mi się to w ogóle możliwe. Powiedziano mi, że trend będzie kontynuowany i ostatecznie świat będzie 'luźno monoteistyczny', a religie staną się kanałami dla altruizmu, a kościoły będą miejscami nawiązywania kontaktów i przyjaźni, a nie miejscami 'zewnętrznego kultu', jak nazywają religię.
Czy dotarłeś do granicy lub punktu bez powrotu?
Nie
Bóg, duchowość i religia
Jaka była twoja religia przed twoim doświadczeniem?
Chrześcijanin-protestant Nie miałem naprawdę żadnej religii. Nie uczono mnie niczego, ponieważ moi zastępczy rodzice uważali mnie za 'opóźnionego'. Powiedziano mi, że Jezus nie kocha 'głupich zwierząt' (jak ja). Nie miałem naprawdę pojęcia o 'bogu', które pamiętam przed nimi. Nawet po nich. Zrozumienie, że to był 'bóg', którego spotkałem, przyszło później.
Czy twoje praktyki religijne zmieniły się od czasu twojego doświadczenia?
Tak, próbowałem być chrześcijaninem, ale nie mogłem znaleźć 'bóg jest miłością' w istocie opisanej w biblii. Próbowałem być buddystą, ale cała ta 'nieprzywiązanie' nie działała w ogóle z moimi plikami NDE. Ziemia jest świętym doświadczeniem; nie mamy żyć, próbując uciec.
Jaka jest twoja religia teraz?
Inne wierzenia- New age Jestem panenteistą. Wierzę, że wyższa moc jest we wszystkich rzeczach, przez wszystkie rzeczy, jako wszystkie rzeczy i przekracza wszystko. Jest kochająca, świadoma i zainteresowana.
Czy twoje doświadczenie zawierało cechy zgodne z twoimi ziemskimi przekonaniami?
Treść, która była zarówno zgodna, jak i niezgodna z przekonaniami, jakie miałeś w momencie doświadczenia. Wybrałem ostatnią opcję, ponieważ tak naprawdę nie miałem żadnych przekonań w tamtym czasie. Byłem za młody i nikt mnie niczego nie nauczył, ponieważ uważali mnie za zbyt głupiego, by żyć (a co dopiero się uczyć). Więc zasadniczo nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie.
Czy doświadczyłeś zmiany wartości i przekonań z powodu swojego doświadczenia?
Tak. Naprawdę nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, więc odpowiem na inne. Zdecydowanie zmienia to sposób, w jaki wchodzę w interakcje ze światem i ludźmi. Jak odnosiłem się do religii i jak trudno było mi opuścić religię, w której zostałem wychowany. Przewrotnie, to również sprawiło, że nigdy nie mogłem pozostać w tej religii.
Czy wydawało ci się, że napotkałeś mistyczne istnienie lub obecność, albo słyszałeś nierozpoznawalny głos?
Spotkałem zdecydowaną istotę lub głos wyraźnie mistycznego lub nieziemskiego pochodzenia. Istota mnie 'prowadziła', komunikując się ze mną. Nie 'mówiła' w naszym rozumieniu. Doświadczyłem Obecności, która nie była dokładnie istotą w sensie fizycznego ciała zajmującego przestrzeń. To była Świadomość, Inteligencja, która była wszędzie. Również się komunikowała, ale bez słów. Gdy tylko weszliśmy do tego, co nazwałem 'komnatą', zrozumiałem, że ta Istota jest wszędzie, we wszystkim.
Czy widziałeś zmarłych lub duchy religijne?
Nie
Czy napotkałeś lub stałeś się świadomy istot, które wcześniej żyły na ziemi i są opisane w religiach (na przykład: Jezus, Mahomet, Budda, itp.)?
Nie
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat istnienia Boga?
Tak. Powiedziano mi, że wybrałem przybycie na Ziemię, zanim to zrobiłem. Były inne informacje, których nie chcę ujawniać. Otrzymałem jednak coś w rodzaju 'przypowieści' o tym, jak moja dusza wybrała wcielenie na Ziemi. Było tam wiele innych dusz, przygotowujących się do wejścia w 'portal narodzin' i przeżycia ludzkiego życia.
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat uniwersalnego połączenia lub jedności?
Tak. Jesteśmy zarówno samoświadomi, jak i iskrą boskości. Pomyśl o tym jak o byciu w powietrzu. Powietrze wokół ciebie jest twoim powietrzem... ale całe powietrze wszędzie jest powietrzem. To wszystko jest takie samo, nawet jeśli nie jesteś w nim zanurzony. Wszyscy jesteśmy we wszechświecie, częścią wszechświata. Nie możesz oddzielić części wszechświata od wszechświata, ponieważ wszystko jest wszechświatem.
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat istnienia Boga?
Tak. Zostałem zabrany przed oblicze Boskiej Inteligencji. Znałem Ją, a Ona znała mnie. To sprawiło mi wiele problemów, gdy odszedłem od chrześcijaństwa. Po tym, jak zostałem odebrany rodzicom zastępczym, zostałem wychowany jako adwentysta dnia siódmego przez rodziców mojej matki. Trudno mi było odejść, ponieważ absolutnie wiedziałem ponad wszelką wątpliwość, że istnieje 'bóg' i że jest absolutnie kochający. Ani jedna wątpliwość co do tego.
W odniesieniu do naszego ziemskiego życia poza religią
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś specjalną wiedzę lub informacje na temat swojego celu?
Tak, tylko dlatego, że większość o tym zapomniała, nie dlatego, że jest we mnie coś wyjątkowego. Wiem o naszym celu tutaj, ale wciąż z nim walczę. Wciąż płaczę, narzekam i chciałbym być znowu 'tam'. Wciąż wściekam się, że moja dusza wybrała tak niewiarygodnie trudne życie. Nienawidzę tego czasami za to, co postrzegam jako arogancję w tym wyborze. Wybrała cierpienie, ale czuję, że ja (świadomość) cierpię i to wydaje się niesprawiedliwe. Często żałuję, że wiem.
Czy w czasie swojego doświadczenia zdobyłeś informacje na temat sensu życia?
Tak. Opisałem to szczegółowo w NDE. Tutaj będę krótki. Istniejemy, aby rozwiązać paradoks 'nieograniczonego, kochającego boga'. Nie może być ograniczony tylko do miłości, bo nie byłby nieograniczony. A jednak jest faktycznie ograniczony do miłości. Nie może być nieograniczony, ale stworzyć kamienia, którego nie może podnieść... Chyba że może. Jesteśmy odpowiedzią na ten dylemat. Doświadczamy 'kamienia, którego nie mogę podnieść' jako RZECZYWISTEGO. Więc 'bóg' doświadcza ograniczenia jako RZECZYWISTEGO, przez nas, za naszym (duchowym) pozwoleniem. Ponieważ JESTEŚMY częścią Boskości, doświadcza tego tak jak my. Twoim celem jest istnieć. Wszystko inne to dodatek.
Czy podczas swojego doświadczenia uzyskałeś informacje na temat życia po śmierci?
Życie po śmierci zdecydowanie istnieje. Tak. Otrzymałem moje O.B.E., aby pomóc mi to zrozumieć. Powiedziano mi również bardzo wyraźnie (informacje zostały pobrane do mojego umysłu. Część była zablokowana przed moją zdolnością zrozumienia do później, ale od początku wiedziałem ponad wszelką wątpliwość, że nie przestajemy istnieć po śmierci).
Czy uzyskałeś informacje na temat tego, jak żyć nasze życie?
Tak. Ludzie mają zarówno zbyt wysokie, jak i zbyt niskie oczekiwania wobec siebie. Ustaw swoje poprzeczki wyżej. Przestań się obwiniać. Staraj się nie mówić sobie niczego, czego nie powiedziałbyś komuś innemu, zwłaszcza komuś, kogo bardzo, czule kochasz i kto cierpi. Ty też jesteś człowiekiem.
Czy podczas swojego doświadczenia uzyskałeś informacje na temat trudności, wyzwań i cierpień w życiu?
Tak. Nigdy nie jesteśmy sami, nawet jeśli tak się czujemy. Wokół nas jest wiele dusz, które nas wspierają. Twoje zwierzęta domowe rzeczywiście mają dusze i rzeczywiście przyszły tutaj, aby służyć ci z wielką miłością jako towarzysze. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym, co przychodzimy doświadczyć, ale jesteśmy kochani czule i głęboko, niezależnie od tego, czy sobie poradzimy, czy nie. Oni wiedzą, że to trudne; tak naprawdę tylko duchowi Mistrzowie Wagi Ciężkiej przychodzą tutaj. Praca bycia tutaj jest znana jako najtrudniejsza we wszechświatach. Jeśli tu jesteś, bez względu na to, jak okropny, bezużyteczny, mały, bezwartościowy lub zły się czujesz... jesteś duchowo ogromny i jednym z najpotężniejszych, najwspanialszych bytów istniejących gdziekolwiek. Kiedy patrzymy z podziwem na tych, których nazywamy 'aniołami', to dla nich jest to jak Największy Monarcha, jaki kiedykolwiek żył, patrzący z podziwem na wiejskiego żebraka. To graniczy z absurdem, ale oni wiedzą, że zapomniałeś o sobie... wciąż. Obraz jest zabawny. Słoń skulony i pełzający przed mikroskopijną mrówką w hołdzie.
Czy podczas swojego doświadczenia uzyskałeś informacje na temat miłości?
Tak. Największą cechą miłości jest szacunek. Nie traktuj innych tak, jak chciałbyś być traktowany. Traktuj ich tak, jak oni chcą być traktowani, o ile nie musisz łamać siebie ani innych, aby to zrobić. Nie szukaj krzywdzenia innych dla własnej przyjemności. Miłość jest tęsknotą życia za sobą samym. Miłość rozszerza wszechświat. Miłość jest samą tkanką wszystkiego. Ta energia, którą naukowcy nazywają budulcem na poziomie subatomowym? To jest Miłość. Wszystko jest stworzone z miłości. Wielka boska inteligencja jest miłością i wszyscy tęsknimy za Nią (za sobą). Miłość jest największym wyrazem twojego prawdziwego ja. Ci, którzy nie kochają, są najbardziej nieszczęśliwymi stworzeniami w istnieniu, ponieważ są tak daleko od Boskiej Inteligencji, jak to tylko możliwe, a wciąż istnieją.
Jakie zmiany w życiu nastąpiły po twoim doświadczeniu?
Trudno powiedzieć, ponieważ byłem małym dzieckiem. Jednak przez lata było to niesamowicie mieszane błogosławieństwo. Zawsze miałem myśli samobójcze. Na początku trzymały mnie one przy życiu, bo to była dosłownie JEDYNA miłość, jaką doświadczyłem. Skrajności mojego dzieciństwa nie można przecenić. Oczywiście, prawie umarłem (na dobre). To było bardzo blisko, i to nie tylko z powodu bezpośrednich ataków. Byłem prawie martwy z głodu, gdy zostałem usunięty z domu. Później w życiu doświadczyłem również strasznych tragedii. Często sprawiały one, że pozostanie tutaj było prawie niemożliwe. Ból prawie zawsze był większy, niż mogłem znieść. Mam również intensywny, przewlekły ból fizyczny... a 'tamta strona' to ciągła, gryząca tęsknota. Dziwnie jednak daje mi też nadzieję, że mogę przez to przejść, jeśli tylko będę brnął dalej. Najbardziej niebezpieczne dla mnie jest przyciąganie ateizmu. Gdybym mógł przekonać siebie, że nie ma życia po śmierci, zabiłbym się w sekundę. Nie doświadczać niczego więcej to najbardziej kusząca rzecz, jaką mogę sobie wyobrazić. Wielu ludzi zazdrości tego doświadczenia, ale bycie tutaj, zwłaszcza jeśli cierpisz, jest milion razy trudniejsze, gdy masz absolutną pewność, że jest lepiej 'tam'. Jedyną rzeczą, która trzyma mnie w tym świecie, jest przekonanie, że mam przynajmniej jakiś cel bycia tutaj. Istnieje coś w rodzaju daru w posiadaniu pięknych wspomnień, by mówić sobie: 'Po to to robisz'. Niestety, nie jest to tak wielka pociecha, jakby się mogło wydawać. Z drugiej strony wiem, że jeśli nie dotrwam do końca tego życia, nie będzie żadnego osądu, tylko miłość. Myślę, że to powinno ułatwić sprawę, ale prawie równoważy to poczucie celu. Chciałbym móc powiedzieć, że to wszystko słońce i róże, ale tak nie jest. Na pewno nie. Wołanie drugiej strony to 'cierń w moim boku', który nigdy nie przestaje wbijać się głębiej.
Czy twoje relacje zmieniły się konkretnie w wyniku twojego doświadczenia?
Nie
Po NDE
Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami?
Tak. To znaczy, po prostu nie mamy wystarczająco pięknych słów. Nie mamy słów, by opisać wiele pojęć. Jak opisać kolory, których nawet nie możemy zobaczyć, a co dopiero opisać? Jak wytłumaczyć 'wieczność nie podlega zasadom czasu' w zrozumiały sposób ludziom, którzy znają tylko świat, gdzie czas jest uważany za absolut? Jak wyrazić, że 'miłość' to nie tylko emocja, nie tylko działanie, to RZECZ i moc mająca substancję.
Jak dokładnie pamiętasz to doświadczenie w porównaniu do innych wydarzeń życiowych, które miały miejsce w czasie doświadczenia?
Pamiętam doświadczenie tak dokładnie, jak inne wydarzenia życiowe, które miały miejsce w tym samym czasie. Mam niezwykle dokładne wspomnienia z tamtego okresu. Sporo z nich zostało potwierdzonych wiele lat później. Na przykład moja matka zniknęła w 1977 roku. Pamiętam wydarzenia, które zostały potwierdzone w 1996 roku, a następnie dalej potwierdzone w 2016 roku. Wielu ludzi lubi wybiórczo traktować moje wspomnienia, akceptując tylko te, z którymi się zgadzają. Gdybym tylko miał podobny luksus!
Czy po przeżyciu posiadasz jakiekolwiek zdolności psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne dary, których nie miałeś przed doświadczeniem?
Tak. Wolę o tym nie mówić. Jako dziecko byłem wielokrotnie egzorcyzmowany z tego powodu. Powiedzmy, że moja intuicja jest 'niesamowita'.
Czy są jakieś jedno lub kilka części Twojego doświadczenia, które są dla Ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Proszę wyjaśnić.
Bycie w obecności boskiej inteligencji. To przede wszystkim sprawia, że tu zostaję. Z powodu mojej miłości do Niej, a nie Jej miłości do mnie. Jej miłość do nas jest bezwarunkowa. Moja miłość do Niej również jest bezwarunkowa... jak dotąd. Być może pewnego dnia wciąż Ją zawiodę. Boję się, że tak się stanie, ale na razie nie.
Czy kiedykolwiek dzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi?
Tak. Dopiero niedawno. Kiedyś, lata temu, powiedziałem o tym, ale tak prywatnie, jak tylko mogłem. Jako dziecko powiedziałem o tym i zostałem 'egzorcyzmowany', więc milczałem przez dziesięciolecia. Potem bałem się oskarżeń o 'demony' i tym podobne, więc milczałem jeszcze dłużej. Większość, która to usłyszała, znalazła w tym spokój. Inni czują potrzebę agresywnego 'obalania' tego lub zadawania głupich pytań, takich jak 'Czy w niebie nadal pijemy piwo i pierdzimy?', co było zabawne tylko przez krótki czas.
Czy przed swoim doświadczeniem miałeś jakąkolwiek wiedzę na temat doświadczeń bliskich śmierci (NDE)?
Nie
W co wierzyłeś na temat rzeczywistości swojego doświadczenia krótko (dni do tygodni) po jego zaistnieniu?
Doświadczenie było zdecydowanie realne. Nigdy nie udało mi się przekonać samego siebie, że nie było prawdziwe. Właściwie to ostatecznie doprowadziło to do upadku ateizmu we mnie. Po prostu nie mogłem tego zlekceważyć. Szczególnie O.B.E. było dla mnie niemożliwe do odrzucenia. Oni mogli, ale ja nie.
Co sądzisz na temat rzeczywistości swojego doświadczenia teraz?
Doświadczenie było zdecydowanie realne. Ponownie, doświadczenie poza ciałem jest czymś, czego nie mogę odrzucić. Ludzie mówią mi, że to wymyśliłem lub źle pamiętam. Zbyt wiele innych wspomnień, mających 42 lata, zostało zbyt doskonale potwierdzonych. Nie mogę ich odrzucić tylko dlatego, że byłoby to społecznie wygodniejsze. Moja pamięć zawsze była zbyt niepokojąco dokładna, abym mógł je wybiórczo traktować. Jestem autystyczny, więc niestety pamiętam rzeczy nawet w kategoriach 'powiedziano mi, że...' w przeciwieństwie do 'doświadczyłem, że...'. Jak mam przyjąć jedno niewiarygodne wspomnienie i odrzucić drugie? To dla mnie nielogiczne tylko dlatego, że dla innych jest logiczne.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu coś odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia?
Nie
Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś/aś dodać o swoim doświadczeniu?
Próbowałem psychodelików. LSD (podane mi bez zgody) i dwa razy próbowałem salwii divinorum. Chciałbym skopiować i wkleić różnice tutaj, jeśli mam miejsce. Próbowałem ponownie doświadczyć NDE poprzez narkotyki. Raz podano mi LSD bez mojej zgody, a dwa razy próbowałem salwii divinorum. Omówię to znacznie szerzej niż wcześniej, więc ważne jest zrozumienie ograniczeń moich doświadczeń. Trip LSD był pozytywny, pierwszy trip salwii był pozytywny. Drugi trip salwii nie był przyjemny, ale nie tyle przerażający, co po prostu niezbyt przyjemny. Opisy 'tripów' można znaleźć poniżej. Istnieją bardzo, bardzo duże różnice między tymi dwoma doświadczeniami. Ciągle widzę argument, że NDE są wywoływane przez halucynogenne narkotyki w organizmie. Zazwyczaj ludzie próbują użyć DMT jako głównego kandydata, ale niektórzy mówią 'lub inne narkotyki w systemie, które również prowadzą do halucynacji'. Miałem też łagodne halucynacje podczas morfiny na ból. Nie biorę już morfiny i poprosiłem szpital, aby umieścił ją na liście alergii, ponieważ jej nienawidzę, głównie z tego powodu, ale także dlatego, że wywoływała u mnie mimowolne negatywne emocje. Pozwólcie, że zbadam różnice. Niektóre z nich, takie jak ketamina, wymienię na podstawie tego, co czytałem o doświadczeniach ludzi i co pokazały mi badania online. Poza LSD i salwią nie mam osobistego doświadczenia. Czytałem tylko o doświadczeniach innych, a jak wiemy, nie każdy publikuje każde doświadczenie w Internecie. Kiedy budzisz się z NDE, wciąż wydaje się realne. Kiedy wychodzisz z tripa, czy pozytywnego, czy negatywnego, to oczywiście był trip i tak się czuje potem. Tak jak budzisz się ze snu i wiesz, że nie był prawdziwy, tak samo jest z 'tripem'. Podobieństwo: Zarówno w NDE, jak i w tripach czułem, że zyskałem większe zrozumienie i wiedzę. Trip narkotykowy zabiera cię w podróż. Kiedy masz NDE, wyruszasz w podróż. Różnica polega na 'zabranym' versus 'wyruszaniu'. To znaczy, jedno czuło się, jakby działo się mnie, drugie czuło się, jakbym był świadomy, czujny i bezpośrednio przyczyniał się do doświadczenia--jeśli nie aktywnie je prowadził. Podążałem za moim przewodnikiem, bo chciałem, a nie dlatego, że nie było innej opcji. W tripach, kiedy spotykasz ludzi, rozmawiają z tobą. W moim NDE komunikacja była kompletna i natychmiastowa. WIEDZIAŁEM ich zdania w mniej niż mgnienie oka. Pełna rozmowa miała miejsce w jednej chwili. Nikt nie narratywał ani nie mówił na głos. 'Uśmiechy' były bardziej wyczuwane i znane niż 'widziane', również. Znałem pełną treść emocjonalną drugiej osoby. Ciepło, miłość, więź, życzliwość, czułość... to wszystko było osadzone w tym poczuciu 'uśmiechu'. Osoby z NDE często używają bardzo trafnego słowa 'pobranie', ponieważ otrzymujesz informacje, których nie ma przez sekundę, a w następnej chwili są w pełni obecne. Pełne informacje, które zajęłyby lata spisania w bibliotece książek, tam w jednej chwili w całości. NDE kończy się, jeśli zdecydujesz się je zakończyć. Natychmiast. Jeśli jesteś 'po' tripie, narkotyk po prostu dalej działa na ciebie, wciągając twój umysł z powrotem. Nie ma ucieczki, dopóki nie minie. W NDE wszystko, co musi się wydarzyć, to przyjść ci do głowy, że jesteś gotowy, aby to się skończyło, i tak się dzieje. Mówiąc o tym, DMT to narkotyk o najkrótszym czasie działania, jaki znam, który może być wytwarzany przez organizm i jest wystarczająco silnym halucynogenem, aby wywołać intensywność na poziomie NDE. Nie wiadomo, czy jest wytwarzany w wystarczająco wysokich poziomach, aby to zrobić (i nie znaleziono DMT w martwych ludzkich mózgach, tylko u szczurów). Ale jeśli wstrzyknie się go zewnętrznie w odpowiedniej ilości, może wywołać halucynacje. Jeśli wstrzyknie się wystarczającą ilość DMT, aby wywołać halucynacje tak intensywne jak NDE, twój 'trip' będzie trwać pół godziny, czy ci się to podoba, czy nie. Ludzie, którzy umierają i mają NDE, gdyby było to spowodowane DMT, mieliby silne halucynacje psychodeliczne przez co najmniej pół godziny. Ludzie, którzy zostali reanimowani, nie zgłaszali, że zaraz po reanimacji mieli psychodeliczny trip narkotykowy. Powszechnie zgłaszane halucynacje nie przypominają halucynacji DMT, ale raczej halucynacje niedotlenienia mózgu (gdzie zazwyczaj nie charakteryzują się one psychodelicznymi kolorami i często występuje utrata pamięci. W przeciwieństwie do tego, DMT nie jest znane z powodowania utraty pamięci poza zapomnieniem samego tripa w niektórych przypadkach). Halucynacje niedotlenienia są bardziej jak mikro-drgawki niż psychodeliczny trip. Rzadko mają też wirujące/ruchome halucynacje psychodelików. W przeciwieństwie, na przykład, do ketaminy (gdzie większość tripów jest zgłaszana jako negatywne i/lub przerażające), NDE rzadko są negatywne. Nawet te negatywne pozostawiają osobę z pozytywnym odczuciem po i zmieniają życie. Większość ma wpływ na zachowanie i stan psychiczny, który utrzymuje się przez znaczący czas, w przeciwieństwie do przejrzystości po tripie, która zwykle szybko zanika. Podczas tripów narkotykowych czułem się bardzo beznamiętny. Byłem dwiema oddzielnymi istotami jednocześnie - obserwowałem siebie mającego doświadczenie, jednocześnie go doświadczając. W NDE byłem w pełni zintegrowany i nie było żadnej 'obserwującej' części mojego umysłu. Byłem w 100% przytomny podczas mojego NDE, podczas gdy nie byłem w moich 'tripach'. Tylko część mojego umysłu była świadoma otaczającego świata podczas tripów i zajęło mi sporo czasu, aby uświadomić sobie, że chcę coś zrobić, kiedy tripałem. Nawet w momentach, gdy narkotyki zmuszały mnie do 'przytomności', wciąż czułem się nieco poza kontrolą i często musiałem odrzucać lub ignorować rzeczy, które działy się wbrew mojej woli (wyjaśnię poniżej). Mój wzrok nie był tylko wzmocniony w NDE, ale był, z braku lepszego słowa, prawie nadprzyrodzony. Miałem nie tylko pełny wzrok (nie tylko 360 stopni - widziałem również powyżej i poniżej siebie), ale także widziałem kolory, których ludzkie oczy nie mogą, i miałem synestezję. W każdym razie. Pomyślałem, że wyjaśnię niektóre z moich powodów znacznej niezgody z powszechnym założeniem, że to tylko jak trip na psychodelicznych narkotykach. Przechodząc do tripów, aby ludzie mogli zorientować się, czego doświadczyłem, oraz różnic i podobieństw. LSD: LSD podał mi wtedy znajomy, kiedy byłem na Rainbow Gathering (zostałem zaproszony przez rdzennego mieszkańca na rdzenne zgromadzenie) w lasach Kolorado. Stare 'nie pij Kool-Aida' było moim przypadkiem, z tym że ona włożyła je do soku pomarańczowego. Przynajmniej powiedziała mi, co zrobiła, i zaczęło się od uciszenia części mojego umysłu, którą naprawdę czułem, że potrzebuję i nie chciałem jej uciszać. Czułem się całkowicie odłączony od otaczającego świata i nie podobało mi się to uczucie. Stamtąd, po tym jak poprosiłem ją, aby NIE zabierała nas do miasta (chciała iść do K-mart), zabrała nas do miasta. Byłem zbyt daleko w tripie psychodelicznym, aby wystarczająco argumentować. Nie byłem w stanie odeprzeć jej argumentów i czułem, że muszę się poddać. W samochodzie doświadczyłem 'oddychających ścian' i typowych jaskrawych kolorów. Czułem topnienie w ciele i głowie. Nie bardzo mi się to podobało, ale nie nienawidziłem. Jednak podobał mi się 'oddychający' wygląd tylnego siedzenia samochodu i wydawało mi się, że mój wzrok jest wzmocniony. Podczas gdy kolory były bardziej żywe, nie były to żadne, których nie możesz zobaczyć ludzkimi oczami. Podróż przez sklep była pełna wydarzeń i brzydka. Moja znajoma coś zepsuła, próbowałem ją przekonać, żeby pozwoliła mi to kupić (wychowano mnie, że jeśli coś zepsujesz, kupujesz). Odmówiła i zabrali ją na zaplecze z ochroną, a ona została dożywotnio zbanowana ze wszystkich K-Martów. Siedziałem na zewnątrz, czekając na nią, wciąż tripałem i walczyłem z halucynacjami, które ciągle mnie ogarniały. Nie odbyłem żadnych, jak bym to nazwał, 'mistycznych podróży', tak jak podczas pierwszego tripa salwii. Salvia 1: Mój pierwszy trip na salwii divinorum był niezwykle przyjemny. Włączyłem Beethovena i doświadczyłem go z bardzo łagodnym poczuciem synestezji (szczególnie w porównaniu z synestezją NDE). Mogłem 'widzieć' muzykę. Uświadomiłem sobie również fakt, że dźwięk ma fizyczną obecność. Z jakiegoś powodu uznałem to za NAJBARDZIEJ NIESAMOWITE uświadomienie. Że chociaż przenika przez ściany, jest fizyczny (fale dźwiękowe). Następnie zobaczyłem halucynację, że jestem na psychodelicznie błyszczącym brzegu wewnątrz domu, podczas gdy na zewnątrz padał deszcz. Widziałem ocean w najżywiej niebieskim kolorze, jaki tylko możliwy, fale zwieńczone błyszczącą bielą, ogień trzaskający na palenisku w spektakularnie błyszczący i wijący się sposób, spowolniony w najpiękniejszy sposób. Trip był bardzo krótki, co jest jednym z powodów, dla których go wybrałem (a także dlatego, że jest legalny w moim stanie). Zejście było dość łagodne. To było bardzo przyjemne doświadczenie, ale zdecydowanie był to 'trip' i tak się czuło w trakcie i po. Salvia 2: W tym 'tripie' doświadczyłem uczucia 'fizycznego topnienia', którego nie miałem za pierwszym razem. Czułem, jak czubek mojej głowy topi się i kapie jak błyszczący wosk. Uznałem to za niezwykle niekomfortowe. Gdy zacząłem czuć dyskomfort, ciągle wyobrażałem sobie, że ludzie wchodzą do pokoju, aby mi pomóc. Gdy tylko uświadomiłem sobie, że naprawdę ich tam nie ma, znikali, a kolejna osoba wchodziła do pokoju. To zdarzyło się kilka razy, za każdym razem mnie denerwując. Zawsze była to osoba, której NIE chciałbym mieć w pokoju, gdy czuję się bezbronny i niezdolny do obrony. Było to bardzo niekomfortowe doświadczenie, ale w końcu udało mi się wstać z łóżka i zadzwonić do znajomego. Skończyło się tym, że byłem z nim zbyt otwarty i żałuję, że powiedziałem mu większość z tego. Podczas rozmowy z nim przypomniałem sobie rzeczy, o których starałem się nie myśleć i nigdy nie mówiłem nikomu. Zdałem sobie sprawę, że to robię, ale czułem się zmuszony kontynuować. On był całkiem miły i spoko, ale poczułem się naruszony (nie przez niego, tylko że wyjawiłem sekrety, których nie chciałem ujawniać). Nie było to przerażające ani przerażające. Dało mi wgląd w to, komu ufam, a komu nie, i naprawdę pomogło mi przepracować traumę związaną z tymi wspomnieniami, które wygadałem. Mimo to, nie zrobiłem tego ponownie, ponieważ nie podobało mi się to doświadczenie. Morfina: Podano mi morfinę w szpitalu. Wcześniej doświadczyłem tylko kilku drobnych halucynacji, takich jak ściany lekko wirujące lub krzesła poruszające się w sposób podobny do falujących wodorostów przez sekundę lub dwie. Jednak tym razem czułem, że nie mogę oddychać, a im bardziej próbowałem pozbyć się tego uczucia, tym bardziej stawało się intensywne. Zacząłem szukać tego, co naciska na moją klatkę piersiową. Część mnie racjonalnie wiedziała, że nic tam nie ma i że oddycham, ale ciągle hyperwentylowałem, a ściany poruszały się w moim kierunku w peryferyjnym widzeniu. W końcu po prostu zniosłem to w milczeniu, ciągle zmuszając się, aby nie próbować zdjąć szpitalnej koszuli, żeby przestała mnie dusić. Nie chcę już nigdy mieć morfiny. Czułem się, jakby GODZINAMI nie mogłem oddychać, mimo że saturacja tlenem była idealna. Więc weźcie z tego, co chcecie. Istnieją radykalne różnice między moimi 'tripami' a moimi NDE. WSZYSTKIE moje NDE miały to samo poczucie doskonałej przytomności, bycia RZECZYWISTYM, a wszystkie moje tripy miały wspólne poczucie bycia kontrolowanym przez narkotyk, nie przeze mnie. Były również nieuniknione aż do własnego zakończenia, bez możliwości przerwania ich, dopóki narkotyk działał w moim organizmie.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci w komunikacji swojego doświadczenia?
Znowu nie mogę nic wymyślić, przepraszam!
Opis doświadczenia 16120
Cześć Jeffrey,
Jak wiesz, miałam wielokrotne NDE. Większość z nich jest do siebie tak podobna, że tak naprawdę się nimi nie przejmuję.
Pierwsze z nich nazywam „Łonem”. Jest podobne do doświadczeń „pustki”, z tą różnicą, że widziałam różowe błyski (czasami inne kolory, ale zazwyczaj różowe), jak przytłumione, ciemne błyskawice. Unosiłam się w ciemności, wszystko było spokojne i niesamowicie ciche. Istniałam, to nie było przerażające. Czułam się ciasno owinięta ogromną miłością. (Myślę, że ważne jest, abyś pamiętał, że miałam między 3 a 5 lat – w tym NDE byłam bardziej „w” swoim ludzkim umyśle niż w jakimkolwiek innym, ale byłam bardziej jak normalne, dociekliwe dziecko, bez moich ograniczeń, uszkodzenia mózgu i autyzmu). To doświadczenie było również wynikiem przemocy, jakiej doświadczyłam od rodziców zastępczych jako dziecko. Nie pamiętam, która kara doprowadziła do tego, ale mgliście łączę z nim utonięcie i reanimację.
Czułam to, co zwykle nazywam swoim „towarzyszem”. Przewodnik, anioł stróż, jakkolwiek chcesz. Był tam, jako obecność, ale tym razem nie jako istota światła, po prostu gdzieś na obrzeżach mojego „wiedzenia”.
Zapytałam: „Co to za miejsce?”
Odpowiedział telepatycznie: „To twoja pamięć.”
Będąc oczywiście mądrzejszą od przeciętnego idioty, powiedziałam: „Nie pamiętam tego.” (Za każdym razem, gdy o tym myślę, śmieję się – byłam W pamięci, więc oczywiście to pamiętałam!) Kontynuowałam: „Dlaczego tu jestem?”
„To było miejsce, gdzie czułaś się kochana. Przyszłaś tutaj, aby czuć się bezpiecznie.”
Zastanawiałam się nad tym przez chwilę. „Czy to moja mamusia?” (Miałam pięć lat, więc „mamusia” było całkowicie odpowiednim słowem).
„Tak, ale nie ta.”
Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć, więc milczałam przez chwilę, po prostu unosząc się w spokojnej, ciężkiej ciemności. Znów pojawiły się różowe błyski, więc zapytałam: „Co się dzieje?”
„Nadchodzi światło.”
„Czy się rodzę?”
„Nie. To łono stworzenia. To twój sposób na zrozumienie tego.”
„Pierwszy raz, gdy wiedziałam, że jestem sobą.” (Wtedy miało to sens)
„Tak. Pierwszy raz, gdy poznałaś siebie. Pierwszy raz, gdy poczułaś miłość.”
„Więc wtedy poznajesz siebie? Gdy poznajesz miłość, poznajesz siebie.” (Czułam się całkiem sprytna, że to rozgryzłam. Wciąż śmieję się z dziecięcej radości, jaką czerpałam z tego „głębokiego” odkrycia, lol!)
W tym momencie, choć nie widziałam ciała ani nawet go nie czułam, zrobiłam coś, co uznałabym za fikołki lub przewroty. „Istnieję.” (Znów czułam się szczególnie sprytna i zachwycona tym „uświadomieniem”, które napełniło mnie ogromną radością i śmiechem).
„Zawsze istniałaś, po prostu od czasu do czasu zapominasz.” (Teraz towarzysz wyraził rozbawienie i wielką miłość wobec mnie)
Wisiałam zawieszona w bezkresnym morzu nicości, obserwując rzadkie błyski koloru wokół mnie. Potem przyznałam, że nadszedł czas, by wrócić, i wróciliśmy do mojego ciała.
~o~O~o~O~o~
Naprawdę nie wiem, JAK opisać to doświadczenie.
Byli tam ludzie. Byłam w dorosłym ciele, kobiecie (nie byłam „sobą”, byłam innym „ciałem” – znów, nie wiem, jak to wyrazić). Miałam na sobie togę, podobnie jak wszyscy wokół mnie. Jako dziecko opisywałam to jako noszenie białych zasłon. Nie miałam pojęcia, czym jest toga.
Podłoga była niejako „granitowa”, ale w zasadzie była twardą, niewidzialną powierzchnią, pod którą znajdował się wszechświat. Jak obrazy kosmosu, galaktyk, mgławic. Było trójwymiarowe, ale mogliśmy po nim chodzić. (Przepraszam, wiem, że to dziwne, jak mówiłam, nie mam pojęcia, jak to wyjaśnić). Nazwałabym „wystrój” może starożytną Grecją? Ciężko powiedzieć. Białe marmurowe kolumny prowadzące do białego marmurowego sufitu, jak świątynia bez ścian.
To było bardzo podobne do przyjęcia. Wszyscy rozmawiali, byli spokojni, zrelaksowani, szczęśliwi. Wokół przyjęcia krążyli „towarzysze” podobni do mojego, niosąc „napoje”. Istoty światła.
„Chodź, czekali na ciebie,” powiedział mój towarzysz po chwili. Stał lekko po mojej prawej stronie i z tyłu. Urósł i uniósł się, a ludzie rozstąpili się, by nas przepuścić. Spoglądali na nas i szeptali, ale potem wracali do swoich rozmów.
Ciekawe jest to, że wszystko było bardzo stonowane, spokojne i wyciszone, ale czułam promieniującą od nich radość. Byli bardzo szczęśliwi. Znałam ich wszystkich, a jednak nie. Nie byli moimi przodkami, nie byli ludźmi, których znałam osobiście. Byli jednak znajomi.
Przemieściliśmy się (coś w rodzaju tunelu, ale natychmiast) i znaleźliśmy się w tym, co nazywam „Komnatą wyższej mocy”. Obecnością.
Spojrzałam na ludzi wokół mnie. „Co to jest?” Miałam na myśli zgromadzenie ludzi; wiedziałam, gdzie jesteśmy, ale nie wiedziałam, dlaczego tam jesteśmy ani o co w tym wszystkim chodzi.
Jedna kobieta, która wyglądała na starszą, podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem. Była dla mnie ogromnie kojąca. „Nie martw się, kochanie. Wszystko będzie dobrze, ale musisz się spieszyć.” Poprowadziła mnie naprzód do grupy, gdzie odbyliśmy rozmowę, z której niczego nie pamiętam.
Odbywały się tam również inne takie „konferencje”. To była bardzo radosna rozmowa, pełna szczęścia, nadziei, wdzięczności... ale także bardzo poważna i doniosła. Znów, nie pamiętam nic poza samą rozmową.
Pamiętam też moją niechęć, gdy nadszedł czas powrotu.
Gdy miałam wracać do ciała, odwróciłam się i spojrzałam na mojego towarzysza. Byłam tak, tak, tak głęboko smutna (płaczę, pisząc to), gdy zapytałam: „Czy mnie znajdą?”
„Jeśli nie, ty ich znajdziesz.”
Wróciłam do mojego ciała, do bólu i terroru, które były jedyną rzeczywistością, jaką znałam. To było trudne i tej nocy płakałam, czego starałam się nigdy nie robić w tym miejscu.
Nie wiem, kim byli „oni” ani dlaczego bałam się, że mnie nie „znajdą”. Więc to NDE jest bezsensowne i dziwne. Nie dostałam z niego żadnych prawdziwych odpowiedzi i obawiam się, że nie mam żadnych prawdziwych odpowiedzi na jego temat. Być może otrzymałam informacje, ale nie pozwolono mi ich zachować. Moje wrażenie, po prostu głębokie uczucie, którego pochodzenia nie potrafię wyjaśnić, jest takie, że to miejsce, do którego idziemy, gdy śpimy. Każdej nocy planujemy razem w tym „miejscu”. Wydawało mi się o wiele bardziej „fizyczne” lub „konkretne” niż reszta. Prawie tak, jakby to było PRAWIE, ale nie do końca w sferze fizycznej. Bliżej tego, co ludzie nazywają „rzeczywistym”, a mniej osadzone w płaszczyźnie prawdziwej rzeczywistości, do której wszyscy wracamy.
................
Miałam dwa doświadczenia, które w interesujący sposób „pasują do siebie”. Często mówiłam, że jako dziecko doświadczałam bardziej „czystych” NDE, ponieważ byłam mniej zindoktrynowana. Ta kwestia „indoktrynacji”, lub słowem, które uznałabym za bardziej precyzyjne, im większe jest „uwewnętrznienie duszy”, tym mniej „zgodne z rzeczywistością” staje się doświadczenie. Te dwa doświadczenia dają nieco więcej wglądu w tę kwestię.
Ponieważ miałam już podstawy tej koncepcji z moich wczesnych NDE, łatwiej było mi ją później nieco przezwyciężyć, ale zobaczysz, jak w STE z 1992 roku mocno z nią walczyłam z powodu bardzo, bardzo silnej indoktrynacji adwentystów dnia siódmego od dziewiątego do piętnastego roku życia.
STE, którego doświadczyłam, rozpoczęło się pod koniec trzydniowego epizodu „postu i modlitwy”. Szybko traciłam wiarę w chrześcijaństwo i desperacko chciałam ją utrzymać. Poszłam do lasu, aby „pościć i modlić się” i rzeczywiście pościłam na wodzie. Przez trzy dni i noce miałam tylko wodę.
Pod koniec postu, po wypiciu soku owocowego jako sposobu na rozpoczęcie powrotu do jedzenia, leżałam na kanapie i zaczęłam czuć, jak moje ciało i dusza się rozdzielają. Zrobiło mi się bardzo, bardzo słabo, a świat wydawał się pojawiać i znikać tuż przed rozpoczęciem doświadczenia/wizji.
==============================================
Położyłam się na kanapie i zasnęłam, a może to był ten przedsenny półmrok, nie mogę być pewna. Poczułam, jak unoszę się z mojego ciała. To doświadczenie wydawało się bardzo różne od NDE. Było bardziej jak sen, ale miało inną jakość niż inne sny. Z pewnością dzieliło podobieństwa z moimi NDE, ale byłam w nim mniej „w pełni obecna”. Czułam się jak moja ludzka jaźń, innymi słowy.
Weszłam do tunelu, ale przejście było niezwykle szybkie. Prawie natychmiast byłam na drugim końcu, stojąc w chmurach. Zobaczyłam mężczyznę i pomyślałam, że to Jezus. Jednak wychowana w SDA bałam się. Przyszedł mi na myśl werset: „Szatan może przybrać postać anioła światłości”. Właśnie intensywnie studiowałam Biblię przez ostatnie trzy dni – i przez większość czasu byłam szczególnie oddaną jej studentką, więc było to dość silnie w mojej głowie.
Uczono mnie, jak „testować demony”, więc zaczęłam zadawać tej postaci Jezusa pytania, aby upewnić się, że to nie demon w przebraniu. „Powiedz, że Jezus Chrystus jest Panem” – zażądałam, a on to zrobił. Oznajmiłam: „Idź precz, szatanie!”, a on po prostu stał i się uśmiechał. „Rozkazuję ci w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego! W imię Jezusa modlę się, odejdź!” Skrzyżował ramiona i nadal się uśmiechał. Uśmiechał się cierpliwie przez cały mój repertuar prób „demonologii”, aby go wyegzorcyzmować.
Gdy skończyłam, zapytał: „Już skończyłaś?”, a ja zawstydzona przeprosiłam.
Ale potem nie mogłam się powstrzymać. „Nie jesteś demonem.” Wiedziałam to. Wiedziałam to na każdym poziomie mojego istnienia.
„Nie,” zgodził się.
„Nie jesteś Jezusem?” – zapytałam.
Wzruszył ramionami. „Jestem, jeśli tak chcesz mnie nazywać.” Byłam zbyt przerażona, że może być czymś innym. „Musisz być Jezusem.” Uśmiechnął się i wróciliśmy do rodzaju komunikacji, jaką mieliśmy, gdy byłam dzieckiem... gdzie wiedziałam, co myśli: „Wiedziałem, że to powiesz.”
Rozmawialiśmy przez jakiś czas o sprawach, które były wtedy dla mnie osobiste (niezwiązane z religią czy podobnymi rzeczami – chodziło o moje dziecko). Znów miał dla mnie złe wieści; będzie ciężko. Powiedział mi również, że nigdy nie było zamierzone, abym utknęła w religii tak, jak to zrobiłam. Byłam w bardzo, bardzo intensywnym „kryzysie wiary” od lat.
Gdy się rozstaliśmy, miałam osobiste informacje, które się spełniły, w tym to, że nie pozostanę chrześcijanką, ale że przejście będzie trudne, ponieważ mój poziom strachu był tak wysoki. Również, niestety, jego słowa o moim dziecku się spełniły.
>>>>
Wiele z najgłębszych i najbardziej niepokojących kwestii, jakie miałam z chrześcijaństwem, wyszło na jaw podczas tego doświadczenia i po nim. Jednym z wielkich wyzwań związanych z moim wychowaniem były kwestie LGBQT i idea, że „bóg” stworzyłby człowieka w określony sposób, a potem nienawidziłby go za to, że taki jest. To wiązało się pośrednio z faktem mojego autyzmu i pytaniem, dlaczego „bóg” uczyniłby mnie autystyczną i nienawidziłby mnie za bycie autystyczną? Naturalnie rozumiałam, że odnosi się to do innych, którzy mają w sobie rzeczy, których nie mogą zmienić.
Ta rozmowa z „Jezusem” znacznie pomogła złagodzić ogromny wewnętrzny zamęt, przez który przechodziłam w kwestii osób homoseksualnych.
Dekadę później miałam najnowsze (i jak dotąd ostatnie) NDE. Byłam w pralni, robiąc pranie, gdy wstałam zbyt szybko i świat zaczął się ode mnie oddalać, w dół tunelu. Niewyraźnie zdałam sobie sprawę, że mam widzenie tunelowe (raz zablokowałam kolana i prawie zemdlałam, więc teraz znałam nazwę tego zjawiska). Widziałam, jak część świata, którą mogłam dostrzec, stawała się coraz mniejsza, i w przyćmionej części umysłu pomyślałam: „Cholera, mdleję.”
Patrzyłam, jak pralka zbliża się do mnie w tym odległym punkcie, którym stał się świat, a potem wszystko pociemniało. Później lekarz poinformował mnie, że moje ciśnienie spadło tak nisko, że krew nie docierała do mózgu, dopóki nie upadłam i niejako nie spłynęła do niego. Moje serce nie było w stanie przepchnąć do niego krwi.
Opowiadałam już wcześniej następującą historię niektórym osobom, ale zawsze przedstawiałam ją jako „wizję”, ponieważ nie chciałam rozmawiać z nimi o NDE.
((Nie lubię opowiadać tego NDE. Wydaje mi się aroganckie, ponieważ „anioł” [dusza] w poniższym był „mną”. To powiedziawszy, jest to reprezentacja WSZYSTKICH ludzi, więc chcę się upewnić, że to jest zrozumiane. W miejscach, gdzie mówię „ja” lub „mnie”, tak naprawdę chodzi o CIEBIE. Dotyczyło mnie, ale nie dotyczyło TYLKO mnie.))
o~O~o~O~o (początek)
Nie pamiętam opuszczania ciała w tym przypadku, pamiętam tylko, że przez chwilę byłam w tunelu światła, a potem znów znalazłam się w chmurach. Tym razem osoba, która mnie przywitała, przybrała postać buddyjskiego mnicha. (Interesowałam się wtedy mistycyzmem wschodnim). Siedział w pozycji lotosu i uśmiechał się do mnie. Przywitaliśmy się jak starzy przyjaciele. Znów przyznałam, jak zawsze to robiłam, że nie jest tym, czym się wydaje, ale raczej duchem, duszą, istotą... nie do końca definiowalną za pomocą ziemskiego języka.
Następnie powiedziałam mu, że zmagam się z koncepcją „wolnej woli” z duchowej perspektywy. Powiedział mi, że pokaże mi to w formie („przypowieści” – choć nie lubię przypowieści, więc interpretowałam to bardziej jak „bajkę Ezopa”, gdzie prawda jest podana w formie opowieści, czym przypowieść zapewne jest. Jednak bajki Ezopa były o wiele bardziej bezpośrednie, a ich „przesłanie” natychmiast odczytywalne, bez możliwości pomyłki).
Scena pod nami zmieniła się z chmur i oglądaliśmy rozgrywającą się poniżej scenę. Wyglądała jak ogromny dworzec kolejowy lub autobusowy. Jedna cała ściana była wyłożona „okienkami biletowymi”, do których można było podejść i kupić bilet. Ludzie kupowali bilety, a następnie szli do portalu, którym było „narodzenie” w różnych światach (zgodnie z miejscem docelowym na bilecie).
Na górze „budki biletowej” znajdował się opis, dokąd wysyłało dane okienko. Był to archetyp życia, jakie miało się prowadzić. Wiedziałam, że to tylko reprezentacja, że jest w tym o wiele więcej, ale to miało mi tylko przekazać koncepcję. Każda etykieta opisywała archetyp życia.
Kolejki były dłuższe im bliżej były „wejścia” na dworzec. Na drugim końcu było jednak kilka okienek, przy których w ogóle nie było kolejek.
Gdy patrzyliśmy, weszła aniołka (istota ze skrzydłami, delikatna, piękna i słodka, ale z niezaprzeczalną aurą ogromnej mocy). Miała na szyi „dowód” swojego ogromnego doświadczenia. Na końcu naszyjnika wisiał żeton. Był to rodzaj „honorowego” medalu, biletu do dowolnego życia, dowolnego rodzaju, w dowolnym miejscu. Mogła wybrać wcielenie wakacyjne w dowolnym miejscu przeznaczenia.
Trzymała żeton w dłoni, idąc. Ludzie w kolejkach odwracali się, gapiąc na nią i szepcząc. Była jak celebrytka, wszyscy byli nią zdumieni, pełni podziwu, gapiąc się i wytrzeszczając oczy, podekscytowani. Takie dusze były rzadkie i bardzo ich ekscytowało, że ją tam widzą.
Minęła wszystkie „ekscytujące”, „zabawne” i „wakacyjne” typy wcieleń. Doszła do końca i odwróciła się, by wrócić, ale się zatrzymała. Spojrzała na dwa ostatnie życia. To ostatnie. Nikt nie stał przy żadnym z nich. Podeszła do najdalszego końca i położyła swój żeton na blacie, przesuwając go w stronę anioła obsługującego to okienko.
On pokręcił głową. „Nie chcesz tego robić,” poradził. „Ponieślesz porażkę. Nawet ty byś poniosła porażkę w tym.”
Ona skinęła głową. „Wiem. Ale muszę spróbować.”
Wyglądał na smutnego. „Zmarnujesz to na tak niemożliwe życie? Dlaczego?”
Wzruszyła ramionami: „Ktoś musi. Czemu nie ja?”
Zaprotestował jeszcze raz, ale przesunął jej bilet. Wzięła go i trzymała tak czule, jak przed chwilą trzymała żeton. Podeszła do portalu narodzin i z determinacją wyciągnęła bilet. Anioł obsługujący portal pokręcił głową. „Dlaczego to robisz? Ponieślesz porażkę.”
Uśmiechnęła się krzywym, smutnym uśmiechem. „Wiem. Ale ktoś musi spróbować.”
„W takim razie dobrze,” powiedział jej i przyjął bilet. Gdy odsunął się na bok i wyciągnął ramię, ona zrobiła krok do przodu, wzięła głęboki oddech i skoczyła do portalu.
Inni aniołowie opuścili swoje kolejki, zebrali się wokół i wpatrywali w niego, obserwując. „Ponieśle porażkę,” powiedział jeden z nich. „Ale ktoś musiał spróbować,” powtórzył inny jej wcześniejsze słowa. „A co jeśli nie poniesie porażki?” zapytał ktoś inny, a oni zamilkli i obserwowali jeszcze uważniej.
Chmury wróciły i siedzieliśmy razem w ciszy przez chwilę. Był wesołym, uśmiechniętym mnichem, a ja byłam sobą, po prostu sobą. Nie mogłam zobaczyć tej promiennej istoty z opowieści we „mnie”. „Powinnaś wrócić, jeśli masz zamiar,” powiedział mi.
Spojrzałam na niego. „Wszyscy spodziewali się, że poniosę porażkę.”
Skinął głową. „Nawet ty. Ty najbardziej.” Potem kontynuował: „Twoje życie miało się skończyć dawno temu. Zdecydowałaś się iść dalej. Nadal spodziewamy się, że ponieślesz porażkę, ale już przekroczyłaś to, co pierwotnie zamierzałaś.”
Odpowiedziałam mniej więcej: „Dzięki za wiarę we mnie,” na co on tylko się roześmiał tym wesołym mnichowskim śmiechem, a ja wróciłam do swojego ciała w kałuży krwawych wymiocin. Miły powrót, dzięki za to, mój mnichowy przyjacielu.
Jak wiesz, miałam wielokrotne NDE. Większość z nich jest do siebie tak podobna, że tak naprawdę się nimi nie przejmuję.
Pierwsze z nich nazywam „Łonem”. Jest podobne do doświadczeń „pustki”, z tą różnicą, że widziałam różowe błyski (czasami inne kolory, ale zazwyczaj różowe), jak przytłumione, ciemne błyskawice. Unosiłam się w ciemności, wszystko było spokojne i niesamowicie ciche. Istniałam, to nie było przerażające. Czułam się ciasno owinięta ogromną miłością. (Myślę, że ważne jest, abyś pamiętał, że miałam między 3 a 5 lat – w tym NDE byłam bardziej „w” swoim ludzkim umyśle niż w jakimkolwiek innym, ale byłam bardziej jak normalne, dociekliwe dziecko, bez moich ograniczeń, uszkodzenia mózgu i autyzmu). To doświadczenie było również wynikiem przemocy, jakiej doświadczyłam od rodziców zastępczych jako dziecko. Nie pamiętam, która kara doprowadziła do tego, ale mgliście łączę z nim utonięcie i reanimację.
Czułam to, co zwykle nazywam swoim „towarzyszem”. Przewodnik, anioł stróż, jakkolwiek chcesz. Był tam, jako obecność, ale tym razem nie jako istota światła, po prostu gdzieś na obrzeżach mojego „wiedzenia”.
Zapytałam: „Co to za miejsce?”
Odpowiedział telepatycznie: „To twoja pamięć.”
Będąc oczywiście mądrzejszą od przeciętnego idioty, powiedziałam: „Nie pamiętam tego.” (Za każdym razem, gdy o tym myślę, śmieję się – byłam W pamięci, więc oczywiście to pamiętałam!) Kontynuowałam: „Dlaczego tu jestem?”
„To było miejsce, gdzie czułaś się kochana. Przyszłaś tutaj, aby czuć się bezpiecznie.”
Zastanawiałam się nad tym przez chwilę. „Czy to moja mamusia?” (Miałam pięć lat, więc „mamusia” było całkowicie odpowiednim słowem).
„Tak, ale nie ta.”
Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć, więc milczałam przez chwilę, po prostu unosząc się w spokojnej, ciężkiej ciemności. Znów pojawiły się różowe błyski, więc zapytałam: „Co się dzieje?”
„Nadchodzi światło.”
„Czy się rodzę?”
„Nie. To łono stworzenia. To twój sposób na zrozumienie tego.”
„Pierwszy raz, gdy wiedziałam, że jestem sobą.” (Wtedy miało to sens)
„Tak. Pierwszy raz, gdy poznałaś siebie. Pierwszy raz, gdy poczułaś miłość.”
„Więc wtedy poznajesz siebie? Gdy poznajesz miłość, poznajesz siebie.” (Czułam się całkiem sprytna, że to rozgryzłam. Wciąż śmieję się z dziecięcej radości, jaką czerpałam z tego „głębokiego” odkrycia, lol!)
W tym momencie, choć nie widziałam ciała ani nawet go nie czułam, zrobiłam coś, co uznałabym za fikołki lub przewroty. „Istnieję.” (Znów czułam się szczególnie sprytna i zachwycona tym „uświadomieniem”, które napełniło mnie ogromną radością i śmiechem).
„Zawsze istniałaś, po prostu od czasu do czasu zapominasz.” (Teraz towarzysz wyraził rozbawienie i wielką miłość wobec mnie)
Wisiałam zawieszona w bezkresnym morzu nicości, obserwując rzadkie błyski koloru wokół mnie. Potem przyznałam, że nadszedł czas, by wrócić, i wróciliśmy do mojego ciała.
~o~O~o~O~o~
Naprawdę nie wiem, JAK opisać to doświadczenie.
Byli tam ludzie. Byłam w dorosłym ciele, kobiecie (nie byłam „sobą”, byłam innym „ciałem” – znów, nie wiem, jak to wyrazić). Miałam na sobie togę, podobnie jak wszyscy wokół mnie. Jako dziecko opisywałam to jako noszenie białych zasłon. Nie miałam pojęcia, czym jest toga.
Podłoga była niejako „granitowa”, ale w zasadzie była twardą, niewidzialną powierzchnią, pod którą znajdował się wszechświat. Jak obrazy kosmosu, galaktyk, mgławic. Było trójwymiarowe, ale mogliśmy po nim chodzić. (Przepraszam, wiem, że to dziwne, jak mówiłam, nie mam pojęcia, jak to wyjaśnić). Nazwałabym „wystrój” może starożytną Grecją? Ciężko powiedzieć. Białe marmurowe kolumny prowadzące do białego marmurowego sufitu, jak świątynia bez ścian.
To było bardzo podobne do przyjęcia. Wszyscy rozmawiali, byli spokojni, zrelaksowani, szczęśliwi. Wokół przyjęcia krążyli „towarzysze” podobni do mojego, niosąc „napoje”. Istoty światła.
„Chodź, czekali na ciebie,” powiedział mój towarzysz po chwili. Stał lekko po mojej prawej stronie i z tyłu. Urósł i uniósł się, a ludzie rozstąpili się, by nas przepuścić. Spoglądali na nas i szeptali, ale potem wracali do swoich rozmów.
Ciekawe jest to, że wszystko było bardzo stonowane, spokojne i wyciszone, ale czułam promieniującą od nich radość. Byli bardzo szczęśliwi. Znałam ich wszystkich, a jednak nie. Nie byli moimi przodkami, nie byli ludźmi, których znałam osobiście. Byli jednak znajomi.
Przemieściliśmy się (coś w rodzaju tunelu, ale natychmiast) i znaleźliśmy się w tym, co nazywam „Komnatą wyższej mocy”. Obecnością.
Spojrzałam na ludzi wokół mnie. „Co to jest?” Miałam na myśli zgromadzenie ludzi; wiedziałam, gdzie jesteśmy, ale nie wiedziałam, dlaczego tam jesteśmy ani o co w tym wszystkim chodzi.
Jedna kobieta, która wyglądała na starszą, podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem. Była dla mnie ogromnie kojąca. „Nie martw się, kochanie. Wszystko będzie dobrze, ale musisz się spieszyć.” Poprowadziła mnie naprzód do grupy, gdzie odbyliśmy rozmowę, z której niczego nie pamiętam.
Odbywały się tam również inne takie „konferencje”. To była bardzo radosna rozmowa, pełna szczęścia, nadziei, wdzięczności... ale także bardzo poważna i doniosła. Znów, nie pamiętam nic poza samą rozmową.
Pamiętam też moją niechęć, gdy nadszedł czas powrotu.
Gdy miałam wracać do ciała, odwróciłam się i spojrzałam na mojego towarzysza. Byłam tak, tak, tak głęboko smutna (płaczę, pisząc to), gdy zapytałam: „Czy mnie znajdą?”
„Jeśli nie, ty ich znajdziesz.”
Wróciłam do mojego ciała, do bólu i terroru, które były jedyną rzeczywistością, jaką znałam. To było trudne i tej nocy płakałam, czego starałam się nigdy nie robić w tym miejscu.
Nie wiem, kim byli „oni” ani dlaczego bałam się, że mnie nie „znajdą”. Więc to NDE jest bezsensowne i dziwne. Nie dostałam z niego żadnych prawdziwych odpowiedzi i obawiam się, że nie mam żadnych prawdziwych odpowiedzi na jego temat. Być może otrzymałam informacje, ale nie pozwolono mi ich zachować. Moje wrażenie, po prostu głębokie uczucie, którego pochodzenia nie potrafię wyjaśnić, jest takie, że to miejsce, do którego idziemy, gdy śpimy. Każdej nocy planujemy razem w tym „miejscu”. Wydawało mi się o wiele bardziej „fizyczne” lub „konkretne” niż reszta. Prawie tak, jakby to było PRAWIE, ale nie do końca w sferze fizycznej. Bliżej tego, co ludzie nazywają „rzeczywistym”, a mniej osadzone w płaszczyźnie prawdziwej rzeczywistości, do której wszyscy wracamy.
................
Miałam dwa doświadczenia, które w interesujący sposób „pasują do siebie”. Często mówiłam, że jako dziecko doświadczałam bardziej „czystych” NDE, ponieważ byłam mniej zindoktrynowana. Ta kwestia „indoktrynacji”, lub słowem, które uznałabym za bardziej precyzyjne, im większe jest „uwewnętrznienie duszy”, tym mniej „zgodne z rzeczywistością” staje się doświadczenie. Te dwa doświadczenia dają nieco więcej wglądu w tę kwestię.
Ponieważ miałam już podstawy tej koncepcji z moich wczesnych NDE, łatwiej było mi ją później nieco przezwyciężyć, ale zobaczysz, jak w STE z 1992 roku mocno z nią walczyłam z powodu bardzo, bardzo silnej indoktrynacji adwentystów dnia siódmego od dziewiątego do piętnastego roku życia.
STE, którego doświadczyłam, rozpoczęło się pod koniec trzydniowego epizodu „postu i modlitwy”. Szybko traciłam wiarę w chrześcijaństwo i desperacko chciałam ją utrzymać. Poszłam do lasu, aby „pościć i modlić się” i rzeczywiście pościłam na wodzie. Przez trzy dni i noce miałam tylko wodę.
Pod koniec postu, po wypiciu soku owocowego jako sposobu na rozpoczęcie powrotu do jedzenia, leżałam na kanapie i zaczęłam czuć, jak moje ciało i dusza się rozdzielają. Zrobiło mi się bardzo, bardzo słabo, a świat wydawał się pojawiać i znikać tuż przed rozpoczęciem doświadczenia/wizji.
==============================================
Położyłam się na kanapie i zasnęłam, a może to był ten przedsenny półmrok, nie mogę być pewna. Poczułam, jak unoszę się z mojego ciała. To doświadczenie wydawało się bardzo różne od NDE. Było bardziej jak sen, ale miało inną jakość niż inne sny. Z pewnością dzieliło podobieństwa z moimi NDE, ale byłam w nim mniej „w pełni obecna”. Czułam się jak moja ludzka jaźń, innymi słowy.
Weszłam do tunelu, ale przejście było niezwykle szybkie. Prawie natychmiast byłam na drugim końcu, stojąc w chmurach. Zobaczyłam mężczyznę i pomyślałam, że to Jezus. Jednak wychowana w SDA bałam się. Przyszedł mi na myśl werset: „Szatan może przybrać postać anioła światłości”. Właśnie intensywnie studiowałam Biblię przez ostatnie trzy dni – i przez większość czasu byłam szczególnie oddaną jej studentką, więc było to dość silnie w mojej głowie.
Uczono mnie, jak „testować demony”, więc zaczęłam zadawać tej postaci Jezusa pytania, aby upewnić się, że to nie demon w przebraniu. „Powiedz, że Jezus Chrystus jest Panem” – zażądałam, a on to zrobił. Oznajmiłam: „Idź precz, szatanie!”, a on po prostu stał i się uśmiechał. „Rozkazuję ci w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego! W imię Jezusa modlę się, odejdź!” Skrzyżował ramiona i nadal się uśmiechał. Uśmiechał się cierpliwie przez cały mój repertuar prób „demonologii”, aby go wyegzorcyzmować.
Gdy skończyłam, zapytał: „Już skończyłaś?”, a ja zawstydzona przeprosiłam.
Ale potem nie mogłam się powstrzymać. „Nie jesteś demonem.” Wiedziałam to. Wiedziałam to na każdym poziomie mojego istnienia.
„Nie,” zgodził się.
„Nie jesteś Jezusem?” – zapytałam.
Wzruszył ramionami. „Jestem, jeśli tak chcesz mnie nazywać.” Byłam zbyt przerażona, że może być czymś innym. „Musisz być Jezusem.” Uśmiechnął się i wróciliśmy do rodzaju komunikacji, jaką mieliśmy, gdy byłam dzieckiem... gdzie wiedziałam, co myśli: „Wiedziałem, że to powiesz.”
Rozmawialiśmy przez jakiś czas o sprawach, które były wtedy dla mnie osobiste (niezwiązane z religią czy podobnymi rzeczami – chodziło o moje dziecko). Znów miał dla mnie złe wieści; będzie ciężko. Powiedział mi również, że nigdy nie było zamierzone, abym utknęła w religii tak, jak to zrobiłam. Byłam w bardzo, bardzo intensywnym „kryzysie wiary” od lat.
Gdy się rozstaliśmy, miałam osobiste informacje, które się spełniły, w tym to, że nie pozostanę chrześcijanką, ale że przejście będzie trudne, ponieważ mój poziom strachu był tak wysoki. Również, niestety, jego słowa o moim dziecku się spełniły.
>>>>
Wiele z najgłębszych i najbardziej niepokojących kwestii, jakie miałam z chrześcijaństwem, wyszło na jaw podczas tego doświadczenia i po nim. Jednym z wielkich wyzwań związanych z moim wychowaniem były kwestie LGBQT i idea, że „bóg” stworzyłby człowieka w określony sposób, a potem nienawidziłby go za to, że taki jest. To wiązało się pośrednio z faktem mojego autyzmu i pytaniem, dlaczego „bóg” uczyniłby mnie autystyczną i nienawidziłby mnie za bycie autystyczną? Naturalnie rozumiałam, że odnosi się to do innych, którzy mają w sobie rzeczy, których nie mogą zmienić.
Ta rozmowa z „Jezusem” znacznie pomogła złagodzić ogromny wewnętrzny zamęt, przez który przechodziłam w kwestii osób homoseksualnych.
Dekadę później miałam najnowsze (i jak dotąd ostatnie) NDE. Byłam w pralni, robiąc pranie, gdy wstałam zbyt szybko i świat zaczął się ode mnie oddalać, w dół tunelu. Niewyraźnie zdałam sobie sprawę, że mam widzenie tunelowe (raz zablokowałam kolana i prawie zemdlałam, więc teraz znałam nazwę tego zjawiska). Widziałam, jak część świata, którą mogłam dostrzec, stawała się coraz mniejsza, i w przyćmionej części umysłu pomyślałam: „Cholera, mdleję.”
Patrzyłam, jak pralka zbliża się do mnie w tym odległym punkcie, którym stał się świat, a potem wszystko pociemniało. Później lekarz poinformował mnie, że moje ciśnienie spadło tak nisko, że krew nie docierała do mózgu, dopóki nie upadłam i niejako nie spłynęła do niego. Moje serce nie było w stanie przepchnąć do niego krwi.
Opowiadałam już wcześniej następującą historię niektórym osobom, ale zawsze przedstawiałam ją jako „wizję”, ponieważ nie chciałam rozmawiać z nimi o NDE.
((Nie lubię opowiadać tego NDE. Wydaje mi się aroganckie, ponieważ „anioł” [dusza] w poniższym był „mną”. To powiedziawszy, jest to reprezentacja WSZYSTKICH ludzi, więc chcę się upewnić, że to jest zrozumiane. W miejscach, gdzie mówię „ja” lub „mnie”, tak naprawdę chodzi o CIEBIE. Dotyczyło mnie, ale nie dotyczyło TYLKO mnie.))
o~O~o~O~o (początek)
Nie pamiętam opuszczania ciała w tym przypadku, pamiętam tylko, że przez chwilę byłam w tunelu światła, a potem znów znalazłam się w chmurach. Tym razem osoba, która mnie przywitała, przybrała postać buddyjskiego mnicha. (Interesowałam się wtedy mistycyzmem wschodnim). Siedział w pozycji lotosu i uśmiechał się do mnie. Przywitaliśmy się jak starzy przyjaciele. Znów przyznałam, jak zawsze to robiłam, że nie jest tym, czym się wydaje, ale raczej duchem, duszą, istotą... nie do końca definiowalną za pomocą ziemskiego języka.
Następnie powiedziałam mu, że zmagam się z koncepcją „wolnej woli” z duchowej perspektywy. Powiedział mi, że pokaże mi to w formie („przypowieści” – choć nie lubię przypowieści, więc interpretowałam to bardziej jak „bajkę Ezopa”, gdzie prawda jest podana w formie opowieści, czym przypowieść zapewne jest. Jednak bajki Ezopa były o wiele bardziej bezpośrednie, a ich „przesłanie” natychmiast odczytywalne, bez możliwości pomyłki).
Scena pod nami zmieniła się z chmur i oglądaliśmy rozgrywającą się poniżej scenę. Wyglądała jak ogromny dworzec kolejowy lub autobusowy. Jedna cała ściana była wyłożona „okienkami biletowymi”, do których można było podejść i kupić bilet. Ludzie kupowali bilety, a następnie szli do portalu, którym było „narodzenie” w różnych światach (zgodnie z miejscem docelowym na bilecie).
Na górze „budki biletowej” znajdował się opis, dokąd wysyłało dane okienko. Był to archetyp życia, jakie miało się prowadzić. Wiedziałam, że to tylko reprezentacja, że jest w tym o wiele więcej, ale to miało mi tylko przekazać koncepcję. Każda etykieta opisywała archetyp życia.
Kolejki były dłuższe im bliżej były „wejścia” na dworzec. Na drugim końcu było jednak kilka okienek, przy których w ogóle nie było kolejek.
Gdy patrzyliśmy, weszła aniołka (istota ze skrzydłami, delikatna, piękna i słodka, ale z niezaprzeczalną aurą ogromnej mocy). Miała na szyi „dowód” swojego ogromnego doświadczenia. Na końcu naszyjnika wisiał żeton. Był to rodzaj „honorowego” medalu, biletu do dowolnego życia, dowolnego rodzaju, w dowolnym miejscu. Mogła wybrać wcielenie wakacyjne w dowolnym miejscu przeznaczenia.
Trzymała żeton w dłoni, idąc. Ludzie w kolejkach odwracali się, gapiąc na nią i szepcząc. Była jak celebrytka, wszyscy byli nią zdumieni, pełni podziwu, gapiąc się i wytrzeszczając oczy, podekscytowani. Takie dusze były rzadkie i bardzo ich ekscytowało, że ją tam widzą.
Minęła wszystkie „ekscytujące”, „zabawne” i „wakacyjne” typy wcieleń. Doszła do końca i odwróciła się, by wrócić, ale się zatrzymała. Spojrzała na dwa ostatnie życia. To ostatnie. Nikt nie stał przy żadnym z nich. Podeszła do najdalszego końca i położyła swój żeton na blacie, przesuwając go w stronę anioła obsługującego to okienko.
On pokręcił głową. „Nie chcesz tego robić,” poradził. „Ponieślesz porażkę. Nawet ty byś poniosła porażkę w tym.”
Ona skinęła głową. „Wiem. Ale muszę spróbować.”
Wyglądał na smutnego. „Zmarnujesz to na tak niemożliwe życie? Dlaczego?”
Wzruszyła ramionami: „Ktoś musi. Czemu nie ja?”
Zaprotestował jeszcze raz, ale przesunął jej bilet. Wzięła go i trzymała tak czule, jak przed chwilą trzymała żeton. Podeszła do portalu narodzin i z determinacją wyciągnęła bilet. Anioł obsługujący portal pokręcił głową. „Dlaczego to robisz? Ponieślesz porażkę.”
Uśmiechnęła się krzywym, smutnym uśmiechem. „Wiem. Ale ktoś musi spróbować.”
„W takim razie dobrze,” powiedział jej i przyjął bilet. Gdy odsunął się na bok i wyciągnął ramię, ona zrobiła krok do przodu, wzięła głęboki oddech i skoczyła do portalu.
Inni aniołowie opuścili swoje kolejki, zebrali się wokół i wpatrywali w niego, obserwując. „Ponieśle porażkę,” powiedział jeden z nich. „Ale ktoś musiał spróbować,” powtórzył inny jej wcześniejsze słowa. „A co jeśli nie poniesie porażki?” zapytał ktoś inny, a oni zamilkli i obserwowali jeszcze uważniej.
Chmury wróciły i siedzieliśmy razem w ciszy przez chwilę. Był wesołym, uśmiechniętym mnichem, a ja byłam sobą, po prostu sobą. Nie mogłam zobaczyć tej promiennej istoty z opowieści we „mnie”. „Powinnaś wrócić, jeśli masz zamiar,” powiedział mi.
Spojrzałam na niego. „Wszyscy spodziewali się, że poniosę porażkę.”
Skinął głową. „Nawet ty. Ty najbardziej.” Potem kontynuował: „Twoje życie miało się skończyć dawno temu. Zdecydowałaś się iść dalej. Nadal spodziewamy się, że ponieślesz porażkę, ale już przekroczyłaś to, co pierwotnie zamierzałaś.”
Odpowiedziałam mniej więcej: „Dzięki za wiarę we mnie,” na co on tylko się roześmiał tym wesołym mnichowskim śmiechem, a ja wróciłam do swojego ciała w kałuży krwawych wymiocin. Miły powrót, dzięki za to, mój mnichowy przyjacielu.